Dzisiejsza trasa - taka dwuczłonowa. I w sumie taka dwu częściowa. I tak miałem się w planie po południu przejechać. A skoro mogłem w towarzystwie to czemu nie ;) Mnie przecież nie trzeba na rower dwukrotnie namawiać. Dzisiaj pierwszy raz z towarzyszką AWu - koleżanką ze szkoły. I trzeba tutaj nadmienić dlaczego tak przygotowane inicjały ;) Nie bez powodu takie są... Stoi za tym rozróżnienie od innej osoby ze środowiska szkoły AW, która jest akurat patologicznym zjawiskiem... ;) Dlatego AWu - to ta fajna i normalna, a samo AW to ta zła osoba. Tylko z tego względu zastosowałem te rozróżnienie.. I w sumie dzisiejszy wyjazd to taki sukces. Bo w końcu kogoś ze szkoły udało mi się namówić na rowerek ;) Nie jest to wbrew pozorom takie łatwe. No ale fajnie udało się. I po południe dzisiaj było fajne i ciepłe. Choć z rana dzień zaczynał się paskudnie. Silniejsze podmuchy wiatru. Było chłodno i nieprzyjemnie. Momentami padało. Cały dzień siedziałem i próbowałem nadrabiać wpisy na blogu bo mam od 10.06 małe zaległości.. Na razie to kilka dni i kilka wpisów. A gdy to tak zostawię to znowu się rozbujają problemy. A potem będzie problem aby to zrobić... I tak był problem - większość dnia i nie ogarnąć paru wpisów? Tragedia... I to tylko opisy a gdzie media, statystyki, mapy pogodowe? Nie mam przecież niczego przygotowanego do tych wpisów. Więc i tak jestem z robotą do tyłu. A problemy się piętrzą bo na dniach trzeba będzie przygotować i zrobić raport PC15 lat. To już w tym roku! To już teraz.. Rok 2024 r. pod wieloma względami jest ciężki. I tak wiele się dzieje.. To właśnie ten raport PC15 lat, to 10 lat z Aurelią (09.09.2024 r.), to także "5 lat później" domków na lotnisku i projektu z MM (23.12.2024 r.). Nie wszystko jest jednak takie złe.. Umacniają się więzy przyjaźni a ta przecież jest ważna w życiu. I tak jakoś lepiej jak ma się jednak z kim spędzić te po południe niż tylko samemu jechać :) No bo gdyby nie AWu to pewnie bliżej zachodu słońca którego i tak dziś nie było no ale nie mogłem wiedzieć, że ostatecznie go nie będzie - wyruszyłbym pewnie na trasę 20-stkę czy Makowice-Słudwia. A jak chodzi o Makowice-Słudwia to tak trudniej... Mocno wkurwia mnie i mocno wpływa na mnie to co się tutaj odjebało w tym tygodniu... Ten zamach na drzewa w Słudwii: Trasa Makowice-Słudwia:
- "rzeź drzew" i Słudwia: Rzeź Drzew. To już nigdy nie będzie ani taka sama trasa ani taki sam przejazd przez tą wieś... Na zawsze wszystko się zmienia. A obecnie wszystko jest świeże. Jeszcze fragmenty tych drzew są. Rzekome prace "remontowe" nie ruszają... Jenak i tak to oburzająca praktyka - pod rzekomym "remontem" drogi wycina się drzewa... I to jest główny cel tych działań. Nie wierzę, że jest nią ta dobroć skierowana dla mieszkańców Płotów czy sołectwa Słudwia... To było... Moje przypuszczenia są słuszne. Ofiarą wycinek padły kolejne drzewa. I tylko kilka w stanie na dzień dzisiejszy się uchowało. No ale nie ważne. Tak naprawdę w pierwszej części trasy jedynie przemknęło się bokiem Słudwii. Przejechałem z AWu ciekawym odcinkiem drogi do Dobiesławia a z stamtąd do Gostynia. Skąd wróciliśmy na Płoty i skąd w dalszą część trasy wyruszyłem sam... Moją misją było zapolować na zachód słońca... A tego niestety nie było. Podobnie jak przygotowania... To jednak nie chlubny standard. Coraz częściej zapominam naładować sprzęt.. Czy sprawdzić go przed wyprawą.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1448
Trasa nr [łączna]: 1526
Trasa nr [na blogu]: 1440
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 92
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1512 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1426 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 22077.4 km
Stan Licznika Końcowy: 22113.15 km
Stan Licznika Końcowy2*: 21975.35 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 486 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 521 km
Maksymalna prędkość: 34.3 km/h
Przejechałem: 35.75 km
Przejechałem [msc]: 520.44 km
Przebieg roweru [rok]: 2954.29 km
Przebieg roweru [suma]: 58812.87 km
Przejechalem w 2024: 2954.29 km
Podroż dookoła świata (2024) 7.3857 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 147.0322 [%] km
Czas jazdy: 02:14:36 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3526:31:23 h
Czas Jazdy Suma (2024): 186:01:28 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 31:18:30 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3749:57:31 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:14:11 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:19 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:08 h
Średnia: 16.01 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pozwoliła przypomnieć sobie mniej odwiedzane ale fajne strony - właśnie drogę na Gostyń Łobeski z Dobiesławia. Czy pojechać na pewne wyjątkowe miejsce przy rzece Redze. Nie wiele osób o nim wie ale i tak tam przyjeżdżają autami. A może ważniejsze było tak mniej formalne spotkanie? Bo zwykle tak tylko w szkole, chwila i chwila. A tak można pogadać otwarcie poza murami szkoły :) I nie ważne, że nie długa trasa. I tak wyszło więcej niż obstawiałem całość na ok. 15 km a wyszło ok. 17 km.. Mam nadzieję, że jednak te małe kłamstewko przejdzie nie zauważone :) Wspólna część trasy minęła nie wiadomo kiedy, mijając naszą rodzinną Płotowską wieś, mogłem wykazać się dobrym przewodnikiem i pokazać drogę po dawnym szlaku kolejowym (wąskotorówki), która szła z Płotów do Łobza przez Resko. Pamiętam jeszcze jak jeździł ten pociąg. Nie wiem cz nim jechałem ale pamiętam jak przejeżdżał ze stacji PKP Płoty... To dawna historia. Obecnie niszczeje most kolejowy po którym odbywał się ten ruch. Kawałek drogi po dawnych torach jest jednak zaadaptowane jako taka jak się okazuje mniej znana droga, którą można dostać się szybciej do Słudwii. Aby nie przejeżdżać czy nie przechodzić przy Zakładzie Karnym Półotwartym. Można od razu znaleźć się w centrum wsi, mijając ich ogródki działkowe oraz blokowiska, które pamiętają słuszne czasy PRL-u. I tak znaleźliśmy się za obecną rzeźnią drzew. Jedynie szybkie spojrzenie co się tam dzieje i w drogę do Dobiesławia. Stąd odbijaliśmy w stronę dawnej stacji PKP Dobiesław. Obecnie zaadaptowanej na mieszkania - dwie rodziny niegdyś tu mieszkały. A obecnie pozostała jedna. I dalsza droga do Gostynia w miarę przyjemną drogą, z płyt. I Gostyń! Szybko się tu znaleźliśmy. I nadszedł czas powrotu. Może tutaj trochę się droga wydłużyła? Nim z Gostynia się wróci na DW112 to chwila mija i jest to dystans nie całych 3 km. Za to dalej jest łatwiej. Z obecnej DW112 wraca sie mniej uczęszczanym szlakiem prosto w rodzinne Płoty. Tutaj koleżanka AWu wróciła do swoich stron a ja zawróciłem... Jadąc dalej drogą DW112 kierowałem się na Łopianów. Jednak moja podróż zakończyła się w Kocierzu. A w zasadzie na wyjeździe z Kocierza udałem się na pewny punkt przy rzece Redze. Jest tu pięknie! A swoją drogą dawno tu nie byłem. Ostatni raz byłem na trasie: Opowieści z Regi
. Nastawiłem się w sumie na zachód słońca widziany z drona... Miałem jednak padnięte w dronie baterie. Nim jednak nadszedłby zachód słońca (o godz. 21:30) to zdążyłbym podładować te nie szczęsne baterie. Jednak nie było mi dane tyle czasu tutaj oczekiwać zważywszy na to, że niebo pokrywało się chmurami. Stwierdziłem, że zachodu nie będzie. Spakowałem zabawki. I powrót. A żeby nie było za miło. Odkryłem problem z gimbalem w moim nowym dronie DJ mini 4 pro. Nowy dron. Mało co latałem.. I to dosłownie - sprawdziłem latałem dokładnie 2h 34 min. I już mam problem z gimbalem. Obraz nawet na podglądzie drży. Wyjaśnia to dlaczego nagrania, które zrobiłem w Pyrzycach: Trasa Pyrzyce - Banie:
- "ekstremalna przygoda" były tak słabej jakości. Nie startowałem jednak w piachu, nie lądowałem w piachu. Nie wydaje się aby gimbal był brudny. Przeczyszczę go nie mniej sprężonym powietrzem w poniedziałek (24.06) jak wrócę do szkoły. I przetestuję. Jeśli problem się powtórzy... To niestety będę musiał oddać drona na serwis. I potwierdza się teoria, że rok 2024 r. nie należy do najszczęśliwszych. Jeden dron mi się utopił. I tak były z nim problemy ale nie takie. Teraz ten ma problemy już od samego początku... Czy naprawdę wszystko musi się psuć, być słabej jakości i nie dopracowane? Podobno za dużo narzekam... No ale trudno mi się dziwić, skoro co rusz w życiu spotykam się z jakimiś problemami których normalnie nie powinno w tak rozwiniętym technologicznie świecie być...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)