Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie znowu ale niestety nie ostatni raz w dość trudne tereny jakie są w okolicy Brodnik. Cóż.. Piękne wiejskie strony otoczone powiatowym miastem Gryfickim. Jednak trudne do zdobycia. Drogi może istnieją a może nie - trudno na tę chwile jednoznacznie stwierdzić. Skupiając się jedynie na faktach - łącznik drogi między Brodnikami a małym lasem blisko ul. Chrabowej w Gryficach - jest w tej chwili w zasadzie nie dostępny. Podjąłem próbę jego zdobycia ale to bez gumowców nie podchodź. A nawet jeśli poszedłbym w gumowcach i tak nie mam pewności co się stanie i jak głębokie są tam kałuże - prawdopodobnie to wina zapchanych rowów melioracyjnych i drobnych ścieków wodnych, które tutaj przechodzą. To wszystko powylewało na te łąki, które już są zarośnięte. I teraz się sobie nie dziwię i nawet się w pełni usprawiedliwiam, że wczoraj tego łącznika nie widziałem i przejechałem obok. Jak miałoby mi się udać skoro to jest właśnie zarośnięte i pod wodą!? Za dużo pada... I w takim stanie to musi minąć naprawdę wiele dni z ładną pogodą aby to wszystko wyschło. Problem jest jednak taki, że w przyszłym tygodniu mają powrócić deszczowe dni. A w takim układzie to nie wiem kiedy byłoby mi dane tutaj wrócić i kiedy w końcu pogoda by się uspokoiła... Na dłuższy czas. Może w sierpniu? A może nie... Wstępnie czyli analizując sytuację na dzień dzisiejszy - mam w planie tak zakombinować aby jeszcze w tym tygodniu się tutaj wybrać. Będąc oczywiście odpowiednio przygotowanym do tego co zastało mnie na miejscu (gumowce, buty i skarpety na zmianę). Cieplejsze dni również pomogą. W słońcu i temp. bliższych +30℃ będzie się jechało przyjemniej i szybciej podeschnę po ewentualnym wpierniczeniu się w te wielkie kałuże. Trudno powiedzieć jak tu jest głęboko. Na wjeździe od strony Gryfic bo stąd się wbijałem jest jedna wielka kałuża. A co jest dalej? Pozarastane i mokro. Nie pchałem się w to. Pomimo tego, że bardzo chciałem to ostatecznie nie udało mi się tu wbić. Poczekałbym z powodzeniem kilka dni i np. na spokojnie wybrał się w przyszłym tygodniu - gdyby było tak, że do przyszłego tygodnia by nie padało. A prognozy są niestety bardzo pesymistyczne. Nie dość, że przyszły tydzień zapowiada się deszczowy to jeszcze z ochłodzeniem. Temp. maksymalne w lipcu w moim regionie nie przekroczą 20℃... I to mają być wakacje to ma być lato?! Kilka cieplejszych dni okupionych ulewami i bardzo gwałtownymi burzami, które spowodowały wiele szkód... Szczerze? Nie chcę czekać i wracać do tematu. Jestem zdeterminowany do tego stopnia, że może nawet jutro (tj. 19.07) się tutaj na nowo wybiorę i przejadę tą cholerną drogę tylko po to aby już nigdy więcej tutaj nie wracać. No chyba, że się kiedyś coś zmieni ;) No ale co ma się zmienić w takich miejscach? Tutaj raczej zabudowy nie będzie. I nie będzie również cywilizowanej drogi. A szkoda - jakaś szeroka, utwardzona droga by się przydała - taki ciąg pieszo-rowerowy z Brodnik do Gryfic omijając główne arterie drogowe gdzie za bezpiecznie to, to nie jest. Dzisiaj kolejny dzień przekonuję się o tym, że kierowcy mają mocne pierdolnięcie - na drodze DW109 na której znalazłem się zarówno wczoraj jak i dziś. Tylko, że dzisiaj byłem tutaj dłużej... Jechałem w dwie strony do Brodnik (w zasadzie kawałek za nie). I wracałem kawałek za Brodników po dość ruchliwej drodze DW109. Podobnie jak wczoraj było tutaj multum pojazdów - najwięcej szalejących osobowych aut różnej marki i typu. A potem ciężarówki. I sporo pojazdów rolniczych - którym trudno się dziwić. W końcu trwają żniwa. A zapowiadane deszcze - jedynie przyspieszają decyzję o ratowaniu zbiorów póki jest jeszcze co ratować... Kolejna ciężka trasa - dzisiaj nie było mi łatwo się wybrać. A sam wyjazd stał pod znakiem zapytania - no ale o tym jeszcze opowiem i do tego wrócę w drugiej części dzisiejszego wpisu.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1464
Trasa nr [łączna]: 1542
Trasa nr [na blogu]: 1456
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 11
W tym roku: 108
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1528 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1442 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 22611.5 km
Stan Licznika Końcowy: 22637.68 km
Stan Licznika Końcowy2*: 22487.66 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1020 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1046 km
Maksymalna prędkość: 31.5 km/h
Przejechałem: 26.18 km
Przejechałem [msc]: 355.3 km
Przebieg roweru [rok]: 3478.85 km
Przebieg roweru [suma]: 59337.43 km
Przejechalem w 2024: 3478.85 km
Podroż dookoła świata (2024) 8.6971 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 148.3436 [%] km
Czas jazdy: 02:00:26 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3559:46:57 h
Czas Jazdy Suma (2024): 219:17:02 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 23:17:41 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3783:13:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:01:49 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:54 h
Średnia: 13.09 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego ostatecznie rozpoczęła się po południu a nie z rana. I nie było dojazdu do szkoły jak było wczoraj: Szkoła & Brodnicka Urbanizacja. A może to i dobrze? Z rana było jeszcze zimniej niż wczoraj. I wciąż wiał silniejszy wiatr. W odróżnieniu od wczorajszego dnia było jednak więcej słońca i momentami nawet cieplej. Jednak szału nie ma. I wciąż nie wierzę w to, że dziś temp. dochodzi do +25℃ bo tego się w ogóle nie czuje, że tak jest... Nie możliwe :] No dobra... Z rana nie czułem się za dobrze. Taki zmęczony i osłabiony. Miałem ciężką noc a podczas niej złe wręcz koszmarne sny. Miałem dzisiaj trochę zakombinować i pójść na pracę zdalną. Podjechać do szkoły, podpisać się na liście i pojechać na te Brodniki. A później do fryzjera do którego byłem umówiony na 12:30. Ostatecznie plan upadł. Byłem w szkole niechętnie bo niechętnie ale bez wyjścia: autem. W trasę ruszyłem po południu - z nową torbą na bagażnik - Nexello. Poprzednia mi się rozwaliła. Od zeszłego roku był zepsuty zamek. Była sklejona taśmą. Popękana i od środka zabrudzona roztopionymi słodyczami :D Wczoraj po trasie jeździłem pod Biedronkę, i odbijałem z niej na zakład samochodowy za którym kryje się ul. Wodna w Płotach i mniej uczęszczany paczkomat. Ten na ul. Słonecznej (przy pierwszym Dino w Płotach) jest wiecznie przepełniony. Więc częściej ustawiam zakupy na ten paczkomat. I przyszła wczoraj torba to pojechałem ją odebrać i jeszcze wczoraj była założona. A dziś dziewicza jazda. Przywykłem do tej rozwalonej nie zamykającej się torby i teraz jeździ mi się co najmniej dziwnie z taką w pełni funkcjonalną! :) W trasę ruszałem z myślą, że zaliczę te brakujące drogi w Brodnikach. Nie zdawałem sobie jednak sprawy z tego jak będzie to ciężkie wyzwanie. Podjechałem pod te Brodniki. Już polna droga prowadząca między Brodnikami a zalesieniem w stronę ul. Chrabowej było ciężką przeprawą. Błoto, pozostałe kałuże... A na koniec zalana polna droga. A nie dość, że zalana to częściowo zarośnięta. Gdyby nie to, że to wszystko stoi pod wodą to bym się na siłę przebił... Byłem zmotywowany i gotowy. Niestety nie udało się. Będę musiał tu wrócić - mam nadzieję, że w tym tygodniu się uda. Zamknę w końcu ten temat i nie będę do niego powracał. A tym czasem ruszyłem dalej przebijając się na Gryfice. Po drodze ruszyłem w tajemniczo oznaczone na mapie miejsce - taka jakby szkółka drzew. Prowadzi do niej nawet fajna utwardzona droga. Jednak do jej końca nie dojechałem bo z tej posesji wyjeżdżał chyba właściciel białym busem z wnukiem - bo to taki starszy gościu. Zapytał czy ja do niego. A ja mu na to, że nieee. I zapytałem dokąd ta droga prowadzi i czy przypadkiem nie wyjadę pod Brodnikami? Oczywiście wiedziałem, że nie ;) No ale nie musi o tym wiedzieć. Gdy poinformował, że ta droga donikąd mnie nie doprowadzi to zawiedziony, że nie udało mi się dojechać dalej... Wróciłem. Wjechałem w ul. Chrabową a z niej w ul. Trzygłowską. Jest tutaj obiekt ZUK związany z uzdatnianiem wody. To była dobra miejscówka aby puścić drona i zrobić tutaj loty, które zrobiłem z rekordową odległością prawie 1.5 km udało mi się tego drona puścić nim zacząłem tracić sygnał. Zrobiłem kilka zdjęć i kilka ujęć video tych stron z potencjalnym poprowadzeniem drogi - obwodnicy Gryfic od Jabłonowa do drogi DW109. Jeśli ten odcinek drogi ma faktycznie powstać to jedyna możliwość jego zrobienia jest przed plantacją kwiatów w Jabłonowie, przecinając tutejsze pola i ul. Chrabową za istniejącymi zabudowaniami i wychodząc za ul. Żwirki i Wigury w Gryficach. W tym układzie prawdopodobnie tutejsze zalesienie nie ucierpi ale nie będzie możliwego przejazdu (na skróty) z Gryfic od ul. Trzygłowskiej do drogi DW109 lub Brodnik a dalej już według uznania - najpewniej w stronę "Ścieżki Zdrowia" i drogi do Lubina lub na Brodniki. Ten przejazd na dzień dzisiejszy istnieje ale w przypadku powstania II albo III części obwodnicy Gryfic (w zależności od tego czy zadanie będzie dzielone na trzeci etap) - ten przejazd przestanie istnieć. To co miałem tutaj zrobić to zrobiłem. Zacząłem powoli wracać do drogi DW109. Wracałem do niej przedzierając się przez pole przy linii drzew. Wydawało mi się, że tutaj była oznakowana na mapie droga.. Tyle, że przyrosła. Po dzisiejszej trasie okazało się jednak, że tutaj żadnej drogi nie ma. I jedynie jakich dróg nie zrobiłem do tej pory to tego łącznika od miejsc gdzie dziś byłem do Brodnik gdzie byłem wczoraj: Szkoła & Brodnicka Urbanizacja. No cóż, jeśli nie uda mi się w tym tygodniu to i tak będę musiał tu wrócić... Może zrobię to przy okazji jeszcze jednej trasy w ramach Gryfickiej Urbanizacji? A jeśli będzie taka potrzeba - zrobię jeszcze jedną po tej jednej trasie... Do skutku ile trzeba. Mogę działać a tu muszę się spieszyć - bo jak już ruszą prace drogowe przy budowie II etapu obwodnicy Gryfic - o czym na razie nic nie słychać - będzie już za późno na jeżdżenie po tych drogach i tych miejscach w ten jeszcze nie naruszony sposób. Gdy w końcu wydostałem się z tych polnych dróg, zalanych pełnych błota i robactwa - znalazłem się w równie niebezpiecznych stronach. W objęciach drogi DW109.. Pełnej pędzących bez opamiętania aut. Sytuacja nie lepsza niż wczoraj z wieloma niebezpiecznymi sytuacjami... Na końcu tej przebojowej więc drogi miałem jednostronne ścięcie się z zawodowym kierowcą lawety na rejestracji ZDR... :) Jednostronne mówię bo nic się do gnoja nie odezwałem. Przyczepił się o to, że zjechałem do środka drogi (skręcając w lewo) i niestety nie udało mi się na osiedle skręcić przed pędzącymi w stronę Gryfic autami. Więc ostatecznie musiałem się zatrzymać. Jak warunki na to pozwalają to przejeżdżam no ale nie przejadę pod samochód zmuszając go do hamowania bo to się różnie może skończyć. A ten pajac miał jakiś problem. Pewnie jego problem polegał na tym, że musiał zwolnić i odbić w prawo (jest miejsce). Gdy mnie mijał z otworzonego okna wybąkał do mnie słowa: trzeba było w poprzek stanąć. No kurwa ;) Trzeba było - skoro tak uczą jeździć zawodowego kierowcę (pewnie z kat. C a może i nawet C+E)... To ja się nie dziwię dlaczego jest tyle wypadków i tyle tragedii na drogach... Tak naprawdę nie wiemy jakich debili na tej drodze mijamy. A dziś podobnie jak wczoraj mijałem się z dużą ilością aut. A więc potencjalnie (jedynie czysto statystycznie) - z dużą ilością potencjalnych morderców i debili... Jest po prostu za dużo aut na tych drogach. Zbyt wiele się dzieje. Świat zbyt mocno pędzi. Wczoraj nękały mnie myśli o tym nadmiernym konsumpcjonizmie a dziś mogą o nieprzewidywalności zdarzeń na drodze. Za przykład niech posłuży ta jednostronna pretensja kierowcy lawety... No to chyba pretensja bo nie wiem o co pajacowi chodzi. Osobiście uważam, że stanąłem prawidłowo przy lewej krawędzi drogi bo co miałem zrobić? Po prawej stanąć czy uciekać na chodnik bo jakiemuś samochodziarzowi nie podoba się to, że na drodze pojawia się rower?...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)