29.06.2021
Jazda nr: 855

Tagi: jezioro_woswin, drzewa, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza wyjątkowa trasa, w ten upalny ciężki dzień - prowadziła mnie ciężkimi szlakami trasy Dookoła jeziora Woświn. Trasy, którą po raz pierwszy tak naprawdę zrobiłem w pełni, normalnie i mogłem się przekonać ile ona ma naprawdę kilometrów ;) To oczywiście nie jest moje pierwsze podejście do tematu. Pierwsze, pierwsze pojawiło się w 2020 r. na trasie: Dobra: Nowe trasy i awarie. Skończyło się jednak po serwisową awarią. Przygnębiające wspomnienia, może to one, może te wydarzenia z Kwietnia 2020 r., pchają mnie obecnie w stronę absurdu, gdzie mimo niszczejącego napędu, który działa coraz gorzej nie decyduję się na jego wymianę. Co gorsza ani na wymianę samego napędu ani coraz gorzej wyglądającej tylnej oponie, na której nadal nie skończyłem realizacji projektu #100 km w terenie, co mnie zaczyna już coraz bardziej denerwować. Nawet do tego stopnia mnie to denerwuje, że w końcu się za to wezmę i w tym tygodniu to skończę.. Jeśli chodzi o pełne przejechanie trasy Dookoła jeziora Woświn, swoją drogą piękne ale wymagające strony.. Miało to miejsce dopiero na trasie: Dookoła jeziora Woświn. Tylko jest pewne ALE. Wtedy, wówczas trochę jeździłem po lasach dodatkowo gdzie dobiłem trochę kilometra przez to mój pogląd na to ile ma dokładnie ma ta trasa był trochę zaciemniony. Zakładałem coś w granicach 115 km. Ale nie, trochę mniej :) Nie mniej dało radę przejechać ten dystans. Choć przyznam, że najbardziej psychicznie i fizycznie wykańczały mnie te górki, ta ogromna suma podejść.. I wiatr.. W drodze "powrotnej" już z wiatrem w plecy i mniejszą ilością wzniesień jechało się zgoła przyjemniej. No ale trzeba nadmienić pewne ważne dwa fakty, jakie są związane z dzisiejszym wyjazdem. Po pierwsze - nie jestem w pełni wypoczęty. Wczoraj też jeździłem: Trasa po pracy.... A po drugie jak na moje możliwości i możliwości Aurelii, a także wcale nie łatwe szlaki dzisiejszej trasy osiągnąłem naprawdę ładną średnią prędkość na poziomie ponad 18 km/h. Naprawdę nieźle! Należy podkreślić, że w ogóle w ostatnich dniach zrobiłem niespodziewanie dłuższe trasy: Trasa na Siekierki. A to przecież zawsze wymaga jakiegoś dłuższego odpoczynku, którego sobie nie funduję tylko jadę dalej... :) Pokonuję kolejne trasy, kolejne wyzwania.. Wybór dzisiejszej nie był taki bez powodu.. Nie jest to łatwa trasa, nie bywam tu często. I to były decydujące czynniki. Już kilka dni wcześniej, a w szczególności w dniu wczorajszym myślałem o tym wyjeździe. Życie obecnego napędu w Aurelii powoli się kończy. I jego dalsza eksploatacja nie zważając na nic nie może skończyć się dobrze. To w końcu padnie.. Więc postanowiłem w końcu zrobić z tym porządek! I idąc w utarte w 2020 r. schematy zrobiłem dziś PIERWSZĄ z DWÓCH pożegnalnych tras dla napędu. Prawdopodobnie drugą trasę zrobię w przyszłym tygodniu a zaraz po niej jadę na wymianę całego napędu włącznie z przerzutką. Nie ma co się oszukiwać obecnie wykorzystywany napęd przejechał kawał drogi, wiele tras.. I czas na niego. Czas dać mu odpocząć niż próbować nadal go męczyć. To się przecież dobrze nie skończy. A jestem teraz w takim momencie, w takich miesiącach w roku, gdzie się chce trochę pojeździć.. I mogą się zdarzać jakieś dłuższe wyjazdy. Po co mam za każdym razem ryzykować, że coś się stanie.. Pieprznie łańcuch, przerzutka czy zostanę bez przełożeń bo się łańcuch nie będzie na kasecie ustawiać.. Zęby są już nieźle zjechane. Mocno zniszczone są także kółka na przerzutce i to one bezpośrednio oznaczają koniec życia tego napędu. Myślę, że sam łańcuch i koronki kasety, zęby na środkowym blacie korby jeszcze trochę by wytrzymały. No ale właśnie ile to jest trochę..500 km, 2000 km? Przecież tego nikt dokładnie nie wie.. A więc dzisiejsza wyjątkowa trasa jest poświęcona tematowi z pożegnaniem obecnego napędu! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 860

  • Trasa nr [łączna]: 941
  • Trasa nr [na blogu]: 855
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 115

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 932 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 846 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12484 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12596 km

  • Maksymalna prędkość: 35.7 km/h

  • Przejechałem: 112.05 km
  • Przejechałem [msc]: 979.46 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4656.02 km
  • Przebieg roweru [suma]: 36667.38 km

  • Przejechalem w 2021: 4656.02 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 11.6401 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 91.6684 [%] km

  • Czas jazdy: 06:08:16 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2094:13:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 293:39:28 h
  • Czas Jazdy Suma (czerwiec): 59:38:04 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2317:39:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:30:28 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:13 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:06 h

  • Średnia: 18.27 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już zdążyłem wspomnieć wiodła niełatwymi wręcz ciężkimi drogami powiatu Łobeskiego a nawet powoli zmierzającymi do powiatu Drawska Pomorskiego. A to są takie górki, że ho ho. Gdybym miał jeszcze te lekkie przełożenia, których niestety nie mam tj. 28-32. A tak męczę się na 38-28 czasem ale na to nie liczę 38-30. Każdą górkę się czuje i nie jest ważne czy jest duża czy mała. Każda jest męcząca.. A na tej trasie wzniesień nie brakowało. Jednak to wzniesienia budują tą siłę, tą wytrzymałość, która pozwala mi jechać i jechać przez kolejne dziesiątki kilometrów.. Pozwala pokonywać wcale nie łatwe a także długie trasy. Zresztą czego oczekiwać, nie da się robić takich tras aby mieć cały czas prosto. Zawsze będą jakieś wyzwania, jak nie zniszczone drogi, to durni drogowcy, którym te słońce już dawno mózgi wypaliło. Dzisiaj się z takimi bandytami spotkałem i ich bandyckimi praktykami. No ale po kolei. Pierwsze debile dosłownie z dnia na dzień "remontują" drogę DW152 i to nie całą. Tylko od losowo wybranego miejsca do zakończenia inwestycji z przed lat (okolice Policko), gdzie faktycznie udało im się tą drogę zrobić. Ja co prawda na Resko jakiś czas nie jechałem. Ani rowerem ani samochodem.. Ostatni raz byłem na chrzcinach 13.06. A więc 2 tyg. temu. I wtedy nic nie zapowiadało tego, że ta droga będzie w taki sposób naprawiana. W trakcie wciąż trwającego 2021 r., była robiona inwestycja na DW152, banda bezmózgich pojebów, co pewnie uciekła z jakiegoś psychiatryka sypali na drogę gryz: Trio trudu: "300 tras później", że tak kurwa powiem w ich chorym umyśle rodziła się myśl: "naprawiamy drogę! robimy coś dobrego! budujemy wielką 4RP!"... Tu tak robili tylko po to aby 3,5 msc później i tak wszystko w cholerę zerwać. Ta ich szopka i tak nie wiele dała. Często się tym nie musiałem wkurwiać gdyż w tym roku wyjątkowo mało jeździłem na Resko. Ostatni raz rowerem w dniu 27.05 na trasie: Dobre trasy. No i przyznam, że ta niespodziewana inwestycja mnie zaskoczyła. A także tępo prac i bezmyślność ich przeprowadzenia. Prace rozpoczynają się kilkaset metrów za skrzyżowaniem Czarne - Słudwia. Dlaczego tu. A nie od samego skrzyżowania Czarne - Słudwia (53.78797623516271, 15.317558476553947)? I co z odcinkiem do Płotów, który nie był remontowany i też jest zły?! A w ogóle to się odgrażałem, że te skurwysyny nie mają prawa naprawiać tej drogi, bez zapewnienia inwestycji w DDR! Takowy nie istnieje. A więc traktuje się nabuzowanych wariatów w autach w dość komfortowy sposób. No i standard takich szybkich inwestycji, to nie tylko krytyczna jakość.. A także ciągnące się kilometrami wahadła. No ja się akurat na jedno załapałem. Pojechałem na czerwonym świetle, a potem musiałem tym kurwom jadącym z naprzeciwka zjeżdżać na świeży, wciąż lepiący się i śmierdzący asfalt. No ale nie było wyjścia. Stać tam w pełnym słońcu +30℃, i potem i tak nie zdążyłbym przejechać i tak.. A właśnie. Zastanawiacie się po chuj ten remont robią i czemu akurat tak a nie inaczej? Jebać odcinek do Płotów, nie jest przecież ważny. Ważny jest ten pierdolony owsiak i jego jebana impreza. Na czas imprezy: droga niech będzie O.K a potem się może rozjebać.. Ekspresowy remont DW152 - resko24.pl. Myślicie, że ekspresowe tempo to słowo nad wyrost?! Oni tę drogę dosłownie w tydzień czasu zrobili... A normalnie miesiącami się nie potrafią wyrobić. Do tego trwa czyszczenie lotniska z rur... Wielka rurowa akcja: Na szlakach rur & Narnia. Wszystko oczywiście pod dyktaturę owsiaka. Pod jego dyktaturę ten wiecznie nie nażarty skurwysyn z "syndyka" wypowiedział umowy na przechowywanie rur, za które tak ochoczo haracz w Grudniu 2020 r. brał. Teraz się wycofuje bo mu owsiak lepiej zapłacił. Dążę do jeszcze jednego wątku, który tak często jest pomijany w opinii publicznej. Żaden remont, i takie inwestycje nie są bez kosztowe. Tu cierpi natura. Tu cierpi natura, masowe, chaotyczne i niczym nieuzasadnione wyżynanie drzew wzdłuż drogi DW152. Temat drzew na jakiś czas umilknął, sporadycznie się pojawiał. Ale teraz znowu.. Jest to poważny temat.. Który widziałem nie tylko na drodze DW152 ale tu szczególnie. A także na powiatowej czy tam gminnej drodze z Reska w stronę Radowa Wielkiego. Wszędzie trwają wycinki na nowo. To one zajmowały mi czas i myśli na dzisiejszej próbie. A także błazenada na remontowanym odcinku drogi DW152. Uwadze mojej nie uszły również bandyckie zachowania na remontowaniu mniej ważnych dróg między Mieszewem a Cieszynem Łobeskim oraz między Wieleniem Pomorskim a Dobrą Nowogardzką. Tam jacyś niezidentyfikowani sprawcy, sypali kamienie na drogę. Zasypywali tylko niektóre dziury inne nie. Tamte zostawiają. Ale nawet to co zasypią wciągu kilku tygodni i tak popęka. A mnie to tak wkurwiało.. No do kurwicy cały czas mnie to doprowadzało.. Jak mi się te kamyki obijają o rower, jak wbijają w wcale nie nowe opony... Ehhh... I tak przechodzę do ostatniego wątku związanego z dzisiejszym wyjazdem. Mały urbex :) Małe zwiedzanie. Był otworzony "słup", gdzie istniała niegdyś przetwornica WN na ŚN (15KW na 0,4KW). Oczywiście prawie pusta, okradziona z godności i historycznych walorów.. Nie mniej skorzystałem z okazji i ją odwiedziłem :) Skoro otwarta to nie mogłem przejechać obok obojętny. A, że to już w drodze powrotnej.. Do końca trasy coraz mniej kilometrów. A tak mi się wydawało, że będzie to większe wyzwanie niż faktycznie było. W drodze do Cieszyna Łobeskiego może faktycznie było to wyzwanie. I pod wiatr, i upał dawał się we znaki. A także ciężar wiezionych wód i napoi.. Na początku myślałem, że 3 butelki z wodą, prawie cała 1,5L butla Spryta, oraz mała 1L butla Pepsi a także trochę puszek napoi to przesada.. Szybko jednak dotarło do mnie, że wcale nie.. Gdyż na trasie poszło większość z zapasów.. Upał.. Wykańczające kilometry.. Było ciepło, choć często się chmurzyło.. Temp. przekraczała +30℃. We znaki dawała się rzeźba terenu i wiatr. Tyle, że w drodze powrotnej może nie od razu z samego Cieszyna Łobeskiego.. A z drogi na Wieleń Pomorski.. Stąd było już nieporównywalnie lepiej i łatwiej.. Jeszcze tylko kawałek po DK20 był ciężki.. A potem było łatwiej.. Najfajniej było już za Żelmowem, choć małe kryzysy następowały to jednak trzymałem już lepszą prędkość i śmiało gnałem ku końcowi trasy, którą żegnam się z obecnie wysłużonym napędem w Aurelii, który jakby nie liczyć służył mi wiernie od 14 msc.. (od Kwietnia 2020 r.). Jeszcze parę dni posłuży ale to już naprawdę zbliżający się jego koniec..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29czerwca2021zdj1.jpgtrasa29czerwca2021zdj2.jpgtrasa29czerwca2021zdj3.jpgtrasa29czerwca2021zdj4.jpgtrasa29czerwca2021zdj5.jpgtrasa29czerwca2021zdj6.jpgtrasa29czerwca2021zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)