Dzisiejsza trasa odbyła się po kilku trudach jakie wynikły z dzisiejszego dnia. Było warto. Zawsze jest warto jechać i nigdy się nie poddawać! Chociaż dzisiaj naprawdę było ciężko. Już sam dzień w pracy był ciężki i zaczął się od dopierdalania współpracowników o dosłownie bzdury. Poszło o ten jebany karitas, tego zasranego owsiaka. Nie mijając się z prawdą powiedziałem, że nie wpłaciłem na karitas to się do mnie dosrali.. Potem się dosrali czy jestem wierzący? Oo Oczywiście nie odpowiedziałem. W dupie ich mam. Nie podoba mi się sytuacja w pracy. To jest mobbing. Na domiar złego dopadła mnie migrena.. Nafaszerowałem się tabletkami.. ale i tak nie chciało przejść. Wychodziłem z pracy jak zawsze chwilę szybciej no bo nim dopakuję rower, nim się z nim przedrę przez korytarz to jest akurat. A dzisiaj się kierownik często kręcił, zobaczył, że mnie nie ma i wylazła kurwa za mną. Kurwa żal mu dupę ściska o bzdury o dosłownie jebane 3 minuty.. które by i tak się zmniejszyły nim dotarłbym do drzwi wyjściowych. A jakoś nie miałem ochoty tutaj gnić dłużej. Dalej mnie ćmiło, nie czułem się za dobrze, miałem nawet w zamyśle aby się zwolnić szybciej z powodu migreny. No ale wtedy musiałbym wrócić prosto do siebie, a trasę na Dino przełożyć na inny dzień. No chuj jakoś dałem radę, ale mniej zadowolony z przebiegu sytuacji, opuściłem ten kołchoz po 15.30.. Dojechać dojechałem i to jeszcze za widna, i nawet za widna wyszedłem ze sklepu! To był prawdopodobnie jednak niepowtarzalny czynnik, którym było brak kolejki do stoiska mięsnego jak i do kasy. Szybsze wyjście nie oznaczało jednak, że zmrok mnie nie dopadł. Dopadł po drodze. A wraz ze zmrokiem czyhające w nim niebezpieczeństwa i debilni kierowcy.. Jedna bardzo poważna niebezpieczna sytuacja i więcej niż jedna mniej niebezpieczna. W tym chamska próba zablokowania pasa rowerowego.. Z tymże ta próba była u początku dnia, gdy jeszcze do KWP jechałem.. Nie mniej działo się to pod przykryciem nocy..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 531
Trasa nr [łączna]: 613
Trasa nr [na blogu]: 527
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 7
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 604 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 518 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2654.19 km
Stan Licznika Końcowy: 2684.65 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2689.92 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14901 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14391 km
Maksymalna prędkość: 34.5 km/h
Przejechałem: 30.46 km
Przejechałem [msc]: 260.59 km
Przebieg roweru [rok]: 260.59 km
Przebieg roweru [suma]: 22826.32 km
Przejechalem w 2020: 260.59 km
Podroż dookoła świata (2020) 0.6515 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 57.0658 [%] km
Czas jazdy: 02:04:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1215:48:39 h
Czas Jazdy Suma (2020): 17:25:19 h
Czas Jazdy Suma (styczeń): 17:25:19 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1439:14:47 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:29:20 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:29:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:23 h
Średnia: 14.74 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia jest powrotem do klasycznego serduszka, którego zabrakło na ostatniej, pierwszej w roku takiej trasie: ZS: Magiczne szlaki Sklepu Dino.. Serduszka <3 Może to znak? ;) A raczej takie podprogowe wyznanie, że moim jedynym serduszkiem jest Aurelia.. :) Dzisiejsza trasa to kolejne wyzwanie, aby wstać rano, aby pomimo mroku i niechęci do niego jechać.. Zmierzyć się z wyzwaniem.. Nie jest łatwo, i mogę pewnego dnia polec. Tym bardziej, że praca mnie nie wspiera w mojej pasji, i w tym czego potrzebuję.. trochę spokoju i stabilności. A tutaj każdy dzień jest wielką niewiadomą. Może przynieść kolejne ataki w pracy, albo być normalny. Dzisiejszy przyniósł jednak ataki ze wszystkich stron. Dodatkowo dzień doprawiony migreną. Bardzo duża próba, której ledwo co podołałem. A wraz z dzisiejszą próbą napęd Aurelii przekroczył kolejną psychologiczną granicę.. Granicę 9 000 km. Obecnie zużycie napędu wynosi dokładnie: 9023 km. Bardzo dużo! Nie spodziewałem się, że tyle da się jeszcze wyjeździć. Mało tego, że się da to wyjeżdżam! Nie ma większych problemów na trasie, raczej coś normalnego jak czasami coś piśnie, strzeli.. W końcu ani łańcuch, ani kaseta ani tym bardziej korba nie jest pierwszej młodości. Sporo różnych warunków pogodowych przeżyło, różnych tras przetrwało.. W końcu mówimy o zakresie tras od: Popołudniowe testy osprzętu do dzisiejszej. Wpisy od ID=261 do ID=531, w których znajdują się 2 podsumowania roku (2018/2019), więc jazd jest w sumie: 268. Mówimy więc o 268 niezależnych trasach. Niezależne dni o różnej porze roku, niosące różną pogodę i historię każdego z tych dni..! I tak na przykład dzisiejsza historia to nie tylko chujowy dzień w pracy i włączające się u mnie emocje: "jebać policję, jebać zut, i wszystkich jebać". A także niebezpieczne sytuacje. Taka miała miejsce na ul. Topolowej w Mierzynie. Skurwysyn jakimś złomem (nie wiem co to za auto) sobie wyprzedza na czołówkę.. Mam to nagrane: Kutas wyprzedza. Masakra co się dzieje w tym mieście.. Inny pajac także w Mierzynie zwolnił i zrównał się ze mną wciągu drogi DK10, gdzie po lewej stronie jest DDR dzielone na chodnik. Ale nie ma zakazu jechać ulicą. A ja ulicą nie jadę, przez niebezpieczne sytuacje.. o tym mowa: ZS: Sklep Dino z 13.11.2019 r.. Także wiele z moich tras to przede wszystkim przetrwanie na niebezpiecznych drogach. A dzieje się źle.. Dzisiaj się udało ale jak będzie następnym razem?! Z przerażeniem patrzę w przyszłość i na to co przyniosą kolejne dni..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)