Trasa z dnia dzisiejszego - kolejna mała cegiełka do powrotu do tego co było, nim choroba mnie rozłożyła. Zaburzyła codzienność. Teraz jakoś na nowo nie potrafię się odnaleźć w tej rzeczywistości. W ani szkolnej ani z tym rowerem. A do tego popsuła się pogoda. Wróciły niższe temp. Na szczęście bez śniegu bo by było kiepsko. Jednak np. dzisiaj był całodobowy mróz. Niby nie wiele gdzieś w granicach -2℃. Jeździłem w gorszą pogodę: Polickie Urbexy. Jednak zdążyłem się odzwyczaić od tak skrajnie niskich temp. Przyzwyczaiłem się do temp. bardzo wysokich - w okolicach +10℃ bo do tej pory w styczniu takie panowały. A tu taka zmiana... I może nie było tak zimno ale odczuwalnie dziś było bardzo mroźno, nieprzyjemnie. A do tego utrudnienia dokładał silniejszy podmuch wiatru. W mojej spierdolinie życiowej, która tak trwa w tej nic nie znaczącej egzystencji nie mogło być przecież dobrze. Kolejne dni mijają i objawy które rozwalały mi życie w tym miesiącu - raz są bardziej dokuczliwe raz mniej. Dzisiaj akurat były bardziej niż wczoraj. I mimo mieszanych uczuć co jazdy - postanowiłem się nie poddawać i pojechać! Mało ambitne miałem plany właśnie na dzisiaj. I mam na weekend - jakoś trzeba wrócić do regularnego jeżdżenia. A tak najlepiej stopniowo. Wrócić i znów działać! Tylko co zrobić z tą cholerną zimą, która znowu zamierza mi utrudniać życie?! No serio już liczyłem, że będzie zimowa wiosna. Taka każdemu pasowała. Kto miał z tym problem!? A tak wracają te same utrudnienia i problemy, które wiążą się z tymi minusowymi temp... No i to także wzrost kosztów przeżycia. A tak było już na tyle fajnie, że nie trzeba było w ogóle ogrzewania w domu używać...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1172
Trasa nr [łączna]: 1251
Trasa nr [na blogu]: 1165
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 5
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1239 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1153 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 12444.9 km
Stan Licznika Końcowy: 12463.26 km
Stan Licznika Końcowy2*: 12388.26 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24986 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 25004 km
Maksymalna prędkość: 25.3 km/h
Przejechałem: 18.36 km
Przejechałem [msc]: 108.35 km
Przebieg roweru [rok]: 108.35 km
Przebieg roweru [suma]: 49162.6 km
Przejechalem w 2023: 108.35 km
Podroż dookoła świata (2023) 0.2709 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 122.9065 [%] km
Czas jazdy: 01:09:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3115:05:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2891:38:55 h
Czas Jazdy Suma (2023): 06:57:07 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:57:07 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:23:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:23:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:02 h
Średnia: 15.97 km/h
Dzisiejsza mroźna trasa. A co powiem. Wymroziło mnie. Miejscami ale tylko na początku jeszcze jechało się znośnie. A już od Waniorowa tragedia. Tam tylko czekałem na moment byle wyjechać za Mechowo. W tym samym czasie dzień dobiegał końca... I robiło się jeszcze chłodniej. Jechałem również w nie korzystnym ustosunkowaniu do wiatru. Więc były to naprawdę trudne kilometry, które trzeba było przetrwać aby w chwale powrócić! Teraz pozostaje mi czekać na kolejne wyjazdy. I mieć nieustannie nadzieję, że najbliższe prognozy pogody się sprawdzą i w przyszłym tygodniu będzie znowu po parę stopni na plusie. A mróz będzie tylko nie miłym wspomnieniem. Trudno będzie na nowo się przyzwyczaić do tej mroźnej aury... A do tego tak mrozi, że może nie zwracałem na to zbyt dużej uwagi ale drogi po których jeździłem były przymarznięte. Miejscami mocniej. A miejscami nie. Jednak były. Nie było jednak tragedii i dało się jechać. To nie były tak spartańskie warunki jak np. na trasie: Lodowata porażka. Zarówno wtedy jak i dziś ta zima nie jest potrzebna. Jest wręcz zbędna. Niech odchodzi w zapomnienie i nie wraca!... No i co dodam, mimo mroźnych trudności - zawziętości mi nikt nie odmówi. Cel był jasny i nie można było się poddawać. Zobaczymy co przyniosą kolejne dni. Trochę się o to martwię. Odkładają się w czasie pewne problemy - nie wymieniłem jeszcze napędu w Aurelii, zbliża się czas 50k km z Aurelią... A co do przerzutki, na którą narzekałem na trasie: Po choroba trasa. To wczoraj miałem jechać do serwisu. Wymienić linkę... Jednak się okazało, że zaczęło działać (po zdjęciu sakwy z prawej strony) - od strony napędu. Dziwne. Dzisiaj też działało - chociaż to wszystko się już powoli sypie... I czekam tylko na lepszą pogodę i trzeba ten temat załatwić. Ten okres zachorowania trochę mi przeszkodził. Rozwalił plany na pierwszy weekend stycznia - miałem jechać do Brzeźnicy z kolegami (WG, KW), miałem jechać na małą trasę z JS. I nic z tego nie wyszło. Potem kolejne dni minęły i kolejne. I do tej pory nie zdążyłem dorżnąć napędu... I nie wiem już jak z tą wymianą postąpić - najchętniej bym dał (maksymalnie na 2 dni Aurelię) w okresie ferii... Tylko czy to się uda? No zobaczymy. Problemy póki co są, a raczej są przełożone w czasie. A mnie znowu tak trudno powrócić do rzeczywistości i się w niej na nowo odnaleźć.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)