Dzisiejsza po południa chodź krótka trasa jak na jesienne warunki okazuje się być całkiem znośna. Nie jest tak źle - chodź jest chłodno, wieje, za to świeci słoneczko! Dzisiaj w zapowiedziach metrologicznych cały dzień miało padać, być brzydko a to nie prawda. Dzień rozpoczął się pięknym wschodem słońca i zakończył przepięknym zachodem. Chodź cały dzień co do zasady mam do dupy, to aspekt rowerowy musiał być, zważywszy na to, że w dniu wczorajszym (23.10), mimo wcześniejszych planów na jakąś ewentualną trasę nie udało mi się jej zrealizować, więc dzisiaj musiałem i chciałem jechać. Jakaś korzyść z dnia mi się należy. A ostatnie dni po chorobie i przed chorobą właśnie takie do dupy są. W rowerowym wydaniu także - po prostu odpadło mi kilka jazd przez moje zachorowanie (12-19.10) pomiędzy rzecz jasna, bo i 12.10 i 19.10 jeździłem ale pomiędzy mam aż 3 jazdy, i zmarnowany tydzień pięknej pogody, która się już raczej w tym roku nie powtórzy :( Anomalie pogodowe się zdarzają no ale to już zaawansowana, smutna jesień. Kolorów wśród drzew coraz mniej, coraz krótsze dni, coraz zimniej, i wietrznie.. Nie można jednak patrzeć na pogodę w zamysłach treningowych! Tej zasady oczywiście póki co nie widać po blogu bo nie udało mi się tak dobrze jeździć i trenować w zimowych miesiącach w latach 2016-2017 jak w roku 2015 r. - gdzie istotnie, regularnie cały październik, listopad, grudzień jeździłem. Mimo problemów zdrowotnych i kontynuowania nauki na studiach (2 rok MGR, pisanie pracy MGR w tym semestrze) zamierzam nie odpuszczać z rowerem i wciąż jeździć! Oczywiście to co straciłem w Październiku już nie zdołam tego odzyskać, ale nic nie stoi na przeszkodzie odbić się w Listopadzie i Grudniu. Raczej nie należy spodziewać się długich wojaży (co widać także po spisanych km tras z 2015 r.), ale co najważniejsze, należy się spodziewać REGULARNOŚCI bo to ona jest ważna a niekoniecznie długość tras. Jak na późną Jesień i Zimę to myślę, że trasy do 50 km byłyby odpowiednie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 312
Trasa nr [łączna]: 396
Trasa nr [na blogu]: 310
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 125
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 391 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 305 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8888.95 km
Stan Licznika Końcowy: 8902.17 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8811.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8644 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8657 km
Maksymalna prędkość: 31.2 km/h
Przejechałem: 13.22 km
Przejechałem [msc]: 255.21 km
Przebieg roweru [rok]: 5349.04 km
Przebieg roweru [suma]: 16219.85 km
Przejechalem w 2018: 5349.04 km
Podroż dookoła świata (2018) 13.3726 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 40.5496 [%] km
Czas jazdy: 00:45:52 h
Czas Jazdy Suma (blog): 800:09:47 h
Czas Jazdy Suma (2018): 333:05:26 h
Czas Jazdy Suma (październik): 16:25:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1023:35:55 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:29:38 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:53 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:53 h
Średnia: 17.63 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ma znany przebieg, kilka razy ją już robiłem to w końcu trasa przez Dobiesław do Słudwii. Taką trasę robiłem już kilka razy w tym roku np. Lodowate płuca albo Po południowe testy osprzętu. Jest też fragmentem innych tras nie tylko z tego (2018) roku. Jednak najlepiej wspominam tą trasę jako odnalezienie ponownie wiary w marzenia! Z Listopada 2017 r. Odnaleźć wiarę. Chodź jeżeli chodzi o trasę Odnaleźć Wiarę to nieco zbiega ona od stałego kursu prezentowanych przykładów, gdyż nie jadę drogą DW152 (w stronę Reska lub z Reska) a wioskami przez wieś Czarne. Nie mniej główny trzon trasy zostaje zachowany. Podobnie dzisiaj, w tej niemocy ciężkiego dnia jaki dzisiaj miałem, postanowiłem się gdzieś przejechać. Było późne po południe, praktycznie większość czasu dnia zmarnowałem na uczelni. Nie potrzebnie pojechałem na dzisiejsze zajęcia. Okazało się, że na zajęcia nikt z grupy nie przyjedzie. Zarwanie nocki na realizację projektu i dokończenie prezentacji też było bez celowe. Same pasmo niepowodzeń i złych wydarzeń - w akademiku nie działa mi monitor i będzie problem co z nim zrobić. W tramwaju w Szczecinie była kontrola biletowa! Moja pierwsza kontrola! hahah a tyle lat jeżdżę komunikacją miejską w Szczecinie i nigdy się na kontrolę nie załapałem :) Ostatecznie wróciłem do domu późnym po południem (po godzinie 16). I zabrałem się w podróż - w ten chłodny aczkolwiek piękny po południowy dzień. Było słonecznie. Tylko do południa przelotnie po padało. Pojechałem wpierw do Dobiesławia wzdłuż drogi DW152. I wróciłem przez Słudwia.. Po drodze mijałem piękny zachód słońca.. Eh taak, dzisiejszy dzień skończył się jeszcze przed godziną 18.. dobija mnie to, że teraz dni będą coraz smutniejsze i coraz krótsze. Wśród jednak silnego porywistego i chłodnego wiatru (a także niskie temp. ok. 9℃), działy się rzeczy dobre i pozytywne. Już od początku trasy jechało mi się w miarę dobrze - rower nie sprawiał problemów, o których wspominałem w ostatnich wpisach. Więc był to jedyny dobry aspekt trasy, no może nie jedyny bo widoki, ostatnie oznaki jesieni (cieszmy się nimi póki jeszcze są), i słoneczna aura była tylko dopełnieniem mile spędzonego czasu! W mojej głowie rodził się pomysł na modyfikację przebiegu trasy - tylko nie wiem czy uda mi się tą modyfikację wprowadzić w tym roku :) Otóż jakby budowlańcy S6 (a postęp jest ogromny dzisiaj obserwowałem go na trasie Płoty - Goleniów - np. gdy mijamy już Lisowo to pod same Żabowo jedzie się już nową drogą; stara jest zabrana, zrujnowana i w przebudowie) - ruszyli dupy o co apeluję już od wielu wpisów i skończyli budować most przez Regę i zjazd z obwodnicy Płotów - to mógłbym wracać do domu właśnie przez obwodnicę - przez most! Trochę bliżej (zależy skąd jadę) ale na pewno fajniej i lepszy wgląd w widoki (zachody słońca, ewentualnie wschody - ale to już zależy od pory roku :)). Więc gdyby taka możliwość była możliwa to czemu nie :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)