Dzisiejsza trasa, poprowadziła mnie szlakami smutnej trasy :( Tytuł nie bez powodu taki pojawia się w tej masowej trasie, której przebieg zainicjowałem w 2019 r.: ZS: Smutna trasa. W owych dniach do których odnosi się historia, targały mną bardzo smutne emocje, które o sobie co jakiś czas dają znać. Co nie zmienia faktu, że trasa i te miejsca (Warszewo - Podbórz) i ul. Miodowa w stronę Jeziora Głębokiego bardzo negatywnie mi się kojarzy. To taki przykład współczesności, samotne osiedle domków, samotni ludzie, którzy tam mieszkają nawet nie znając się z sąsiadami. Takie typowe obrzeża tego rozrastającego się molosum zwanego Szczecińską aglomeracją.. Im jestem starszy - a to się dzieje z każdą rowerową trasą, tym bardziej mnie ten widok smuci. I nic się nie zmienia, dalej mnie to smuci.. Dzisiaj dodatkowo dochodzi problem ciemności, wciąż dni są krótkie, wciąż mrok szybko zapada, a rano w drodze do pracy i tak towarzyszy mi mrok i deszczowa smutna aura. Deszczowa smutna aura odpuszcza sobie dopiero w godzinach po południowych gdy już kończę pracę. Wtedy jest co najwyżej mokro. Ale nie dziś! Dziś było przeważnie sucho i niebywale ciepło - maksymalne temperatury przekraczały +10℃! Idą zmiany.. Niektóre dobre, inne niekoniecznie!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 529
Trasa nr [łączna]: 611
Trasa nr [na blogu]: 525
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 5
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 602 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 516 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2575.7 km
Stan Licznika Końcowy: 2601.45 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2606.72 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14822 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14848 km
Maksymalna prędkość: 33.5 km/h
Przejechałem: 25.75 km
Przejechałem [msc]: 177.39 km
Przebieg roweru [rok]: 177.39 km
Przebieg roweru [suma]: 22743.12 km
Przejechalem w 2020: 177.39 km
Podroż dookoła świata (2020) 0.4435 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 56.8578 [%] km
Czas jazdy: 01:48:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1210:16:55 h
Czas Jazdy Suma (2020): 11:53:35 h
Czas Jazdy Suma (styczeń): 11:53:35 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1433:43:03 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:22:43 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:22:43 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:16 h
Średnia: 14.31 km/h
Trasą z dnia dzisiejszego było smutne miasto, smutna trasa rozpoczynająca weekend, który niestety w Szczecinie przeżywam. Przeżywam go z nadzieją przyszłego weekendu, gdy wyjeżdżam stąd, gdy - gdzie, mam ambitne plany rowerowe do zrealizowania już w przyszły weekend. To w sumie wraz z trasą powrotu aż 3 trasy rowerowe, których suma w kilometrach przekroczy wartość 150 km, która w obliczu moich obecnych myśli jest dość niebezpieczna! Otóż, napęd przy Aurelii w najbliższych dniach przekroczy psychologiczną granicę 9k km. Wcześniejszej taką granicę przekraczałem gdy wartość przekraczała 8k km: Szczeciński miejski wojaż z 03.11.2019. A teraz ponad 2 msc później przekraczam kolejną granicę, przekraczam kolejne 1000 przejechanych kilometrów! Nieźle! No ale moje ambitne plany może pokrzyżować walka o jasność, o jazdę w godnych warunkach, które pozwoliłyby mi jeździć za dnia, i nie utrudniać jazdy.. O tym problemie szerzej pisałem w poprzednim wpisie: ZS: Magiczne szlaki Sklepu Dino. Odnośnie jego podam pewną ciekawostkę. Otóż, jeszcze w 2019 r., dni zaczęły się mocno skracać, szczególnie od Listopada. Wtedy z każdym dniem był dzień coraz krótszy teraz dnia przybywa w różnym stopniu.. ale wciąż za krótko. W dniu 08.01 na poprzedniej trasie Zachód Słońca w Szczecinie nastąpił o godzinie 16:01. Dzisiaj dwa dni później już o godzinie 16:06! Różnica to aż 5 minut wciągu 2 dni! Ciekawe dlaczego w niektóre dni dnia ubywało szybciej a teraz dnia przybywa szybciej? A w inne dni różnica dzień po dniu to tylko 1 minuta, a teraz ponad 2 min w różnicy dzień po dniu?! :O Z tej historyjki wiążą się inne kwestie. Kwestie tego jak obecnie wyglądają szlaki Smutnej Trasy, którym wyzwaniem jest podjazd do Warszewa. Stroma górka, daje w kość. Dałem jednak radę podjechać, trochę się z sapałem ale podjechałem. Zjazd z górki wzdłuż ul. Miodowej do Jeziora Głębokiego było spoko! Wtedy już się zaczęło ściemniać a mrok dopadł mnie jeszcze przed rozpierdolonym Wołczkowem. Co tam się dzieje! To masakra. Dziury, zerwany asfalt, budowana droga rowerowa (Dobra - Jezioro Głębokie). I sama droga do Bezrzecza z Wołczkowa, pełna ostrzeżeń o ogromnych dziurach! A ja nie mogłem nawet zdjęcia zrobić :( No bo mrok, ciemno.. Fajnie by było aby już było dość długo jasno abym mógł z dokumentować to co się tam dzieje! Najlepiej aby było jasno do godziny 17.. No bo dzisiaj o tej godzinie zjechałem z trasy.. Nie zatrzymując się wcale po drodze! A co jeśli zaszedłbym na obiad do baru Bagietka?!, który po drodze mijam.. Mam nadzieję, że dni szybciej przybędzie, że rozpierdol nie zostanie posprzątany a ja wytrwam, przetrwam ten trudny dla mnie czas, który potrwa jeszcze kilka tygodni. Jeszcze kilka tygodni wyrzeczeń, psioczenia na pracę i na wszystkich dookoła.. Jeszcze kilka tygodni rozwalania już zniszczonej w Bezrzeczu drogi przez przejazd setek aut po niej. Hipokryzja mieszkańców Bezrzecza, co protestują, że mają drogę w złym stanie a sami ją obciążają setkami samochodów, które po niej jeżdżą.. I tysiącami wciągu doby.. Nic z tego dobrego nie wyniknie! A ja w tym miejscu tylko zadeklaruję, że ścieżki tej smutnej trasy, będę częściej robił jak zakupy w Dino! Krótki dzień mi przeszkadza ale wieżę, że z każdym tygodniem będzie stanowił coraz mniejszy problem.. czego dowodzić będę w kolejnych powtarzających się wpisach tej niełatwej trasy gdzie sporo jest pod górkę, ale też sporo jest z górki ;)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)