12.04.2022
Jazda nr: 1004

Tagi: drzewa, iglice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest w końcu w pełni udaną wyprawą "po pracy" tudzież dla mnie po szkole. Nie chodzi o to, że poprzednie się nie udawały! Tylko o kwestie czasowe. Wyjeżdżałem tuż przed godziną 15. Wracam przed godz. 20. Nadal jest jasno i co najważniejsze ciepło. Robię ponad 50 km dystans tak sobie po tych godzinach spędzonych w szkole. Dzisiaj to tak nie mniej połowę dnia w domu tak wyszło... Nie mniej taki nerwowy dzień był. Niezbyt udany. Wyszedłem szybciej bo by mnie trafiło do końca. Tu mam ten luz, tą sposobność, że mogę. Nie to co na tej jebanej policji, która każdego dnia doprowadzała mnie do kurwicy. Tu w szkole też się ostatnio nie dzieje za dobrze. Może ten okres zdalnej szkoły nieco zaburzał mi osąd, i nie wiele widziałem z tego co się dzieje. Teraz coraz bardziej dostrzegam tą bezczelność nauczycieli. Mają za dobrze. I w tym problem. Mają za dużo wolnego czasu, zbyt lekko podchodzą sobie do tej pracy i z tej dobroci im się w dupach przewraca. Wcale źle nie zarabiają. A jedyne co potrafią narzekać jacy oni przemęczeni i jak im źle. A jakoś nikt z nich skoro im tak źle - nie pali się do tego aby iść do normalnej pracy. W której nie mieliby takich swobód jakie mają w szkole. Coś we mnie powoli pęka, jak widzę jak to wygląda. Jak widzę podejście tych nauczycieli. Przykład taki z ostatniego piątku. Były zastępstwa. Nie było części nauczycieli i trzeba było komuś te godziny wcisnąć. Najłatwiej osobie która mieszka na miejscu. Miała mieć "okienko" pomiędzy zajęciami. To dostała tą lekcję dodatkową. A przy tym była taka oburzona, że jak to tak... Że ona miała mieć wolne. Ma plany. No kurwa. Szlak mnie trafia. Pracują za krótko i za mało. I jeszcze im źle. Czemu w innych zawodach tak nie jest?! Te życie zawodowe wygląda zgoła inaczej. Nie ma takiego luzu, i nie ma czegoś takiego, że sobie siedzimy te 3 czasem 4 godziny i domku już. A jak trzeba zostać dłużej to wielkie oburzenie... Nauczyciele powinni normalnie po 8h robić codziennie. Zmniejszyłaby się ich ilość. I nie mieliby takiego nie zdrowego podejścia. W ogóle to dzisiaj taki nerwowy od rana dzień miałem. Nic mi nie szło przez ten cholerny konkurs, na który robiłem dyplom. Później jeszcze drukowałem te cholerne dyplomy godzinami. Nie szło mi nic dzisiaj z tą cholerną drukarką 3D. Na dodatek jedna z głowic się zepsuła i nie chce działać... Na szczęście te urządzenie ma dwie. No ale jak będziemy tą głowicę dalej tak ostro używać to pewnie prędzej czy później też się zepsuje. Także taki dzień, może ostatnie dni takie. Coraz bardziej nerwowy w tej szkole się robię. Wnerwia mnie te podejście nauczycieli. Taka bezczelność z ich strony. Tak się odnoszą tym, że tak krótko pracują i jeszcze im źle. Jak na taką pracę i tak źle nie zarabiają. Więc nie rozumiem jak można mieć takie podejście?! Ja to gdybym mógł to bym z tej szkoły nie wychodził. A oni co?... Tylko pieniądze się liczą?! I nic więcej?... A byłem taki pewien, że jestem w znaczni lepszym miejscu. A tym czasem można się mocno zawieść co na niektórych osobach... I ich podejściu do życia, i do tej pracy. O ile można nazywać pracą bycie nauczycielem. Gdyby to było jeszcze z powołania. A nie tylko dla kasy i łatwego życia...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1010

  • Trasa nr [łączna]: 1090
  • Trasa nr [na blogu]: 1004
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 48

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1079 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 993 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 5985.73 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6042.74 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6043.11 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 18602 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 18659 km

  • Maksymalna prędkość: 33.5 km/h

  • Przejechałem: 57.01 km
  • Przejechałem [msc]: 188.88 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1488.02 km
  • Przebieg roweru [suma]: 42742.33 km

  • Przejechalem w 2022: 1488.02 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 3.7201 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 106.8558 [%] km

  • Czas jazdy: 03:30:11 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2471:22:22 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 100:28:11 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 12:32:37 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2694:48:30 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:30:31 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:35 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:49 h

  • Średnia: 16.29 km/h
Dzisiejsza trasa po tym nie tyle co męczącym co wnerwiającym dniu, prowadziła mnie wbrew sobie, wbrew logice na tą dłuższą wyprawę. Już od paru dni chciałem tu zajechać nawet na trasie: Antyrowerowe popędy. Z jakiegoś powodu ciągnęło mnie w te strony. A dzisiaj pogoda fajna. I wyszedłem szybciej ;) Tuż po godzinie 14 stwierdziłem, że mam dość... I nie będę się dalej wkurwiał. I sobie poszedłem. Potrzebowałem zmiany jaką dawał rowerek. Piękna pogoda za oknem tylko wiaterek dawał się we znaki. I tak ruszyłem na Starą Dobrzycę. Dość ciekawą drogą - wzdłuż drogi DW152, z której zjeżdżałem dopiero w Starogardzie. Tu może ciekawostka. Pierwszy raz tą drogą z pod Starej Dobrzycy jechałem w 2021: Niepowtarzalne przygody. Wiedziałem, że ta droga jest. Ale nigdy nie było okazji z niej korzystać. Aż w końcu nadszedł taki dzień. Dzisiaj to powtórzyłem. Szybko to sobie zaplanowałem - można powiedzieć, że na takim spowolnionym spontanie. Bo to było przemyślane poniekąd ale myśl pojawiła się dziś. Taka pogoda żal mi było nigdzie nie jechać. A znowu kręcić się blisko nie chciało mi się. A jechać gdzieś dalej... Niszczyła mnie myśl, że może za daleko, może nie dam rady. Może pogoda nie ta. Jednak udało mi się przewalczyć te chwile złe, pełne zwątpienia. Nie wiele myśląc, pod wiatr ale przed siebie jechałem do tego Starogródka. Prawie bez postoi. Stanąłem w sumie na chwilę 2x. Raz za Reskiem aby spisać sobie uwagi do trasy. A potem pod Dobrzycą aby sfotografować się z zakazem wejścia do lasu ;) Leśników z nadleśnictwa Resko nieco ponosi. Wali ich w tą pustą łepetynę. Naprawdę wali ich tak, że nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo. No cóż - chodziło oczywiście o nic innego jak o drzewa. Ceny paliw w tym najbardziej pożądanego diesla spadły <7 zł. Są na poziomie 6,97-6,99 zł/L. No ale poniżej <7 zł. Wiosna trwa w najlepsze. Więc się szkodniki pierdolone obudzili. I wywożą na potęgę te drzewa z lasów, tym samym usuwając pewne dowody swoich zbrodni. Ten proceder ma inne dno, na które warto zwrócić uwagę. Jeśli teraz powywożą, oczyszczą lasy z połamanych drzew - będzie jasne, że kolejne ścięte drzewa, będą kolejnymi nielegalnymi wycinkami. A nie pokłosiem pierdolonych wichur z początku roku 2022 r. Tylko co to zmieni? Jak wszyscy włącznie z rządem są skorumpowani i trzymają łapska na kasie z tych nielegalnych wycinek. Więc nikt z tym nic zrobi... Dla formalności - dzisiaj widziałem w sumie 7 takich aut. Wypchanych do granic przyzwoitości. Wywożących drzewa na trasie od Starogardu przez Resko. Gdy stanąłem spisać uwagę, że widziałem ich w sumie 5 (raz na drodze Resko - Płoty) i w sumie 4 od Starogardu - Resko - pojechały kolejne 2. Więc tylko na odcinku Starogard - Resko było ich w sumie 6. Niezliczona ilość wymordowanych drzew, całe hektary i kolejne czekające na wywóz lub wycinkę ciągnęły się od Starogardu po Starą Dobrzycę. Widok godny pożałowania. Nie mogłem na to patrzeć. Ani o tym nie myśleć. Na miejscu nieco zapomniałem o tych problemach. Nie na długo. Powróciły wraz z drogą powrotną przez Iglice. Kolejne wymordowane drzewa, ogołocone całe lasy. Coraz gorszy obraz ludzkiej chciwości i głupoty. Ten nie kończył się jednak na samych drzewach ani niezgodnych z rozsądkiem "napraw" dróg. Odcinek drogi Łabuń - Wielki pod Iglice. No trafiało mnie. Debile bezrozumne nasypali kamieni i zadowoleni - oni drogę naprawiają.... Ja pierdole. Kolejny brak poszanowania jakiegokolwiek logicznego myślenia spotkało mnie pod wsią Dąbie. Przed tym lasem, do którego czasem zajeżdżam, do lasu w którym częściej bywał kolega MM. Jest tam wieś "Porąbka". Chciałem ją zwiedzić. Nigdy w niej nie byłem. Jednak okazało się to nie możliwe, zważywszy na to, że rzekomo jest to wieś prywatna. Szczerzona przez tabliczkę z informacją, że to teren prywatny i, że mogą tam biegać luzem psy. Gdyby nie te psy miałbym to w dupie. Z psiarnią w sensie milicją sobie poradzę. Z jakimiś jebniętymi czworonogami - niekoniecznie. Nie chętnie ale odpuściłem. Co poradzę? Na tę chwilę nic. Pojechałem dalej wracając przez Dąbie do Modlimowa a dalej obecną DW112 do domu. Wróciłem do domu tuż przed godziną 20 - dokładnie o godzinie 19:24. Czyli przed dzisiejszym zachodem słońca, który dzisiaj następował o godzinie: 19:55. Fajna trasa, po męczącym dniu. Kilka ładnych zdjęć przy jeziorze w Starej Dobrzycy. I ta myśl aby wrócić tu samochodem na dniach. Może nawet jutro? Wstępnie takie plany mam. Połączyłbym to ze zwiedzaniem tutejszego dworku: Dwór Stara Dobrzyca, do którego jeszcze nie miałem okazji zawitać. Choć przymierzałem się do tego właśnie w 2021 r., wtedy planowałem zrobić to na 40 000 km z Aurelią. Jednak ta piękna trasa wypadła na X Rajdzie Dookoła Zalewu Szczecińskiego z tymi kutasami Gryfusami: X Rajd DZSZCZ - dzień 2. A potem już nie było okazji. Próbowałem namówić MM na tą trasę. Ale nie pojechał ze mną ani tutaj ani nawet do Starogródka... Antyrowerowe trasy. Ostatecznie PO PGRowskie budynki w Starogródku nie zwiedziłem do dziś. Tak samo jak dworku w Starej Dobrzycy: Niepowtarzalne przygody. A z nim nie jest najlepiej: Sypie się Dworek w Starej Dobrzycy - Resko24.pl - 2017 r.. Nie mniej mam dzisiaj takie szalone myśli, by pojechać tutaj jutro autem, z nową koleżanką JS... :) Która swoją drogą, już od jakiegoś czasu ze mną na rowerku nie była. Oj nie dobrze... nie dobrze...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12kwietnia2022zdj1.jpgtrasa12kwietnia2022zdj2.jpgtrasa12kwietnia2022zdj3.jpgtrasa12kwietnia2022zdj4.jpgtrasa12kwietnia2022zdj5.jpgtrasa12kwietnia2022zdj6.jpgtrasa12kwietnia2022zdj7.jpgtrasa12kwietnia2022zdj8.jpgtrasa12kwietnia2022zdj9.jpgtrasa12kwietnia2022zdj10.jpgtrasa12kwietnia2022zdj11.jpg


Mapa przebiegu trasy :)