Trasa z dnia dzisiejszego jest kolejnym "nowym początkiem". Przede mną kolejny nowy rok szkolny - to już 5-ty, skończone 4-ry lata. I tym samym "4-ry" nowe początki. Ten jednak smutniejszy niż wszystkie poprzednie. Wciąż trzyma mnie smutny, wręcz depresyjny stan, który zaczął się kilka dni temu. Wraz z ostatnimi dniami sierpnia. Nie zrozumiała dla mnie sytuacja w życiu prywatnym nieco mnie męczy... Smuci... A do tego dochodzi niepewność wobec nowej roli w której zacznę ten rok szkolny. W tym roku nie ma pewnej nie lubianej przeze mnie nauczycielki - byłej dyrektorki jednej z podstawówek w Gryficach... ;) Dostała awans na zastępce kuratora oświaty - gdzie obecnie będzie kurator w Koszalinie. Zresztą nie tylko to się zmienia. Zmienia się wicedyrektor szkoły po 29 latach, przez zmianę wicedyrektora będzie awans innej nauczycielki na stanowisko Pedagoga oraz wewnętrzne awanse na stanowisko dwóch pedagogów specjalnych. Kilku nauczycieli odchodzi. Mówi się w kuluarach szkolnych o potrzebie zatrudnienia kolejnych nauczycieli... Ze względu na duże zmiany personalne. Wśród nauczycielskiego grona znajdę się również ja. Ciężko jednak teraz się w to wbić. W tą nową rolę, skoro jestem tak dobity smutkiem, bezradnością czy beznadzieją życia... A do tego dochodzi coś co można powiedzieć, że jest "normalne". To normalne, że nie wiem jak to będzie. Dobra jakieś doświadczenie miałem ale nie było to pełnoprawne zatrudnienie i prowadzenie zajęć z informatyki w klasach od IV do VIII - teoretycznie 4h w tygodniu ;) W praktyce jest 7h bo niektóre klasy są podzielone na dwie (dwie czwarte, dwie szóste). I wychodzi w sumie 7h o jedną mniej niż w zeszłym roku szkolnym jak były jeszcze dwie klasy wówczas szóste w tym roku byłyby to klasy 7-me. No ale zostało to rozjebane. Powiem tak. Z roku na rok coraz gorzej w tej szkole i w życiu. W ostatnim roku szkolnym, który przecież tak optymistycznie zaczynałem: Trasa "50-tka": "nowy początek" z 01.09.2023 - odjebało się dość sporo. Nie wiadomo co przyniesie ten rok prócz wiadomych zmian. A tych jest sporo. Jest sporo nie wiadomych jak to ostatecznie będzie i jak będzie mi szło prowadzenie tych lekcji. Czy to nie będzie zmarnowany rok i dla mnie i dla dzieci czy coś faktycznie z tego czasu wyniknie. Jakieś pomysły na to mam. Tylko czy dam sobie teraz radę z tym oczekiwaniem, będąc w takim stanie jakim jestem? Pełnym smutku, beznadziei i bezradności?... Nie wiem na razie co przyniosą te dni. Może to być ciekawy ale niekoniecznie kolejny z rzędu dobry rok... A jeśli chodzi o rower, czy trasę. To też tak średnio mi to szło. Nie miałem dużej weny do działania jedynie pogoda była fajna. Może momentami nie było za ciepło - ale to w sumie zależy gdzie. W słońcu to ciepło a poza nim tak chłodniej. Jakoś jednak szła ta trasa - która niestety wymaga pewnego wyjaśnienia. Nie było do tej pory lepszej okazji. A o problemie już jakiś czas wiem. W sumie wiem od trasy 60 000 km z Aurelią -> "60 000" Aurelio !:"
- Trasa Bytów - Kościerzyna. A chodzi o problem wpisania #100-tnej trasy opisanej na blogu: Trasa "50-tka" - czterech tytułów. Po prostu sprawdzając tagi... Zwróciłem uwagę, że 100-tny raz pojawia się ten tag. Nie zweryfikowałem licząc ręcznie... W rzeczywistości tak optymistycznie przedstawiona trasa nie była #100-tną opisaną na blogu... Była 98-mą trasą a w sumie #100-tną trasą. Więc w sumie tak wiele się złego nie zadziało... I może dlatego ta moc... tego wielkiego sukcesu nie była taka mocna i się tak szybko wypaliła, że ówczesny napęd przy Aurelii po dzisiejszy dzień jednak nie dotrwał?... Nowy początek to także nowe problemy. Jednak stare nie wyjaśnione sprawy wciąż się przewijają, i wciąż mącą i wciąż są problemem...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1489
Trasa nr [łączna]: 1567
Trasa nr [na blogu]: 1481
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 133
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1553 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1467 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 23641.6 km
Stan Licznika Końcowy: 23692.11 km
Stan Licznika Końcowy2*: 23542.09 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2051 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2101 km
Maksymalna prędkość: 33.3 km/h
Przejechałem: 50.51 km
Przejechałem [msc]: 50.51 km
Przebieg roweru [rok]: 4533.27 km
Przebieg roweru [suma]: 60391.85 km
Przejechalem w 2024: 4533.27 km
Podroż dookoła świata (2024) 11.3332 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 150.9796 [%] km
Czas jazdy: 02:38:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3623:51:10 h
Czas Jazdy Suma (2024): 283:21:15 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 02:38:29 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3847:17:18 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:38:29 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:50 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:01 h
Średnia: 19.18 km/h
Dzisiejsza trasa niesie wiele smutków. Poprzednie dni były smutne, dziś zaczyna się smutno. W sumie sam nie wiem jak ale jakoś się przełamałem w tym smutku aby wyruszyć na jedną z ważniejszych cyklicznych tras - czyli Trasy 50-tki. Zrobiłem trasę moim ulubionym wariantem i w sumie skupiałem się dzisiaj jedynie na jeżdżeniu. Nie brałem ze sobą aparatu. Nie było w zamyśle robić żadnych zdjęć... Nie brałem drona. Jedynie przejechać, wrócić. I wystarczy. Często się zatrzymywałem. Towarzyszyły mi różne myśli. I jakoś radości z trasy nie było. Niby powinienem się cieszyć. Wraca szkoła. Nowe możliwości. Sprawdzę się w nowej roli: czyli nauczyciela. Mam w końcu szansę się sprawdzić w tej roli. W sumie dużo i tak zależy od poprzedniej nauczycielki, którą nie lubię. Jeśli postanowi wrócić ale to będzie nie wcześniej niż w przyszłym roku bo nie dostałem umowy na zastępstwo a na rok czasu, to i tak wróci do nauczania.. A ja wylecę. Z drugiej strony sam mogę nie chcieć. Nie sprawdzę się. Mogę nie chcieć. Teraz mam bardzo pesymistyczne podejście. W sumie tak wiele się dzieje co skłania mnie do tych negatywnych myśli, że na dzień dzisiejszy nawet nie zaczynając zajęć z uczniami nie widzę się w tej roli :( I chętnie bym już zrezygnował nim zaczął. Pozostał na tym co znam i co do tej pory robiłem od 4-rech lat. Wraz z 01.09 - dokładnie 4-rech lat. Tylko 4-ry lata. Nie wiele ale jednak tak wiele się zmieniło. Relacje w rodzinie, które nigdy nie były dobre ale teraz już w zasadzie się w ogóle nie widujemy i wszystko jebnęło. Budowana relacja z JS., i teraz w sumie nie wiadomo co dalej... Czy była tylko incydentem? Pojawiła się na chwilę i zniknęła?... Zobaczcie. Cofnijmy się do tego co było 4-ry lata temu a co jest teraz: Trasa "50-tka": trasa po pracy. Ilu ludzi z naszych rodzin czy otoczenia nie ma z nami. Jak bardzo popsuły się relacje między ludźmi. Relacje wewnątrz szkoły także się mocno popsuły. Może to również kwestia lepszego poznania się... Albo po prostu widzi się skurwysyństwo innych osób, szczególnie takich którym lepiej się powodzi... Powracając do samej trasy to jak trasa 50-tka, w te lata i tak się zmieniła. Ubyło drzew. Drogę DW108 do skrzyżowania z drogą DW106 w większości jej fragmentów naprawili. Zaczynali w 2020 r. w 2024 r. też tu grzebali ale ostatecznie nie zrobili po całości tego eksperymentu zwanego "remontem" tej drogi. Ruch aut wcale nie taki mały jak na koniec wakacji i początek roku szkolnego. Nie spodziewałem się ale jest trochę spory - głównie na drodze DW108. Możliwe, że w tym roku po raz ostatni widzę i wspominam piękny dom we wsi Sikorki. Z tym domem różnie bywa -> "Pożegnanie zimy":
- wiosenne domku odwiedzenie. Pojawia się ogradzanie pastuchem tego terenu. Nie sprawi to przecież, że domek nie popada w ruinę. I tak popada. To i tak cud, że przetrwał 2023 r. I jeszcze jakoś się trzyma - choć jeszcze - nie wiele widać. Wciąż są liście na drzewach i wciąż przynajmniej kalendarzowo jest lato, choć smutek jesieni daje się we znaki... Jeszcze tu wrócę do tego domku. Jeszcze go odwiedzę wraz z jesienią czy wraz z zimą... Nieco większa połowa trasy już za mną i jedynie powrót - mozolny mnie czekał. Z większą ilością postoi ale do przodu.. Wróciłem jak zwykle nieco zmęczony po trasie - i jak zwykle pozytywnie. W sercu jednak i w duszy wciąż gości smutek, wciąż gości żal i nieustanne obwinianie się o wszystko co się w ostatnich dniach u mnie w życiu dzieje...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)
Z powodu pewnego zaniechania, nie wiem jak to się stało. O czym ja myślałem i czy w ogóle myślałem.. Szykując dnia 16.09.2024 r. kartę pamięci na planowany w dniu 17.09.2024 r. wyjazd do Czaplinka - zamiast jak zawsze / od zawsze / odkąd prowadzę bloga a to jest ponad 8 lat, prawie 9 lat... skopiować całą zawartość karty to wszedłem jedynie w folder video i skopiowałem jedynie filmy. Chociaż tyle... Bo mogłoby się okazać, że nawet filmów nie skopiuję. Nie skopiowałem plików GPS. Karta została nadpisana zapisem trasy z dnia 17.09.2024 r. oraz z 18.09.2024 r. O problemie dowiedziałem się właśnie 18.09.2024 r. późnym po południem (było po godz. 18) jak chciałem przysiąść i uzupełniać spore zaległości z wpisami. Z stanem na 18.09.2024 r. mam nie opublikowane wpisy od WPIS=1472. Dzisiejszy dla porównania to wpis 1480. Jeszcze nigdy nie miałem takich zaległości ani takich problemów z blogiem. Miałem się brać właśnie za pisanie wpisu z 31.08 (dopiero 18.09)... Kolejne zaległości. Poprzednie wpisy tj. wpisy do WPIS=1479 był uzupełniony (w stanie na dzień 18.09.2024 r.). Tyle, że brakowało mediów, statystyk i nie był opublikowany. Podjąłem próbę naprawienia swojego błędu. Bezskutecznie. Nie udało się nic wskórać. I odzyskać plików - gdzie ostatecznie przyjąłem porażkę dopiero w dniu 20.09.2024 r. Między 31.08.2024 r. a 12.09.2024 r. - bezpowrotnie utraciłem ślady GPS. I te wpisy tych śladów mieć nie będą / i nie mają. Do sprawy odnoszę się jeszcze we wpisie z 22.09.2024 r: Grzybowo: przywracając ślady GPS - WPIS 1490 z 22.09.2024 r.. Niniejsza notatka, jako uzupełnienie informacji do wpisu dodałem w dniu 27.09.2024 r. (dopiero)... - uzupełniając i publikując zaległe wpisy od wpisu: Szczecińskie testy napędu - WPIS 1472 z 12.08.2024 r.