01.03.2024
Jazda nr: 1378

Tagi: narnia, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa mimo szarości, mgły i idącego na wieczór ochłodzenia odbyła się z takiej potrzeby. W sumie targały mną dzisiaj różne myśli czy jechać, czy nie jechać. Czy jechać czy nie. W zasadzie w Narnii już dawno nie byłem od trasy: Mroźna Narnia. Czyli z początku roku... Ciekawi mnie co tu się mogło wydarzyć w tym czasie, czy zniszczyli te miejsce jeszcze bardziej?! Podli bandyci czy co się wydarzyło. Mojego zainteresowania nie udało się jednak dzisiaj zaspokoić. Co prawda byłem w Narnii ale tylko kawałkiem - ze względu na późną porę i moje plany na jutrzejszy dzień -> ostatecznie robię trasę 50-tkę - nie chciałem szarżować. Jestem po ciężkim tygodniu w którym kilka tras na rowerze zaliczyłem, w szkole nie były to łatwe dni. Ciągła gonitwa o nie wiadomo o co... To odwieczny problem współczesnego świata, że ciągle się goni i goni... I na co to wszystko?... Trudne dni i fakt, że dzisiaj dość późno w ogóle wyjeżdżałem w tą trasę (tak bliżej godziny 17) - dłuższe dni i mogę sobie pozwolić! Teraz jest już do 18 w miarę jasno. Myślałem jednak, że szybciej się wyrobię w planach jakie dzisiaj miałem a to nic z tego... Chciałem zaliczyć jedno tajemnicze miejsce w Barkowie - cmentarz czy lapidarium. Nie tak dawno się dowiedziałem, że w ogóle takie miejsce tam występuje. Tak to nie wiedziałem. Pojechałem sprawdzić ale nie trafiłem, wjechałem za daleko - to musiało być znacznie bliżej - wg. mapy jest nawet ścieżka, która tam prowadzi. Ja jednak nic takiego nie widziałem. Nic się jednak nie stało - bowiem odkryłem inną ciekawą drogę, która znajduje się w bardzo fajnych okolicznościach przyrody i prawdopodobnie łączy się z drogą tuż przed Jeziorem Rejowickim: Jezioro Rejowickie - wikipedia.pl. Oczywiście od strony Płotów to przed mostem, za mostem jest taki parking leśny. Niby jest tam jakaś ścieżka... Nie dostałem się jednak aż tak daleko. Wszystko tam jest pozalewane, błota. Ile dałem radę się przedrzeć tyle dałem. Dalej nie ryzykowałem i się cofnąłem. Mam w planach, że może odwiedzę to miejsce np. w przyszłym tygodniu - jeśli nie będzie padał deszcz to jest szansa, że trochę tej wody wsiąknie i jakoś to będzie... Na razie ten okres posuchy trwa od nie dawna z jakieś 3 tygodnie dopiero... Pierwsza trasa po deszczach to była: Czaplinek: "to co nie było i się nie wydarzyło". I od niej już w zasadzie nie padało... No ale jak widać średnie temp. sprawiają, że ten okres jest nadal za krótki. Zdarzają się poranne przymrozki, i spadki temp. na noc. To nie pomaga w procesie wysychania pól, a tym bardziej miejsc podmokłych. A ta droga jest tuż przy wylanej rzece Redze. Nim to wyschnie... To jeszcze sporo czasu minie. Nie mniej myślę, że tak wstępnie w przyszłym tygodniu mógłbym zaryzykować... Najwyżej się nie uda - cóż więcej złego się może wydarzyć jak nie to, że po prostu się nie uda dalej tam dotrzeć... Będę próbował wówczas do skutku - za kolejne kilka dni, które minął bez opadów deszczu - znów spróbuję. W końcu się uda... :) Tak swoją drogą byłbym za tym aby przez naprawdę długi czas w ogóle nie padało aby ziemia faktycznie miała szansę wyschnąć... Bo wszystko jest tak mokre... Nadal widać zalane pola - może ciut tej wody zeszło jednak wciąż można się wpakować w taką nie ciekawą sytuację w jaką się dzisiaj wpakowałem. Pierwsza część trasy nie wyszła. W drugiej postanowiłem wbić się w Narnię w taką nie oczywistą drogę, która biegła przez pole, równolegle do drogi DW109. Problem jest w tym, że ja już tam kiedyś wbijałem się... A szczerze? Byłem przekonany, że byłem tam wcześniej niż w 2021 r.: Na szlakach rur & Narnia. Prawie 3 lata temu. I od tej pory nie sprawdziłem tej drogi aż do dziś. Teorię jeszcze w 2021 r. miałem słuszną - to droga do Narnii... Dzisiaj to potwierdziłem. Samym potwierdzeniem jest również tytuł dzisiejszego wpisu - było to faktycznie bardzo nie oczywiste (nawet jak na mnie) - tylne wejście... Dalsza droga przebiegła jednak po polu bo z tego lasu nie ma innego przejścia. Doszedłem w ten sposób w "tylną" część Narnii w której swojego czasu często bywałem... Wtedy było łatwiej się w te miejsca dostać. Z Aurelią po tej części Narnii bywałem rzadziej... Dzisiaj byłem tylko na chwilę. Wraz z nadchodzącym zmrokiem po godzinie 18 wróciłem... Była to bardzo ciężka przeprawa - przez błoto... A mogłem przedzierać się torami. Byłoby wygodniej mimo wszystko - w sumie gdyby nie Aurelia to na pewno przedzierałbym się torami... I ze względu na późną porę, zmęczenie na dzień dzisiejszy i plany na jutro - które również będą wymagały sporo sił ode mnie - zrezygnowałem z pierwotnych planów dalszej jazdy przez Narnię. Wróciłem stąd bliższą drogą - czyli cofnąłem się w stronę Barkowa i wróciłem drogą DW109 do domu.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1386

  • Trasa nr [łączna]: 1464
  • Trasa nr [na blogu]: 1378
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 30

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1451 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1365 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 19955 km
  • Stan Licznika Końcowy: 19971.23 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 19851.83 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 32435 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 32451 km

  • Maksymalna prędkość: 29.7 km/h

  • Przejechałem: 16.23 km
  • Przejechałem [msc]: 16.23 km
  • Przebieg roweru [rok]: 812.35 km
  • Przebieg roweru [suma]: 56670.93 km

  • Przejechalem w 2024: 812.35 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 2.0309 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 141.6773 [%] km

  • Czas jazdy: 01:32:19 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3394:24:33 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 53:54:38 h
  • Czas Jazdy Suma (marzec): 01:32:19 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3617:50:41 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:32:19 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:47:49 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:57 h

  • Średnia: 10.58 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była podzielona na dwie części - Barkowo i szukanie cmentarza, który ewidentnie przejechałem. Wbijałem się w las za daleko. Wobec tego już wiem gdzie to jest i na następnej przygodzie - na pewno sobie poradzę i pojadę jak należy! A druga część to była przygoda w mojej Narnii. Odkrywałem w ten sposób nie odkryte dotąd miejsca, które wciąż skrywa przed światem i w odróżnieniu od tych lepiej znanych Narnijskich dróg - te nie są zniszczone... Tutaj ludzkie ścierwo jeszcze nie dotarło i nie dokonało żadnych złych czynów. To chyba nie liczne moje odwiedziny Narnii gdy nie jestem zmuszony używać tagu: drzewa! Jestem naprawdę mile zaskoczony, że tak jest! Nie mniej moje odwiedziny Narnii trwały bardzo krótko.. Przedarłem się tajemniczą drogą przez pole na wysokość Narnii, a dalej idąc bokiem pola, trafiłem na miejsca, które już znam, i bardzo rzadko odwiedzałem przynajmniej z Aurelią. To była ta druga część Narnii: Smutna Narnia czy wpis: Zbrodniarze. A tak w te strony z Aurelią się nie zapuszczałem. W dawniejszych latach - w latach 2008 i późniejszych szczególnie 2012, 2013 r. gdy w Narnii często bywałem - to owszem po tej stronie kilka razy byłem ale nigdy aż tak daleko jak dziś aby kojarzyć drugie przejście do Narnii - które nazwałem: "tylnym wejściem". Fajnie tak po latach i miejscu, które wydaje się, że tak dobrze się znało - jeszcze coś odkryć! :) To naprawdę fajna sprawa - w Barkowie się misja nie powiodła - Narnia tak pół na pół - ważne, że coś nowego się zobaczyło... I ostatecznie miło spędziło czas... A jeszcze będzie nie jedna trasa, jeszcze nie raz pojadę czy to do Barkowa czy do Narnii i z pewnością jeszcze nie raz nie jedną drogę odkryję... :) Oczywiście w trakcie następnych przygód - zwanych trasami...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)