Dzisiejsza trasa rozpoczyna kolejny tydzień zmagań rowerowych! Szykuje się naprawdę ładna pogoda. Słonecznie, ciepło i tak do końca tygodnia na pewno! Co będzie dalej to nie wiadomo. Na razie jednak dni mają być bardzo dobre jeśli chodzi o jeżdżenie. Więc szkoda by było nie skorzystać z tej okazji. Będąc już dzisiaj po pracy, postanowiłem przywitać tydzień na mojej klasycznej trasie 50-tce. Mam w ogóle taką "chęć" aby robić tą trasę co tydzień. Raz oczywiście tym ulubionym jej przebiegiem, zaś kolejny raz tym mniej lubianym przebiegiem - takim jak miało to miejsce dzisiaj. Dzisiaj jechałem tym mniej lubianym przebiegiem mojej klasycznej trasy 50-tki. Było trochę ciężko. Pod wiatr, szczególnie w pierwszej połowie trasy. Za to było bardzo ciepło. Można poczuć się jakby to naprawdę była wiosna czy wczesne lato... A co się z latem wiąże było także sporo robactwa. Pcha się wszędzie. I jest go naprawdę mnóstwo. To takie problematyczne się nawet robi. I komary i te muchy, muszki. Nie idzie w ogóle na trasie oddychać ustami, bo się od razu pchają. A nie jest fajnie, jak się na deserek takie robaki żre. Szybko podrażniają. No i nie jest po prostu fajnie. Może się za kilka dni to uspokoi. W końcu coraz wyraźniej widać to, że idzie jesień. Dni są coraz wyraźniej krótsze. Wkrótce, za kilka dni może się okazać, że przejechanie trasy 50-tki po pracy będzie stanowiło nie jaki problem. Przejechanie za dnia. Bo noc zacznie mnie już łapać w trakcie i to regularnie. W zeszłorocznej jesieni nie stanowiło to większego problemu. W ogóle jeżdżenie czy trasy po południami, po pracy nie stanowiły problemu. W końcu kończyłem robotę o godzinie 12. Czasem jeszcze przed godziną 13, czasem po mogłem już jeździć i nabijać kilometry. Czasu było aż nadto. A teraz sytuacja się nieco zmienia. Wchodzi ten gorszy model z jakim miałem do czynienia na policji, gdy rok czasu pracowałem w KWP Szczecin (06.05.20219 - 30.04.2020). Wtedy jednak nie byłem taki ambitny jak dziś. No i w dzień w dzień kończyło się o tej godzinie 15.30 niezależnie od tego czy miałem co robić czy nie. W szkole tak nie ma ;) Jest nadzieja, że sytuacja się nieco uspokoi i będę kończył pracę po godzinie 14. Ale i tak ten zakres czasu "za dnia" będzie krótki. Tak jak np. dzisiaj - wyjeżdżałem w trasę ok. godziny 16. Wróciłem chwilę po godzinie 19, a to już się wkrótce ściemniało. Dziś jeszcze zdążyłem dojechać przed zachodem słońca. A co przyniesie mi przyszły tydzień? W sumie nie wiadomo. Pewne jest jednak to, że przyniesie krótsze dni. Na ten przykład dzisiaj tj. 07.09 zachód słońca nastąpił o godzinie: 19:34. A już za tydzień 14.09 nastąpi godzinie 19:17. I tak co tydzień będzie coraz gorzej. A do tego dochodzi jeszcze durnota ze sztucznym przesuwaniem czasu. Więc z dnia na dzień tego dnia ubędzie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 910
Trasa nr [łączna]: 991
Trasa nr [na blogu]: 905
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 165
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 981 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 895 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2454.29 km
Stan Licznika Końcowy: 2504.67 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2505.04 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15077 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 15127 km
Maksymalna prędkość: 43.4 km/h
Przejechałem: 50.38 km
Przejechałem [msc]: 327.32 km
Przebieg roweru [rok]: 7185.85 km
Przebieg roweru [suma]: 39197.21 km
Przejechalem w 2021: 7185.85 km
Podroż dookoła świata (2021) 17.9646 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 97.993 [%] km
Czas jazdy: 02:39:52 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2250:28:47 h
Czas Jazdy Suma (2021): 449:55:07 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 19:36:46 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2473:54:55 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:16:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:36 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:23 h
Średnia: 19.01 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego znów prowadziła mnie wspaniałą, piękną historią jaka miała miejsce na szlakach mojej klasycznej Trasy 50-tki. Dzisiejszy wyjazd inauguruje także pewne ważne wydarzenie. Zbierałem się z tym zamysłem od wiosny. W końcu do niego przysiadłem. I to pomimo rosnących zaległości na blogu! Mam coraz więcej nie opisanych wpisów. Zamiast się nimi zajmować to sobie jeżdżę. A w planie jeszcze więcej jeżdżenia! Chciałbym spróbować, podjąć się pewnego wyzwania, w którym to postanawiam przez cały tydzień - codziennie - pokonywać trasę o długości min. 50 km. Powinno się to udać. Pogoda ma dopisywać jeszcze parę dni. Więc jak nie teraz to kiedy miałbym się za to zabrać? Te wyzwanie właśnie potrzebuje dobrej, stabilnej pogody. Myśląc o tym wyzwaniu robiłem dzisiejszą piękną trasę 50-tkę. Oryginalnie ta trasa nigdy równych 50 km nie osiągała. Stąd potrzebne jest "małe oszustwo". Zrobiłem je, wydłużając szlak trasy po moich rodzinnych Płotach. I upragnione 50 km wskoczyło :) Kolejna 50-tka zaliczona, zostało mi ich do zrobienia coraz mniej. Trzeba się starać i walczyć dalej. A jest o co. Myśl o 10 tyś km w roku, nie daje mi spokoju. Więc robię wszystko by sprostać wyzwaniu. Każde dodatkowe kilometry mają znaczenie. Każda trasa zresztą też. Nawet jeśli nie uda mi się zrobić przez tydzień 7 tras po te 50 km (co przełożyły się na zrobione dodatkowe 350 km) to nic nie szkodzi! Zawsze jakieś kilometry nabiję a to jest w końcu najważniejsze! Ważne jest też to aby jeździć i robić to regularnie. A ja tak właśnie robię. Czerpię jak najwięcej z tych rowerowych przygód. Fajne fotki, wspomnienia. A przy tym ma się też te ważne dla mnie kilometry! Kilometry oczywiście są ważne. I zwykle nie były dla mnie aż tak ważne. Teraz to jednak sprawa wyższych ambicji, które przyciemniają inne mniej istotne cele. Tylko kilometry, i kilometry ;) Aż przypominają mi się ponad czasowe słowa, które wypowiedziałem w trakcie trwania trasy: Antyrowerowe trasy. Uszczegółowię: w trakcie trwania dla mnie trasy. A dla MM przed trasą: czas to kilometry. Nie warto więc go tracić na głupoty. A to obiad a to coś tam. To tylko wymówki po to aby nie jechać, aby zrobić to jak najpóźniej. A przez to zostaje tego czasu znacznie mniej na jeżdżenie. To bardzo nieodpowiedzialne a tu także samolubne zachowanie. Zresztą to nie pierwsze incydenty, których dopuszczał się MM. Nie warto zawracać sobie nim głowy. Co do dzisiejszej trasy - poza wszystkim co wiadomo, trasa jej przebieg znany - dopowiem jeszcze jedną ciekawostkę. We wsi Sikorki (gm. Nowogrd) jest pewny opuszczony, częściowo bluszczem zarośnięty dom. Zarówno dziś jak i na ostatniej 50-tce z zeszłego tygodnia: Trasa "50-tka": nowy początek próbowałem uchwycić piękno tego miejsca.. Jest wyjątkowe. Odpowiednie światło, warunki. I naprawdę mogłoby być z tego wyjątkowe zdjęcie! Myślę, że w kolejnych dniach, tygodniach będzie o to nieco łatwiej. W końcu krótszy dzień, szybszy zachód słońca. I co najważniejsze a często pomijane: coraz mniej liści na drzewach. A pozostałe przybiorą piękne jesienne barwy. To uwidoczni nieco szczegóły, i zaklętą w nich magię tych wyjątkowych, niestety zapomnianych miejsc. Z tą myślą i nadzieją pokonywałem dalsze trudy dzisiejszej trasy. Choć największym trudem było w ogóle ruszyć i pojechać. Tylko w pierwszą stronę do Grabina miałem pod wiatr. Potem już jechało się znacznie lepiej. Mając wiatr w plecy albo boczny. Każda trasa ma pewne słabe strony. Pojawiają się wątpliwości przez które trzeba przebrnąć. Nie poddawać się i walczyć do końca! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)