07.06.2017
Jazda nr: 112

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejszego dnia w dużej mierze z nie chceniem i lenistwem rozpocząłem dzisiejszą popołudniową trasę. Szczerze to mi się średnio chciało dzisiaj iść na ten rower. I wyniki też słabe. Po ostatniej trasie z 04.06 straciłem przecież główny licznik. Zapasowy mi dzisiaj przez pewny czas nie działał (coś się przesunęło na czujniku) i nie łapał. To nim to zrobiłem to byłem już w Makowicach a główny licznik - o tak wsadziłem niezbyt myśląc co robię - i był tam błędny obwód koła podany. Skapnąłem się, że coś jest nie tak na mieście jak mi zaczęło pokazywać nie realne prędkości z jakimi jadę. Zatrzymałem się dopiero przy Technikum aby to zrobić. Chwilę mi to zajęło a w tym czasie zdążyłem zostać dotkliwie pogryziony przez te zajebane komary. Jak jednego rozwaliłem na nodze to miałem całą rękę we krwi - i teraz nie wiem czyja to była krew nie mniej serio było jej sporo. A ja już niezbyt dobrze się czułem przy okazji ... W ogóle jakoś się źle mi dzisiaj jechało. Wyjątkowo się źle jechało - wyjątkowo rower źle działał i wiedziałem, że dzisiaj nie dam rady nie wiadomo co zrobić. Dzisiejszy dzień taki słaby - dużo przepracowany jestem różnymi projektami którymi się zajmuję w okresie moich przedłużonych wakacji. I bez potrzeby dzisiaj na ten rower szedłem. Mogłem na niego się nie wybierać. Szło mi topornie. Jeszcze sobie po drodze tak myślałem, że może na Resko pojadę - a może nie. Ten czerwiec się taki brzydki, deszczowy zapowiada. Tak jak dzisiaj, za ciepło to to nie jest - to nie jest wiosenna pogoda a tym bardziej letnia - a przecież już się lato zbliża! Jestem tym bardzo zawiedziony. I tak - dzisiejsza trasa opierała się na przejeździe do Makowic. Gdzie pojechałem - pokręciłem się chwilę po lotnisku. Ale szły ciemne chmury i zaczęło padać. Przewidziałem już chwilę wcześniej, że zanosi się na deszcz i chciałem się schować jednym z dawnych domków na lotnisku. Od jakiegoś czasu jednak te domki od strony wejściowych drzwi są pozamykane a przez drzwi balkonowe gdzie swoją drogą jest od cholery szkła - nie mogłem się przebić z rowerem do środka i zostać musiałem w szopach. A tam nie czułem się bezpiecznie - całe stado komarów tylko czekało aby zaatakować ;< W domkach byłoby lepiej, nie mniej nie byłem wstanie tam wejść z rowerem a nie chciałem zostawiać roweru na zewnątrz - i niepotrzebnie łaziłem po tym szkle eh. I tak zostałem w niezbyt dobrej kryjówce walcząc z komarami, które co rusz próbowały mnie atakować. Gdy już deszcz przeszedł wyjechałem na wioskę.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 113

  • Trasa nr [łączna]: 198
  • Trasa nr [na blogu]: 112
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 48

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 195 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 109 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 0 km
  • Stan Licznika Końcowy: 21.4 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 129 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 143 km

  • Maksymalna prędkość: 34.6 km/h

  • Przejechałem: 21.4 km
  • Przejechałem [msc]: 150.34 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1472.44 km
  • Przebieg roweru [suma]: 7339.06 km

  • Przejechalem w 2017: 1472.44 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 3.6811 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 18.3476 [%] km

  • Czas jazdy: 01:16:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 241:07:47 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 105:28:51 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 09:15:22 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 464:33:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:11:51 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:08:02 h

  • Średnia: 16.89 km/h
W trasie nie byłem sam. Ale sam wracałem. Już chciałem wracać ;) Gdy wyjeżdżałem z lotniska było jeszcze szaro, jeszcze chwilę padało ale to już u ciotki chwilę się zatrzymałem po czym gdy już wyszła tęcza, słoneczko i zrobiło się całkiem fajnie - zabrałem się w cholerę i pojechałem w drogę powrotną do domu. Dalej się jakoś średnio jechało. Starałem się tylko dojechać jak najszybciej i chrzanić już ten dzisiejszy dzień. Począwszy od niedzieli (04.06) ten czerwiec wcale taki fajny nie jest. Mam nadzieję, że z kolejnym tygodniem będzie lepiej. Póki co ciągle jest deszczowo, zimno. Tak nie powinna wyglądać pogoda o tej porze roku. A teraz tak się wszystko zbiera na to, że treningi idą mi słabo - rower daje się we znaki, ta cholera pogoda, te skurwysyny co niszczą przyrodę dookoła - pierdolone trybiki komunistycznej władzy, która niby kieruje a sami są niewolnikami systemu i godzą się na każde ich rozkazy jedynie z pobudek chciwości bo to nic innego nimi nie kieruje. Każda okazja jest dobra aby na to ponarzekać bo właśnie takie niszczenie natury nie pozostaje bez odzewu przyrody to właśnie te anomalie pogodowe są skutkiem takich działań. Jakoś jednak wróciłem z dzisiejszej trasy i mogłem skończyć jeden z większych moich projektów: Cykliczna Prezentacja Zdjęć w PowerPoint, jednym z tematów takich prezentacji są zdjęcia z Moich Wycieczek Rowerowych już od 2012 r. :) Wybrałem tam najpiękniejsze zdjęcia i warto byłoby tą prezentację zobaczyć. Jest dostępna pod odnośnikiem: Prezentacje Rowerowe (2012-2016) - część 1 oraz Prezentacje Rowerowe (2012-2016) - część 2. Aktualizacja za 2017 r. Będzie gotowa 31.12.2017 r. lub 01.01.2018 r. Podsumowując jednak dzisiejszą trasę. Jest wyjątkowo słaba. Niesie też kilka problemów, nie dość, że pogryzło mnie robactwo, to jeszcze mam nieco uszkodzone dane z licznika głównego - przez moje nie dopatrzenie ... po prostu zapomniałem wbić jemu poprawny obwód koła (218 cm) i był jakiś inny domyślny (chyba 350 cm?) chodź kiedyś się inny obwód koła domyślny ustawiał, wtedy odległość była za mała. Cholerne liczniki. W ogóle wszystko jest takie cholerne i nie dobre ;) Pogoda zresztą też. Te ciągłe anomalie pogodowe, które tak bardzo wpływają na intensywność i moje treningi.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa07czerwca2017zdj1.jpgtrasa07czerwca2017zdj2.jpgtrasa07czerwca2017zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)