26.11.2022
Jazda nr: 1138

Tagi: iglice, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, niestety samotna - przynosi mi pewne uzupełnienie brakującego fragmentu małej części drogi między miejscowością Stara Dobrzyca a Gardzin, która została utracona z moczy niszczycielskiej działalności pewnej samozwańczej pizdy ze szczecina - niejakiej joanny jaszczuk. Pisałem o tej kreaturze we wpisie dokładnie z zeszłej soboty: Trasa Iglice - Stara Dobrzyca. To już minął tydzień i dalej mnie to wkurwia. I źle się stało, że nie złożyłem pozwu na tą szmatę. Na to jednak nie jest za późno. Już za samo takie wkurwianie mnie powinni jej dopierdolić parę lat w ruskim burdelu. Jednak wracając do trasy - stała się taka mała dziura - i dzisiaj ją załatałem. Tak sobie w sumie wymyśliłem, że zrobię tą trasę przez Iglice na Dobrzycę. Tylko miała być ona z JS, a jest samotna. Gdyby była z JS to jechalibyśmy przez Gryfice. Nieco inaczej, ale chodziło głównie o dojazd z Iglic do Dobrzycy po takiej niegdyś gruntowej utwardzonej drodze, przebiegającej w tych gęstych lasach, które niegdyś naprawdę bogato okalały i Iglice i okolice. Dzisiaj to tylko wspomnienia, które coraz wyraźniej bledną. W końcu skala zjawiska wycinania drzew jest nadal ogromna. Na chwilę się zatrzymała podobno przez te ceny paliw, i problem jaki pojawił się z końcem Lutego 2022 r. Jebana ukraina, jebane śmiecie z ukrainy... Samozwańcze pseudo państwo co chce całemu światu dyktować warunki istnienia. A zmiażdżyć i zniszczyć ich... Problem jednak szybko się reaktywował i w mniejszych czy większych słowach uniesienia przeplatał się w moich kolejnych wpisach. I co to dało? Nic. Czy coś to zmieniło? Również nic. Problem pojawia się i dzisiaj w dwóch niezależnych lokalizacjach umiejscowionych w kontrowersyjnej gminie Resko, powiatu Łobeskiego. Z tymi kurwami szczególnie jednostką Lasów Państwowych z oddziałem Resko miałem sporo na pieńku - widać to było po nieudanych wojażach z serii "zdradzieckie_drogi": Zdradliwe oblicza lasów. W tych samych lasach działy się pierwsze złe rzeczy. Dalsza wielka wycinka. Kurwy zajebane chowali się w głębi lasu, ale widać było jak łazili przyodziani w pomarańczowe kamizelki. Niczym cele na tarczy, do których myśliwi powinni bez wahania strzelać! Posiadali przy sobie piły, i rżnęli kolejne młode drzewka. Dochodzi naprawdę do strasznych sytuacji w których tnie się kilkuletnie młodniki. a to był początek tych zbrodni. W końcu gdzieś do nich musi dochodzić bo w końcu skądś wywożone są mordowane drzewa. A takie ciężarówki widzę co rusz. W ostatnich dniach proceder się nasila i prawie codziennie kurwy jeżdżą, po nocach i za dnia. Nie ma dla nich żadnej świętości. Kolejne takie zbrodnie widziałem na drodze z Dobrzycy na Gardzin. Tam dosłownie tydzień temu rósł piękny zagajnik, który oddzielał drogę od pola, nie daleko którego jechałem do Dobrzycy z Iglic nieco inną drogą (wówczas dopiero poznaną) - dziś już znaną, ale nią nie jechałem. Nawet tak mówiłem wtedy do JS, czy poznaje, bo jechaliśmy z tamtej strony pola widząc ten zagajnik, te drzewa i ten las! A dziś już go nie ma. Przeorali, zniszczyli. Zwłoki wymordowanych drzew bez żadnego szacunku przepychali dalej swoją maszyną zagłady. Na pamiątkę tych chwil porobiłem kilka zdjęć. Tylko tyle mogłem uczynić. I tak przeplatają się dzisiaj różne historie, te negatywne z zeszłego tygodnia z tą kontrowersyjną postacią joanny jaszczuk - jej nazwisko nigdy nie będzie pisane z dużej litery. Świat powinien gardzić takim śmieciem który zatruwa wszystko dookoła - samym faktem, że żyje i jest. Przenikają tu także tematy tych zbrodni - a te są i będą. Ruch oporu jest zbyt słaby i świadomość społeczna nie rośnie tak szybko jak szybko dokonują się kolejne zbrodnie. A w ten sposób niszczy się bezpowrotnie przyrodę. W temacie dzisiejszej trasy pojawia się również wątek serwisu Aurelii: Szkoła & serwis. Na serwis ie byłem w ten czwartek (24.11) ale nie udało się od ręki zrobić i zostawiłem Aurelię do piątku (25.11). Prócz wymiany szprychy z ponownym centrowaniem tylnego koła zleciłem ustawienie tej cholernej przerzutki tylnej. W ostatnich trasach bardzo mnie wkurwiała. Misja się jednak nie powiodła... Po zrobieniu dzisiaj 50 km przerzutka znowu nie łapie kontrowersyjnych przełożeń (32t i 28t) poprawnie. Szczególnie te (32t) no nie powiem, na początku to jakoś zadziałało ale nie bardzo. No cóż po tej doraźnej naprawie, dalsze losy nie są żadnym zaskoczeniem. Spodziewałem się tego, że po prostu kres tego napędu jest bliski. Włącznie z kołem - te ze względu na chujowy sposób zrobienia, źle naprawiane w Nowogardzie, już się rozwaliło. Te rozwalenie, poleciały po tym klocki, i obręcz też sporo dostała. I to wszystko nadaje się do wymiany. Koło, przerzutka. I cały napęd. Nie ma w tym zaskoczenia, nie wiem czemu serwisant taki nieprzekonany w tym co mówi. No ja przecież doskonale wiem - tylko chciałem kontrowersyjny okres zimy przetrzymać - jeśli się oczywiście da. A w to coraz bardziej wątpię. Te niepokojące trzaski od koła, nieustawianie się poprawnie przerzutki. Nie wiem ile jeszcze da radę na tym jeździć. A w sumie prawda jest taka, że gdyby na trasie: Serca lasu 2 nie pieprznęła szprycha to bym nic nie robił. Ani z przerzutką ani z niczym. Tylko jeździł ile jeszcze się da. Ale też bez przesady tak realnie myślałem: luty-marzec maksymalnie. To nie jest dobry materiał (obecny napęd i jego historia) na bicie rekordów przejechanych km na napędzie... To się pewnie nie uda. Już samo to, że jakoś to 10k km przejechało jest naprawdę dobrym wynikiem.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1144

  • Trasa nr [łączna]: 1224
  • Trasa nr [na blogu]: 1138
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 182

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1212 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1126 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11601.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11652.99 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11646.83 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24216 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24268 km

  • Maksymalna prędkość: 32.8 km/h

  • Przejechałem: 51.29 km
  • Przejechałem [msc]: 390.04 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7098.23 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48352.54 km

  • Przejechalem w 2022: 7098.23 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 17.7456 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 120.8814 [%] km

  • Czas jazdy: 03:10:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2839:27:12 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 468:33:01 h
  • Czas Jazdy Suma (listopad): 26:07:17 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3062:53:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:00:34 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:28 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:55 h

  • Średnia: 16.2 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego niosła ze sobą tyle zła co i dobrego. W zasadzie większość z ważniejszych kwestii poruszyłem w pierwszej części wpisu. Z ważniejszych rzeczy co mogę powiedzieć to dzisiaj jestem po serwisie i w sumie dodatkowym dniu bez roweru. Bo mogłem w czwartek (24.11) zostawić Aurelię lub przyjechać z nią znów (25.11). A to jak się ułożyło tak się ułożyło bo jeszcze planowałem w czwartek (akurat była bardzo ciepła noc jak na jesień) - 5℃. Zrobić jeszcze całkowicie nocną trasę 20-stkę. No ale dobra... Zostawiłem Aurelię i odebrałem w piątek. Poza moimi jazdami zrobiłem ok. 300 metrów. Odległość ta poszła na konto dzisiejszej trasy. Różnica nie mniej trochę się zmniejszyła za odcinkiem drogi z Łabunia Wielkiego do Iglic. Po tej katastroficznej drodze, gdzie są łaty na łatach... I obietnice kompleksowej przebudowy drogi: Planowany remont drogi na Iglice - trochę mi główny licznik Sigmy BC 16.16 nie łączył. Zresztą tydzień temu też. A wiecie czyja to wina? Teraz o wszystko można tą osobę oskarżać. Mogła się nie wpierdalać w sprawy, których nie rozumie. I takie coś, psuje opinię kobietom ogólnie. Utrwalając co niektóre przekonania, o których wspominać nie będę, te jednak do niej pasują i to idealnie. A co do tego serwisu to nie udał się tak dobrze jakbym chciał i to pewnie niepotrzebne koszty - naprawiam już drugi raz te koło tylne... I zobaczymy - na razie wydałem na to w sumie 80 zł - wczoraj 30 zł za koło i 20 zł za regulacje, która długo nie wytrzymała. No spodziewałem się. A to, że napęd się kończy - też wiem. Wiem zobaczymy jak to będzie. Może chociaż do końca roku pojeżdżę i zaraz w styczniu się zrobi kompleksowy remont Aurelii aby w rok rowerowy 2023 ruszyć jak należy! A nie tylko, że ciągle się coś psuje i psuje. A jeśli chodzi o wymiany to wymienię również tylny hamulec. Prawdopodobnie sprężyna jest już rozciągnięta, i mimo regulacji kilka razy zahamuję i nie działa poprawnie. Teraz wyskakuje linka a jedna część ramienia (lewa) trzyma się koła. Tylko prawe ramię odskakuje. A z tym cholernym hamulcem z tyłu już długo się bujam co może potwierdzać to, że jest po prostu rozwalony - no cóż, nic nie jest wieczne, szczególnie przy moich przebiegach... Ponad 48k przetrwał i kilka wymian klocków. To teraz czas na wymianę i hamulca. No dobra - a trasa - normalna i spokojna. Nieco szaro i mglisto. Ale tylko rano. Im późniejsze godziny następowały - tym robiło się normalnie. Nawet przez niedługie chwile słońce się przebijało - gdy już wracałem z Gardzina na Prusim. Aby dalej wracać drogą DW152 do domu. W tej szarości w której przyjechałem. Nie było dużego wiatru o ile był w ogóle. Więc jedynie w jechaniu przeszkadzał mi w sumie hamulec, co się zapomnę i zahamuję tyłem to tak potem to trzyma koło i mnie wkurwia.... I w ogóle tak ciężko się jeździ i tak. Te krótkie dni, pogoda. A jak jeszcze takie czynniki jak psujące się części roweru, dokładają swoje... Nie mogę znów nie powiedzieć, że dość mocno wkurwiał mnie temat drzew. A to nic nowego. Najgorsze jest to, że w obliczu prawa nie wiele można zrobić :( No cóż. Na koniec dzisiejszego wpisu dodam jeszcze, że dzisiejszy dzień jest dla mnie ważny! :) Jadę do Koszalina na koncert Tomka Trust & Anny Kucharskiej, wykonania ich piosenek (głównie szant i pieśni) słuchało się setki razy... To tak cały tydzień obawiałem się tylko tego abym nie był chory abym nie był chory. W szkole to jak na złość była jakaś epidemia w tym tygodniu. Wykosiło nam kilku nauczycieli, dzieci też w kratkę. A wielu mimo, że chorzy i tak przyłazili... I mimo moich obaw mnie też dopadło. Dzisiaj w nocy zbudziłem się z bólem gardła. Pomagałem sobie rano - gdy zrobiłem taką bardzo ostrą potrawkę mięsną, nawaliłem tam pieprzu, curcumy, imbiru, ostrej papryki. I wszystko wypaliło aż miło. A do tego jestem na dużej ilości herbaty z wit. C. I jak widać pomaga bo w trasę pojechałem =) Co prawda sam pojechałem, ale co zrobić. Na pocieszenie powiem, że na dzisiejszy wieczór sam się nie wybieram :) I chociaż tyle...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26listopada2022zdj1.jpgtrasa26listopada2022zdj2.jpgtrasa26listopada2022zdj3.jpgtrasa26listopada2022zdj4.jpgtrasa26listopada2022zdj5.jpgtrasa26listopada2022zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)