29.04.2023
Jazda nr: 1219

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa niestety się nie powiodła. Byłem dość ambitny, patrzyłem w stronę przejechania jakiś 120 km.. A tym czasem przy połowie już mi sił zabrakło. Odcięło mnie, ciężko mi się jechało. I jakoś tak słabiej się dzisiaj czułem. A dzisiaj tak jakby przepowiedziałem sobie, że mnie się trasa nie uda. I ta pogoda nie odpowiadała i nastawienie słabe. Liczyłem się z tym, że może się nie udać. Zawsze trzeba się z tym liczyć. Jednak ta pogoda z pierwszej połowy dnia mnie dobiła... Gdyby może nie to, że jechałem w przemoczonych ciuchach to by było inaczej? Nie wiem w sumie. Jest bardzo możliwe, że dzisiaj sobie porażkę przepowiedziałem, gdyż od rana czekając na poprawę pogody a wciąż siąpił deszcz raz mocniej a raz mniej... Wyszukiwałem dawnych wpisów, na których opisywałem swoje rowerowe niepowodzenia: Znowu nieudana trasa . Choć prócz tych nieudanych tras o których myślałem i które wyszukiwałem pojawiały się także udane jak na te nieudane warunki pogodowe przygody: Podążyć za marzeniami. I co ciekawe wszystko dotyczyło roku 2017. Ten zapamiętałem jako taki słaby - a mimo to pierwszy raz w rowerowym roku zrobiłem te 5 tyś km... A jednak był to rok dość chłodny i nieprzyjemny. Obecnie po kilku cieplejszych latach, kolejne są takie chłodne i mało przyjemne. Takie mam wrażenie, jak widzę te prognozy na majówkę, które straszą, że nie będzie przyjemnie - ani ciepło, ani przyjemnie... A też jak patrzę na dzisiejszy dzień to nie dostrzegam tego, że może być lepiej. Bo już powinno być ciepło i fajnie... A nie jest...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1226

  • Trasa nr [łączna]: 1305
  • Trasa nr [na blogu]: 1219
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 59

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1293 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1207 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 14414.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 14489.35 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 14414.35 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 26888 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 26963 km

  • Maksymalna prędkość: 27.6 km/h

  • Przejechałem: 75.25 km
  • Przejechałem [msc]: 818.68 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2134.4 km
  • Przebieg roweru [suma]: 51188.65 km

  • Przejechalem w 2023: 2134.4 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 5.336 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 127.9716 [%] km

  • Czas jazdy: 04:28:09 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3027:51:59 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 143:10:11 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 49:33:11 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3251:18:07 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:05:49 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:25:36 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:11 h

  • Średnia: 16.85 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest dla mnie porażką bo nie osiągnąłem planowanego celu a była nim dość ambitna trasa. Ze względu na nią, zrezygnowałem z jeżdżenia w dniu wczorajszym - 28.04. A było wtedy wyjątkowo ciepło i fajnie. Gdyby nie inne sprawy (takie prywatne) to najpewniej zgodnie z tym co sobie zresztą planowałem (tak po cichu) w piątek 28.04 - pojechałbym niełatwymi szlakami Dobrych Tras. A ostatecznie w piątek zrezygnowałem z jakiegokolwiek jeżdżenia ze względu na dzisiejszy dzień i dzisiejszą trasę - w moich planach przez Resko na Nowogard do Golczewa i dalej do Kamienia Pomorskiego. Myśl o tej trasie pojawiła się w ubiegły weekend: Trasa "100-tka". Wtedy pogoda była jak marzenie! Tylko wiatr wykańczał... Dzisiaj wiatru nie było. Tylko ten deszcz był irytujący. Zresztą duża ilość aut również nie pomagała - to również było irytujące a w konsekwencji dość męczące. Spory ruch aut na drogach, w końcu majówka i już wszyscy muszą jechać... Masowo... No dobra - jakoś do Reska dojechałem. Liczyłem, że wkrótce przestanie padać i faktycznie w okolicach Łosośnicy deszcz się skończył. Jednak dalej było nie przyjemnie a się nie poddawałem i walczyłem do Karsku... W Karsku dobiły mnie kolejne deszczowe mgiełki, i bardziej deszczowe chwile. To dobiło mnie duchowo. Fizycznie dobity poczułem się w okolicy miejscowości Błotno. Nawet rozważałem taką możliwość jak skręcić na Grabin i wrócić tą drogą - zawsze bliżej... Jednak ostatecznie poddałem się po 57 km, pod skrzyżowaniem drogi DW106 z DW108. Odcięło mi siły, poczułem, że dzisiaj nie dam rady. Wzmocniłem się batonem typu: mars. I chwilowo odzyskując siły pocisnąłem w drogę powrotną do domu przez Unibórz - po mojej ulubionej drodze DW108. W innych okolicznościach pewnie nie uznałbym tej trasy za "porażkę" to w końcu sporo kilometrów. Dzisiaj jednak mam na ten temat zgoła odmienne zdanie, w którym jest to porażka dla mnie. Może w innych okolicznościach? Trudno powiedzieć - pogoda swoje zrobiła a gwoździem do trumny porażki okazało się być nastawienie które kazało mi dziś myśleć, że się nie uda. No i się nie udało. Tego się spodziewałem... Jednak tak łatwo się nie poddam! W poniedziałek (01.05) ponowię próbę pokonania tej nie łatwej trasy. Może wtedy się uda? Wiedzieć o tym czy się udało czy nie, będą wiedzieć ci, którzy przeczytają kolejne wpisy.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)