Dzisiejsza trasa wcale nie miała być jedną z dłuższych tras jakie robię w roku - a taką była. Nie byłem do samego wyjścia z domu przekonany, w jaką trasę się wyrobię. Czy dojadę do końca, czy będę wstanie zrobić tyle co chcę czy niekoniecznie? Postanowiłem jednak się nie poddawać i iść w długą trasę rowerową - postawiłem na trasę przez Golczewo do Mechowa -> Popiele do Gryfic i do domu. Fajna trasa, fajne tereny, które niestety wkrótce mogą stracić swój urok, przez niekontrolowaną wycinkę drzew, pogarszający się stan dróg (szczególnie 5 km fragmentu drogi DW108) - w zasadzie nieco większy fragment drogi DW108, bo jej zły stan zaczyna się jeszcze w Płotach, w miejscu obecnej Stacji Kontroli Pojazdów (OSP), która powstaje tutaj od 2017 r. Obecnie jest na ukończeniu, wkrótce pewnie ruszy i zacznie działać. Miałem prostą dewizę na dzisiejszą trasę, pojadę. Jak będzie mi się źle jechało, nie będę miał sił, czy po prostu będzie mi za zimno aby dalej jechać to się wrócę, albo tą samą drogą albo jakimś skrótem. Nie można przecież robić niczego na siłę. Tak się jednak nie stało. Chodź za ciepło nie było - miało być dzisiaj maksymalnie +4^. Nie wiem ile było ostatecznie, ale odczuwalna temperatura miała nie przekraczać 0-1℃. Wyjeżdżałem przed godziną 10 rano. Od rana było słonecznie, wydawało się ciepło. To już moja druga trasa z rzędu (na trasie "Ofiary chciwości" - także), nie zakładałem już komina. Chociaż kiedy jak kiedy ale na trasie Ofiary chciwości to by się przydało bo wtedy było o wiele chłodniej niż dzisiaj. Dzisiaj spokojnie, sobie wyjechałem. Skierowałem się na drogę DW108 w stronę Golczewa. Od początku bycia na tej drodze rejestrowałem w pamięci kolejne zniszczenia nawierzchni drogi. Wiele dziur, pęknięć - tychże coraz więcej. Mam wrażenie, że z dnia na dzień stan drogi się pogarsza. Nie miałem dzisiaj jednak ochoty na to aby się częściej zatrzymywać i porobić kilka nowych zdjęć obrazujących jak wygląda ta droga. Czy coś się tu zmieni? Ciężko powiedzieć, chociaż pewne znaki są widoczne. Ale nie jestem przekonany czy to dobrze. Otóż na wysokości wsi Sowno - przyjechali geodeci i robili jakieś pomiary po krzakach. Nie wiem tylko czy to oznacza chęć naprawy tej drogi. Nie jestem także przekonany, czy naprawa drogi to dobry pomysł. Lepsza nawierzchnia zachęci do przyjeżdżania tutaj ciężarówek, które z pewnością w czasie nie dłuższym niż 2 lata na nowo rozpierdolą tą drogę, którą przez kolejne 20 lat nikt nie naprawi oraz zachęci to do brawurowej jazdy, z którą dzisiaj się wyjątkowo wiele razy spotkałem. Co prawda na DW108 nie aż tak bardzo, ale na DW109 gdy wracałem już z Gryfic owszem. Wiele razy szybkiej jazdy, niebezpiecznego wyprzedzania, pchania się przez ten rower. Co tu się kurwa dzieje?! Dzisiaj już jeden wypadek widziałem. Sporo wskazywało na to, że zaraz będą kolejne kraksy. Nigdy nie byłem na to jakoś wyczulony, sam lubię sobie szybko jeździć samochodem, ale dzisiejsza sytuacja na drodze nie była normalna. Takiej patologii już dawno nie widziałem. Ale po kolei. Do minięcia wsi Truskolas, w moich myślach była aktualna sytuacja drogowa. Wiele nowych dziur, pęknięć na drodze DW108, i dość spory ruch ciężarówek na tej drodze - głównych sprawców zniszczeń. Lecz wszystko się zmieniło gdy minąłem Truskolas. Zauważyłem tam w oddali, że jakaś postać wynurza się z roweru, wchodzi na ulicę, wraca. Nie byłem pewny czy ta osoba na czymś jedzie, idzie? Gdy byłem bliżej brałem się za wyprzedzanie. A wtem widzę, zakrwawioną postać, która chciała zadzwonić. Dziwnie spokojna. Miała wypadek. W rowie leżał roztrzaskany samochód, wydający dziwny dźwięk (takie buczenie). Dalsze porozglądanie się po okolicy, przyniosło kilka znaczących informacji, połamane drzewa. Rozwalone dookoła fragmenty samochodu i sam rozwalony samochód. Poważny wypadek. Kierowca sam z niego wyszedł. Gdzieś zagubił telefon. Wyjścia nie było, pozostałam tam - dałem jemu zadzwonić. Wkrótce przyjechała straż, karetka, a na koniec policja. Karetka zabrała kierowcę, policja spisała tylko świadków zdarzenia. Byłem na miejscu jako pierwszy i najbardziej zadziwia mnie postawa innych osób, które mnie wyprzedzały. Nikt się nie zatrzymał. A ja sobie nawet przez dłuższą chwilę czasu nie zdawałem sprawy, że to jest samochód. Z perspektywy drogi nie wyglądało to na samochód. Gdy kierowca rozmawiał z dyspozytornią ze 112, zatrzymał się samochód pomocy drogowej. To właśnie Ci panowie poszli i odcięli akumulator z samochodu. Pozostało tylko poczekać na służby, które się wkrótce zjawiły. Jeżeli chodzi o to zdarzenie to nie opublikuję swoich zdjęć z kamery, bo nie ma to sensu. Sprawę opisały lokalne media, zainteresowani mogą przeczytać (są też zdjęcia albo strażaków albo policji), obydwie służby robiły zdjęcia miejsca wypadku. Oto artykuł: Wypadek na DW108. Powiem tylko tyle, dziennikarskie dno i mijanie się z prawdą. Tam brzóz nie było, wiem bo byłem w tym miejscu. Do końca nie wiedziałem co się stało. Ale samo zjechanie z drogi kierowcy musiało nastąpić ponad 30 min przed moim przyjazdem. Gdyby kierowca sam nie wyszedł z auta, i miał poważniejszy uraz to nikt by się pewnie nie zatrzymał aby pomóc. Przede mną jechało wiele samochodów, nie tylko w stronę Płotów, ale także te, które mnie wyprzedzały. Ktoś się powinien zatrzymać, pomóc - ale nie.. Kierowcy nic się poważnego nie stało, auto do kasacji, wielki cud, że przeżył taki wypadek. Z relacji strażaków wynikało, że samochód podbiło 2m w gorę, uderzył w drzewo i spadł. Kompletny wrak. Zdjęcia z artykułu tego nie oddają, z mojej perspektywy z perspektywy drogi wygląda to znacznie gorzej. Po interwencji z policjantami, zabrałem się stąd i pojechałem. Na miejscu została straż, policja i nie wiem jak długo poprzedni świadkowie z pomocy drogowej. Ja już pojechałem dalej - za Uniborzem przystanąłem na chwilę. To właśnie za Uniborzem planowałem mój pierwszy postój, ten wypadł jednak o wiele wcześniej. Tego się jednak nie wybiera.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 200
Trasa nr [łączna]: 284
Trasa nr [na blogu]: 198
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 13
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 280 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 194 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3793.33 km
Stan Licznika Końcowy: 3848.12 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3823.82 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3532 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3587 km
Maksymalna prędkość: 35.6 km/h
Przejechałem: 54.79 km
Przejechałem [msc]: 210.43 km
Przebieg roweru [rok]: 294.97 km
Przebieg roweru [suma]: 11165.78 km
Przejechalem w 2018: 294.97 km
Podroż dookoła świata (2018) 0.7374 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 27.9144 [%] km
Czas jazdy: 03:11:11 h
Czas Jazdy Suma (blog): 487:04:59 h
Czas Jazdy Suma (2018): 20:00:38 h
Czas Jazdy Suma (luty): 13:47:05 h
Czas Jazdy Suma (ever): 710:31:07 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:31:54 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:32:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:07 h
Średnia: 17.21 km/h
W dalszej części drogi minąłem Golczewo, i udałem się przez Upadły, Wołowiec do Mechowa. Gdy mijałem Golczewo, te same wnioski co w trasie z 31.12.2017 r. Poszerzające się miasto kosztem lokalnej przyrody - pozwolę sobie tutaj przytoczyć pewne zdjęcie: Działki budowlane za Golczewem w stronę Upadłego - 31.12.2017. Obecnie jest w tym miejscu gorzej. Pojawia się wycinka drzew (droga gruntowa w stronę lasu). Na nowo oznaczono drzewa (w zasadzie wszystkie), wzdłuż drogi do Mechowa. Niektóre są już wycięte (na terenie wsi Mechowo). Las koło Mechowa jest w całości wycinany i wciąż słychać tam pracującą piłę, i przyjeżdżają skurwysyny po drzewo. Droga jest w coraz gorszym stanie. Coraz więcej dziur, pęknięć. I dzisiaj na wysokości skrzyżowania do Sosnowic widziałem załadowanego tira z drzewem, skręciłem w jego stronę na Sosnowice. Kierowca coś oglądał samochód. Czyżby coś się zepsuło? Prawdopodobnie z tej ciężarówki kapał olej. Całą drogę do Mechowa na ulicy widziałem ciurkiem ciągnące się plamy oleju - prawdopodobnie właśnie z tej ciężarówki. Oby się jemu kurwa ta ciężarówka tak zepsuła, że będzie na plecach te drzewo targał. Cholerne skurwysyny, zero poszanowania do natury, tylko ją niszczyć i niszczyć. I taka była cała droga do Mechowa. Coraz więcej zniszczeń ludzi, tutejszej przyrody. Całe hektary lasów wycięte. Za Mechowem skierowałem się w stronę Gryfic przez Popiele (do drogi DW105). Tutaj nie lepiej. Kolejne zniszczenia z jakimi się spotkałem. Przy wsi Gacko - powycinane drzewa. Za wsią Gacko przed Krakowicami - wycięte drzewa przy takim podmokłym terenie. To już kurwa do przesady dąży. Celem jest co!? Eliminacja ludzi z stąd?! Wszystko jest masowo wycinane, niszczona przyroda, i tutejsze środowisko naturalne. A jeszcze w tym podmokłym terenie, gdzie całe hektary łąki są pod wodą, wycinać kolejne drzewa! Szczyt głupoty! Czemu te kurwy sobie łapsk nie odetną?! A do tego wszystkiego dochodzi coraz bardziej zniszczona droga. Wycięte drzewa? Dosłownie wszędzie. W tych lasach już nie ma dosłownie co wycinać bo tam nic nie pozostało. A jest coraz gorzej, bo ciągle siedzą w tych lasach i ciągle coś wycinają. A ikt nie dba o mieszkańców tych terenów. Takie ślady ludzkiej działalności spotkałem również we wsi Popiele, gdzie słychać było pracujące piły, słychać było powalane kolejne drzewa. A czy to koniec niespodzianek!? Nie. Wzdłuż drogi DW105 w stronę Gryfic przez Popiele - kolejne wycinki drzew i elementy zabudowy ludzkiej na działkach budowlanych. Ktoś by się jednak zainteresował skąd te działki się wzięły. Tam kiedyś były elementy natury. Obecnie tych elementów jest coraz mniej - problem dotyczy wsi Zaleszyce i Borzyszewo. Gdzie powstaje coraz więcej jednorodzinnych domków - kosztem przyrody. Nie lepiej było gdy minąłem Gryfice i wracałem do domu. Co kawałek powycinane drzewa koło wsi Brodniki, Barkowo. No dosłownie wszędzie. To jednak "podobno", przygotowanie do przebudowy i remontu drogi DW109 na odcinku Płoty->Trzebiatów o czym piszą lokalne media: Przebudowa drogi DW109. Osobiście w to nie wierze. Czy tego wszystkiego jest za mało jak na jeden dzień?! Najwidoczniej tak. Bo tuż po wypadku jaki mijałem na drodze DW108 (miałem wtedy zrobione ponad 12 km) to w okolicy Golczewa (zrobione 17 km), zaczął mi się psuć główny licznik Thorn rowerowy. Przestał po prostu działać, wyłączył się i nie nabijał kilometrów. Gdzieś za Upadłym załączył się na nowo, ale szybko ponownie padł. Ostatecznie nie działał przez połowę trasy -.- Nie wiem co się jemu stało, ale denerwuje mnie to. I nie tylko to. Dalszy rozwój miast, niekończące się remonty dróg, powstawanie nowych dróg - to wszystko kosztem natury, pięknych stron, takich wiejskich, w jakich mieszkam. Za ileś lat - te strony stracą swój urok. Staną się bardziej zurbanizowane i z automatyzowane. Na pomorzu i pomorzu zachodnim - trzyma się jeszcze klasyczne rolnictwo. Czego nie można powiedzieć o Polsce centralnej, i śląsku. Tam już rolnictwa nie ma. Zbyt duży poziom urbanizacji, który nieustannie postępuje i nieustannie zmienia znane nam oblicza świata. Z jakim sentymentem powrócę do obecnych czasów, za chodź by 20 lat!? Gdy świat już w ogóle się zmieni, gdy na starych nagraniach rowerowych, spojrzę na naturę, drzewa, pola. Coś czego mogą już nie poznać przyszłe pokolenia w nieustannie zmieniającym się świecie. Dzisiejsza wycieczka mimo tych wielu trudności się udała. Jestem nieco zmęczony, ale było warto. Ostatecznie zrobiłem prawie 55 km trasę. To już ładny wynik. Stanowi on jedną z dwóch wyzwań przewidzianych na luty - teraz pozostała do zrobienia krótsza trasa. Trasa "50-tka".
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)