19.03.2018
Jazda nr: 204

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody, sludwia |

Dzisiejszego dnia wybrałem się w niedługą przejażdżkę. Kończy ona moje weekendowe zmagania, które przez załamanie pogody się niezbyt udały. Miałem tyle planów na dłuższy weekend a nic z tego, nic z tego :( Z niczym mi się nie udaje, co sobie zaplanowałem i co chciałem zrobić, czyli nieco więcej pojeździć, wybrać się na szlaki budowy drogi S6 w stronę Nowogardu, a może znów do Modlimowa i tym razem pojechać nieco więcej odcinkiem asfaltu, który jest już wylany :) Póki droga nie będzie skończona, oddana do użytku i nie puszczą samochodów, to myślę, że mógłbym pojechać. Ale nie. Pogoda się popsuła, jest bardzo zimno, chłodno w ogóle nie czuć idącej wiosny. Dzisiaj było nie lepiej a przed kolejnym weekendem to była moja ostatnia szansa. Więc się wybrałem w niedługą przejażdżkę.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 206

  • Trasa nr [łączna]: 290
  • Trasa nr [na blogu]: 204
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 19

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 286 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 200 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 3915.99 km
  • Stan Licznika Końcowy: 3931.74 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 3907.44 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3655 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3671 km

  • Maksymalna prędkość: 32.1 km/h

  • Przejechałem: 15.75 km
  • Przejechałem [msc]: 65.42 km
  • Przebieg roweru [rok]: 378.59 km
  • Przebieg roweru [suma]: 11249.4 km

  • Przejechalem w 2018: 378.59 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 0.9465 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 28.1235 [%] km

  • Czas jazdy: 01:07:08 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 492:52:54 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 25:48:33 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 04:36:42 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 716:19:02 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 00:55:20 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:21:30 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:33 h

  • Średnia: 14.1 km/h
W wyjechanie w trasę odkładałem nieco w czasie, sądząc, że jak zrobię to o późniejszej godzinie to będzie lepiej i cieplej. Cały czas w powietrzu unosiło się takie chłodne arktyczne powietrze, bardzo mroźne. Nazwa dzisiejszej trasy nie jest bez powodu na taką wybrana, to właśnie lodowate powietrze nieco mi zaszkodziło. Wybrałem się w trasę po godzinie 11. Było chłodno, nie brałem dzisiaj komina, tylko wciąż strój zimowy - nie mogę się doczekać kiedy w końcu nałożę strój letni! I pojechałem. Wyjechałem na drogę 109, główną w moim mieście, wpierniczyłem się przed jadącą ciężarówkę, która nie zdołała mnie wyprzedzić aż do końca miasta, cały czas siedziała mi na dupie - wybierałem się do Słudwi, kawałkiem drogi DK6. Już teraz było mi ciężko jechać. Wciąż klocki hamulcowe przy rowerze nie są dobrze poustawiane i po prostu hamują mi -.- I tak się męczę, mroźne powietrze, męczę się dalej i jadę. Gdy mijałem sygnalizator na skrzyżowaniu DW109 z DK6, zostawiłem ciężarówkę w tyle za sobą, dogoniła mnie i wyprzedziła ok. 500 m. dalej. A ja tuż przy zjeździe do wsi Słudwie miałem takie nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej. Za dużo się nawdychałem tego lodowatego powietrza, i tak mnie pobolewać zaczęło dziwnie. Takie bardzo nieprzyjemne uczucie przy tym towarzyszyło. Trwało ono jeszcze jakiś czas a ja jechałem dalej, minąłem Dobiesław, i wkrótce znalazłem się w okolicy wsi Czarne. Rozciągał się w stronę Makowic piękny obraz wsi, całe hektary zielono kwitnącego pola, komponującego z przedzierającym się zza chmur słońcem. Piękny widok i cała esencja wsi, którą po podziwiałem dłuższą chwilę i ruszyłem dalej, mijając wieś Czarne, skierowałem się na kolonię Czarnego. Tutaj nie czekał mnie dobry widok, tylko to z czym spotykam się dosłownie wszędzie. Mordowane drzewa.. a kolejne już na rzeź odznaczone.. Za kolonią Czarnego, jechało mi się nieco gorzej. Myślałem tylko o tym kiedy w końcu dojadę, kiedy wrócę. Ciężko mi było dzisiaj jechać, jechałem dość wolno, rekreacyjnie. I w końcu dojechałem. Zwieńczyłem przejażdżkę dość osobliwym obiadkiem składającym się z nie dopieczonych zapiekanek :) W pewnym sensie warto było jechać, chodź by dla widoku prawdziwej esencji wsi, bezdroży pól, lasów - natury, którą ludzkie bestie skrupulatnie niszczą, zasiedlają, i jeszcze bardziej niszczą.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19marca2018zdj1.jpgtrasa19marca2018zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)