02.02.2020
Jazda nr: 540

Tagi: Niemcy, zs, zs_tr100stka, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego, nie tylko przynosi mi pierwsze 100 km w tym roku! I to znacznie szybciej niż te osiągnięte w 2019 r: Wyzwanie - trasa "100 km" z 07.03.2019 r.. Trasa przynosi również sprostowanie nieprawdziwych informacji, i życia w błędzie, w jakim żyłem od Października 2019 r. do dzisiaj. Blisko 5 msc.. W okresie wielu rowerowych wzlotów i upadków i czegoś co jest moją codzienną smutną rzeczywistością: pracą w KWP, która mnie dobija, unieszczęśliwia i zabija. Problem jaki odkryłem jest poważny, bowiem nastąpił we wpisie: Rajd na Stare Czarnowo. Byłem święcie przekonany, że zrobiona wówczas trasa da mi te upragnione 100 km. W końcu wówczas mi tyle dała. Dzisiaj straciłem na to nadzieje i nie udało mi się udowodnić, że małe różnice w przebiegu trasy, miały wpływ na brakujące ponad 10 km.. Dodam tylko, że dobić te 10 km nie było wcale łatwo. I oznaczało to nic innego jak skończenie się dnia.. Tak! Nie udało mi się zrobić całej trasy za dnia, za widna.. To zrozumiałe. W końcu dni nadal są krótkie, zmrok zapada przed godziną 17. Ja na trasę wyjechałem późno bo po godzinie 9. Na trasie miałem sporo przerw, większości wymuszonych sytuacją bateryjną. Po prostu przez weekend nawet nie przyszło mi na myśl aby naładować akumulatorki.. Dzisiaj chcę wyjeżdżać w trasę a to rozładowana bateria. Zatrzymałem się za chwilę, dosłownie za chwilę aby zmienić akumulatorek a to kolejny rozładowany.. I tak się całą trasę męczyłem. Zatrzymywanie się po 20-30 minutach jazdy i wymiana akumulatorka i znowu i znowu.. Upierdliwe i to bardzo. Szczególnie na początku trasy gdzie mogłem z powodzeniem jechać dłużej. Szlaki trasy mi się nie dłużyły, od początku zakładałem sobie do pokonania dystans 100 km. I na tyle odmierzałem siły i ile km już zrobiłem. Zleciał mi na rowerze dosłownie cały dzień, a wraz z nią zmienna aura pogodowa. Słonecznie szybko przestało być. Zrobiło się szaro, bardziej wietrznie i nieprzyjemnie. Moimi głównymi drogami na dzisiejszej trasie były właśnie porywy wiatru i uciekający czas.. Dopiero pod koniec trasy, odkryłem, że coś jest nie tak z kilometrami.. Zatrzymałem się w Mierzynie przed skrzyżowaniem na ul. Łukasińskiego gdzie miałem zrobione dzisiaj: 86.29 km w czasie 5:26 h. Był jeszcze dzień, była godzina 16:18. U mnie tliła się ostatnia nadzieja. Do internatu jakieś 3 km, może mniej. Więc tak licząc, brakowało 10-11 km. Postanowiłem na trasie się nie przejmować tą sprawą, i zająć się nią dopiero po powrocie. Co zrobiłem.. Okazało się, że kilka msc temu, przekręcił mi się główny licznik Thor. Pierwszy raz z bugował się w górę - czyli pokazał więcej przejechanych km, niż mniej. I była to pierwsza nie wychwycona awaria. Ta zaś, nie tylko w sidła złości mnie wprowadziła.. Ale wymusiła, co zrobiłem następnego po trasie dnia -.- - weryfikację wszystkich wskazań licznika względem danych z GPS i ewentualnie drugi licznik, jeśli mam na nim wiarygodne dane. Taką weryfikację zrobiłem od 02.02 do 03.02. Aktualnie jest mi trochę łatwiej patrzeć na tą sytuację, bowiem już wszelkie poprawki na blogu, które wynikły z tej sprawy i weryfikacje wpisów, licznika, i poprawki dla licznika.. zostały dokonane. A ja ten wpis z takich czy innych powodów, piszę dopiero w dniu 07.02. Powiem tak, do tej sprawy i tego co się dzieje między 02.02 do bliżej nie określonych dni, nadmienię w nadchodzących wpisach. Wpisie dalszym niż wpis o ID=545.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 544

  • Trasa nr [łączna]: 626
  • Trasa nr [na blogu]: 540
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 20

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 617 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 531 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3022.65 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3123.01 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3118.16 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15272 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 15372 km

  • Maksymalna prędkość: 35.8 km/h

  • Przejechałem: 100.36 km
  • Przejechałem [msc]: 100.36 km
  • Przebieg roweru [rok]: 698.95 km
  • Przebieg roweru [suma]: 23264.68 km

  • Przejechalem w 2020: 698.95 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 1.7474 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 58.1617 [%] km

  • Czas jazdy: 06:17:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1245:05:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 46:41:53 h
  • Czas Jazdy Suma (luty): 06:17:14 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1468:31:21 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 06:17:14 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:20:06 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:20 h

  • Średnia: 15.97 km/h
Dzisiejsza trasa jest udaną piękną rowerową próbą, wykorzystaniem sprzyjającej pogody. Było słonecznie, ładnie, tylko ten wiatr.. A trasa nie pewna w wykonaniu. Z dwojga złego jednak lepiej, że zrobiłem ją dzisiaj niż za kilka tygodni czy miesięcy. Wtedy mogłoby być gorzej. Więcej wpisów do poprawy, więcej kombinacji.. A tak, a tak to się udało.. Jakoś wybrnąć z tej sytuacji, chociaż dzisiaj już po trasie przyniosła ona mi nerwową sytuację. Zamartwiałem się - na szczęście niepotrzebnie, że błędów mogło być więcej, a ja ich nie dostrzegłem wcześniej.. A przez to mógłbym żyć wiele miesięcy i lat w zakłamaniu. A dla mnie przecież wszystko ma znaczenie. Nawet błąd na poziomie 8 km / przez te 23 tyś km. Też ma znaczenie! Taki już jestem i tego nie zmienię. Wszystko musi być idealnie dopasowane.. Pogoda idealna nie była, przygotowanie się do trasy także.. Miejscami zmęczenie dawało o sobie znać. Najtrudniej było na drodze od Starego Czarnowa do Gryfina (DW120). Tutaj chciwość i ludzka głupota także zawitała, niektóre z przydrożnych drzew padły ofiarą tej chciwości. Ale tak.. tu jest taki górzysty teren, a dzisiaj napierdalał wiatr prosto we mnie. To było mocno męczące.. W takich mocno niesprzyjających warunkach brnąłem dalej.. i dalej.. Aby jakoś dojechać. Moim jedynym pocieszeniem były przerwy. Nie ukrywam, że tych było dzisiaj dużo. Sporo robiłem postojów nie tylko na wymiany akumulatorków, ale także w celu odpoczęcia i zregenerowania sił. Miałem wspomagacze na trasie, zajechałem do sklepu w Śmierdnicy na wyjeździe z niekończącej się Szczecińskiej metropolii, która wprowadza mnie w bardzo negatywny nastrój. W końcu uciec z tego miasta.. Jechałem dzisiaj z cholernej ul. Łukasińskiego, cholernego internatu garnizonowego na który często i dużo narzekam.. I nie tylko na niego. Na pracę i na godziny pracy też.. Przez dzisiejszy dzień i jutrzejszy ;) (03.02) - bardzo mocno sobie to uświadomiłem jak przeglądałem wszystkie wpisy od: Rajd na Stare Czarnowo do: ZS: Polickie ścieżki. Muszę po prostu zmienić te smutne życie.. Bo te życie w takiej formie mnie wykańcza. Widzę to dość wyraźnie, tak często piszę o tych samych problemach.. Godziny pracy, dojazdy do pracy, opis tej pierdolonej linii autobusowej: 86. Już mi się rzygać chce na samą myśl o tym. No ale do rzeczy, jadąc z tej cholernej ul. Łukasińskiego, z dzielnicy Pogodna do granic miasta w Śmierdnicy - zrobiłem ponad 20 km. Jak mam robić ponad 20 km aby wyjechać ze Szczecińskiej metropolii, aby móc stąd uciec.. To jest za duże wyzwanie, zbyt ciężkie. Przejazd do centrum miasta, przez ul. Gdańską (DK10) tutaj ten olbrzymi ruch aut. Niebezpieczne te drogi.. Mocno zwodnicze.. Wciąż trwające remonty, przebudowy i niekończące się zmiany.. Aż dojeżdżam za miasto, jadę nową ścieżką rowerową do samego Starego Czarnowa. Po drodze spory ruch rowerowych turystów i zawodowców.. I wyjazd na DW120, gdzie trzeba mierzyć się z wiatrem.. Wciąż bywa słonecznie i fajnie.. Większą przerwę robię sobie dopiero pod Gryfinem. Jest tutaj taki fajny las, który odkryłem po raz pierwszy, gdy po raz pierwszy jechałem ścieżkami w tych stronach w 2019 r., na trasie: "Płonie" Gryfino. Dalej robi się nieco prościej, dalej czyli już za Gryfinem. W Gryfinie jeszcze wstępuję do żabki, okupionej lokalną pijacką społecznością.. Przejazd przez granicę w Mescherin i powrót przez malownicze wsie Pragowa do Kamieńca. W Kamieńcu już nie pamiętałem jak jechałem w październiku 2019 r. Skierowałem się w stronę Kołbaskowa świetną drogą rowerową, która omija ruchliwą ulicę DK13 z Rosówka do Szczecina. Już tylko ścieżki rowerowe, wiodły mnie dalej po granice Szczecina, które otwiera Przecław. Już tu coś podejrzewałem, że brakuje mi za dużo km do 100 km w dzisiejszym dniu. To, że tak naprawdę jest potwierdziłem dopiero w Mierzynie, robiąc rundę przez miasto. W Mierzynie postanowiłem jechać dalej do Dołuje i tam skręcić na Wąwelnicę, Redlicę i w konsekwencji Bezrzecze w którym dopadł mnie mrok.. To ważny punkt dzisiejszej trasy. Bowiem kolejna taka trasa, będzie już w całości pokonana za dnia.. Nawet w tym cholernym Bezrzeczu. Bo to właśnie tu łapał mnie zmrok na wszystkich trasach: ZS: Smutna Trasa, pokonanych w trwającym 2020 r.. Już pod nocnym niebem wracając do Szczecina, skręciłem jeszcze na ul. Żołnierską bowiem jadąc prosto na ul. Taczaka, zabrakłoby mi kilometrów do tych upragnionych 100.. W końcu dojeżdżam pod internat. I w końcu mam prawdziwie ciężką, wymagającą i 100 km trasę w Szczecinie.. To smutne, że moje pierwsze takie wyzwanie dla roku, pokonuję w Szczecinie a nie w rodzinnych stronach, gdzie robiłem pierwsze długodystansowe trasy..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa02lutego2020zdj1.jpgtrasa02lutego2020zdj2.jpgtrasa02lutego2020zdj3.jpgtrasa02lutego2020zdj4.jpgtrasa02lutego2020zdj5.jpgtrasa02lutego2020zdj6.jpgtrasa02lutego2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)