Dzisiejsza trasa w końcu pozwoliła z obsuwą tygodnia i za trzecim podejściem - zrobić w końcu grilla! Pierwotnie miał się on odbyć w zeszły piątek. Ostatecznie jednak nie tyle co pogoda (choć ta też - przy wyborze miejsca) a późna pora stanęła na bakier tym planom: Nocny las i deszcz. Dzisiaj jednak udało się wyjechać nieco szybciej (przed 17-stą), dojazd i tak jest słaby. Zwykle jadę przez Modlimowo a tam nie dość, że w stronę Rotnowa droga jest rozkopana, kompletnie rozjebana... To jeszcze trzeba się męczyć z fantazjami debili z gm. Płoty, którzy pozwolili na montowanie ograniczników prędkości co kawałek w miejscowości Modlimowo. Jednocześnie śmiecie, faszyści jebani z magistratu Płotowskiego, zezwolili czy nawet zlecili wycinkę wieloletnich drzew przy drodze przy miejscowości Modlimowo. I czemu ma to służyć?! Dalszej błazenadzie ustawiania na jednej wiosce na odcinku kurwa 3 km - 5 spowalniaczy?! I to jeszcze takich, co najbardziej niszczą zawieszenie samochodu. Droga i dojazd chujowy. Z jednej strony trudno się dziwić - w końcu do Rotnowa wzięli się w tym roku za przebudowę drogi. Jeszcze w 2022 r. wycięli (wymordowali) drzewa. I na tym się temat kończy. Trochę zwężenia, słupki na drodze. I częściowo zrobione rondo. I koniec dalszych działań. Wciągu 6 dni włącznie z dzisiaj przejeżdżałem tą drogą trzy razy. I nie widzę żadnych zmian. Tylko z dnia na dzień jest coraz gorzej - tu się akurat nie dziwię. Skoro droga ma być przebudowana, na nowo robiona to po cholerę ją łatać? Więc dziur przybywa... Nie da rady nawet jakby się chciało przyspieszyć. Więc czas ucieka... Jednak jeszcze zdążyliśmy. W okolicy zachodu słońca byliśmy już pod jeziorem Popiel. W nieco chłodnym po południu - wciągu dnia fajnie ciepło. Niby tylko +4℃ ale było sympatycznie. Pogorszyło się na wieczór - temp. spadła nieco chłodniej i mniej przyjemnie. A my jeszcze przed grillem i całkowitym pogorszeniem się pogody na nadchodzący weekend - wyruszyliśmy w krótką trasę. W planach był dystans do 20 km - wyszło nieco mniej ale to nic. Dzisiaj trasa nie była priorytetem. Dzisiaj najważniejszy był ten grill. Zależało mi aby jak najszybciej się nim zająć - bo to nim się rozpali czy zrobi to trochę czasu minie. A zaraz będzie ciemno, późna godzina... I znowu będzie ciężko wracać :( Pomijając to co wspomniałem za szybko się tu nie da dojechać drogą na Modlimowo którą wbijam w fragment DW112, który przed Wicimicami na nowo robi się drogą DK6. Nim powstała droga S6: Goleniów - Koszalin to ta cała droga to była DK6. Teraz takie durne oznaczenia, część jako DW112, część jako DK6. A w praktyce zarządcy i tak mają tą drogę w dupie. Ruch na niej jest znikomy... No dobra dojechałem jak szybko mogłem. Czas zwykle gra ważną rolę. Dzisiaj również - zależało mi dojechać do Powalic za dnia, aby pokazać JS coś pięknego - co widziałem na ostatniej trasie gdy tu byłem: Leśnymi przygodami - "Powalice". Chodziło o rzekę Czernica. W Powalicach na moście dokładnie w tym miejscu: 53.89092, 15.59714.. Jest tak pięknie z każdej strony. Z jednej pole... Od strony mieściny Ślepce z drugiej takie porośnięte cmentarną roślinnością drzewa. Przepięknie to wygląda. Jakbyśmy zajechali tu po nocy to już nie byłoby to to samo i nie byłoby to tak ciekawe miejsce. A kto wie kiedy znów tu będziemy? Czy jeszcze w tym roku? W sumie ile można jeździć w te same miejsca. Przydałaby się jakaś odmiana. Trzeba skorzystać z tego, że dni coraz dłuższe... Jeszcze nie ma robactw w lasach. To ewentualnie takie trasy po lasach są możliwe tylko nie muszą być one w tych bliskich stronach! Przecież tutaj mogę wrócić z JS na jesień w tym roku, na jesień w przyszłym i w kolejnych latach. W końcu pozna się te wszystkie drogi, które tutaj się skrywają.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1194
Trasa nr [łączna]: 1273
Trasa nr [na blogu]: 1187
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 27
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1261 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1175 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 13120.1 km
Stan Licznika Końcowy: 13138.59 km
Stan Licznika Końcowy2*: 13063.59 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 25592 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 25610 km
Maksymalna prędkość: 22.3 km/h
Przejechałem: 18.49 km
Przejechałem [msc]: 88.51 km
Przebieg roweru [rok]: 783.69 km
Przebieg roweru [suma]: 49837.94 km
Przejechalem w 2023: 783.69 km
Podroż dookoła świata (2023) 1.9592 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 124.5949 [%] km
Czas jazdy: 01:20:05 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2940:43:30 h
Czas Jazdy Suma (2023): 56:01:42 h
Czas Jazdy Suma (marzec): 05:58:25 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3164:09:38 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:59:13 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:04:30 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:47 h
Średnia: 13.87 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była jak już wspominałem krótką przejażdżką. Tak naprawdę taką symboliczną. A najlepiej by było w ogóle bez rowerów przyjechać. I od razu brać się za grilla. Tylko w sumie tak nie wypada. Rower to jednak rower. Ważny element dnia i wycieczek. Przy takim rozwiązaniu promowałoby się pewne niestosowne ułatwienia, które wykorzystują ci wszyscy leniwi ludzie. Idą na totalną łatwiznę a przy tym bezczelność. Te rowery trzeba przygotować, spakować. Potem na nowo zdjąć, zanieść. To wszystko czas i trudności, których nie mają te leniwe istoty, którzy idą na taką nie dopuszczalną łatwiznę. Fajnie by było sobie tak bez obciążenia przyjechać. Co najwyżej kawałek się przejść i tyle. A przecież nie o to chodzi... Tylko o pewne przygody! A te nie zapewni nic innego jak rower. To jak ten grill to z rowerem... Jak urbex to z rowerami. Trudniej - za to ciekawiej. Także dzisiejsza trasa nie była długa i odkrywcza. Taka standardowa. Tyle co do tych Powalic pojechaliśmy i z powrotem. W zasadzie tą samą drogą. Dzisiaj na trasie jednak doszło do małego przeoczenia. Spakowaną i do tego naładowaną do pełna miałem lampkę... A jednak jej nie wziąłem z samochodu. Została tam. A ja pojechałem bez. A to pewnie dlatego, że było jeszcze jasno i nie zauważyłem jej braku. A na domiar trudności nie działała mi dzisiaj lampka z dynama. Coś się z nią stało i przestała działać. A kiedy to nie wiem. Od ostatnich działań - duży serwis Aurelii z 25.02 mija kilka tras, ale niekoniecznie po nocach. Więc nie zauważyłem tej awarii... Dobrze, że JS dzisiaj miała swoją i jakoś wspomagała tą trasę swoim światłem. To niby prosta, krótka droga. Większość zrobiliśmy za dnia. Jednak bywają zdradzieckie fragmenty - a gdzieś jeszcze trochę lodu na drodze, a gdzieś błoto bo to mokre, rozjeżdżone. Wyjebać się łatwo można... A to może mieć różne skutki. Najgorsze to by było uszkodzenie nowych części w napędzie... To byłoby katastrofalne. Mimo trudności jakoś dało radę wrócić. Gdy już wracaliśmy wraz ze zmrokiem i spadkiem temp. pojawiała się coraz gęstsza mgła. Z zewnątrz to wygląda fajnie. Urokliwie... Nawet romantycznie! No ale tak wracać w tej mgle? Skraplała się ta mokra mgła, utrudniała robienie tego grilla. Nie chciało się to palić za bardzo. Szła słaba temp. I tak tylko czas się wydłużał :( Jednak na ile się dało na tyle i tak spędziliśmy fajnie i miło czas. Na grillu była też nie spodziewana na grillu rzecz - przysmak - a mianowicie gofry! :) Jedliście kiedyś gofry z grilla? Wyjątkowe są! Dopiero za trzecią próbą udało mi się zrobić tego grilla, na jakby to ująć - powitanie długo oczekiwanej wiosny. I warto było czekać. Chociaż ta pogoda dalej nie dopisała. Zimne te noce, i zbyt szybko przychodzą. Przy lepszych warunkach byłoby na pewno przyjemniej...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)