Trasa z dnia dzisiejszego taka niedługa, urodzinowa :) Zdałem sobie sprawę dzisiaj, że jestem uzależniony od rowerowania. W ostatnich dniach jeździłem. Na jutro jest planowana dłuższa trasa. A ja po prostu muszę się przejechać. To nie jest tak, że mogę i może się przejadę, może nie. Tylko muszę. Więc poddając się uzależnieniu ruszyłem w nieco chłodniejszy wyjazd niż w ostatnie dni. Co prawda temperatury były bardzo niskie ale to dopiero nocą czy nad ranem. A dzisiaj już w okolicy tej godziny 15 jak jechałem było -5℃. Wiatr sprawiał, że tym razem odczuwało się to, że jest chłodno. Dookoła wciąż biało i wszystko skute lodem. Nie czułem się dalej pewnie na drodze DW108. Choć było wyraźnie lepiej niż na początku tygodnia: Lodowata porażka 2. Było nadal słabo. Droga lekko przymarzała już w powrotnej trasie - więc całym moim wysiłkiem było w miarę możliwości wrócić nim zdąży się ściemnić. A więc jednocześnie - nim zdąży droga przymarznąć. Dzięki temu, że w miarę szybko urwałem się ze szkoły, i jeszcze bez jedzenia (bo i tak nie byłem wstanie nic zjeść) - w szkole, dość późno bo dopiero po godz. 13 zjadłem kebaba - i tak nie całego! Bo połową się podzieliłem, długo mnie trzymał. Więc urodzinową pizzę zjadłem dopiero po powrocie po tej krótkiej trasie. Napoiłem się owocowymi herbatkami firmy Lyod (tak to reklama :D), i ruszyłem w drugą część dzisiejszych przygód - już poza rowerem. W mglistą, chłodną noc. Dzisiaj temp. dość szybko spadła z -5℃ do -8℃ w okolicach godziny 19. Sama noc była jeszcze chłodniejsza. No ale przynajmniej zrobiłem sobie tą małą trasę inspirowaną przyjazdem do Truskolasu kilka dni temu, gdy jeszcze drogi nie były skute lodem: Zimowy Trusklas.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1157
Trasa nr [łączna]: 1237
Trasa nr [na blogu]: 1151
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 195
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1225 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1139 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11991.6 km
Stan Licznika Końcowy: 12010.57 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11935.57 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24532 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 24551 km
Maksymalna prędkość: 27.8 km/h
Przejechałem: 18.97 km
Przejechałem [msc]: 281.82 km
Przebieg roweru [rok]: 7455.79 km
Przebieg roweru [suma]: 48710.1 km
Przejechalem w 2022: 7455.79 km
Podroż dookoła świata (2022) 18.6395 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 121.7753 [%] km
Czas jazdy: 01:07:58 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2863:39:39 h
Czas Jazdy Suma (2022): 492:45:28 h
Czas Jazdy Suma (grudzień): 19:26:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3087:05:47 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:56:36 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:30 h
Średnia: 16.99 km/h
Dzisiejszy krótki wyjazd, zrobiony naprędce jak już wspominałem to swoisty wyraz mojego rowerowego uzależnienia. Mimo planów na weekend (trasa ze Szczecina na Police) do Fabryki Benzyny Syntetycznej - nie mogłem odpuścić przejechania się jeszcze dziś. Choć oczywiście męczące, wręcz irytujące jest przeprowadzenie roweru wzdłuż osiedlowej drogi, na której mieszkam w stronę drogi DW108, z której znajduję dopiero wyjazd w dalszą część tras. Nie jest to może jakiś duży odcinek (raptem jakieś 260 m) w jedną stronę. Jednak już na starcie sprawia, że czuję się zniechęcony aby wyjechać. Gdy się przełamię jest lepiej. Trudno jednak unikać psioczenia na to, że tak jest. A to wszystko przez zaniedbania służb, które nie ogarniają swoich obowiązków... I nie żyje się lepiej. A powinno. Cóż, to tylko mały wycinek problemów. Kolejny to było to, że trochę było chłodniej dzisiaj. I wiatr przeszkadzał. I to tak często mam, że ten wiatr już w stronę powrotną jest... I trudno się jedzie. A wrócić jakoś trzeba mimo wszystko. Dzisiaj nie było jednak tak źle, choć końcówka zimy przynajmniej na jakiś czas, jest wyzywająca. Jeśli wierzyć prognozom a wierzę w nie, to od poniedziałku ma być już kilka stop. na plusie. I ten cholerny śnieg a także lód z dróg zniknie! Trzeba żyć jakąś nadzieją...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)