Trasa z dnia dzisiejszego, kolejna po: Super Maraton - objazd trasy. Wykorzystująca ostatnią na tę chwilę, pewnie przypadkiem występującą dobrą pogodę. Co z tego, że jest w miarę ciepło (ok. +14℃) skoro szybko robi się chłodno i zmaga się wiatr? A ten był największą przeszkodą. Prócz wiatru taka jeszcze nie pewna aura, o ile wczoraj było cały czas słonecznie to dziś się chmurzyło i dosłownie bokiem, ścięło moje regiony wielkie deszczysko, ciągnące się ogromną chmurą. Jakby z tego lunęło to by dobrze nie było.. A najgorsze jest to, że siła wiatru się zmaga z każdą godziną i na wieczór wcale nie wiele mniej a wręcz przeciwnie - coraz to coraz mocniej.. To jednak nie powstrzymało mnie przed tym by pojechać w jeszcze jedną trasę. Motywuje mnie do niej kilka kontrowersji - nieudane podboje tych stron, planowane już w Styczniu tego roku: Zimowe odkupienie
. A także niespodziewane informacje o bardzo niekorzystnych i niefortunnych zdarzeniach tj. remoncie fragmentu DW152. Nie dyskwalifikuje jej konieczności, tylko remont bez budowania DDR jest nie do zaakceptowania. Wręcz wprost żądam jego zapewnienia. Tu kurwy jebane jeżdżą jak wariaci, bez opamiętania nawet po tych dziurach. A co się będzie wyprawiać jak drogę jednak naprawią?! Jestem przeciwny takim durnym pomysłom. Naprawić drogę i niech sobie wariaci robią co chcą.. Oczywiście wszystko kosztem natury - kolejne wyrżnięte drzewa itd. Miałem przy tej okazji tej wycieczki na Resko nadzieję, na zrobienie dokumentacji z obecnego stanu drogi. Ten cyrk nie trwa przecież od tygodnia. To się ciągnie miesiącami. Nielegalne i durne próby naprawiania drogi już się odbywały. Błazny pierdolone sypały tu kamienie, a ja strasznie na to narzekałem... Przecież tiry i inne kurwy bez opamiętania tam zapierdalały stwarzając spore zagrożenie lecącymi w bliżej nieokreślonymi kierunkami kamieniami, które odpryskiwały się z pod ich kół: Trio trudu: "300 tras później". Czas mija a debilizmy się ich nadal trzymają.. A do tego te bezczelne informacje o planowanym remoncie: Planowany remont DW152. Jestem przeciwny i będę blokował inwestycje! Sposób ich realizacji jest zły. Drogi dla rowerów nie ma a ona powinna iść w pasie drogi wojewódzkiej nie chuj wie gdzie, i chuj wie jakiej jakości. Ma być dobry asfalt, co najmniej po jednej stronie drogi, idealnie by było po dwóch. I wtedy można zrobić porządnie drogę DW152 dla aut. Niech się tam zabijają sami... Ten artykuł, te powtarzające się brednie ostatecznie zdecydowały gdzie dzisiaj jadę. Na planowaną od kilku msc trasę - na Bezmoście!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 817
Trasa nr [łączna]: 898
Trasa nr [na blogu]: 812
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 72
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 889 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 803 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10408 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10449 km
Maksymalna prędkość: 36.7 km/h
Przejechałem: 41.1 km
Przejechałem [msc]: 650.03 km
Przebieg roweru [rok]: 2453.59 km
Przebieg roweru [suma]: 34464.95 km
Przejechalem w 2021: 2453.59 km
Podroż dookoła świata (2021) 6.134 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 86.1624 [%] km
Czas jazdy: 02:37:44 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1957:20:34 h
Czas Jazdy Suma (2021): 156:46:54 h
Czas Jazdy Suma (kwiecień): 40:10:11 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2180:46:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:05:24 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:39 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:45 h
Średnia: 15.71 km/h
Dzisiejszego dnia jak zaplanowałem tak zrobiłem. Po pracy i skromnym obiedzie będąc trochę zniechęcony po ciężkim wczorajszym wyjeździe, a także zmieniającą się na niekorzyść pogodą, która kilkukrotnie mocno się zmieniała podczas mojej wyprawy - pojechałem i nie żałuję, że pojechałem. Było ciężko nie mówię, że nie.. To głównie wina pogody, a nie jakiś innych czynników. No może zmęczenie też, ale pogoda.. Co z tego, że było ciepło skoro odczuwalna była znacznie niższa i szybko ta temperatura spadała, co nie pozwalało cieszyć się dniem. Nieustanna karkołomna walka z wiatrem i z typowymi problemami, które wprawiają mnie już w dalekie obrzydzenie... To już mi obrzydza malejące chęci do życia widząc to co się dookoła dzieje. Wszędzie masowo są wycinane, mordowane drzewa... A końca tego procederu nie widać. Świat w tym Polska rzekomo walczy ze śmiercionośną pandemią COVID-19. Zmusza się ludzi na różne sposoby do szczepienia się nieznanymi preparatami o nieznanych skutkach ubocznych i działaniach długofalowych, zmusza się ludzi do noszenia szmat na ryju pobłażliwie nazywanymi maseczkami.. A ja to nazywam wprost: KAGAŃCAMI bo to tym jest. Osobiście w tym procederze nie uczestniczę. Ludzie są mamieni tymi informacjami, straszeni. A tym czasem pod płaszczykiem tego cyrku trwającego od 2020 r., trwa masowa wycinka drzew. Wszędzie są one wycinane. Całe lasy idą pod piłę. Drzewa przy drogach także. I tak oto wycięli te skurwysyny bez rozumu kilkadziesiąt drzew wzdłuż powiatowej drogi z Reska na Lubień Dolny. Niezliczona rzesza drzew padła w pobliskich lasach, proceder trwał w 2020 r., w tym jest kontynuowany - chodzi o lasy przy wsi Makowice w stronę Reska, a także po drugiej stronie drogi od Dobiesławia w stronę Luboradzia i dalej pod Policko czyli w zasadzie tereny administracyjnie należące do Reska. A co robią tępi ludzie?! Chodzą grzecznie bezrefleksyjnie w szmatach bo im kazali. Kazali im się bać to się boją.. Poznajecie to? Była nawet taka piosenka, której słowa szły: Muszę już iść na rozkaz zostawić Cię
Na rozkaz spać i jeść
I odliczać każdy dzień
Czekaj napiszę długi list
Że zawsze tylko Ty
Że jeszcze tylko parę dni. Do obecnej sytuacji pasują słowa, że muszę na rozkaz się bać, i podporządkowywać durnym nakazom z "góry" pod wieloma środkami zmuszania UBywateli do posłuszeństwa. Czy naprawdę nie widać hipokryzji w tym co się dzieje!? Rzekomo trwa pandemia, umiera setki ludzi dziennie a najważniejszym celem ludzkiego ścierwa jest zabijać na potęgę drzewa, mordować zwierzęta i niszczyć cały budowany latami eko-system?! No przecież kurwa zasadzą nowe.. Tak kurwa zasadzą.. I wyrośnie kurwa las za 50 lat. Skoro w 2 lata doprowadzili do takich trat to co będzie za te 50 lat?! Co zdoła wyrosnąć?! Przyjdą kataklizmy i te patyczki szlak trafi. Ogrodzone nasadzenia aby zwierzęta tam nie wchodziły.. I jak to kurwa wygląda?! Żadnej ochrony przed wiatrem, słońcem. Świat chwieje się ku upadkowi na własną kurwa własną odpowiedzialność. Naprawdę mnie to nieopisanie wkurwia i dobija. A taką miałem całą drogę. Przecież wszędzie nie spojrzę ten cyrk trwa. To dobija, to mnie niszczy.. Jestem już zmęczony tym tematem i tym wszystkim co się dookoła dzieje... Jestem już tak kurwa zmęczony... Tym życiem i tym wszystkim... A każdy kolejny krok, pokonany kilometr dobija mnie bardziej. Tak mimowolnie dotarłem do celu podróży wsi Bezmoście, skrytej pośrodku niczego, za nią zryta przez ciągniki i dziki droga, prowadząca ku lasowi przy rzece Redze. Zniszczonemu, zrujnowanemu ludzką chciwością.. Zjechane, zniszczone drogi powielające wciąż niekończące się słowa o kurwach, i innych diabłach, splamiających te ziemie. Ile ja już razy wykrzykiwałem aby oni kurwa wszyscy wreszcie pozdychali aby te drzewa które tak ochoczo mordują, aby one ich po przygniatały, zmiażdżyły.. A tym czasem nic takiego nie ma miejsca. Ochoczy mord trwał nadal. A tym czasem przechodziła groźniejsza zmiana pogody, ta wielka chmura deszczu o której pisałem w pierwszym akapicie. Momentalnie zrobiło się tylko szaro i chłodniej.. Temp. wciąż wynosiła ok. +10℃ ale odczuwalna była o wiele niższa. Wiało mocniej, a ja zbliżałem się ku końcowej drodze. Pierwszy raz, jadąc pierwszy raz w nowych stronach pojechałem idealnie dobrze. Nie zbłądziłem.. Dotarłem na most przez rzekę Regę pod Reksiem i wyjechałem w mieście a nie na drodze za motokrossem w Resku.. Wyjechałem i pojechałem tj. planowałem. Pogoda się tylko pogarszała. Z wielkiej ulewy złapał mnie drobny deszczyk, silny wiatr, który towarzyszył mi już do końca trasy. Ostatnia droga, ostatnie kilometry były trudne.. I zniszczona droga DW152, którą nielegalnie chcą naprawiać, i wycięte dookoła lasy, i wkurwiające mnie, rozłączające się radyjko.. Wszystko doprowadzało mnie do kurwicy.. Jedynym pocieszeniem była piosenka, która dawała mi wczoraj nadzieje, i dawała dzisiaj: Нэнси - Листья падают. Pomiędzy tym jak się ochoczo rozłączała (wyrobione, zniszczone porty USB na powerbanku), jakoś jechałem dalej, nie zważając na pogarszające się warunki i wciąż malejące nadzieje.. Przecież dobrze to już było. Teraz może być tylko coraz gorzej..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)