Trasa z dnia dzisiejszego jak na ostatnie dni przystało odbywa się w godzinach po południowych. Dzisiaj tak wyjątkowo sam nie jeździłem, pojechał ze mną kolega z którym czasem jeżdżę. Dokładnie to spotkaliśmy się po drodze - na szlakach tras! Miałem taki dzień dzisiaj, że sporo ganiałem a to z rana byłem na Makowicach o wujka, a to potem pojechałem do Kołobrzegu. Wróciłem, coś zjadłem i poszedłem na rowerek - znacznie szybciej niż umówiona godzina. Cel w takim działaniu miałem! Z kolegą byłem umówiony na godzinę 1730 - a wyjechałem sobie na trasę po godzinie 16. Chciałem sobie pojechać nieco dalej niż do skrzyżowania na Dąbie. I plan wcieliłem w życie. Ostatecznie dojechałem do Wicimic i tam nakręciłem. Było dzisiaj bardzo ładnie, ciepło. Dobrze mi się jechało - w stronę do Wicimic tym lepiej, że miałem wiatr w plecy i w zasadzie z prędkości > 20 km/h nie schodziłem i tak mógłbym jechać i jechać. Wszystko jednak nie było takie wspaniałe od samego początku i tak dobrze dopracowane! Problem pojawił się na skrzyżowaniu w mojej rodzinnej miejscowości, którym przejeżdżam z drogi nr 109 na DK6. Spory ruch był na drodze, na skrzyżowaniu też. A, że skrzyżowanie od wielu miesięcy jest wyłączone, to tym trudniej jest skręcić w lewo w stronę Koszalina czy Gdańska. A ja dzisiaj właśnie tam skręcałem. I dobra, chcę już ruszyć wepchać się przed BartWala i mi się noga na pedale osunęła, przywaliłem pewnym miejscem w siodełko i chwilowo utknąłem na skrzyżowaniu - musiałem jeszcze raz się podnieść i dopiero w drogę :) Oh - w ogóle takich sytuacji należy unikać bo one się mogą źle kończyć. Tym razem nic się nie stało, nie musi tak być zawsze - po zdarzeniu jakoś pojechałem. Dość szybko kręciłem, dość dobrze mi się jechało. Dzięki czemu dość szybko minąłem Dąbie, niedługo znalazłem się na nowo wybudowanych drogach, i zmienionym krajobrazie tych stron - przez budowę drogi S6. Tak dojechałem do domu rozpusty (chyba to jest jakiś burdel albo striptiz) na wjeździe do Wicimic. Tam sobie nakręciłem i udałem się do wsi Modlimowo, do której muszę wjechać. Nie mam innego wyjścia. Starego skrzyżowania z Modlimowa na Resko przez wieś Dąbie już nie ma. Tam wszystko jest rozkopane, wywalone, i takiego przejazdu nie ma. To nic - i tak miałem czas, a mimo wszystko i tak starałem się szybko jechać co w miarę mi wychodziło. Oczywiście w drodze powrotnej było znacznie trudniej i więcej jeździłem wolniej aniżeli szybciej. Po prostu pod wiatr się fajnie nie jedzie :( Jednak odległość do pokonania nie była długa, szybko znalazłem się w Modlimowie i zatrzymałem się na dłuższą chwilę na wiadukcie z Modlimowa do Dąbia. Właśnie pracował tam ciągnik, który kosił wyschniętą kukurydzę, ziarenka i jej resztki były bezpośrednio transportowane do samochodu ciężarowego. Nie mogłem sobie darować - aby się chodź na chwilę nie zatrzymać tam <3 Przecież ja tak bardzo lubię wieś! <3
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 299
Trasa nr [łączna]: 383
Trasa nr [na blogu]: 297
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 112
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 378 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 292 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8547.9 km
Stan Licznika Końcowy: 8591.21 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8500.18 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8301 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8345 km
Maksymalna prędkość: 38 km/h
Przejechałem: 43.31 km
Przejechałem [msc]: 648.12 km
Przebieg roweru [rok]: 5038.08 km
Przebieg roweru [suma]: 15908.89 km
Przejechalem w 2018: 5038.08 km
Podroż dookoła świata (2018) 12.5952 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 39.7722 [%] km
Czas jazdy: 02:32:59 h
Czas Jazdy Suma (blog): 780:08:53 h
Czas Jazdy Suma (2018): 313:04:32 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 39:34:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1003:35:01 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:28:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:47:43 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:36:33 h
Średnia: 17.1 km/h
Wkrótce ruszyłem dalej - minąłem Dąbie, i dojechałem do wjazdu do lasu za Dąbiem. W tym lesie już kilka razy byłem - zawsze jednak jeździłem tutaj z kolegą, nie inaczej było dziś. Byłem przed czasem, parę minut przed 1730. Na kolegę jeszcze trochę poczekałem - i gdy się zjawił wjechaliśmy w sam las aby zrobić tam parę kilometrów. Pochwalę się jednak ładnym czasem - do przyjazdu pod las zrobiłem dokładnie 22.14 km w czasie 1:03:02 godziny. Do samych Wicimic miałem średnią prędkość > 24 km/h. Trochę mi spadła :) Wiadomo, bo wolniej jechałem. I trochę przejazdu po lesie - ok. 8 km. Fajnie było. Miałem obawy co do jazdy po lesie. Mam starą oponę w rowerze, mocno wyjeżdżona. Jej eksploatacja zbliża się do 16k, pojawiają się inne zużycia i uszkodzenia przy rowerze, którym ciągle jeżdżę i tylko w tym roku zrobiłem ponad 5000 km (co czynię na tej trasie). Moje obawy jednak były nie zasadne. Nawet się fajnie po lesie jeździło :) Nie było tak źle. W samym lesie nie spotkałem się ze szkodliwym robactwem - ale przed lasem, ostatni komar w lesie podleciał i właśnie musiał mnie upierdolić ughghghg - co mam się czuć wybrańcem?! :) Podleciał i ugryzł i co mam zrobić? No nic, pojechałem dalej, przejechałem ten las, wróciłem. I za lasem drogi moje i kolegi się rozeszły i każdy pojechał w swoją stronę. Ja już w półmroku wracałem - mimo, że zaraz miała zapaść noc było wciąż ciepło i przyjemnie. Nawet mniej wiatru i dobrze się jechało. Gdy dojeżdżałem do budowanej drogi S6 zbliżała się godzina 19, czy już było po godzinie 19. Nie wiedziałem czy robole dalej tu robią. Zaryzykowałem i wjechałem na tą drogę. Mimo, że po drodze spotkałem się z pracownikami budowy to nikt mnie nie zatrzymywał, nikt nic nie mówił - sobie spokojnie przejechałem. Chociaż kawałek trasy nie daleko skrzyżowania Gostyń Łobeski - Kocierz. Bezpieczny, szybki przejazd gdzie nie musiałem korelować z samochodami, a to jak bardzo pojebani potrafią być kierowcy przekonałem się dzisiaj dwukrotnie. Wyprzedzać na łuku drogi wprost na autobus. A drugi tak hamował, że zostawił za sobą jarzące się, iskry na drodze :O Na nagraniu będzie to słabo widać ale tak było! W drodze powrotnej do domu, gnałem też nieźle zwykle ponad 25 km/h! Tak dobrze mi się jechało, że tak ładnie kręciłem! Na DK6 duży ruch aut, wiele osób jest zbyt niesympatycznie nastawiona do rowerów, i źle się zachowuje jak widzi rower, chcąc za wszelką cenę go wyprzedzić - bo to przecież ujma na honorze pojechać za rowerem tak długo aż będzie można bezpiecznie wyprzedzić. No ja pierdole - nie wiem skąd się takie nastawienie bierze. Obserwuję je jednak coraz częściej - wynika ono wprost ze zwiększającej się liczby samochodów na drogach a tych z roku na rok przybywa o czym świadczą statystyki: Pojazdy zarejestrowane w Polsce 1990-2016 - danych za lata 2017, 2018 wprost nie ma, ale jest takie coś, mówiące o ilości rejestracji nowych samochodów w całym 2017 r.: Ilość zarejestrowanych samochodów w Polsce w 2017 r. - widzimy i tak na przestrzeni lat, nieustanny wzrost ilości samochodów, które muszą się jakoś na drogach pomieścić. Do tego coraz większa ilość osób dostaje uprawnienia do kierowania pojazdami i takie są efekty, że patologicznych sytuacji o których wspominam będzie coraz więcej. No nic miałem dwa zdarzenia jeden za drugim tuż za skrzyżowaniem Gostyń Łobeski - Kocierz. A dalszą drogę do domu pokonałem bez niespodzianek :) Była dzisiaj bardzo ciepła noc, i bez wietrzna (ciepła przynajmniej w godzinach w których jechałem).
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)