Dzisiejsza trasa nie była zbyt ambitna. To tak szczerze taka desperacka próba ratowania się przed wizją bardzo nieudanego tygodnia (od początku pogoda nie dopisała), rosną problemy techniczne z rowerem. Coraz częściej i coraz dłużej się ciężko jeździ - kilometry co prawda też lecą ale jakim kosztem. Podobnie było w sumie dzisiaj - gdy zrobiłem nieco km w samej drodze do Makowic i po samych Makowicach. Wyjazd wypadł na popołudniowe godziny - więc wyruszyłem. Sam nie jechałem. Jechałem z matką ;) Więc trochę wolniej się jechało. A w trakcie zrobiłem kilka kółek po rodzinnej mieścinie. Natknąłem się też na ciekawą sytuację na jednym skrzyżowaniu z drogi 6 w stronę Świdwina (droga 152). Dojeżdżam tam i sam skręcam w lewo aby pojechać dalej na Makowice, i jakiś ubek stoi - wyprzedził mnie wcześniej i stoi przed skrzyżowaniem nie tam gdzie powinien aby skręcić o wiele wcześniej więc go wyprzedziłem ustawiłem się do skrętu - ciężarówka która była na wprost mnie przepuściła abym pojechał a ten ubek cały dalej tam stoi - ja już zdążyłem pojechać i na spokojnie wjechałbym na drogę na Makowice nim on by przejechał - ale tak niefortunnie ruszyłem, że uderzyłem cielskiem ;p, o radio na kierownicy, które po prost mi spadło. Więc się zaraz zatrzymałem aby to poprawić, stoję jeszcze dłuższą chwilę i jedzie ten gapowicz dalej. Ja pojechałem na rondo, zawróciłem i jeszcze raz po tej 6-stce się przejechałem. Dopiero potem minąłem Technikum i też się jeszcze pokręciłem tutaj trochę nim ruszyliśmy już razem (z matką) w stronę Makowic i na same Makowice. Już na samych Makowicach pojechałem na lotnisko gdzie się chwilę pokręciłem, kilka kilometrów się zrobiło i drogą powrotną pojechaliśmy przez wieś Czarne - dalej Słudwia i tak się wróciło i zakończyło dzisiejszą przejażdżkę.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 99
Trasa nr [łączna]: 184
Trasa nr [na blogu]: 98
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 34
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 181 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 95 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 887.31 km
Stan Licznika Końcowy: 921.22 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 37.8 km/h
Przejechałem: 33.91 km
Przejechałem [msc]: 212.02 km
Przebieg roweru [rok]: 782.68 km
Przebieg roweru [suma]: 6649.3 km
Przejechalem w 2017: 782.68 km
Podroż dookoła świata (2017) 1.9567 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 16.6233 [%] km
Czas jazdy: 02:45:34 h
Czas Jazdy Suma (blog): 197:42:35 h
Czas Jazdy Suma (2017): 62:03:39 h
Czas Jazdy Suma (maj): 16:19:23 h
Czas Jazdy Suma (ever): 421:08:43 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:43:14 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:49:31 h
Średni czas jazdy do tej pory: 01:59:49 h
Średnia: 12.33 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego chodź krótka przyniosła właśnie fajne zdarzenia na drodze. W ogóle jak na czwartkowe popołudnie to ruch na głównej trasie (droga 6) był dość spory - samochód za samochodem w każdą stronę i w stronę Szczecina i w stronę Gdańska. Pogoda też taka nie ciekawa - jeszcze trzeba było (niestety) ubrać długie spodnie na rower, wziąć kurtkę ew. grubszą bluzę. Wciąż mocno wieje i jest nieprzyjemnie. Ale co ciekawe - już od jutra ma się pogoda zmienić i to tak, że z dnia na dzień się ona bardzo zmienia - dzisiaj zimno, źle i w ogóle a już ma być nagle 20+℃ - no zobaczymy. Raczej jeszcze słabo widzę ten tydzień. Nieco mi go szkoda bowiem może on zaprzepaścić moją pracę i regularne jeżdżenie jakie odbywałem w zeszłym tygodniu czego wynikiem była trasa z 07.05 - 63 km. Niezła trasa, fajny wynik i całkiem spokojnie się ją zrobiło. Na koniec nieco ten wiatr silny taki był i przeszkadzał. Aby nie było za wesoło dziś też był wiatr i także przeszkadzał. To jeszcze nie jest ta odpowiednia pora na rower. Ale kiedy by miała takowa być to ja nie wiem :( To przecież połowa maja - ważny dla mnie dzień w którym chce zrobić grubo ponad 100 km (planuję coś w okolicach 130 km) to już 04.06 - więc to całkiem nie daleko - zostały ledwo 2 tyg w maju i co jedynie jakiś jeden może dwa treningi w pierwszych dniach czerwca (1 lub 2.06 albo 1 i 2.06) wszystko trzeba tak zaplanować aby 03.06 mieć wolny - na regenerację a już 04.06 wyruszyć. Wstępnie sobie o tym myślę, i myślę, że po prostu pojadę do Goleniowa - skąd dołączę do rowerowej grupy i wraz z nimi dojedzie się do Szczecina i tam zostanę do wieczora - do Goleniowa mam 40 km. Dojechać do Szczecina to kolejne 40 km (jeszcze zależy jaką trasą będą jechać) więc mamy już 80 km. I chciałoby się trochę po mieście pojeździć z grupą rowerową i tu właśnie kwestia tych ok. 50 km. Może nawet więcej - ale to wszystko zależy od kondycji. A na tą trzeba pracować a najlepsza praca to regularne jeżdżenie - nie musi być za każdym razem coraz więcej km i coraz więcej - wzmocnienie i siły i tak z czasem przychodzą i po prostu będzie łatwiej. Mam jednak obawy, że wraz z kolejnymi dniami będzie coraz gorzej działał rower i jednak nie ma co myśleć (od nie których planów naprawczych mijają już 2 msc) i trzeba działać i to najlepiej przed 01.06 załatwić to aby już na 04.06 było w rowerze co trzeba wymienione i działające (na start myślę o nowym tylnym kole (+ nowa opona) wraz z lepszą piastą oraz nowa kaseta i łańcuch. Jak wszystko będzie OK (test 04.06) to zmienię manetki na 8 biegowe - póki co mam 7 biegowe. Kosztorys pisze się na ok. 300 zł ale skoro trzeba to trzeba, nie ma co mieć nadzieję, że będzie lepiej bo z tego co zauważyłem już w tych pierwszych dniach maja to może być tylko gorzej - zużycie piasty, kasety i łańcucha wciąż postępuje i "bugi" są częstsze, bardziej dokuczliwe. Te uczucie, że tył roweru dość mocno osiada, ciężko się jedzie, zrywanie łańcucha i takie charakterystyczne trzaśnięcia nawet przy jeździe na tym samym przełożeniu i zmieniający się komfort jazdy po tym wydarzeniu, są jakby to ująć - takim sztucznym obciążeniem i utrudnieniem jazd. I na pewno nie jest to mile widziane przy dłuższej wycieczce. A jak pech będzie chciał, że coś się związku z tym stanie i się zepsuje? Co prawda tylna opona nie wygląda jeszcze tragicznie i dałoby radę na niej najmniej z 1000 km przejechać - nie ma w końcu zdartego aż tak bieżnika, ale jest już mocno popękana - dopompowywana była także wiele razy i prawdopodobnie ma bicia. Same koło było centrowane a skoro dalej jest jajowate tzn. że opona była licha. Co prawda da się na tym jeździć, ale to także w jakimś stopniu może mieć negatywny wpływ na jazdę. A ja nie jeżdżę mało i jak już niedaleko, że miałoby mi to w ogóle nie przeszkadzać. Bo się tak składa, że jeździ się sporo - a przynajmniej takie są plany. Póki co żyję myślami jak to będzie z pogodą jutro (12.05) i czy gdzieś sobie pojadę. Myślę o trasie na 55 km trasie Trasa z 13.08.2016. Póki co się zobaczy ;) Póki co jestem dobrej myśli.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)