Dzisiejsza krótka trasa, gdzie się zastawiałem czy w ogóle jechać. Jakoś się tak na siłach nie czuję dzisiaj na jeżdżenie. W ogóle tak od wczoraj czy właściwie od początku tygodnia za dobrze się nie czuję. O wiele słabiej niż zwykle. I to wpływa na to, że nie za bardzo chciało mi się jechać. Gdziekolwiek. Ostatecznie jednak dość późno jak na moje standardy wyjechałem w tą krótką trasę. Liczyłem na to, że będzie brzydka pogoda . Taką zapowiadali od niedzieli: Trasa "50-tka" z 24.04 ale coś im nie wyszło. I te deszcze, burze i całe cuda które za tym miały się kryć po dzisiejszy dzień nie doszły. Co prawda tak dziwnie się chmurzyło ale tylko tyle. Nic z tego zachmurzenia nie wynikało konkretnego. Także nadzieje minęły, a trochę z niechęcią i bez "chce mi się!" poszedłem bardziej dla systematyczności czy konkretnego celu na ten rowerek.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1019
Trasa nr [łączna]: 1099
Trasa nr [na blogu]: 1013
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 57
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1088 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1002 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6430.87 km
Stan Licznika Końcowy: 6442.63 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6443 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19048 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 19059 km
Maksymalna prędkość: 29 km/h
Przejechałem: 11.76 km
Przejechałem [msc]: 588.77 km
Przebieg roweru [rok]: 1887.91 km
Przebieg roweru [suma]: 43142.22 km
Przejechalem w 2022: 1887.91 km
Podroż dookoła świata (2022) 4.7198 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 107.8555 [%] km
Czas jazdy: 00:41:27 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2497:55:25 h
Czas Jazdy Suma (2022): 127:01:14 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 39:05:40 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2721:21:33 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:47:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:13:42 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:05 h
Średnia: 17.21 km/h
Trasa była dość krótka i przewidywalna. W zasadzie jedynie do krzyża w Makowicach skąd wracałem. Zastanawiałem się czy nie jechać na Czarne. W końcu w pierwszą stronę było fajnie. Z wiatrem w plecy to było fajnie. Wracając by tak nie było. Jednak postanowiłem nie jechać nigdzie dalej. Po drodze zrobiłem parę zdjęć coraz wyraźniejszej i tu coraz piękniej wyglądającej wiosny. W sumie miałem taki cel. Tak podobały mi się te jasno zielone listki na drzewach, przyozdabiających drogę do Makowic. W zeszłym tygodniu jeździłem tam samochodem i mogłem je podziwiać. Jeszcze we wspominają niedzielę (wpis: #1018), miałem ochotę tam pojechać chociaż kawałek na Makowice aby porobić zdjęcia. Jednak brało mnie takie duże zmęczenie, że zrezygnowałem. Te zmęczenie rozlało się we mnie na kolejne dni i trzyma nie po dziś dzień. To może być efekt jakiegoś małego przeziębienia, które nie daje większych oznak poza osłabieniem. Bo się tak właśnie jakoś dziwnie czuję. Czasem z bólem gardła wstaję. Nie ciekawie to wygląda. Zresztą co się dziwić skoro dookoła nadal dużo jednostek osobowych przejawia symptomy chorobowe...
Z powodu błędu kamerki, coś się zadziałało nie zapisał się dzisiaj w ogóle LOG z GPSu. Więc ten wpis niestety nie będzie posiadał mapki z trasy.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)