12.07.2022
Jazda nr: 1057

Tagi: SW, iglice, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest oczekiwanym spotkaniem na rowerze z pewną osobą ze szkoły, która przestała być moim kolegom od wydarzeń z końca roku szkolnego (25.06.2021 r). Jednak pojechać z nim, szczególnie, że sam zaproponował w zeszłym tygodniu jest dla mnie sprawą honorową. Ja w przeciwieństwie do innych honor mam, i skoro blisko z 1,5 roku temu? Może dłużej były takie deklaracje od tej osoby (gdzieś okolica Luty / Marzec 2021 r.), że ze mną pojedzie to się tego trzymałem. Do czerwca 2021 r. nie udało się tego wyegzekwować a potem miałem go w dupie. Teraz nie traktuję go poważnie. Nie widzę ku temu powodu. To nie poważna osoba która w moim odczuciu sporo straciła i raczej traktuję go powierzchniowo. Nie mniej skoro ustalenia na rower były nim poróżniły nas pewne wydarzenia to się z tego nie wycofuję. Szczególnie, że to on sam wyszedł z inicjatywą w zeszłym tygodniu w czasie gdy przygotowywałem się na najważniejszą trasę w 2022 r. czyli: "45 000" Aurelio !: "Nadmorskie miłości". Musiałem dbać o kondycję i o to aby się nie rozchorować przed wyjazdem. Bo osłabiony chorobą nie byłbym wstanie od razu pojechać na nie wiadomo ile. Kilka dni tracę na przywrócenie do formy (zazwyczaj to są 2-3 wyjazdy) ale trzeba liczyć tydzień w plecy. To utrudniłoby mi tą ważną trasę, o której myślałem już od kilku miesięcy i od kilku miesięcy się do niej przygotowywałem. Na szczęście już po mojej próbie wypadała ta jazda. Miałem czas odpocząć, jeden dzień :) Przed 45 tyś Aurelii zrobiłem sobie dłuższy 2 dniowy odpoczynek. Taki dłuższy (ale nie bez przesady) ma dobre skutki szczególnie jak jedziemy gdzieś znacznie dalej i potrzebujemy więcej energii. Na dzisiaj nie było zakładanych dużych odległości. A wyszło 90 km :O I to w jakim czasie. Niektóre odcinki mają naprawdę bardzo dużą śr. prędkość. Ta na odcinku Barkowo - Płoty - Resko była naprawdę. No nie spodziewałem się, że SW jest wstanie utrzymywać śr. prędkość 30 km/h. Co prawda mieliśmy w tym momencie sprzyjające warunki pogodowe no ale... Mimo wszystko. Tutaj jednak szacun dla niego ;) Choć nie wiem na ile należy się "szacun" za sportowe osiągnięcia dla osób, które mają naturalne ułatwienia pozwalające je zdobyć? No to nie ulega wątpliwości, że to czynniki biologiczne zadecydowały o predyspozycjach sportowych. A od tego dochodzi dobry stan zdrowia mimo wieku (46 lat w 2022 r.). No już pomijalne będzie to, że jednak z utrzymywaniem kondycji ma do czynienia codziennie biorąc udział w szkoleniach Straży Pożarnej. To widać, wysiłkowe ćwiczenia dają mu tą przewagę na jeździe na czas. A do tego miał znacznie lżejszy rower. Bez sakw, bez niczego tylko dwie butelki 0,7L wody. A ja miałem 2 aparaty, lampkę (Magshine F3), i trochę zapasów wodnych i napojów. Mogłem się spodziewać tego, że będzie próbować zapierdalać - aby się pokazać co to nie on. Jednak nie szukałem w tym momencie dla siebie ułatwienia. Pojechałem tak jak zwykle jeżdżę i dotrzymałem mu kroku. Nie wiadomo ile z takimi prędkościami nie dałbym rady jechać. Jednak ja jeżdżę spokojniej i długodystansowo. A wiem, że celem tej podstępnej gnidy SW było pokazanie się co to nie on, i w jego ocenie próba udowodnienia jakobym w szkole bajki opowiadał o tych dystansach i trasach które pokonuję. Niejednokrotnie przekraczając na nich barierę 100 km. Jednak nigdy nie twierdziłem, że ja jeżdżę szybko. Przejadę. I to się dla mnie liczy. A to, że zajmie mi to określony czas z postojami to zajmie. Jednak jestem turystą nie sportowcem. Jeżdżę turystycznie nie w trybie sportowym do którego się w ogóle nie nadaję. Co nie oznacza oczywiście, że nie potrafię szybciej pojechać ;) Bez zbędnego obciążenia też by było inaczej. Jednak cały czas oscylowałem się w granicach znacznie krótszej trasy niż faktycznie pokonanej. A skąd w ogóle pomysł na trasę? Wspominałem nie raz w szkole, pokazywałem zdjęcia i filmiki z tych moich urbexowych wyjazdów. Ten SW się tym zainteresował, to zaproponowałem Iglice. Najbardziej sprawdzona lokalizacja na urbex. I dość dobrze mi znana :) Niestety wbrew moim oczekiwaniom SW nie dał się władować w miny, w które go prowadziłem, po najbardziej zawalonych częściach dworku. Unikał jakby wiedział czego unikać, miejsc które trzeba unikać. Zniszczona podłoga, dziury. A jak o to chodzi to niestety dworek niszczeje w oczach. Szczególnie jego jedna ściana, już się zawalała i to co było nad nią również. Obecnie sypie się jeszcze mocniej. Ta pogoda, którą często za oknem mamy (deszcze i wiatry) jakoś nie pomagają przedłużać życia tego obiektu, ani jego kluczowych miejsc. W końcu na parterze przy tej ścianie byłem z Aurelią... nawet.... Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Maj - i nie chciane odwiedziny. :) Także... po odwiedzeniu Iglic jeszcze dłuższa droga powrotna - głównie pod wiatr, przez Modlimowo - Gryfice a z Gryfic jeszcze kółko przez Borzyszewo - Zaleszyce i Rzęsin do Trzygłowa. I stąd dopiero powrót do domu. Gdzie na części trasy powrotnej (SW) aby nabić sobie kilometry podprowadził mnie do Grębocina. Stąd jak już wrócił pod swoje osiedle w Trzygłowie miał równe 80 km. Dla mnie cała trasa wyniosła 90 km, włącznie z tym, że ja z rana przyjechałem do szkoły na rowerze. I ze szkoły wracałem na Płoty i dalej. W drodze powrotnej znów wracałem tą samą drogą z Trzygłowa ale tym razem już ostatecznie do domu. Wszystko się dzisiaj działo tak dynamicznie. Bez czasu na nic, że nawet żadnej większej relacji zdjęciowej nie mam z dnia dzisiejszego. Mogłem to przewidzieć i nie brać ze sobą dzisiaj aparatów bo i po co mi one były?... No chyba tylko po to abym nie szukał udogodnień. I mimo wszystko o wszystko walczył tak jak trzeba! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1063

  • Trasa nr [łączna]: 1143
  • Trasa nr [na blogu]: 1057
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 101

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1131 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1045 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 8349.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 8439.57 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 8439.94 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20961 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 21052 km

  • Maksymalna prędkość: 36.1 km/h

  • Przejechałem: 90.37 km
  • Przejechałem [msc]: 482.6 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3884.85 km
  • Przebieg roweru [suma]: 45139.16 km

  • Przejechalem w 2022: 3884.85 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 9.7121 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 112.8479 [%] km

  • Czas jazdy: 04:48:26 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2630:34:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 259:40:26 h
  • Czas Jazdy Suma (lipiec): 28:57:53 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2854:00:45 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:08:16 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:16 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:29 h

  • Średnia: 18.83 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była jak mniemam testem dla mnie, ze strony SW, który pewnie chciał udowodnić to, że jestem słabym rowerzystom i nie dam rady. I pewnie sobie na pewno wymyślam pokonywane trasy! :) A to się chyba zdziwił. Bez większego problemu te 90 km zrobiłem. Choć nie ukrywam z prędkościami +25km/h nie dałbym rady jechać. Tak długo. Jakiś czas nieco szybciej pocisnąłem to jednak zeżarło mi dość szybko siły. Nawet nie było jak się zregenerować. Gdybym jechał z Iglic sam to też by było inaczej. Jechałbym o wiele spokojniej i bardziej miarowo. Dobrałbym się pewnie do żelków, które kupiłem sobie wspominany wyjazd 45k km z Aurelią. Wtedy jednak nie potrzebowałem tego wzmocnienia dzisiaj by się przydało tak uzupełnić siły. A zamiast tego gnało się dalej, w wariackim pędzie nie wiadomo po co się tak spiesząc. No niby się spodziewałem, że nie jedziemy turystycznie na zwiedzanie ;) To nie przypomina turystycznych wyjazdów. A jednak jak przychodzi co do czego to po paru km nie jest już fajnie tak dalej jechać. I może dlatego tak niechętnie jeżdżę z takimi kurwami jak Gryfusy? Jebać GRYFUSÓW. Chociaż u nich dochodzi jeszcze inny mankament, srają się o te pierdolone kaski. Jakby to miało komuś w czymkolwiek pomóc. Tym niedorajdom życiowym z Gryfusa to nic nie pomoże. Oni zawsze będą pieprznięci umysłowo. No dobra. Wracając do tej trasy. Początek był spokojniejszy choć trochę nie pewny. Wyjeżdżałem po 7 rano. Wydawało się, że jest jeszcze trochę chłodno. I może faktycznie temp. w granicach 15-16℃ ale odczuwalna znacznie wyższa. Nie stanowiło to jakiegoś problemu w przejechaniu trasy do Trzygłowa przez Grębocin. Po drodze zdałem sobie sprawę, że nie wziąłem lampki. Przywiózł mi ją ojciec na miejsce. Gdzie ja już w szkole byłem przed godz. 8 rano. Około godzinki czekałem na SW. Potem ruszyliśmy. Od Trzygłowa przez Baszewice, Grębocin po skrzyżowanie z Barkowem w miarę spokojnie się jechało. Dopiero potem poszło... Z prędkościami chwilowo przekraczającymi 30 km/h a zwykle na poziomie 25 km/h+. Już w stronę Reska było to męczące. Do Reska SW trochę mi uciekał, ja tak trzymałem prędkość 27-28 km/h a on z powodzeniem ponad 30 km/h. I tak w końcu dojechaliśmy do Reska, stąd przez Łabuń Wielki do Iglic już nie spokojniej pojechaliśmy. Teraz dłuższy postój, zwiedzanie pałacyku, który niestety niszczeje coraz bardziej. Są w nim takie newralgiczne punkty, które siadają coraz mocniej. Z każdą moją wizytą tutaj jest coraz gorzej. To w sumie ciekawe. Gdybym nie wizytował tego miejsca oznaczałoby to, że zniszczenia byłyby mniejsze? :O Chyba to tak jednak nie działa. Po prostu czas tego miejsca, ponad 40 lat bez zaopiekowania się nim - odbija się na nim coraz bardziej. Ten ząb czasu wgrywa się w konstrukcję budynku. Wkrótce polecą pewne jego elementy. Wkrótce zostanie z niego co najmniej tyle co w Starej Dobrzycy. A tym czasem w Starej Dobrzycy nie pozostanie już nic. Podlinkowałbym jakieś wpisy, ale nic świeżego ze Starą Dobrzycą nie mam. Ja tam byłem co prawda w Kwietniu chyba nawet? Czy to już był Maj. Ale samochodem w pałacyku. Rowerem tam nie zajeżdżałem w tym roku. Ale wrócę! Może kolegę WG tam zabiorę najlepiej gdzieś we wrześniu. Znaczy. Im szybciej tym lepiej. Więc najlepiej na dniach się przemęczyć i polecieć tam. Porobić ujęcia z drona. Póki jeszcze coś tam stoi. Bo to, że coś tam stoi a raczej stało gdy tam byłem, nie znaczy, że tak jest i tak będzie w kolejnych dniach bo pewnie nie będzie. Tak samo jak historia Iglic tak historia Starej Dobrzycy się skończy. A tym czasem nasza wspólna historia się jeszcze nie kończyła. Trzeba było wrócić. Najszybciej to wrócić przez Płoty by było - dla mnie te 20 km z hakiem i jestem. Dla niego jeszcze 11 km. No ale nie. Pojechaliśmy na Modlimowo. Droga tam masakra. Zwykle otwarta przestrzeń. Wiatr daje się we znaki, temp. może nie tak choć jest ciepło. I tak już wolniej ale jedziemy. Normalnie to bym jeszcze spokojniej jechał a tak nie wypada. Może kolejny powód aby jeździć samemu. Nie muszę nikomu niczego udowodniać... Tylko jadę sobie na spokojnie w swoim tempie... No nic. Najgorsza była i tak droga do Modlimowa. Już z Modlimowa na Gryfice trochę lepiej. A jak w Gryficach się wzmocniłem kanapką i chwilowym odpoczynkiem to już całkiem... :) Było na czym jechać do Trzygłowa na około. A ostatnia prosta... To już bez problemu. Z wiatrem w plecy znowu. Nawet na odcinku gdzie jechałem sam to nie zwalniałem aż tak mocno i starałem się trzymać w tej granicy 20-25 km/h. Miałem do przejechania już bardzo mały odcinek trasy. Nic mnie tu nie pokonywało. Może poza już odczuwalnym zmęczeniem i zbyt dużą ilością samochodów na drodze. O ile jeszcze z rana nie było to tak odczuwalne to o tyle powrotu czas, już bliżej godz. 13 dawał się we znaki. Zapierdalają... Pojawiają się w zbyt dużych ilościach... Cholerne samochody, dawały się we znaki. I pokazywali ze złej strony z nie szanowaniem prawa i innych uczestników drogi, poprzez te wymuszanie zjeżdżania im, trąbienie na rowery - w sposób jak najbardziej nie uzasadniony. Czyste chamstwo... A to nie pomaga w budowaniu zaufania czy szacunku do samochodów, których jest na drogach po prostu za dużo. Tym nie przyjemnym akcentem samochodowym - zdążyłem już dojechać do domu, i mogę zakończyć ten wpis. Swoją drogą ciekawe czy SW jeszcze zdecyduje się na jazdę ze mną. Czy będzie to jak wiele znajomości (tagi -> towarzysze), znajomości pojedynczych tras. Bo na więcej ich przecież nie stać ;)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12lipca2022zdj1.jpgtrasa12lipca2022zdj2.jpgtrasa12lipca2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)