Trasa z dnia dzisiejszego to jedna z dłuższych tras odbywających się w czasie październikowych (już takich jesiennych) przejażdżek. Cały wpis nosi tytuł Ziemi Obiecanej, a co jest tą Ziemią? Oczywiście Lotnisko-Makowice!, na które wraz z kolegą dotarliśmy poprzez Resko do którego na sam pierw się wybrałem. Planowałem taką trasę od jakiegoś czasu, dzisiaj w końcu jest możliwość jej realizacji i z tej możliwości skorzystałem. Niestety wygląda na to, że w tym roku moje jesienne i zimowe trasy będą bardzo słabo wypadały a to wszystko przez to, że mam bardzo mało czasu w weekendy na jeżdżenie : Całe weekendy nadrabiam prace, zadania na studia MGR, których jest sporo, i wciąż się z tym nie wyrabiam. Mam ponadto problem z uzupełnianiem drugiego bloga gdzie też wiecznie jestem do tyłu z każdym zagadnieniem. A jak do tego wszystkiego jeszcze doliczyć problem sesji, która będzie dość długa i rozbudowana gdyż czeka mnie jakieś 5-6 egzaminów po 1 semestrze studiów MGR. Cholerny ZUT : Przeładowany program nauczania, dużo godzin zajęć i nie ma kiedy wyjść na rower. A mogło być tak pięknie. Moje ckliwe plany, że zabiorę rower do akademika i będę sobie regularnie co drugi dzień jeździł poszły w łeb. Bo nawet jeżeli bym tam rower zabrał to i tak nie miałbym kiedy jeździć więc było to niezasadne i zbędne. Chociaż dzisiaj się trasa udała, i trzeba cieszyć się z tych małych możliwości. Dzisiaj na szczęście nic się złego podczas trasy nie działo to właśnie tydzień temu miałem taką pechową noc na Lotnisku Makowice. Co ciekawe tylko dwukrotnie przebiła mi się dętka w przednim kole, i za każdym razem było to na Lotnisku Makowice. Jakieś pechowe to miejsce czy co?
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 172
Trasa nr [łączna]: 257
Trasa nr [na blogu]: 171
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 107
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 253 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 167 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3167.04 km
Stan Licznika Końcowy: 3200.59 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2904 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2938 km
Maksymalna prędkość: 35.7 km/h
Przejechałem: 33.55 km
Przejechałem [msc]: 98.91 km
Przebieg roweru [rok]: 4651.63 km
Przebieg roweru [suma]: 10518.25 km
Przejechalem w 2017: 4651.63 km
Podroż dookoła świata (2017) 11.6291 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 26.2956 [%] km
Czas jazdy: 02:43:39 h
Czas Jazdy Suma (blog): 442:23:32 h
Czas Jazdy Suma (2017): 306:44:36 h
Czas Jazdy Suma (październik): 07:16:16 h
Czas Jazdy Suma (ever): 665:49:40 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:49:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:52:00 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:19 h
Średnia: 12.35 km/h
Przechodząc do samej dzisiejszej trasy, rozpoczęła się dość typowo. Ruszyłem z rodzinnej mieściny wzdłuż drogi DW152 do Reska. Mijałem piękny jesienny krajobraz w dość przyjemnym dniu jakim okazał się być dzisiejszy dzień. Mimo pogody i tego, że już regularnie nie jeżdżę to jednak 10 km w 35 min zrobiłem - nie wiem czy mogę uznawać to za jakiś sukces, bo raczej średniego przejazdu 20 km w 60 min jak zwykle zakładam w ten sposób bym nie osiągnął. Mijałem więc coraz wyraziste oznaki jesieni, co jeszcze nie powoduje u mnie żadnej jesiennej chandry ani podobnych niekorzystnych zjawisk. Przez Resko przejechałem bokiem miasta - ul. Stodólną do skrzyżowania z Bohaterów Warszawy. Cel miałem jasny - chciałem sobie udokumentować aktualne postępy prac remontowych w tym obszarze miasta. Prace remontowe na odcinku drogi DW152 już są praktycznie zakończone. Widać te nowe debilizmy jakie dodają miasta w postaci wysp wstawianych na drodze - jak ja bardzo to krytykuje :) Dzisiaj jednak podróżuje rowerem i przy środku rowerowym te wyspy drogowe mi nie przeszkadzają. Wkrótce podjechałem po kolegę, z którym ruszyliśmy również przez objazd Reska w stronę Makowic - drogą, którą do tej pory nie miałem okazji jechać. Jechaliśmy przez drogę pojawiającą się na skrzyżowaniu: 53.774426, 15.389171 w stronę i przez wieś Świętoki. Nawet bym nie pomyślał, że tam coś jest, pojedyncze zabudowania po środku pól, i lasów a nie opodal płynie rzeka Rega i tej osadzie dali jeszcze jakąś nazwę! Ciekawe jak tutaj kurierzy dojeżdżają! Teraz było prawdziwe wyzwanie. Leśne, polne drogi - miejscami zalane przez wodę, ciężko się jedzie, na dworze chłodno, idzie zmrok już powoli. I tkwiło się długi czas w tym wyzwaniu jadąc, jadąc, jadąc i jeszcze raz jadąc i końca podróży widać nie było - stąd już wiecie, czytelnicy skąd tytuł wpisu Ziemia Obiecana, kolega z którym wyruszyłem w tą podróż obiecał doprowadzić mnie do Lotniska Makowice i się udało (: Prócz pogody, wnerwiające były też robaki i to takie mało przyjemne powietrze. W końcu się jednak udało! Dojechało się do lotniska Makowice i zrobiło się po niej rundkę. Po drodze padło kilka razy słynne pytanie: "Daleko jeszcze?" Osioł - daleko jeszcze?. Będąc już na Lotnisku w Makowicach, zrobiliśmy po nim rundę z kolegą - gdzie z każdą chwilą było coraz ciemniej, gdzie z każdą chwilą nastawał zmrok. Po tej rundzie, czas było udać się w drogę powrotną, przez wieś Czarne do skrzyżowania Czarne -> Resko, gdzie nasze drogi się rozeszły i każdy wrócił, pojechał w swoją stronę w chwilach gdy było już całkowicie ciemno, zapadła noc. A mnie czekały już ostatnie kilometry do domu, które zleciały mi dość szybko. W miarę możliwości starałem się jechać w miarę szybko aby szybciej dojechać, szybciej być na miejscu :) Nie, żeby źle mi dziś było na rowerze, ale po prostu mam dużo obecnej pracy do ogarnięcia, obecnych projektów...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)