Dzisiejsza trasa, taka krótka i taka od nie chcenia. Słabiej się czułem ale chciałem pojechać. Chyba mnie jakaś "depresja" dopada. Ostatnie dni były ciężkie. Brak kontaktu, wiele myśli idące w stronę: "w czym rzecz?". I o ile wczoraj poległem i nic nie robiłem to w dzisiejsze po południe chociaż się przejechać chciałem. Zwykle rower działa na mnie dobrze. Jednak od początku jechało mi się bardzo ciężko. W ogóle nie miałem ani sił ani weny. Obawiam się, że znowu "coś mnie dopada". Znowu mam silny napadowy kaszel. Czuję się osłabiony. I ten "gość" na drodze. Nie jaki BB. Ci co znają bloga od dawna to pamiętają tą krótką historię naszych dosłownie kilku tras: Dargosław: Pałac von Neste 2. Nie utrzymuję z nim jako takiego kontaktu. Dzisiaj z czaił mnie na mieście. Jechał właśnie w miasto, ja w zamyśle trasy Makowice - Słudwia. Jadę sobie spokojnie, bez pośpiechu. Z jego tonu już teraz wyczułem, że miał wonty, że tak długo do niego dojeżdżam. Skręcił na dworzec PKS / PKP w Płotach i chwila minęła nim dojechałem jadąc sobie spokojnie z 14-15 km/h. Podobno się "postarzał", zdrowie nie te... Jasne. Teraz jechał ok. 20-22km/h ja ledwo 15 km/h. I proponuje jakąś trasę wspólną. Nie bardzo jestem "za". Mam złe doświadczenia, nie chcę się w to pchać. Po co mam się denerwować. Do tego mi dziś smutno. Nie mam weny ani sił. Coś mu tam zasugerowałem, że może Czaplinek. Tak bardziej na odchodne mu zasugerowałem niż na propozycję - po prostu aby się odpierdolił ;) Tyle, że zaznaczyłem, że chciałem Szczecinek, te kamienne kręgi w Czaplinku do których nie dojechałem swojego czasu: Czaplinek:
"to co nie było i się nie wydarzyło". A ten BB, już zaczął wymyślać, że przy Złocieńcu coś tam jakieś drogi. A pierdole kurwa jeżdżenie z nim. Częściej wolę jechać sam niż się denerwować. A dzisiaj i tak nie mam do tego głowy. Słabo się czuję i jadę bo jadę. Po tej krótkiej nic nie wnoszącej rozmowie pojechałem bezmyślnie dalej. Miałem wracać przez Makowice. A jechać przez Słudwia... No ale pojechałem prosto przez rodzinne Płoty... I nie było wyjścia jak jechać na Makowice. I wracać przez Słudwia. Tylko pojawił się taki zamącił i zadowolony...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1412
Trasa nr [łączna]: 1490
Trasa nr [na blogu]: 1404
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 56
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1477 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1391 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 20742.6 km
Stan Licznika Końcowy: 20761.04 km
Stan Licznika Końcowy2*: 20623.74 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33224 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 33243 km
Maksymalna prędkość: 35.3 km/h
Przejechałem: 18.44 km
Przejechałem [msc]: 473.56 km
Przebieg roweru [rok]: 1602.33 km
Przebieg roweru [suma]: 57460.91 km
Przejechalem w 2024: 1602.33 km
Podroż dookoła świata (2024) 4.0058 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 143.6523 [%] km
Czas jazdy: 01:08:44 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3442:33:50 h
Czas Jazdy Suma (2024): 102:03:55 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 28:52:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3665:59:58 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:55:30 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:49:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:17 h
Średnia: 16.27 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie jedynie trasą Makowice - Słudwia i dzisiaj dosłownie tym wariantem trasy. Ostatnie dni są stresujące, może się wydawać, że bez kontaktu :( Smutno tak. Niepewnie tak. A do tego znowu mnie jakieś choróbsko dopada. Ostatnio byłem już chory i teraz znowu mam być?! No dobra będę to będę. Nic nie poradzę. Biorę neosine od wczoraj w dużej ilości i wit. C. Może pomoże. Osłabiony bo i tak się słabiej czuję robiłem dzisiejszą trasę. I to jest jeden z gorszych czasów jak na tą trasę -> Makowice-Lotnisko z 15.09.2016 r. <--- to jednak nieco inna historia i nie jechałem sam a tam gdzie sam: Zima na Makowice Lotnisko. <--- Tu warunki pogodowe... Czasów powyżej 1h15min jadąc sam, czego nie uzasadniają warunki pogodowe czy inne wyczyny jak np: (Zaginiona przeszłość) nie ma... A to jedynie świadczy o tym, że jestem przemęczony i czuję się słabiej i to fizycznie i psychicznie. A do tego jeszcze na trasie miałem takie niepotrzebne a wręcz szkodliwe spotkanie z BB... Nie darzę typa szacunkiem. On zresztą jest nie lepszy... Sportowiec jebany. Ma dobre geny i dobrze sobie radzi. Ja zaś jestem cienias. I jakbym się nie starał i nie walczył nigdy nie dorównam takim jak on... I nie interesuje mnie jego propozycja na trasy bo mu się nudzi. Najwidoczniej zniechęcił do siebie większą liczbę potencjalnych rowerzystów - długodystansowców niż tylko mnie ;) W sumie mogę się uznać za długodystansowca bo tak >100 km potrafię zrobić. Chociaż w tym roku jeszcze takich tras nie robiłem co nie zmienia faktu, że możliwości są. A nie wynikają one z niczego innego jak regularnego jeżdżenia. No nie mniej - coś tam niby zaproponowałem BB, ale skoro w ogóle nie patrzy na jakikolwiek cel z trasy jaki chcę osiągnąć to nie ma sensu z nim iść w tym kierunku. Nie ma co się denerwować ;) Od naszych wspólnych tras trochę minęło jednak pewny "żal" pozostał. I nie zamierzam się przełamywać. Może jestem wyczulony ale już dzisiaj wyczułem od niego "pretensje" odnośnie tego, że tak wolno dojeżdżam do niego... A, że tak powiem: chuj go to obchodzi? To on chciał ze mną gadać a nie ja z nim... A jadę jak uważam za słuszne. Na blogu jednak zawsze mówię i piszę prawdę. Dzisiaj się po prostu słabiej czuję i mam mniej sił. I jechałem tak wolno... Ważne było jednak dla mnie to, że w ogóle się wybrałem w trasę. A to, że to najgorszy czy jeden z najgorszych czasów na tej trasie - nie ma znaczenia. Kiedyś robi się ten najlepszy czas.. I kiedyś robi się ten najgorszy. Wpływ na to ma wiele czynników - w moim wypadku obciążenie psychiczne i od wczoraj również fizyczne.
Uwaga, dzisiejsza trasa w zasadzie nie ma śladu GPS przez błąd kamery. Zapisał się początek śladu, do pierwszego postoju - w sumie 22 KB. Jak ruszyłem dalej to dane się nie zapisywały. Plik wynikowy ma 0 KB. I jak tu kurwa się nie złościć na tego BB... Pojawia się, zamęt wprowadza. I jeszcze kamerę zestresował, że się zepsuła eh... To taka pospolita trasa, żaden większy problem ale się zdarzył - cóż, takie przypadki choć rzadko ale się zdarzają.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)