Trasa z dnia dzisiejszego była prawdziwym wyzwaniem. A także sprawdzianem moich sił i często niejednokrotnie poddawanej próbom wiary. Sprawdzałem ją na ciężkiej, nie łatwej trasie znanej pod tagiem: "dobre trasy". Trasa pod tą nazwą to w sumie nowy wynalazek z tego roku. Pierwszy raz gdy na niej jechałem pisałem o tym nieco więcej: Dobre trasy z 02.04. Myślę, że będzie to trasa, którą będę co jakiś czas powtarzał w przyszłych latach. Pomimo tego, że nie jest łatwa. Sporo wzniesień szczególnie na jej początku. To wykańcza. Dzisiaj strasznie wykańczało. Tylko pogoda robiła super robotę! Ciepło jak by to było lato. Temp. sięgająca +28℃. Jak mógłbym nie jechać. Nastawiłem się na to, że jadę dzisiaj mimo wszystko. A to nie łatwa i nie krótka trasa. To aż 80 km. A do tego dochodzi długość dnia. Liczyłem się z tym, że z okolic Radowa Małego będę wracał już po zmroku. I nie myliłem się. Było to jednak piękne wypełnienie dzisiejszej trasy. Wypełniało ten pełny wrażeń dzień. W pracy, w szkole trochę zajęć było i ganiania od tematu do tematu. Ale już po.. Udało się dzisiaj szybciej wyjść.. Od razu na rower! No prawie od razu. Nie ogarnięte sprawy z filmami, filmożerem i brakiem miejsca na dyskach się teraz mszczą. Dopiero w domu kopiowałem kartę aby móc ją oczyścić i prawie godzina w plecy. Gdyby nie to to ruszyłbym szybciej i za tego dnia przejechałbym więcej. A tak.. Jechałem w pewny mrok, który miał wkrótce nastąpić! Jednak bez poddawania się. Bez zmieniania planów. Mimo zmęczenia, wykończyły mnie górki i wiatr (w stronę Nowogardu) a potem z Nowogardu na Dobrą Nowogardzką. Mimo wszystko jechałem dalej, walcząc o każdą dobrą chwilę, wynikającą z tej dobrej trasy! Dzisiejszego dnia mamy do czynienia z dodatkowym podtytułem trasy - dedykuję ją kończącemu się latu. Będę tęsknił za letnią aurą. Jednak z nadzieją będę patrzył w przyszłość, która odbijać się na niezapisanym dotąd płótnie, wszystkimi zwątpieniami, wszystkimi nadziejami i wszystkimi wspomnieniami, które ugruntują czas, po nadchodzące przyszłe lato! Te wszystkie wspomnienia, te wszystkie wymienione czynniki budują kim się stajemy.. Stąd w końcu bierze się ambicja albo jej przeciwieństwo - anty rowerowy MM. Stąd bierze się siła do działania. Lato się kończy. Jednak nie żałuję ani dnia z niego! Myślę, że dobrze wykorzystałem ten czas a także czas wakacji, w którym w pracy spędza się mniej czasu. Dzięki temu mogłem bardziej poświęcić się jeżdżeniu rowerem! :)) Nie jest źle. Naprawdę, nie jest źle. Więc z nadzieją patrzę na jesienno-zimową przyszłość, po której znów zagości przyszłoroczne lato. A po nim kolejne i kolejne.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 911
Trasa nr [łączna]: 992
Trasa nr [na blogu]: 906
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 166
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 982 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 896 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2504.67 km
Stan Licznika Końcowy: 2583.59 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2583.96 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15127 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15206 km
Maksymalna prędkość: 37.4 km/h
Przejechałem: 78.92 km
Przejechałem [msc]: 406.24 km
Przebieg roweru [rok]: 7264.77 km
Przebieg roweru [suma]: 39276.13 km
Przejechalem w 2021: 7264.77 km
Podroż dookoła świata (2021) 18.1619 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 98.1903 [%] km
Czas jazdy: 04:24:41 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2254:53:28 h
Czas Jazdy Suma (2021): 454:19:48 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 24:01:27 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2478:19:36 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:25:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:13 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:31 h
Średnia: 17.94 km/h
Dzisiejsza trasa ze względu na pogodę poprowadziła mnie szlakami Dobrych tras. Mimo zwątpienia i trudów, nie poddawałem się i jechałem dalej. Nie ukrywam, szczególnie w stronę Nowogardu jechało się bardzo ciężko. Wiatr, i pagórkowaty teren dawał się we znaki. Nie ma jednak wyzwania, któremu nie można sprostać. Dzielę sobie wyzwania na mniejsze, na mniejsze. I jakoś to idzie. Tak dzieliłem sobie odcinki na to aby dojechać do Lisowa, dojechać do Żabowa. Potem już sam Nowogard. Jakoś przeleciał, tradycyjnie pojechałem na kebaba na Dworzec Główny PKS. Tradycyjnie wziąłem na wynos, jednak jakoś głodny nie byłem. Tradycyjnie stanąłem na drodze w stronę Dobrej za wsią Wierzbęcin. Ale dzisiaj mi jedzie nie szło. Zostawiłem sobie więc tą przekąskę na później. Zabrałem się za nią dopiero w domu. Na kolację. A wróciłem dzisiaj taki padnięty.. Słabo w nocy spałem, złe sny itd. Trochę męczący dzień w pracy. A potem jeszcze tyle kilometrów takiej nie łatwej trasy.. Ciężko było, jednak wszystkie wyzwania pokonałem. Nie mogę pokonać tylko jednego zła. Największego, który opętał ludzi, i więzi ich jak szatan swoje marionetki więził. Wieść tyczy się drzew. Nie jestem wstanie być wszędzie i to codziennie. Pokonuję, przemierzam różne trasy. I widzę różne skurwysyństwo, które ma miejsce. Temat drzew w niektórych okolicach powraca na nowo. Tj. od Wierzbęcina do Dobrej. Jak od Dobrej po Żelmowo. Czy ostatecznie z Radowa Małego po Resko. Coraz większa ilość chorych wycinek. Coraz większe skurwysyństwo, coraz większe panujące tam zło. Z tym nie można już walczyć. Nie da się. Nie mam na to sił. Na domiar złego jeszcze mnie aparat dzisiaj wkurwiał (ten Sony DSC-HX350). Coraz mocniej się pierdoli. Dzisiaj nie wiele brakowało abym nim jebnął o ziemię, tak mnie wkurwia ten złom. Nie powiem, parę fajnych fotek nim zrobiłem. Jednak nie jest to sprzęt na tyle warty uwagi, aby się teraz nad nim rozczulać. Potrzebuję czegoś lepszego, wydajniejszego i niezawodnego. A nie czegoś co będzie mnie wkurwiać, przełączać się samo między trybami, uniemożliwiać poglądu przez LCD, bo się samo włącza na wizjer albo odwrotnie. Denerwuje mnie to. Szczególnie w obliczu przemijania pewnych wyjątkowych chwil. Kolejne zachody słońca.. I inne wydarzenia.. Jak tak patrzę na to wszystko to mam wrażenie, że to wszystko co przeżywam, tyle razy w życiu się przewinęło, że nie jest wstanie mnie już nic zaskoczyć. Ale zawsze pojawia się jakiś promyk nadziei, coś nowego, nieznanego. I fascynacja zaczyna się na nowo. Być może taką fascynacją jest rowerowanie. Robię to coraz częściej, i więcej. Jak tak spojrzę na poprzednie lata i moje osiągnięcia a spojrzę na obecne. Bez porównania. Jest jednak jeszcze coś. Tak ważny czynnik. Jak przemijanie. W dawniejszych czasach było pod wieloma względami piękniej i lepiej aniżeli jest teraz. Ludzie byli inni, świat był inny. A teraz... Z roku na rok coraz gorzej. Przewija się tu myśl tych chorych wycinek. Wszystko jest niszczone, wyżynane. A potem coraz więcej zwierzyny ginie na drogach. No jak ma być inaczej, skoro coraz jest coraz więcej aut, ludzkie siedliska zajmują coraz większej przestrzeni a naturalne siedlisko zwierząt przy tym się kurczy. Tak sobie zdałem z tego sprawę, obserwując dzisiejsze rykowisko, a w zasadzie słuchając go. Nie widziałem tych jeleni. Ale słyszałem ich gody, ich pieśni. Dookoła roztaczała się woń mordu. Gdzie wzrokiem sięgnąć tam widać jak wiele drzew, jak wiele hektarów lasu padło ofiarą tego bestialstwa. Byłem wówczas pod wsią Święciechowo. Jeśli spojrzymy na mapę ciągną się tam wielkie zielone obszary. To jednak jest ułuda, która nie odzwierciedla szarej rzeczywistości. Jak na ironię to właśnie tu, w tej szarej rzeczywistości dopadał mnie zmrok. A za nim idący chłód nocy. Jednak dałem się omamić tym niekoniecznie zgodnymi z rzeczywistością odczuciami. Ubrałem się już w dłuższe spodnie, i cienką kurtkę wiatrową. Temp. na liczniku wskazywała już +16℃. Zaś w telefonie miałem nadal +22℃. Co innego odczuwalna ta faktycznie spadła. Ale być może za szybko się tak szybko przyodziałem. Szybko jechałem spocony i w nie komfortowej sytuacji. Jednak zmienić coś było już za późno. Z ostatnimi kilometrami trasy przyszło mi się zmierzyć z takimi warunkami, jakie panowały. Nadrobiłem to nieco większą prędkością - przeważnie nawet 25-30 km/h. I mimo wczesnej ale już ciemnej pory, udało się zjechać z tej nie łatwej trasy. Zmęczony i to bardzo, ale za to szczęśliwy! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)