Dzisiejsza trasa jest kontynuowaniem nabijania kilometrów przed wolnym od rowerku weekendem. Muszę na ten weekend wrócić, ale raczej wracam bez roweru -.- Niestety. Więc chciałem sobie trochę kilometrów nabić. Dzisiaj zrobiłem piękną, krótką trasę. Problem każdej trasy w tym pierdolonym mieście jest to, że aby gdzieś dojechać to najpierw muszę pokonać jakąś część miasta. Mniejszą, większą ale muszę. A wiadomo z miastem jest różnie. Dzisiaj np. przemierzałem ul. Ku Słońcu, przemierzałem zadupie Mierzyn. Właściwie to jechałem do wsi Dołuje. Wzdłuż drogi DK10. Po drodze zapisywałem sobie spotkania z operatorami elektrycznych hulajnóg, których jest coraz więcej. Są one powodem wielu zdarzeń na drogach i nową rzeczywistością. Ja tą patologię obserwuję prawie 4 msc, odkąd na dłużej wprowadziłem się do Szczecina. I to co by nie mówić ta moda pojawiła się w tym roku. Wcześniej była moda na elektryczne skutery. Tych jednakże mało widuję. Coraz częściej widuję hulajnogi i jednokołowce. O problemie czy kolejnym nie rozwiązywalnym temacie zacząłem dyskusję we wczorajszym wpisie: ZS: "Jesienne wichry" do sklep Dino. Nie zagłębiałem się tak bardzo w temat. Temat obserwuję w robocie. I mam w ogóle taki plan aby pewnego dnia na cały dzień wyjechać w miasto i polować na te cholerne hulajnogi :) Byłby z tego wpis: "ZS: Polowanie na hulajnogi", albo coś innego równie fajnego. No co by nie mówić, to jest syf, który pcha się coraz częściej na DDR, co jest jakimś nie porozumieniem. I nie rozumiem skąd zawiść i brak rozumu wśród ludzi komentujących tematy elektrycznych hulajnóg w Internecie, którzy nawołują do tego aby wyrzucać te twory właśnie na nieprzystosowane do tego drogi rowerowe! To przecież skrajnie niebezpieczne i debilne podejście! Zdarzeń z tymi urządzeniami jest coraz więcej i powiem tak: będzie tylko gorzej. Obserwowałem ilość sprzedawanego takiego typu sprzętu na aukcjach Internetowych i sprzedaż wciąż rośnie. A to znaczy, że przybywają nowi nabywcy. Więc tych urządzeń na drogach będzie coraz więcej! O proszę przykład z początku tego tygodnia: Brytyjczyk w Krakowie potrącił 4-ro latka na elektrycznej hulajnodze. Co prawda to Kraków a nie Szczecin. Jednak mechanizm jest znany. Po prostu większych miastach jak Kraków, Poznań - szybciej przybywa tych urządzeń. I działają tam wypożyczalnie tego typu sprzętu. Na całe szczęście w Szczecinie nie ma takiej wypożyczalni. przynajmniej nic na ten temat nie znalazłem. A szukałem o tym informacji. No nie mniej, dzisiejszą - choć piękną trasę poświęcam tej nowej modzie. Nie dość, że niebezpiecznie z roku na rok rośnie ilość aut w ruchu, wciąż jest bardzo dużo wypadków, wciąż brakuje infrastruktury rowerowej to pojawiają się kolejne wyzwania i niezbyt dobre urządzenia jak elektryczne hulajnogi i inne takie urządzenia. Świat się dosłownie z miesiąca na miesiąc zmienia i ciężko za nim nadążyć. Im większe miasto tym gorzej. W tych wielkich miastach to jest już kurwa wszystko - sodoma i gomora, na którą nikt nie panuje. Ruchy gejów i lesbijek i innych wybryków natury, nowoczesne pojazdy, i aktywiści religijni. No normalni Sodoma i Gomora, która trawi ten świat.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 460
Trasa nr [łączna]: 543
Trasa nr [na blogu]: 457
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 116
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 535 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 449 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 8 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 428.06 km
Stan Licznika Końcowy: 452.19 km
Stan Licznika Końcowy2*: 448.43 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12816 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12840 km
Maksymalna prędkość: 34.1 km/h
Przejechałem: 24.13 km
Przejechałem [msc]: 497.21 km
Przebieg roweru [rok]: 3445.87 km
Przebieg roweru [suma]: 20593.86 km
Przejechalem w 2019: 3445.87 km
Podroż dookoła świata (2019) 8.6147 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 51.4846 [%] km
Czas jazdy: 01:33:20 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1071:31:11 h
Czas Jazdy Suma (2019): 215:14:05 h
Czas Jazdy Suma (sierpień): 30:23:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1294:57:19 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:31:58 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:46 h
Średnia: 15.57 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego jak wspominałem - rozpocząłem od drogi wzdłuż ul. Ku Słońcu, spisując gdzie widziałem osoby jadące na elektrycznych hulajnogach, do których mam duży uraz i niechęć. Nie uważam tego za nic dobrego. A wraz ze wzrostem popularności tych urządzeń - wzrośnie ilość zdarzeń z nimi związanych. A szczerze wkurwia mnie to jak prawie bezdźwięcznie takie chuje przeciskają się między mną a Aurelią i to kurwa na drodze dla rowerów. I sobie tak bezkarnie, bezpretensjonalnie zapierdala... dalej.. Mając w głębokim poważaniu panujące warunki na drodze. A od wczorajszej trasy przez dzisiejszą często męczyłem się z silnym porywistym wiatrem. Jedzie się bardzo ciężko. Do tego jak mam pod górkę i pod wiatr to jest już w ogóle zajebiście. A ci cholerni hulajnogarze nie muszą się tym przejmować. Trzyma sobie tylko "gaz" i zapierdala. Patologia. Pcha się wszędzie: na ulicy, na chodniki, na drogi rowerowe. No normalnie wszędzie. Nie da się tego pogodzić, życie w miastach jest zbyt hermetyczne i pojawianie się kolejnych grup pojazdów nie służy niczemu dobremu. A tym czasem, mimo tego, że byłem zmęczony po wczorajszej jeździe, dzisiejszego po południa, co by nie mówić pięknego i ciepłego pojechałem w trasę. Jedynie czego jest mi żal, że takie piękne Sierpniowe dni marnuję w pracy. Może po latach spojrzę na to nieco inaczej, ale na razie, to dla mnie pierwsze takie wakacje, że są wakacje a ja ich nie mam. A takie zmiany są dość ciężkie i smutne do przetrawienia. Tym czasem zdążyłem już dojechać do wsi Dołuje, z niej odbiłem na Przecław. Minąłem mocno zdegradowaną drogę, która prowadzi właśnie do Przecławia przez Stobno i Będargowo. Dookoła są w zasadzie same pola. Mało tu leśnych terenów. Jest raczej tendencja do urbanizacji. Pod samym Będargowem zatrzymałem się na dłuższą chwilę. Ujął mnie widok traktorzysty co wapnował pole.. Za nim unosił się kurz, i zapach wapna. Pięknie.. Przypomina mi dom, rodzinne strony, gdzie ino też wiejskie tereny z których pochodzę. Osobiście bardzo identyfikuję się ze wsią. Życie na wsi, bardzo mi się podoba. I coś czuję, że byłoby dla mnie spełnieniem! Piękna marzeń chwila, szybko minęła. A ja ruszyłem w dalszą trasę. Z Będargowa pojechałem na Warzymice. Do ul. Do Rajkowa a z niej już na ul. Cukrową. Całe Warzymice i te obrzeża Szczecina bardzo mocno się urbanizują. Najbliższe lata przyniosą tu wiele zmian - kosztem przyrody.. Kosztem ekosystemu. Kto się będzie jednak Naturą przejmował. Ważne, że otyłe kurwy, politycy i deweloperzy napchają się kasą. To mi przypomina pewną szantę: Port Amsterdam. Tam pojawia się taki motyw: (...)Do łapczywych ich łap wszystko wpada na żer
Tłuszcz skapuje -kap, kap, z rybich wątrób i serc. No analogia jak ulał, pasuje jak gówno do klopa :)) I gdy już byłem w Szczecińskich Gumieńcach na ul. Cukrowej zjechałem na osiedle Kwiatkowskiego na ul. Kwiatkowskiego gdzie miałem kuzynkę i szwagra odwiedzić. Na miejscu się jednak okazało, że jeszcze z miasta nie wrócili. Więc ja już wróciłem - znaną drogą, wzdłuż ul. Mieszka I. Szczerz to nie lubię jeździć tą drogą. Wiele skrzyżowań. Świateł. I taka sobie droga rowerowa. Miejscami lepsza, miejscami gorsza. Dochodzi do tego problem częstej walki o terytorium. Dzisiaj tak walczyłem z głupimi babami co zadowolone z życia lazły po drodze rowerowej, mimo, że obok miały chodnik :) No zajebiście. Oczywiście te komentarze nie mają nic wspólnego z tym, że bardzo nie lubię miasta.. "oczywiście" :) I wróciłem nieco zmęczony, ale szczęśliwy. Nawet myśl, że jutro znów do pracy nie psuła mi humoru. No może sama praca nie taka zła (przynajmniej w ostatnich dniach), ale te stawanie rano. Te życie na czas.. I potem męczyć się tam 8h. To mnie najbardziej de-organizuje.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)