27.07.2024
Jazda nr: 1462

Tagi: tr100stka, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest rzadko robioną cykliczną trasą "100-tką". W sumie się nie dziwię. Nie jest łatwa. Ten wyjazd to kulminacja trudnych sytuacji. A do tego dochodzą bieżące lub przejściowe trudności - tu to sytuacja w Resku - remont na ul. Jedności Narodowej oraz fragmentem także ul. Żeromskiego. Ten fragment to jednak gruba przesada... I robienie wahadła pod i tak nie łatwe wzniesienie jest po prostu chamskie. Dalsze komplikacje i tak nie łatwej sytuacji w której jestem a mogłem nie być :D Jednak nie żałuję tego, że nie jestem.. Co prawda momentami - najgorzej to pod strome wzniesienia napęd daje się we znaki: Trasa "50-tka" - czterech tytułów. No ale normalnie to idzie dobrze. Co ciekawe nadal z wkręconą słomą. Nie miałem jeszcze kiedy jej wydłubać :D Na razie to po wielkim myciu Aurelii po trasie: Gryficka Urbanizacja & Smolęcin. Nasmarowałem porządnie łańcuch i ruszyłem w tą dzisiejszą przygodę. Pogoda nie zachęcała. Większość dnia jest szaro, ponuro. Przez niebo przemykają dziwne chmury. Momentami lekko kropi. Nie, że pada. Kropi taki lekki deszczyk. Jest to tylko irytujące. No dobra nie zmoczę się na takim deszczu no ale jedna kropla wystarczy aby była widoczna na obrazie, który nagrywa kamerka. I zawsze mnie to irytuje. A pod tym względem lepsze są zimowe rękawice. Mam jak "zetrzeć". W letnich jak? Palcem przejadę to zrobię ślady. Bez sensu... A olałem to dzisiaj będą momentami takie ślady to będą. Skupiałem się tylko i wyłącznie na jeździe. A może za bardzo się na niej skupiałem? Wyszła mi naprawdę ładna średnia - bliższa 20 km/h! To naprawdę ładnie. I to pomimo tej męczącej pogody początkowo bez wiatru. W trakcie trasy już z okolic Nowogardu ten wiatr się pojawia - w roli takich trudniejszych przeciwników na mapie gry... Jak już trochę przeszliśmy i załapaliśmy o co chodzi w tej grze to można zwiększyć poziom trudności i wypuszczać może jeszcze nie bossa poziomu czy całej gry a trudniejszych przeciwników. W takiej roli dzisiaj pojawiał się ten wiatr wraz ze stałymi przeciwnikami: samochodami. A powiem tak... ci samochodziarze to ostro przeginają. Masowo pchają się na alternatywne drogi. I jeżdżą grupami - niekoniecznie pojedynczo. A zawsze grupami! No to jest jakiś fenomen. Nie zdarza mnie się widzieć samotnego auta. Zaraz za nim jedzie: drugi, trzeci albo kolejny... Ruch spory. A do tego straszna duchota pomimo tego, że temp. pozostawiała wiele do życzenia jak na lipiec. Maksymalna temp. wciągu dnia ledwo przekracza 20℃ i zatrzymuje się na okolicy 21℃. A gdy rano jechałem to było ok. 18-19℃. Nałożyłem termo koszulkę. Myślałem, że jest chłodno. Nie minęło jednak 5 km jak się przebierałem w cienką koszulkę bo bym się kurde w tym ugotował.. Jakaś ta pogoda taka - no dziwna. Co mam powiedzieć: dziwnie tak było. Bo tak szaro. W prognozach straszą deszczem, który się przesuwa w czasie i przesuwa. A ja sobie pomyślałem: a w dupie to mam. Nie będę czekał. Jak będzie padać to będę jechał w deszczu. I w sumie dobrze zrobiłem - wróciłem z trasy po 17. I jako tako to nie padało. Taki drobny przelotny deszczyk. Nic się złego nie działo. I momentami pojawiało się nieco więcej słońca. A wraz z nim duchota rosła... Słońce ogrzewało i tak nagrzane powietrze. Te poranne momenty bez wiatru robiły robotę - i zwiększały odczuwalną temp. o co najmniej kilka stopni. Pomimo pewnych trudności - trasa mijała w najlepsze. Miałem w planie na weekend jechać jakąś 100-tkę. Myślałem tak naprawdę o dwóch trasach czyli właśnie pokonanej klasycznej trasie "100-km", która dla przypomnienia bo ktoś może nie wiedzieć - jest moją pierwszą trasą 100 km w życiu, która odbywała się 29.05.2015 r. Staram się co najmniej raz rocznie ta trasę robić - choć bywały lata, że robiłem ją po dwa a nawet trzy razy (2018 r.). A był też rok (2022 r.), że nie zrobiłem tej trasy ani razu :( Drugi z wariantów to miała być trasa doookoła Jeziora Woświn. Kilka km dłuższa, wcale nie łatwa. A może i trudniejsza? Tyle, że nie jestem obiektywny ;) Dla mnie Trasa Dookoła Jeziora Woświn jest najtrudniejszą z cyklicznych. Miałem ją robić na powitanie wakacji - nie udało się. Na powitanie urlopu, który właśnie zacząłem: również. Może uda się na pożegnanie urlopu albo wakacji zrobić tą wcale nie łatwą trasę? Na tym dogorywającym napędzie może być to dodatkowo ciekawe wyzwanie. W końcu trasa przy jeziorze Woświn może się pochwalić kilkoma trudnymi wzniesieniami. Chcę zrobić tą trasę (Woświn) i w końcu ją zrobię. Dzisiaj tego nie czułem. Te 100 km było ciężko... A co dopiero jakby mi przyszło jeszcze 10 km jechać.. Chociaż.. Byłby to powrót z Reska i nie byłoby tak źle! :) Nie mniej klasyczną 100-tkę też chciałem zrobić bo raz, że dawno jej nie robiłem a dwa, że wcale tak często nie robię tras: "100 km i dłuższych". I w tym momencie chodzi mi jedynie o przebieg w kilometrach. Nieco lepiej sobie radzę. Jeżdżę regularnie i jeżdżę ładne dystanse. Dobrze, że sprawdziłem się na klasycznej 100-tce. A, że pogoda czy możliwości były jakie były... Ważne, że się nie poddałem i mimo wszystko gnałem dalej - byle dalej - i byle do celu! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1470

  • Trasa nr [łączna]: 1548
  • Trasa nr [na blogu]: 1462
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 114

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1534 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1448 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 22837.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 22940.43 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 22790.41 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1246 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1349 km

  • Maksymalna prędkość: 35.1 km/h

  • Przejechałem: 102.73 km
  • Przejechałem [msc]: 657.98 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3781.53 km
  • Przebieg roweru [suma]: 59640.11 km

  • Przejechalem w 2024: 3781.53 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 9.4538 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 149.1003 [%] km

  • Czas jazdy: 05:12:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3575:41:28 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 235:11:33 h
  • Czas Jazdy Suma (lipiec): 39:12:12 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3799:07:36 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:22 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:03:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:57 h

  • Średnia: 19.76 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego to pierwsza i może nie ostatnia trasa "100 km" w tym roku :-) Może - bo kto wie co będzie w przyszłości? Fakt jest taki, że od 2021 r. nie zdarzyło mi się robić dwa razy w roku tej trasy. Może się coś zmieni i pojadę? Tylko czy chcę?! :) Nie jest to łatwa trasa. Kulminacja problemów i wiele trudności na niej czeka... A, że warto to inna sprawa. W 2023 r. tak wyglądała ta trasa: Trasa "100-tka". A dzisiaj... Dzisiaj to kulminacja problemów czyli napęd. Najbardziej sypie się na wzniesieniach, gdy chcę ruszyć a mam małe przełożenie włączone to jest problem. A najbardziej ten napęd dawał się we znaki na jednej z najtrudniejszych górek / wzniesień - pod Wyszoborem. Tam to kurwa była poezja wręcz jak to trzaskało, ocierało się o kasetę... W sumie jednak dobrze, że się nie poddałem. Nie brakuje wiele tylko: 170 km - bez dzisiejszej trasy. A z dzisiejszą to też łatwo policzyć wystarczy odjąć te 102 km. I wychodzi, że brakuje: 68 km (do 10k km napędu). Miałem - szczególnie na początku trasy taką ochotę zrezygnować i się poddać bo szło tak topornie i ciężko. A widząc w wyobraźni i we wspomnieniach ile jeszcze mam do przejechania... To aż się nie chce jechać dalej! :) Serio... Nie mniej nie poległem i znalazłem sobie fajny sposób na rozwiązywanie takich problemów a może ściślej dylematów... Wystarczy jechać szybciej. W końcu im dalej jestem tym rezygnacja jest mniej prawdopodobna. Trasę rozpoczynałem od przejazdu przez Słudwia, gdzie trwa remont drogi. Pierwszy raz widzę tam ekipę, która faktycznie coś tam grzebała przy wykopach. Prawdopodobnie wymieniają rury. A dopiero później wymienią płyty z drogi i zrobią piękne chodniki. Szkoda, że remont okupiony tak wielką ofiarą jak śmiercią wielu Lip: Słudwia: Rzeź Drzew . Po przejechaniu Słudwii wystarczyło dojechać do Reska. A szło to topornie i ciężko podobnie jak inne odcinki. Było jeszcze z tym łatwo, że żyłem w przekonaniu, że wszystko jest OK :) Za wsią Łośnica przekonam się, że niekoniecznie tak jest... Nim dojdę do tego wątku - pozostańmy chwilę przy remoncie ul. Jedności Narodowej w Resku. Ta ulica była już naprawiana - w 2020 r.: Żelmowo: Pałacyk 2 . Teraz znowu wszystko rozkopali. Ja w Resku często nie bywam stąd o problemie wiem od nie dawna. Może nie tyle, że często nie bywam ale nie często przejeżdżam przez ul. Jedności Narodowej czy ul. Żeromskiego. Ostatni raz byłem tutaj 21.05.2024 r.: Dobre Trasy z 21.05. I wtedy widziałem tą rozkopaną drogę i te problemy. Natknąłem się na nie odpowiednio: 19.06 i 03.07 jadąc do dentysty. Swoją drogą do tej dentystki miałem już do Reska nie jeździć bo miała przyjmować w Jabłonowie a niestety plan runął i może do końca roku uda się jej przenieść z gabinetem. Tyle, że to nic nie zmieni bo pewnie ten remont też się skończy. Są to jednak duże problemy. Szczególnie, ta ul. Żeromskiego w stronę zakładów IKEA. To jest spore wzniesienie. Jakbym stanął to bym już nie ruszył. Ruch tu jest mały więc szczerze? Zignorowałem te światło - tą radosną twórczość osób odpowiedzialnych za te działania remontowe. A ponadto, czemu to wszystko tyle trwa? No ok. Ja wiem o problemie od maja. A tak naprawdę utrudnienia zaczęły się... W sumie nie wiem. Ostatnie informacje jakie znalazłem o przetargu piastują datę 15.03.: Przetarg na przebudowę drogi 4305Z. I w przetargu podają czas 12 msc... To wszystko tak długo trwa... Podobne problemy są z drogą DW152 od Starogardu do Świdwina i od Świdwina do Połczyna: Trasa Świdwin - Połczyn - Białogard. Też to wszystko tak długo idzie i tak wszystko jest opóźnione... No ale dobra... Jadę dalej. Wydostałem się z Reska. Za Łosośnicą przystanąłem na wymianę baterii - akumulatorka w kamerze a tu problem. Okazało się, że nie dość, że akumulator wypadł z ładowarki na stałe podłączonej pod powerbank to jeszcze powerbank Xiaomi MI2 się rozładował. I zaczęła się farsa z problemami - stawania co chwila i zmiany baterii... I tak do Nowogardu. Tu już na szczęście nie daleko... W Nowogardzie zajechałem na dworzec główny PKS - po kebaba. Kebsa zjadłem w Karsku. W tym czasie akumulator się ładował i dodatkowo podładowałem baterię w samej kamerce - co pozwoliło mi przejechać dodatkowo jakieś 6-8 km wzdłuż drogi DW106. I problem powoli ustępował. Byłem wstanie jechać dłuższe odcinki na podładowanych akumulatorach - już po 15 km z powodzeniem. Pojawił się za to inny problem - powoli opadałem z sił. Jeszcze do Uniborza się trzymałem ale potem od Uniborza do Gryfic i dalej na Modlimowo robiłem dodatkowe postoje nie tyle co na wymianę akumulatorka a aby odsapnąć chwilę. Nim pojechałem dalej. Ciężko było momentami. I kolejne wzniesienia... Gdzie się jednak dało tam trzymałem ładną prędkość i gnałem byle dalej... i wiecie gdzie? -> oczywiście: jeszcze dalej :D Odcinek Gryfice - Modlimowo. Masakra. Tyle, że tą masakrę dogrzewało słońce, które pierwszy raz nieśmiało wychodziło w okolicy Rotnowa. Potem jeszcze się pojawiało na dłużej. Nie dotrwało jednak do końca dzisiejszego dnia a przynajmniej późnego po południa (stan na godz. 19 jak kończę opisywać dzisiejszy wpis). Zmęczenie robi swoje... Najbardziej nerwowo i siłowo wykończył mnie podjazd pod Wyszobór. Napęd tak się psuł... To cud, że się nie wyłamały zęby na największej koronce (32t)... I jakoś podjechałem... A stąd już nie daleko do Modlimowa. I najgorsze mam za sobą. Droga powrotna z Modlimowa minęła dość szybko - z wiatrem w plecy i prędkościami rzędu 25-27 km/h. Tym samym kończy się dzisiejsza piękna przygoda, w której duszy mi gna znana szanta: Byle dalej... A w sercu i najczęściej w radyjku, które mam na rowerze puszczałem pieśń: Puszkin. Przy takich nutkach pokonywałem dzisiejsze trudności... :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)