Dzisiejsza trasa po nieco trudniejszym dniu, w ogóle ta cała majówka w tym roku jest nieco trudniejsza w takiej niestabilnej pogodzie co swoje robi... Jest trochę cieplej ale i wietrznie. Nie przypomina to jednak stabilnej wiosennej pogody jakiej by się oczekiwało. I może stąd takie przejściowe złe samopoczucia? Moje dzisiejsze mogą wynikać z wczorajszych niełatwych wojaży: Wojewódzka trasa. To w końcu najdłuższa trasa w tym roku. I co by nie mówić to nie jest wcale taki mały dystans! Ponad 130 km... To uzasadnia fakt, że dzisiaj poszedłem nieco na łatwiznę i na trasę z MM, z którym w obecnych czasach mało się jeździ :( Przyjechałem samochodem - tak się spodziewałem dystansu na ok. 30 km. Po takiej trasie jak wczoraj? To w sam raz. O ile wczoraj nie czułem zmęczenia to dzisiaj ono jest. Nie wyspanie, kolejny dzień w szkole. Nie brałem na maj wolnego. Wolę te w czerwcu wykorzystać. Więc idąc na łatwiznę skróciłem sobie dzisiejszy dystans o 26 km. Granica 60 km po wczorajszych mogłaby być trudna - na poziomie na jakim aktualnie jestem. Jeszcze kilka tygodni trzeba regularnie pojeździć aby się wzmocnić - a działać z korzyścią na to będą oczywiście wszystkie pokonywane trasy. Nie zawsze jeżdżę dużo i intensywnie. A zwykle po takich intensywnych momentach, że mogę dzień po dniu jeździć przychodzi taki gorszy czas, w którym czuję się na tyle gorzej, że nie jestem wstanie jeździć przez kolejne dni. I nie jeżdżę w ogóle. Obecnie jestem w fazie jeżdżenia. Porzuciłem wszelkie inne działania i prace, a niech rosną tam zaległości - co zrobię, nie mam teraz do tego głowy aby się tym zająć. Więc zamiast nadrabiać zaległości robię sobie kolejne. Po męczącym dniu - dobra, nie wiele w szkole robiłem ale nie czuję się dziś w formie ani duchowej ani fizycznej, nie poddałem się i pojechałem na tą trasę. Na której w końcu po latach udało się odkryć tajemnice wsi Maliniec, i pewnych dróg, które się tutaj skrywają - dzisiejszy wyjazd jest bezpośrednią konsekwencją wyjazdu niemalże z przed 3 lat: Wpuszczony w Maliniec. Wtedy "niezawodny nawigator" i znawca tutejszych dróg postanowił się oddalić i porzucić towarzysza podróży. A mnie się wtedy nie udało tej drogi znaleźć. Moim celem było wjechać z Malinca do Piasków pod Reskiem. Nie udało się. Do ponowienia tej trasy nie powróciłem aż do dzisiaj. Czekała na odpowiedni moment i w końcu doszła do skutku!...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1228
Trasa nr [łączna]: 1307
Trasa nr [na blogu]: 1221
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 61
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1295 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1209 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 14622.5 km
Stan Licznika Końcowy: 14653.41 km
Stan Licznika Końcowy2*: 14578.41 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 27096 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 27127 km
Maksymalna prędkość: 38.5 km/h
Przejechałem: 30.91 km
Przejechałem [msc]: 164.13 km
Przebieg roweru [rok]: 2298.53 km
Przebieg roweru [suma]: 51352.78 km
Przejechalem w 2023: 2298.53 km
Podroż dookoła świata (2023) 5.7463 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 128.382 [%] km
Czas jazdy: 02:40:33 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3038:10:37 h
Czas Jazdy Suma (2023): 153:28:49 h
Czas Jazdy Suma (maj): 10:18:38 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3261:36:45 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 05:09:19 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:30:58 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:27 h
Średnia: 11.59 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego tak wyjątkowo rozpoczęła się w Resku, z którego wraz z towarzyszem niektórych tras (MM) ruszyłem w odkrywaniu nieznanych dróg, w bliskiej odległości Reska. Zaczęliśmy trasę w te ładne i ciepłe po południe od dojechania do Piasków, stąd już skomplikowała się nasza trasa a MM miejscami stracił wiarę w słuszność pokonywanej drogi. Czy słusznie? Niekoniecznie. Wiary nie można nigdy tracić - choć droga nie była łatwa, często piaszczysta, rozjeżdżona i zniszczona wraz z rujnowanymi lasami, wielkimi wycinkami nie mijała aż tak tragicznie. Jak się okazuje możliwości dojazdu do jedynej słusznej drogi na Maliniec było kilka. Towarzysz dzisiejszej trasy wybrał jedną z możliwości, po czym stracił wiarę w dalszy sens trasy i chciał uciekać na drogę gminną Resko - Rado Wielkie aby za Święciechowem wyjechać przy jakimś leśnym parkingu... Nie dałem się jednak zwieść tej pokusie i okazało się, że jest jednak przejazd na drodze na której byliśmy. Był tam fajny mostek, którym pokonaliśmy rzekę Piaskową. Do celu był jeszcze jednak kawałek drogi, do pokonania w zmieniających się warunkach - ciężej i lżej i tak na przemian. Aż w końcu dojechaliśmy pod malowniczo usytuowany Maliniec. Nieczęsto tu bywałem. Strony jednak naprawdę ciekawe i warte ponownego odwiedzenia. Z Malinca wróciliśmy już drogą pod Radowo Wielkie. Po drodze wstąpiłem jeszcze z myślą o urbexie do pewnego dworu w miejscowości Wołkowo: Dwór w Wołkowie. Dostęp do niego okazał się jednak niemożliwy a sam obiekt nadmiernie chroniony - dookoła niego pilnowało go wiele kamer. Wszelkie okna zabezpieczone. To aż nadmierna ochrona takiego obiektu, co się tam skrywa, że podejmuje się aż takie środki ochrony? Z niektórych okien widać było przetrzymywane tam drewno i nic więcej. Nie mniej skorzystało się z okazji, skoro już się było... To obeszło się ten niewielki obiekt dookoła. Żadnego sensownego przejścia do niego nie ma. I raczej niczego sensownego w jego wnętrzu nie powinno się spodziewać. Tylko ten sposób nadmiernej jego ochrony wzbudza wątpliwości. Nie stosuje się takich środków jeśli prowadzi się legalne działania... Nie mniej szkoda, miałem nadzieję na jego zwiedzenie gdy zwróciłem na niego uwagę wracając z nieudanej trasy: Bezmyślne wojaże. A dalszy odcinek minął już spokojniej, w częściowo remontowanej drodze z wysokości Ługawiny do Radowa Wielkiego. Z dzisiejszym wyjazdem kojarzą mi się jeszcze ciekawe przemyślenia statystyczne, nie wspomnę tylko o tym, że dzisiaj bym się najchętniej nigdzie nie ruszał. Taki przybity codziennym żywotem pojechałem, zresztą w takim stanie przyszło mi przetrwać dzisiejszy dzień w szkole. Nie jest to jednak istotne dla tego wpisu. Zwróciłem uwagę na pewną ciekawostkę ile minęło tras od wpisu ID=666 do dzisiaj... Czyli ile zrobiłem tras od nieudanej wyprawy na Maliniec w sierpniu 2020 r. do dzisiaj - po prawie 3 lat a dokładnie: 2 lata; 8 miesiące; 6 dni (co stanowi 979 dni). Dzisiejszy wpis ma ID=1228. Odejmując podsumowania roku 2022,2021,2020 mielibyśmy wynik 1225. A więc od wpisu 666 do 1225 mija 559 tras! Tyle tras minęło od jednej z ważniejszych tras z MM. A jak ma się to do dziejów do trasy z 26.08.2020 r.? A ma się to następująco: 666 - 4 podsumowania roku co daje 662 trasy opisane na blogu + 86 tras (2014 i 2015 r.) czyli 748 tras! Do różnicy takich samych ilości tras trochę zabrakło ale już nie dużo - gdyby ten wyjazd z MM odbywał się w 2024 r. to możliwe, że tak by to wyglądało, że różnica byłaby równa. Te liczby nie są bez znaczenia - świadczą o tym ile się już przeżyło a ile jeszcze można... Obecnie gdzieś od 2020 - robię średnio po 200 tras rocznie. Czyli na wynik 700 tras trzeba było by czekać tylko 3 lata i fragment 4 roku... Dzisiejszy wyjazd skończył się jeszcze przed zachodem słońca. A i tak można uznać, że było tak romantycznie! :D No i w sumie fajnie było się przejechać z kolegą z dawnych lat, z którym w obecnych latach tak mało się jeździ. Nasza ostatnia wspólna trasa przypada na: MM & Dróg Zmierzch - prawie 9 msc temu a dokładnie: 8 miesiące; 3 tygodnie; 4 dni - co stanowi 286 dni. Tak, kolega MM jechał ze mną ostatni raz 286 dni temu... Spora rozpiętość prawda? Może przemyśli po dzisiejszym dniu ten problem i będzie częściej wybierał się z kolegą na wspólne przygody! :)
Trzeba podliczyć ilość tras na blogu i w ogółe do wpisu id=666.
I od id=667 do dzisiaj (bez dzisiaj) jaka byłaby proporcjonalność - rozpiętość to nie całe 3 lata. Więc trochę czasu jest a obecnie w rok to tak po 200 tras się robi...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)