Dzisiejszą trasę trudno nawet nazwać jeżdżeniem. To zwykłe wkurwianie się od samego i to dosłownie od samego początku. Nie zdążyłem nawet podjechać pod las przy Powalicach (za Rymaniem a później Kamieniem Rymańskim) aby widzieć ogromny zakres zbrodni jaki poczynili i dosłownie mówiąc: czynią. No bo z chwilą gdy tu dotarłem wycinanie lasów trwało w najlepsze. Niszczyli wszystko przy drodze. Zrobiłem kilka zdjęć. I chcąc zapomnieć, na razie się nie wkurwiać postanowiłem wjechać w las. Miałem określony cel. Chodziło mi o drogi w okolicy Kamienia Rymańskiego po leśniczkówkę przy Powalicach. Nie udało się. Główne drogi w lesie - drogi pożarowe (PŻ) - były z bardzo dużą determinacją wyjeżdżone z warstwy śniegu, na którą liczyłem. W końcu po takim można jeździć! Zamiast ów warstwy śniegu natrafiłem jednak na drogi zjeżdżone do samego do lodu i tak pozostawione same sobie. Tym śmieciom to nie przeszkadza im to kurwa nic nie przeszkadza. Normalnym osobom jednak tak. Nie da się patrzeć na to co się dzieje. A wielkie od jebanie ruszyło z końcem 2023 r., i przelewa się przez początek 2024 r. Na wielu wyjazdach się ten problem pojawia. Dzisiaj to jest jednak jeszcze większa masakra niż na mojej ostatniej dużej leśnej trasie: "Śnieg nie skryje zbrodni". Zresztą ta trasa odbywa się tak naprawdę w tym samym lesie... Nieco dalej od dróg, którymi dziś chciałem się przebić - jednak nadal jest to ten sam las, który niegdyś ciągnął się kilometrami. Obecnie nie wiele z niego zostało. Trwają zaawansowane i bardzo oddane temu celu prace. W ich wyniku te lasy mają zniknąć dosłownie do zera. Czego te śmieci nie zrujnują to pogoda pomoże... Pojawia się ten argument w wielu moich wpisach opatrzonych tagiem: drzewa. Wraz z tymi zniszczeniami wariuje pogoda. Pojawiają się wichury, niszczycielskie burze. Czy długie okresy bez deszczu. Cała natura, cały porządek świata jet wywrócony do góry nogami. A co ludzkie ścierwo robi w odwecie za te sytuacje?! -> wycina jeszcze więcej drzew... Zabija leśną zwierzynę, która biedna nie ma się gdzie podziać. I za poszukiwaniem pożywienia wędruje do miast. No bo teraz miasto od pustki nie oddziela już nic. A gdy sięgniemy pamięcią jeszcze kilka lat wstecz: były drzewa i były lasy. Wkrótce ludzie nie będą w ogóle pamiętali, że coś takiego istnieje. Może w jakimś rezerwacie - będzie można zobaczyć coś co wydaje się naturalne: kurwa... zwykłe drzewo... Zalet z natury jest sporo. Z ludzi pożytku żadnego. Jedyne co ludzie potrafią to niszczyć, rujnować i znowu niszczyć. Szkoda, że nie możecie drodzy czytelnicy usłyszeć jakie dziś słowa szły na tych skurwysynów. Wszystko tak poniszczyli a wraz z tymi zniszczeniami nieodwracalnie zrujnowali leśne drogi. Wyprawa do lasu miała być przyjemnością a nie kurwa katorgą. To już nie sprawia radości. Można z powodzeniem spodziewać się najgorszego. Każda kolejna wizyta w lesie będzie coraz smutniejsza. A ofiarą zbrodni będą padały kolejne i kolejne drzewa... A planowałem tak sobie z 20 km na spokojnie zrobić. Aby tak za dnia zdążyć - zaczynałem wyjazd koło 14. Nieco przedłużyła się droga dojazdu - to przez tą cholerną zimę. Co zniknie to znowu wróci. Natręt taki pierdolony... Oczywiście o drogi nikt nie dba. Te główne jeszcze posypane ale reszta? To sam lód. Jutro tj. 18.01 mam w planie robić "100-tną" opisaną na blogu Trasę 20-stkę. Liczę na to, że w końcu będzie wschód słońca. W końcu zrobię tą trasę. No ale patrząc po tym jak wyglądają drogi to nie wiem jak ja tam przejadę. To samochodem źle się jedzie i strach jechać a co dopiero rowerem...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1364
Trasa nr [łączna]: 1442
Trasa nr [na blogu]: 1356
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 8
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1429 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1343 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 19313.8 km
Stan Licznika Końcowy: 19324.43 km
Stan Licznika Końcowy2*: 19205.03 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31791 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 31804 km
Maksymalna prędkość: 11.4 km/h
Przejechałem: 10.63 km
Przejechałem [msc]: 165.55 km
Przebieg roweru [rok]: 165.55 km
Przebieg roweru [suma]: 56024.13 km
Przejechalem w 2024: 165.55 km
Podroż dookoła świata (2024) 0.4139 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 140.0603 [%] km
Czas jazdy: 01:49:20 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3576:54:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3353:28:46 h
Czas Jazdy Suma (2024): 12:58:51 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:58:51 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:37:21 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:37:21 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:31 h
Średnia: 5.85 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego to taka droga przetrwania, w wielkim kurwie i złości. Od samego początku do samego końca wyzywałem tych śmieci. Tak wszystko zniszczyć?! Zrujnować. Zniszczyć. To jest coś nie zrozumiałego... Podobnie jak nie zrozumiałe jest dalsze podejście społeczeństwa. Jak można przestępców bronić, uważać, że ciężko pracują i coś im się należy?! Wzięliby się do uczciwej pracy a nie takich niemoralnych i złych działań. Wyzywałem ich całą drogę. Po prostu nie można patrzeć na to jak jest wszystko poniszczone, nie ma możliwości przejazdu. Po drogach PK nie pojedzie się bo sam lód, koleiny i wszystko zjebane. Jakieś boczne drogi w lesie również - całe rozjebane. I jak mam wytrwać w postanowieniu jeżdżenia i eksplorowania lasów?! To jest takie zniechęcające i utrudniające. Jak widzę jak wyglądają te drogi. To nie chcę tam wjeżdżać, przedzierać się przez to. Męczyć się z tym. A potem kolejną drogą i kolejną. To żadna przyjemność. Przez takie podejście i taką sytuację w lasach mam to co mam, ponad 55k km z Aurelią a wciąż jest tak wiele dróg - szczególnie leśnych w moich stronach do odkrycia. Lasy przy Dąbiu (gm. Płoty), przy Truskolesie (gm. Płoty). Czy lasy koło Golczewa. Powinienem lepiej znać te strony niż obecnie znam. Przynajmniej od strony lasów. No ale wiele razy natrafiam na problemy i potem się nie chce. Na razie trwam w takim postanowieniu lepszego poznania lasów. Projekt z powodzeniem realizowałem przez 2023 r. i 2022 r. Jednak patrząc po tym co się dzieje i to już od początku 2024 r. to nie wiem czy przetrwam w postanowieniu dalej. A wiadomo aby to miało sens - te leśne eksploracje muszę do tych lasów pojechać wiele razy. To nie będzie tak, że pojadę jeszcze 2 czy 3 razy i styknie. Nieee... Pewnie będę musiał pojechać z 200 czy z 300 razy jeszcze, zakładając, że jakieś nowe odkrycia będę robił. I nie wiadomo czy to nie będzie wciąż za mało. Mówimy o wynikach znacznie większych (szczególnie tych bliższych 300) niż wszystkie moje trasy wciągu jednego rowerowego roku. Obecnie trudno mi osiągnąć 200 dni rowerowych czy 200 tras. A co dopiero taka ilość wyjazdów ograniczająca się jedynie do lasów... Pewnie projekt mi się nie powiedzie. Dużo na to wskazuje. Patrząc po ostatnich porażkach, do których przyczynia się zarówno zima jak i nieustanne niszczenie natury... Nie wiem czy jest sens aby dalej się angażować, jeździć. Teraz dotyczy to tylko lasów a co będzie dalej!? Postępująca urbanizacja nie pomaga w prowadzeniu spokojnego życia w którym coraz trudniej uciec w spokojniejsze strony - tak bliskie memu sercu jak wsie. Przy których znajduje czy znajdywała się - natura, drzewa... Teraz nie ma już nic. Wszystko zniszczone i zrujnowane. Jak wspominałem to nie była jazda. A męczenie się... Więcej przebyłem tej trasy pieszo niż rowerem. Nie mniej jakieś nowe odkrycia dróg dokonałem. To wyjazd tak całkowicie stracony nie jest... Nie mniej - argument 2 - prawie 2h jazdowe i ledwo 10 km przekraczam?... To jest wręcz skandaliczne.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)