Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie w strony trasy 50-tki, w trochę mi znane a trochę nieznane tutejsze lasy (przy Truskolasie). Prawda jest taka, że jeździłem tu nie raz, ale najwięcej to właśnie w 2022 czy 2023 r. Coraz lepiej poznając te miejsca i ich tajemnice a tych wciąż jest sporo. Moją uwagę przykuwa pewna miejscowość "Ogary". Ilekroć jechałem szlakami trasy 50-tki, czy przy innych okazjach (trasy 100-km np.), widywałem nazwę tej wsi wzdłuż drogi DW106. No ale ze względu na to, że zawsze robiłem jakąś cykliczną trasę nigdy nie mogłem sprawdzić co tam jest... Aż do dzisiaj! Dziś w końcu pojechałem na tą trasę... Choć chciałem na nią jechać jeszcze w zeszłym tygodniu, który jakoś tak minął bez rowerowo... Takie słabsze dni miałem. A w weekend w całości poświęciłem się innym ale również ważnym sprawom. I w trasę ostatecznie nie pojechałem. Jednak zaplanowałem sobie w tygodniu, że pojadę. I mimo pewnego zniechęcenia tą pogodą i dniem - wybrałem się. Niby jest te ponad 20℃ ale ten wiatr taki zimny. Jak jest się na dworze to jest tak zimno... Nieprzyjemnie. Jak stoi się w słońcu to ok, ale ogólnie jest zimno. W szkole gdzie pracuję też jest zimno... No ciągle jest zimno. I to zniechęca... Jednak jak już się pojedzie to jest za późno aby narzekać. Trzeba dojechać do końca. I o ile dojazd w pierwszą stronę nie był taki zły (z wiatrem), przejazd a w wielu miejscach (przejście) po lesie bo się jechać w tym piachu nie dało... To powrót był już gorszy. A dodatkowo obarczony późniejszą porą dnia a wraz z nią robiło się jeszcze chłodniej... Na pocieszenie można powiedzieć, że wiatr malał no ale nie miało to już większego wpływu na odczuwającą temperaturę...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1244
Trasa nr [łączna]: 1323
Trasa nr [na blogu]: 1237
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 77
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1311 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1225 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 15307 km
Stan Licznika Końcowy: 15353.48 km
Stan Licznika Końcowy2*: 15278.48 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 27781 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 27828 km
Maksymalna prędkość: 33 km/h
Przejechałem: 46.48 km
Przejechałem [msc]: 864.45 km
Przebieg roweru [rok]: 2998.85 km
Przebieg roweru [suma]: 52053.1 km
Przejechalem w 2023: 2998.85 km
Podroż dookoła świata (2023) 7.4971 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 130.1328 [%] km
Czas jazdy: 03:16:51 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3085:24:31 h
Czas Jazdy Suma (2023): 200:42:43 h
Czas Jazdy Suma (maj): 57:32:32 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3308:50:39 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:11:48 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:24 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:49 h
Średnia: 14.23 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspominałem prowadziła mnie zbliżoną trasą do szlaków trasy 50-tki. Z małymi odstępstwami, którymi był już sam zjazd do wsi a w zasadzie jakieś osady Ogary. Jest tam jedno gospodarstwo. Mają tam konie... Taka skryta w leśnych okolicznościach osada... Skryta na ile się w tych czasach da... Bo wiele hektarów tych lasów wyrżnęli. I to widać wszędzie. W tych całych lasach pod Truskolasem tego wyżynania jest coraz więcej i przybiera ono coraz większą siłę... Zaniepokojony tym faktem co się dzieje z lasami i jak niesatysfakcjonująco przebiega susza... W końcu mówi się tylko o suszy i suszy. A to nie prawda. Melioracje pełne wody, rzeki i strumyki też. Łąki pozalewane od tej wody a wraz z tymi zjawiskami cała masa robactwa... Te wręcz na potęgę się mnoży... To jaka susza?! Wgłębiałem się nie tyle co w te myśli co w las za wsią Ogary. Stąd spostrzegłem, że mijam bokiem wieś Grabin. I ostatecznie wjechałem na taką drogę z płyt między Imnem a Grabinem właśnie. Tutaj przetrwać było ciężko... Całe rowy i melioracja w wodzie. Mimo, że spryskałem się dość mocno środkiem na komary i kleszcze (mugga 50% deet) i tak byłem atakowany. Będąc w tym nieznanym - wjechałem w pewną nieznaną drogę w lesie. Była naprawdę wyjątkowa. Pełna drzew, przebijała się tym zielonym kolorem... A na jej końcu czekały całe zastępy much, komarów no po prostu wszystkiego... A do tego kolejne wycinki drzew. Nie dało się cieszyć naturą a przynajmniej tym co z niej zostało... Ataki były zbyt intensywne i co gorsza zbyt skuteczne... Więc się stąd wycofałem ale nie wróciłem do Imna. Skręciłem w drogę pożarową nr 7. Z niej wyjechałem na dużym rozgałęzieniu dróg i zgłupiałem gdzie jestem. Nie rozpoznałem wcale tego miejsca droga z Imna przez Barnisławice. Skręciłem jednak orientacyjnie w stronę Truskolasu i wylądowałem w Imno... Stąd powoli wracałem do domu, przez pewną drogę, którą odkrywałem na trasie: Tajemnice Truskolasu. I podobnie jak wtedy tak i dziś podjechałem pod rzekę Rudka. Jednak przejazd mimo trwającej suszy nie jest możliwy. A przebywanie tam w godzinach późno po południowych nie jest wskazane. Jest aż czarno od tych komarów. Mimo, że na nowo się spryskałem i tak zostałem dotkliwie pogryziony... Nie zdołałem nawet zrobić sensownych zdjęć jak to wygląda... A nie wyglądało to zbyt zachęcająco. Wylana ta narzeka, mokro tam... I robactwa. Chyba nie uda się pokonać drogi do Zatocza przez tą rzekę... Zrezygnowany zacząłem wracać do domu, tak jakbym wracał z trasy 50-tki, na Truskolas i dalej drogą DW108... Wraz z późniejszą godziną było chłodniej, wiatr malał ale było coraz zimniej... Taka nieprzyjemna wiosna w tym roku, taka zimna... Trasa jednak bardzo fajna. I było warto jechać na te Ogary... Tam jest naprawdę fajnie i warto tam wrócić! :) Oczywiście w bezpieczniejszą porę roku. Teraz wiosną czy latem jeździć po lasach? No nie za bardzo. To są zbyt niebezpieczne warunki...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)