22.05.2020
Jazda nr: 606

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia miała wyglądać całkiem inaczej i miała być całkiem inną historią niż jest :( Dzisiaj miałem taki jakiś byle jaki dzień, czego odwzorowaniem jest taka byle jaka trasa, o której już w trakcie jej trwania myślałem w kontekście, że jest ona: taka sobie. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w tytule wpisu, bo to w sumie prawda. Taka sobie trasa.. A planowałem inną i znacznie dłuższą. Myślałem aby pojechać na trasie, która ma na blogu wiele tytułów, a można ją znaleźć poprzez tag: "trasa przygód". Trasa przez Golczewo - Upadły - Mechowo do Gryfic przez Popiele. Bardzo fajna, ale też męcząca droga. Byłby kolejny powód aby się denerwować na remontowaną drogę DW109. A w ostatnich dniach mam na co się denerwować, bo niestety parę razy samochodem tam bywam - byłem wczoraj, a dzisiaj to nawet 2x. I mnie po prostu kurwica coraz większa bierze na to, co się dzieje po drodze, jak nieumiejętnie, bezmyślnie prowadzone są od samego początku te nikomu niepotrzebne prace. No nie ważne, w końcu tematem wpisu nie jest remont drogi DW109. Ani nie jest użeranie się z błaznami z Urzędu Pracy. Nie musiałbym, szczególnie w dobie koronawirusa gdyby nie te zjeby z KWP Szczecin, co po roku użerania się i poświęcania dla nich postanowili się mnie pozbyć :( Mija miesiąc czasu od kiedy się to sformalizowało, pisałem nieco na ten temat we wpisie: Trasa "50-tka": mimo wszystko!. A jednak dalej się z sytuacją nie pogodziłem. W życiu mam taką prawdziwą karuzelę uczuć, kilka godzin jest ok, w niektóre dni jest ok, w inne włącza się u mnie tryb depresyjny.. I jeszcze te użeranie się z błaznami z Urzędu Pracy w Gryficach (UP). Ah szkoda gadać.. To powiem jeszcze jedno, że dzisiejsza trasa odbywa się w ten nieciekawy dzień, męczący - od rana taki zmęczony byłem, dwa razy autem w Gryficach, to jeszcze na koniec miałem silną migrenę. Pozbierałem się jednak jakoś, było już bliżej godziny 17. Postanowiłem pojechać już nie na planowaną trasę ale aby w ogóle pojechać tak 30-40 km to mogłem na spokojnie robić.. I co się okazało, że uszkodziły mi się kable USB, miałem dwa kable USB, którymi miesiącami (a właściwie jednym bo drugi mam zapasowy, prawie nie używany) ładowałem akumulatorki do kamerki.. A dzisiaj już takie ładowanie nie działało na żadnym z kabli. Do tego, co jest oczywiste -.-, miałem rozładowane akumulatorki zapasowe i ten w kamerce.. Ostatecznie po nieco ponad 20 km, zabrakło mi energii.. Wszystko szło o kombinacje.. Skończyło się na tym, że suport z domu przywiózł mi kolejny kabel USB a ja mogłem kontynuować wycieczkę. Dzień i trasa nie należy więc do udanych..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 610

  • Trasa nr [łączna]: 692
  • Trasa nr [na blogu]: 606
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 86

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 683 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 597 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 774.86 km
  • Stan Licznika Końcowy: 804.92 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1844 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1875 km

  • Maksymalna prędkość: 34.4 km/h

  • Przejechałem: 30.06 km
  • Przejechałem [msc]: 544.8 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3250.42 km
  • Przebieg roweru [suma]: 25816.15 km

  • Przejechalem w 2020: 3250.42 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 8.126 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 64.5404 [%] km

  • Czas jazdy: 02:06:49 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1407:16:36 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 208:53:16 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 34:26:56 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1630:42:44 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:07:54 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:25:44 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:25 h

  • Średnia: 14.31 km/h
W dzisiejszej trasie to najgorsze są te wszystkie okoliczności z nią związane. Ciężka noc, dłużący się dzień. Te niepotrzebne jeżdżenie do Gryfic dwukrotnie. Nie dość, że się wkurwiam to jeszcze paliwo tracę. W normalnych okolicznościach to może nie byłoby tak źle, gdyby ta niepotrzebna przebudowa drogi. To chwila moment i się jest. A niestety normalnie to było a teraz już nigdy tak nie będzie. A do tego ja coś tak od rana przewidywałem, że będę się dzisiaj źle czuł. Idzie jakaś zmiana pogody znowu, może zmiana ciśnienia tych zasranych Niżów / Wyżów a to się źle kończy. Nie chciałem jednak odpuszczać sobie roweru, mam plany, jednym z nich jest przekroczenie granicy 26 tyś km z Aurelią jeszcze w tym miesiącu! Tzn. jeszcze w Maju! I byłyby po tym nowe przygody, nowe życie. Życie po 26 tyś km.. Chciałbym się odciąć tym samym od wydarzeń z trasy: "25 000" Aurelio !, gdy wkraczałem w granicę 25 tyś km.. No nie ważne, wciąż mam na to szansę. W końcu po dzisiejszej trasie do 26 tyś brakuje mi < 200 km, a mam na to jeszcze 9 dni. Wystarczająco dużo aby kilka tras (4-5) zrobić. No to musiałem zmienić nieco plany i oczekiwania do dzisiejszej trasy. Postanowiłem pojechać do Słudwii a dalej do Dobiesławia i wyjechać pod wsią Luboradź a z niej ruszyć do Modlimowa i z Modlimowa wrócić polną drogą do Bądkowa. To poniekąd dobrze mi znane strony, prócz tej polnej drogi, bo zdaje się, że od 2017 r. nie jeździłem po niej: W poszukiwaniu zaginionej drogi. To miałem nadzieję, że dobrze jadę, że trafię. No i faktycznie trafiłem ale nieco innym dojazdem do tej dróżki. No ale ważne, że trafiłem. Mając nadzieję, że wiem co robię ;) Trasa taka sobie, męcząca. Przejazd przez las jeszcze ujdzie choć dzisiaj miałem dziwne wrażenie, jadąc po śrutowej drodze, dziurach, takie dziwne wrażenie, że się wywalę zaraz, że jakoś niestabilnie jadę - takie jakieś dziwne. To jednak nie było najgorsze. Kamienna droga pod Luboradź, przez Kołomąć do normalnej gminnej drogi (Modlimowo-Łabuń Wielki) dawała się we znaki. To jest ok. 4-5 km do zrobienia, ale normalnie kurwica mnie na tym bierze. Prędkość rzędu 8-10 km/h.. Masakra jakaś. A na asfaltowej drodze na rozładowującej się baterii cisnąłem >30 km/h xD Potem polną drogą do Bądkowa znowu wolniej, ale już asfaltem to pocisnąłem. I tak pod okolicę żwirowni w Słudwiach, skąd wyjeżdżały dwie młode rowerzystki ;) Nie bez powodu o nich mówię, bo one zdążyły wyjechać, ja zjeżdżałem na przerwę techniczną (wymiana akumulatorka w kamerce) i gonię je z prędkością > 30 km/h XD Pod Płotami te młode dziewuszki dogoniłem, przegoniłem i pognałem dalej. Uff, jaki ze mnie się sportowiec robi. Niepokojące bo ostatnio coraz częściej sobie tak szaleję z prędkością.. Robię się takim Gryfusowym turysta, z prędkością turystyczną, dającą śr 30 km/h ;)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa22maja2020zdj1.jpgtrasa22maja2020zdj2.jpgtrasa22maja2020zdj3.jpgtrasa22maja2020zdj4.jpgtrasa22maja2020zdj5.jpgtrasa22maja2020zdj6.jpgtrasa22maja2020zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)