Trasa z dnia dzisiejszego ponownie poprowadziła mnie w strony Szczecina. Niestety jakoś chętnie tam nie jadę. Jestem zmęczony tym całym tygodniem tym nieudacznictwem. A dzisiaj była kontynuacja tej sprawy. Najlepsza wciągu dnia była tylko wycieczka - druga część odwiedzin dawnej fabryki papieru na Skolwinie. A także dawnej fabryki Oleju na Żelechowie. Tak szczerze to bardziej mi zależało na tej fabryce Oleju, zwanej "Olejarnią". Pięknie wyglądające z zewnątrz miejsce, do którego miało nie być łatwego dostępu. Miało być zamknięte, chronione przez drut kolczasty na murku. Nieustannie naprawiane niszczone ogrodzenie. I niezbyt klarowne informacje miasta Szczecin co do przyszłości obiektu. Miał być sprzedawany, rozbierany. Ale chyba nic nie będzie się działo. Będzie niszczeć dalej. Pewnie miasto będzie czekać dalej aż się zawali w cholerę, bądź co bardziej prawdopodobne zarośnie drzewami, krzakami do tego stopnia, że nikt nie będzie pamiętać, że coś tam jest! Połowa budynku jest już zawalona. To były chyba jakieś hale. Zachowały się tylko żelazne stelaże. Nie ma ani dachu ani podłóg. Ledwo stoją tylko ściany. A cały plac w środku porastają kilkumetrowe drzewa. Drzewa zaczynają rosnąć także na dachu budynku. Więc dni jego są policzone. No może nie dni ale lata. Raczej nic się tu na lepsze nie zmieni. A nie oszukujmy się, te miejsce spodobało mi się od pierwszego wejrzenia. A to jeszcze czasy z roku 2017-2018 r., gdy pierwszy raz jeździłem po Szczecinie rowerem. I pierwszy raz widziałem ten skrywany się w dawnej dzielnicy przemysłowej (Żelechowo, Gocław, Stołczyn, Skolwin). Mówiąc wprost to jest burdel i syf. Zaniedbane dzielnice jak najgorsze slumsy. Zniszczone drogi, obskurne budynki. Żadnego pomysłu na zarządzanie tymi stronami miasta. Znajduje się tu kilka opuszczonych firm, wiele opuszczonych domów. W tym właśnie odwiedzane dziś przeze mnie miejsca - Olejarnię i Papierarnię. Najbardziej spodobała mi się Olejarnia. I naprawdę zdziwiłem się jak łatwo było tam wejść! Wysoki mur, kolczasty drut go broniący. A wszedłem zwykłą bramką, która była otwarta w tak niepozorny sposób, że pewnie normalna osoba nie zwróciłaby na to uwagi! Ale ja zwróciłem. Wbiłem się do środka, zarośnięte wszystko i poniszczone.. Coś strasznego: Stara olejarnia nie będzie sprzedawana. Warto zwrócić uwagę na zdjęcia z art. A to okres tylko 4 lat! Teraz wszystko jest coraz bardziej zarośnięte i zniszczone. Cóż, najlepsza historia dzisiejszego dnia się kończy. Jest jeszcze druga sprawa. Zawieść ze strony niby "kolegów". Jak przyjdzie co do czego to każdy ma cię w dupie. Więc ostatecznie wszędzie jechałem sam. Nikomu nie można ufać. A do tego była kontynuacja nieudanego serwisu, i związanych z nim dodatkowych kosztów: Nieudany serwis i trasa oraz Goleniów: test nowego osprzętu. Dzisiaj odbierałem zamówione koło. Koszty były większe niż liczyłem - za same szprychy wyszło 64 zł, obręcz 75 zł, robocizna 80 zł, oraz piasta 150 zł. A to nie wszystko. Bo musiałem zmienić dętkę oraz dać w innym serwisie przełożenie piasty, bo chuj jebany zajebana kurwa co wzięła tyle kasy za te koło, nie przełoży mi kasety. A powód dość prozaiczny. Bo mam kurwa sakwy, których nie da się ściągnąć. I kurwa nie. I chuj. I weź z takimi kurwa skurwysynami walcz.. Potem jak coś się spierdoli to zwali na to, że to nie on zakładał i dlatego. A ten co zakładał też się nie przyzna bo nie on kurwa koło budował. Wszędzie kurwa śmiecie, oszuści jebani kurwa i naciągacze. A wszystko to przez ten jebany serwis w Goleniowie. Zwykła wymiana napędu wraz z przerzutką pociągnęła za sobą tyle dodatkowych, niepotrzebnych kosztów i problemów. Moje niepotrzebne jeżdżenie i do Szczecina i do jebanego Goleniowa 2x. Zmarnowane paliwo, czas i zdrowie na to wszystko..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 879
Trasa nr [łączna]: 960
Trasa nr [na blogu]: 874
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 18
W tym roku: 134
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 951 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 865 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 850.15 km
Stan Licznika Końcowy: 894.11 km
Stan Licznika Końcowy2*: 894.48 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13472 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13516 km
Maksymalna prędkość: 35.4 km/h
Przejechałem: 43.96 km
Przejechałem [msc]: 894.96 km
Przebieg roweru [rok]: 5575.29 km
Przebieg roweru [suma]: 37586.65 km
Przejechalem w 2021: 5575.29 km
Podroż dookoła świata (2021) 13.9382 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 93.9666 [%] km
Czas jazdy: 02:43:32 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2151:17:42 h
Czas Jazdy Suma (2021): 350:44:02 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 55:46:27 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2374:43:50 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:05:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:03 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:51 h
Średnia: 16.18 km/h
Dzisiejsza trasa, czy w ogóle dzisiejszy dzień nie był taki fajny jakim mógłby się wydawać. Nagle z dnia na dzień przyszło ocieplenie i to spore. Nawet kilka stopni różnicy co widać najlepiej na przykładzie nocy. Wczoraj po godzinie 20 gdy wracałem z trasy: Stare - nowe przygody! - temp. spadła do +19 stop. Dzisiaj utrzymywała się na poziomie +25℃. Wyraźna różnica, zwiastująca spodziewane, czy może nawet oczekiwane zmiany w pogodzie o których się mówiło od paru dni. Tylko oczywiście miałem inne tematy do realizacji, niż zajmować się głupotami. A szczególnie tymi na które nie mam większego wpływu tj. na ponowne zmiany w pogodzie. Znowu duchota, temp. sięgające +30℃. Dzisiaj na ten przykład w Szczecinie było +29℃. A do tego wiatr. A do tego zmaga się taka niechęć u mnie do jeżdżenia. Może za dużo, za długo to robię i znowu się wypalam. Coraz częściej szczególnie z rana ale wciągu dnia też się zdarza to, że nie czuję się zbyt dobrze. Gorzej niż zwykle. I gdybym mógł to bym najchętniej przełożył dzisiejszy wyjazd. Można rzec, że tak na siłę się wybrałem na tą przejażdżkę. Mimo jednak oczywistych trudności, pojechałem. Chociaż cały dzień zawodu miałem. Z kilku rowerowych znajomych nikt się ze mną nie wybrał na trasę dzisiaj. Byłem więc zmuszony jechać samemu. Ale nim pojechałem - w sumie na testową trasę, czy wszystko jest ok, po naprawach i to nie tanich - zaliczyłem serwis Krossa na ul. Źródlanej, gdzie zleciłem zbudowanie koła. Kupiłem obręcz accenta - 75 zł. Nawet chwilę miałem dzisiaj wątpliwości czy to na pewno obręcz 28" a nie 26". Miała dziwne oznakowanie na naklejce, ale jest chyba ok. Była to obręcz 622x19. Tylko mnie się coś nie podobało na paragonie, gdzie pisało koło 26". A za późno spojrzałem aby od razu to wyjaśnić. Jednak wyraźnie podkreślałem, że chcę 28". Nie mniej na szczęście te zarzuty okazały się nieuzasadnione. Pojawił się jednak inny problem. Serwisant w serwisie Krossa na ul. Źródlanej 7, Szczecin-Gumieńce nie chciał przełożyć mi tej kasety na nowe koło. Bo mu rzekomo sakwy przeszkadzają. Skurwiel jebany. Ale narzędzi też nie chciał dać abym sobie sam to zrobił. Mają te serwisowe stojaki, jakoś inni "znawcy" w tych pseudo serwisach sobie radzą. A on niekoniecznie. To pociągnęło dodatkowo dodatkowe koszty. Już i tak koszt samego koła wyniósł: 75 zł (obręcz), 64 zł (szprychy) - jakieś jebane cieniowane. Ale na chuj takie?! Zwykłe też wystarczą, nigdy mi nie pękały. Więc nie mam powodu brać lepszych szprych. Bo się może okazać, że te lepsze będą mniej wytrzymałe niż te zwykłe. No i piasta 150 zł (novatec F482SB). Co by nie mówić tu jedynie koszt piasty był opłacalny. Nic innego. Sprawdzając obecnie ceny tej piasty dochodzą do 300 zł! No ale i tak koszty ogromne - tylko same koło: 289 zł. I to wszystko z winy tego ścierwa z Goleniowa. To on skrzywiając hak, doprowadził do uszkodzenia przerzutki. A ta natomiast doprowadziła do uszkodzenia koła. Kto wie czy nie lepiej mi było wziąć znowu zwykłe koło.. Gdybym w sumie wiedział jakie będą koszty i komplikacje możliwe, że tak bym poczynił. Bo śmieć nie chciał mi przełożyć tej kasety. Wszyscy się oczywiście zaraz po obrażają, ale nie zważają na to, że to te osoby mnie pierwsze wkurwiają. A później się dziwią na taką czy inną reakcję. Więc zostałem pozostawiony sam sobie. Jebać MM czy TR - ten chuj i tak ze mną nie jeździ i tak. Podjechałem do serwisu Konika czy mi kurwa przełożą tą kasetę. No i się okazało, że trzeba dętkę zmienić przez jakiś jebany system "presta". Ta obręcz nie ma wejścia na wentyl samochodowy. Więc jest problem. Nowa dętka nie wiem co to za dętka - ale na paragonie pisze 24,90 zł. Strasznie drogo! A za usługę przełożenia policzyli sobie 30 zł. Też nie tanio. To też trzeba dodać do rosnących kosztów robienia serwisu w pierdolonym Goleniowie. I im dłużej o tym myślę tym bardziej mnie to wkurwia. Tyle wyjebanej kasy. A przecież wszystko miałem kupione, przygotowane. Tylko założyć i jeździć. Ale oczywiście muszą być kurwa komplikacje. I to nie z mojej winy. I kto inny jak nie użytkownik końcowy ma ponosić koszty nieudolnych usług serwisantów. Bo przecież na nich żadna odpowiedzialność nie spoczywa. Podpalę im te zakłady. Chociaż tak się zemszczę. W majestacie udolnego prawa nic nie zyskam. A to chociaż namiastka sprawiedliwości. Oczywiście nic nie wychodzi idealnie. Wobec czego szybkozamykacz tylnego koła, ma skierowaną klamrę w stronę nóżki. To utrudnia mi jej rozkładanie, składanie -.- Pierdole. Może uda się to obrócić w drugą stronę. Albo trzeba będzie nóżkę inaczej zamontować. Nóżka montowa na trójkąt tylnej ramy. No dobra po serwisie zostałem już autem na Gumieńcach, przy ul. Ku Słońcu. Tu zrobiłem małą rundę rowerem w stronę Steru i osiedla Kapitanów. Wszystko wydaje się, że działa. Tylko na początku kilka razy coś mi stuknęło przy tylnym kole, ale później było ok. Aaa. Jeszcze jedna ważna sprawa. Dzisiaj zdecydowałem się niestety przy wymianie koła na wymianę wysłużonej już opony Schwable Mundial. Więc trasa zaczęła się już z nową oponą. I pojechałem w stronę centrum miasta przez Plac Kościuszki, Bramę Portową. I jechałem wzdłuż odry, Wałów Chrobrego na Skolwin. Po drodze wstąpiłem do Olejarni. Znalazłem wejście. Ale teraz nie wchodziłem tam. Wchodziłem później.. Podjechałem tu samochodem. Nie miałbym gdzie bezpiecznie zostawić roweru. No i wzbudzałoby to zainteresowanie. A tego nie potrzebuję. Jednak po rekonesansie nie odpuściłem tego tematu dzisiaj. W Olejarni byłem w sumie dwa razy. Wychodziłem po to aby wrócić z lampką i zwiedzić częściowo zawalone piwnice. Potem pojechałem na Skolwin na Fabrykę Papieru. Do nie odwiedzanych jeszcze budynków. Tam w ogóle zdjęcie, że byłem i powrót. A powrót to masakra. Chyba mi rozum odjęło bo postanowiłem podjechać na ul. Robotniczą. To był chory pomysł - taka górka.. Jechałem oczywiście na młynku najmniejsze przełożenie na korbie i na kasecie u mnie (28t-32t) ale i tak było ciężko. Ledwo podjechałem. I powrót przez Komuny Paryskiej, dalej Przyjaciół Żołnierza do centrum. Skąd kierowałem się z powrotem na Plac Kościuszki. Dawno mnie w ZS nie było. Dawno tu nie jeździłem ale jednak wciąż sporo miasta pamiętam. I tak na około trochę, wróciłem pod samochód. A potem na wycieczkę! Skąd przywożę fajne filmy, zdjęcia i wspomnienia. Jedyne pocieszenie na ten niezbyt udany dzisiejszy dzień. I te niezbyt udane ostatnie dni, które przyniosły tyle komplikacji i dodatkowych kosztów..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)