Dzisiejsza trasa to taki nieudany wyjazd chociaż nadzieje były większe. O ile styczeń nie poszedł mi za dobrze - i ostatecznie skończył się na 221 km. O tyle miałem nadzieję, że chociaż w lutym będzie lepiej. Tylko jak na razie na to się nie zapowiada. Słaba pogoda, jak nie wieje to ciągle pada. Przez kilka dni nie byłem wstanie się ruszyć - dzisiaj już nie miałem większego wyjścia. Byłem zdesperowany. Miałem nadzieję, że po dzisiejszym wyjeździe jakoś do najbliższego weekendu dotrwam i wtedy pojadę gdzieś dalej bo miałem już takie plany - na trochę ambitniejszą trasę (nawet w granicach 70 km)! Co teraz nie zdarza mi się tak często. Można więc uważać to za dużo. No jednak moje nadzieje i ambicje szybko minęły gdy po niespokojnym dniu - zresztą ostatnie dni też przechodziły pod znakiem gorszącej pogody - znowu zaczęło się psuć. Uciekłem do lasu aby uniknąć starcia z silnym wiatrem. Ostatecznie jednak nie udało się uniknąć tego problemu ani deszczu, który i tak mnie dopadł i tak. Za dużo nie zdołałem przejechać. Raptem parę kilometrów przez zrujnowane leśne drogi w niegdyś bogatych w drzewa strony. A teraz? A teraz to pustynie, puste i zrujnowane. A gdyby było tego mało to ślady wskazują na to, że skurwysyny nadal jeżdżą i nadal wywożą i ścinają kolejne drzewa. Rysuje się tu prawdziwy obraz nędzy połączonej z rozpaczą. Szczególnie jeśli się spojrzy na to jak niegdyś wyglądały te strony. A te piękne czasy nie wrócą. Także władowałem się w gorszą pogodę, po nocy w lesie. Powrócić się jednak tą samą drogą nie udało. Za szybko skręciłem i drugi raz w dniu dzisiejszym wyjechałem na trasie Wicimice - Stara Dobrzyca. I co miałem począć... Wróciłem więc na Wicimice. Gdyby nie ta pogoda to bym nie odpuścił. A tak przyszło mi mierzyć się z obfitym opadem deszczu, który nie trwał zbyt długo. I czymś gorszym - z silnym wiatrem, który do końca mnie wykańczał na tej wcale nie długiej - i dochodzę do wniosku, że nie potrzebnej trasy.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1177
Trasa nr [łączna]: 1256
Trasa nr [na blogu]: 1170
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 10
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1244 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1158 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 12576.7 km
Stan Licznika Końcowy: 12601.59 km
Stan Licznika Końcowy2*: 12526.59 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25111 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 25118 km
Maksymalna prędkość: 24.6 km/h
Przejechałem: 24.89 km
Przejechałem [msc]: 24.89 km
Przebieg roweru [rok]: 246.62 km
Przebieg roweru [suma]: 49300.87 km
Przejechalem w 2023: 246.62 km
Podroż dookoła świata (2023) 0.6165 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 123.2522 [%] km
Czas jazdy: 02:07:22 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2902:37:34 h
Czas Jazdy Suma (2023): 17:55:46 h
Czas Jazdy Suma (luty): 02:07:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3126:03:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:22 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:35 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:58 h
Średnia: 11.76 km/h
Trasa w dniu dzisiejszym powiodła mnie na pewną łatwiznę. Dla ułatwienia podjechałem samochodem za miejscowość Dąbie (gm. Płoty). Stanąłem dzisiejszego po południa przy wjeździe do lasu i stąd ruszyłem dalej. Wstępne plany zakładały, że się gdzieś tu pokręcę. Jednak ze względu na tragiczną sytuację jaka miała miejsce w lesie, nieprzewidywanie wielka skala wycinek, zniszczone drogi dojazdowe. Postanowiłem wstępnie nie wracać tą samą trasą. Jak już to ruszyć na Iglice i z stamtąd jechać. Jednak moje piękne plany pokrzyżowała nie spodziewanie psująca się pogoda. Byłem już pod drogą Wicimice - Stara Dobrzyca gdy nagle się zrobiło ciemno. I zaczęło padać. Wraz z deszczem nasilał się silny wiatr. A do mnie dotarło, że w sumie była to nie potrzebna trasa i wyjazd. Skoro kończy się w taki sposób. Z powodzeniem mogłem pojechać sobie w klasyczną 20-stkę i byłoby szybciej i lepiej. Zdążyłbym wrócić przed pogorszeniem się warunków do jazdy. A kilometry? A mniejsza o nie. Dzisiaj mi w tym lesie trochę nie poszło. Na pewno będę musiał tu wrócić za dnia aby mieć więcej czasu na zdjęcia. Skala wycinek jest przeogromna i to już dawno wymknęło się z pod kontroli. A to co teraz robią... Jacy ci leśnicy są bezczelni. Wiele przykładów gdzieś umyka bo jakoś nie mam okazji jechać aby na to zwrócić na to uwagę. A nie dotyczy to jedynie lasów. A także drzew przy drogach... Na trasie do Gryfic (DW109) parę drzew wymordowali w tym roku. Pod koniec 2022 r. wymordowali brzozy na trasie do Reska (DW152). Wymordowano drzewa również na trasie Świerzno - Kamień Pomorski (DW103) a także drzewa przy Stuchowie (DW105). Dawno nie byłem w tamtych stronach rowerem aby o tym wspomnieć. Więc temat gdzieś umyka. A ślady tych zbrodni z każdym dniem czy miesiącem są coraz bardziej wyraziste i dostrzega je coraz więcej osób, które wcześniej zdaje się, że były na to ślepe. Teraz się społeczeństwo budzi i widzi co się dzieje wokół niego. A nie jest to nic dobrego - zbrodni coraz więcej. Dzisiaj głównie skupiłem się na tym. I zagubiłem gdzieś sens wyjazdu. Jeszcze ta pogoda zmieszała mi plany - wracałem więc tą samą drogą i nie trafiłem tak samo :( Za szybko skręciłem. Byłem zbyt pewny siebie i się nie udało. Czekały mnie teraz trudne kilometry po nie łatwej drodze do Wicimic. Jeszcze po nocy... A potem z Wicimic do Modlimowa - dłużyła mi się ta droga pokonywana częściowo w deszczu potem tylko z walką z wiatrem. No jakby mogła ta historia mogła się inaczej potoczyć prawda? Mnie się w życiu nigdy nic nie udaje. A może? Przynajmniej ostatni odcinek Modlimowo - Dąbie i do samochodu był spokojny. Nie musiałem tam walczyć z wiatrem ani niczym innym. Aż przypomina mi się pewna trasa z kolegą MM. Z przed wielu tysięcy kilometrów - wtedy też było tak nie wesoło, i wtedy też jeździliśmy w tych stronach: Paprotne opowieści. Wtedy na koniec dnia też nie było za ciekawie...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)