03.07.2018
Jazda nr: 251

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest w końcu ładnym wynikiem osiągniętym w dobrych warunkach pogodowych - mimo, że było ciężko, jestem pogryziony przez robactwo, zraniony w nogę, i wymęczony po jeździe w dużej mierze w terenie - jestem jednak szczęśliwy i zadowolony z wyników jakie osiągnąłem. Niestety ale rower nadal nie działa dobrze, chyba się coś na serio popsuło - bo już od kilku jazd jeździ mi się ciężko, a tak nie może być - jeszcze kilka dni się przemęczę ale na dłuższą metę nie ma to sensu. Ale dobra - dzisiaj wyjątkowo nie chcę narzekać. Miałem co prawda takie mieszane uczucia co do trasy - czy wyjechać czy nie. Pewnie będę miał tak całe wakacje, czy jakiś dłuższy czas, że jakoś średnio mam na cokolwiek ochotę, i po prostu mi się nie chce. Jednak mam taką nieformalną umowę, że jakby źle nie było to jednak będę jeździł regularnie - niezależnie od pogody i innych okoliczności. Co najwyżej niektóre moje wyjazdy będą krótkie (a takie już się zdarzają ;]), albo nie będą bardzo długie. Nie mniej - raz w tygodniu zrobić coś dłuższego jest optymalną opcją i taki model jeżdżenia w pełni sprawdzał się w miesiącu Maju, w którym miałem naprawdę obiecujące osiągnięcia - ale wtedy była - właśnie pogoda, chęci i nadzieje, które dopiero do mnie począwszy od dzisiejszego dnia na nowo wracają! Pytanie będzie się jednak sprowadzało do tego co przyniesie przyszłość, co przyniosą kolejne dni. Wciąż czekam na ważne dla mnie informacje odnośnie sprawy, która prowodyrem złych decyzji i ich następstw w pierwszych dniach wakacji. Za bardzo nie chcę do tego powracać - ani w myślach, ani w opisie, ograniczę się więc tylko do wpisów, gdzie o tym wspominam: Na szlakach S6 - Wicimice. Od wydarzenia minęło już parę dni, a ja jestem pozbawiony informacji, na które każdego dnia czekam. To te informacje mogą decydować o tym jak potoczy się moje życie dalej, jakie podejmę decyzje, co zrobię czy po prostu spartolę te wakacje, i wakacje 2018 r. dołączą do nieudanego roku 2016 - gdzie z powodu różnych problemów rok okazał się bardzo słaby - w zasadzie przez cały 2016 r. miałem zrobione mniej kilometrów na rowerze niż mam zrobione w tej chwili w 2018 r. Nie mniej brak informacji na istotne dla mnie informacje, kończące się zasoby materialne oraz co najważniejsze: zła kondycja roweru, nie przeszkodziły mi w zmierzeniu się z dzisiejszą trasą. Wybrałem się w tą trasę z myślą, że zmierzę się dzisiaj z dystansem ok. 60 km. Nie spodziewałem się, że cała trasa pójdzie mi tak dobrze i ostatecznie zaliczę na niej odwiedzenie kilku miejsc, których nigdy dotąd nie odwiedzałem - są dla mnie całkiem nowe! Tym samym wypełniają się puste miejsca na mapie regionu, których nigdy nie odwiedziłem! Ale spokojnie! Tych miejsc trochę zostało. Jednak w pierwszych dniach wakacji 2018 r. (oficjalnie od 21.06), zdałem sobie sprawę z pewnej ważnej rzeczy. Otóż, w przyszłym roku (prawdopodobnie jak nic się nie zmieni) kończę studia i moją historię ze studiami. Pewnie wyjadę gdzieś poza rodzinne strony, gdzie się osiedlę na stałe - w poszukiwaniu pracy, w celu założenia rodziny. I nie będę miał już okazji takiego częstego jeżdżenia rowerem w okolicznych stronach. Więc warto by było w miarę możliwości w tym roku odwiedzić wszystkie takie najbliższe miejsca, nie odwiedzone do tej pory drogi. A wszystko po to aby móc za parę lat powrócić tu, powrócić w te rodzinne strony aby zwiedzić je znów, sprawdzić co się zmieniło :) To mi na myśl wiedzie słowa takiej znanej piosenki..powrócisz tu, gdzie nadwiślański brzeg, powrócisz tu zza siedmiu gór i rzek, powrócisz tu, gdzie płonie słońcem wrzos i głóg, gdzie cienie brzóz, piach mazowieckich dróg. Taka przyszłość czeka w końcu każdego a ja niestety za rower się na serio wziąłem się dość późno, bo takie prawdziwe jeżdżenie nastąpiło w 2015 r. A przygotowanie do takich wojaży trwało w 2014 r., gdy zaczynałem i gdy zrobiłem moje pierwsze 100 km w życiu! To było coś, gdy mija się tą magiczną granicę - ma się już całkiem inne spojrzenie na wojaże rowerowe :) Na tę chwilę ciężko mi jednak sobie wyobrazić, żebym był wstanie znów granicę 100 km pokonać! Coraz bardziej podejrzewam, że moje problemy z jeżdżeniem po 10.06 (trasa Bałtyckie Morze - Mrzeżyno), wynikają niekoniecznie z problemów z kondycją cz życiowej sytuacji a właśnie z problemami technicznymi z rowerem. Wystąpienie tych problemów w takim ciężkim okresie w jakim się znajduję - uniemożliwiają mi podjęcie jakich działań : Raczej będzie tak, że skro się coś w rowerze zepsuło to trzeba to wymienić - innego wyjścia nie ma. Jednak to dopiero przyszłość, która nadejdzie. Tu i dzisiaj, mierzyłem się z dzisiejszą trasą. Nie miałem w sumie większego pomysłu na nią, chodź jakieś robocze zaplanowanie trasy - oczywiście miało miejsce. Nie wybieram się w tereny gdzieś dalekie od miejsca zamieszkania a jednak są dla mnie mało znane, co było powodem dzisiejszego pobłądzenia po trasie :) Najgorzej to właśnie wjechać w nie tą leśną drogę, którą trzeba a potem się kręci się człowiek po tych lasach, gdzie z każdej strony drzewa wyglądają tak samo i ciężko znaleźć powrotną drogę! Fajnie to wygląda na mapie, ze śladu GPS. Jednak gdy byłem w tamtych stronach to już tak fajnie to wyglądało :) Od zeszłorocznych wakacji, mam jakiś uraz do jeżdżenia w lecie po lasach. Co prawda na komary nie natrafiłem, jest trochę tych denerwujących końskich much, co atakują, obsiadają i zaczynają się wżynać w ofiarę -.- Nie mniej, jakoś komfortowo się w leśnych zaciszach nie czułem. Przywykłem do innej przestrzeni komunikacji - ruchliwe drogi, to jest mój żywioł. Chodź są one oczywiście niebezpieczne. Ale czy lasy są bezpieczne? ;)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 253

  • Trasa nr [łączna]: 337
  • Trasa nr [na blogu]: 251
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 66

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 333 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 247 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 6156.93 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6228.07 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6172.77 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5904 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 5976 km

  • Maksymalna prędkość: 32 km/h

  • Przejechałem: 71.14 km
  • Przejechałem [msc]: 76.83 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2674.92 km
  • Przebieg roweru [suma]: 13545.73 km

  • Przejechalem w 2018: 2674.92 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 6.6873 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 33.8643 [%] km

  • Czas jazdy: 04:55:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 638:25:49 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 171:21:28 h
  • Czas Jazdy Suma (lipiec): 05:23:15 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 861:51:57 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:41:38 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:24 h

  • Średnia: 14.47 km/h
Trasa w dniu dzisiejszym zaczęła się od spokojnego, wyważonego w tempie przejechania dystansu drogą DK6, wzdłuż budowanych obwodnic, i placu budowy S6 na odcinku Płoty do Nowogardu, gdzie mijałem Nowogard obwodnicą - na tę chwilę w całości istniejącym fragmencie S6 - otwartym dla ruchu samochodów. Mimo, że teoretycznie rowerem nie można - ale kto mi zabroni? Nie mam zamiaru respektować durnych zapisów PORD, które taki zakaz narzucają! Zdaje się, że sprawę już poruszałem. Dotyka ona w końcu ważnej sfery dzielenia drogi między samochody a rowery co jest szczególnie istotne w okresie wakacyjnym gdy rowerzystów jest znacznie więcej niż w inne dni - a tym bardziej w zimowe dni. Nie rozumiem absurdalnego zakazu jazdy rowerem po trasie szybkiego ruchu, skoro taka trasa posiada szeroki margines. Jadące samochody, nie muszą mnie wyprzedzać, wlec się za mną ani nic - w ogóle im nie przeszkadzam. A na normalnych drogach, gdzie ruch rowerowy nie jest zabroniony sytuacja jest gorsza. Nie ma marginesu, pobocze to też takie przydrożne cmentarzysko. Więc, durnych przepisów nie zamierzam respektować i sobie legalnie czy nielegalnie gnam. I co ciekawe na kilkunastu kilometrach, które pokonałem po drodze DK6, spotkałem się z setkami samochodów, dużą ilością ciężarówek. Ale już na samej obwodnicy Nowogardu, dwupasmowej drodze szybkiego ruchu (S6), przez długi czas nie napotykałem żadnych samochodów, a gdy już były to było ich naprawdę mało! Za obwodnicą Nowogardu, gdzie zrobiłem sobie rundkę aby mieć materiał o trwającej tutaj pracy przy przebudowie obwodnicy Nowogardu (ze względu na budowaną trasę S6), ruch wzrósł. Epicentrum nastąpiło w Olchowie, gdzie na końcu wsi Olchowo gdzie wychodzi S6 (lub z drugiej strony wchodzi), jest ustawione wahadło, które blokuje cały ruch samochodowy. Utworzył się tam kilku ilometrowy zator, który omijałem początkowo marginesem drogi, a gdy taki się skończył to chamsko wyprzedzając stojące samochody. Miałem zamiar dojechać do końca zatoru, taki widziałem - na końcu wsi Olchowo. Klasyczne zwężenie drogi do jednego pasa. Czytałem o tych utrudnieniach w lokalnej prasie. Jeszcze przez kilka miesięcy będzie sporo różnych utrudnień. Jak to dobrze, że na razie nie muszę jeździć do Szczecina i ze Szczecina, i te problemy mnie nie dotyczą. A ów problemy powinny się zakończyć w okolicy Kwietnia-Maja 2019 r., gdy trasa S6 będzie gotowa. A do tej pory - czeka kierowców jeszcze kilka miesięcy utrudnień. Jeżeli chodzi o moją przejażdżkę po Olchowie to zwróciłem na stacji benzynowej i wbiłem się na gminną drogę do wsi Kościuszki. Tam miałem zamiar dojechać do miejsca, które na mapie jest oznaczone jako: KUBA. Tyle, że ja w Kościuszkach byłem pierwszy raz. A to duża wioska, która wciąż się rozbudowuje. Tych różnych dróżek jest tam sporo. Jednak pomagając sobie nawigacją, i orientacją, udało mi się trafić poprawnie w drogę, która prowadziła do KUBY! Jednak o tym nie wiedziałem gdy byłem w tamtych rejonach. Przede mną było jakieś gospodarstwo a na wprost mnie mało zachęcająca do wjazdu polna droga. A okazuje się, że właśnie tą drogą powinienem jechać! No nic - będę już wiedział, gdzie jest te miejsce KUBA, i następnym razem już na pewno trafię! Pokręciłem się jeszcze po wsi Kościuszki. W sumie nie wiedziałem gdzie jadę. Prowadziła jakaś gruntowna droga, to nią jechałem, z jej rozjazdu podjechałem pod czyjąś posesję. Od razu zawróciłem i pojechałem dalej. Jednak do końca pewnej gruntownej drogi w Kościuszkach na wprost Olchowa (niedaleko jeziora Olchowskiego) nie pojechałem! Wielu dzikusów z miast się powprowadzało na wsi. Mijałem tam taki duży dom, niezbyt wysoki płot, wszystko poogradzane, wielkie zarośla i drzewa, chroniące prywatność tych dzikusów a tam 3 duże psy... Nie jestem jakimś przeciwnikiem zwierząt czy tym, który nie lubi psów. Ale to co się dzieje na tych wioskach, szczególnie na jakiś nowych zabudowaniach - jest sytuacją, która powinna zostać prawnie rozwiązana! Wszyscy mają psy, i to nie jakieś małe, nie groźne ale za to denerwujące, ale duże, groźnej rasy, które są do tego agresywne wobec obcych ludzi. Pewnie odziedziczyli tą niechęć po właścicielach -.- Do tego, posesje nie są dobrze zabezpieczone i te psy mają możliwość wydostania się z posesji i zaatakowania! Taka sytuacja nie może mieć miejsca. Przecież poruszam się publiczną drogą, która wiedzie sobie przez wsie. A co krok czyhają niebezpieczeństwa. Myślę, że wysyp różnych sytuacji z pogryzieniem dzieci przez psy itd., który ma miejsce w ostatnich dniach przyniesie jakieś regulacje prawne i skończy się takie bezkarne trzymanie dużych, groźnych psów, w pobliżu wsi, i publicznych dróg! Przecież tu jest wioska, jakieś dziecko może przyjść, pobiec za czymś. A o nieszczęście nie trudno. Nie mniej, nie poddaję się, i ów drogę z pewnością za jakiś czas odwiedzę (pewnie z drugiej strony czyli od Olchowa na Kościuszki) się na nią dostanę. Jakieś 3 wielkie psy, które na spokojnie dosięgają wysokością do miejsca początku brzucha, że się tak wyrażę ;], nie przeszkodzą mi w moich ekspansjach. Bo niestety takie sytuacje nie należą do rzadkości a będą coraz częstsze. Wioski się rozwijają, coraz więcej dzikusów z miast co nie lubią pewnie sami siebie a co dopiero innych ludzi, budują sobie domy na obrzeżach wsi, i trzymają tam niebezpieczne zwierzęta, które pozostawione są same sobie. Nie ma odpowiednich środków zabezpieczających a historie takie jak te: Amstaff pogryzł dwoje dzieci, Dramatyczne sceny w Fabianowie. Pies pogryzł 7-latka. Świadczą o skali problemu, z którym może się spotkać każdy z nas. Skoro pies na rodzinnym podwórku atakuje rodzinę, która się nim opiekuje z pewnością zaatakuje także obcych ludzi, przechodzących lub przejeżdżających obok posesji na której się znajduje! No nie powiem, te trzy psy dzisiaj, sprawiły, że zrezygnowałem z dalszej jazdy tą drogą po wsi, wróciłem się na wieś Kościuszki i ruszyłem za nią - drogą przez kolonię Kościuszek w stronę wsi Węgorza. Do samej wsi Węgorza nie zajeżdżałem odbiłem na Strzelewo. Ze Strzelewa chciałem przejechać takimi polnymi drogami do Ogorzele (na trasie DW106). Ale tak się złożyło - niestety nie byłem tego świadomy w chwili gdy mogłem coś zmienić, że obrałem złą drogę mijając wieś Strzelewo. Powinienem na wsi, skręcić w nieco inną trasę aby móc wyjechać prostą drogą przez las w Ogorzele. Zamiast tego pokierowałem się rozsądkiem, który poprowadził mnie przez las, którym mijałem bliskie strony wsi Czermnica. W lesie jednak wszystko takie podobne. Za bardzo nie wiedziałem gdzie się kierować, czy kieruję się dobrze a na domiar złego uległem małemu wypadkowi. Wkręciła mi się sznurówka w pedał. Gdy byłem tego świadomy, mając zablokowaną nogę - spróbowałem się bezpiecznie zatrzymać. Stanąć - owszem stanąłem ale nie zdołałem nic zrobić bo zaraz wyrżnąłem wraz z rowerem i gdy spadłem uderzyłem kolanem w pedał roweru, rozcinając sobie niegroźnie nogę -.- Poprawiłem sznurówki i za chwilę pojechałem dalej, stając co kawałek i sprawdzając po mapie jak stąd wyjechać. Szybko stało się jasne, że raczej w Ogorzele nie wyjadę. W końcu znalazłem jakąś drogę, wiodącą szlakiem zamordowanych drzew, którą wyjechałem na normalną drogę! WIEM GDZIE JESTEM! Odnalazłem się! Chwilowo byłem zagubiony w lesie, ale już znalazłem drogę. To jest droga z Czermnicy przez Suchy Las do DW106. Znam ją, bo już nią jeździłem. Gdy wyjechałem na DW106, miałem za sobą zrobione parę kilometrów. Najbliższa perspektywa powrotu do domu, nie była obiecująca. Myślałem czy pojechać na te Ogorzele czy gdzie! Ale nie pojechałem już na Ogorzele! Wyczaiłem inną możliwość - otóż, wjeżdżając na DW106 byłem nie daleko skrzyżowania na wieś Olszyca. A tuż za Olszycą jest Dąbrowa Nowogardzka. A z Dąbrowej Nowogardzkiej jest także taka wiejska dróżka, na kolonię Dąbrowej. A z kolonii mogę wyjechać w Miętnie! Zaś z Miętna mogę pojechać na Lestkowo i pojechać (znowu) taką wiejską drogą do Żabowa! Skąd wrócić już jak człowiek drogą DK6! Plan działania już miałem - pozostała jego realizacja! Jak postanowiłem tak zrobiłem, swoje kroki skierowałem na Olszycę, z której wyjechałem na wsi Dąbrowa Nowogardzka, z której zaś pojechałem skrótem na kolonię Dąbrowej Nowogardzkiej. Cała korzyść z takiego błądzenia to nie tylko poznanie nowych dróg i terenów a także nowe przygody! Ale także niezwykle urokliwe miejsca :)) Prawdziwa esencja wsi, kwitnące zboża, pola, lasy.. no i robactwo, które nie odpuszczało sobie całą drogę! A jednak, najgorsze były fragmenty drogi, po których się jechać nie dało i trzeba było prowadzić rower! Najgorzej pod tym względem wypadła droga z Lestkowa do Żabowa. Tam w zasadzie większość trasy prowadziłem rower. Z jazdą nie było szans. Gęsty piach, po którym nie dałem rady jechać. W trakcie dzisiejszej trasy miałem wiele czasu na rozmyślenia, i planowania! Najbliższe plany zakładają co zrobić w czwartek (05.07)? ;) Szalone plany zakładają porwanie się na trasę "100 km", mniej ambitne zakładają zrobienie trasy Buszującego w Zbożu. Który wariant jednak obrać? ;) Tego nie wiem. Wkrótce moja trasa dobiegła końca. Korzyści z niej co nie miara! Pogoda się polepszyła - chodź mogłoby być lepiej, bo strasznie wieje : Co jest utrapieniem. No i ruch samochodów po głównych trasach. W obydwie strony w jakie jechałem po DK6, spotkałem się z ogromnym ruchem samochodów - szczególnie ciężarówek i spotkałem się z wieloma niebezpiecznymi sytuacjami. Na drogach nie jest bezpiecznie. W lasach też nie. To co robić?! Już w ogóle nie wychodzić z domu?! Bo nawet wioski nie są bezpieczne, jak nie atakujące groźne psy, to wariaci w samochodach. A gdy nie to to pewnie znajdą się inne czynniki ryzyka.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03lipca2018zdj2.jpgtrasa03lipca2018zdj3.jpgtrasa03lipca2018zdj4.jpgtrasa03lipca2018zdj5.jpgtrasa03lipca2018zdj6.jpgtrasa03lipca2018zdj7.jpgtrasa03lipca2018zdj8.jpgtrasa03lipca2018zdj9.jpgtrasa03lipca2018zdj10.jpgtrasa03lipca2018zdj11.jpg


Mapa przebiegu trasy :)