20.05.2024
Jazda nr: 1419

Tagi: makowice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego była krótka i bardzo nie przyjemna pomimo pogody na poziomie ponad +20℃. Z rana była duchota, sugerowała jakąś burzę ale wszystko się rozeszło. Jedynie późnym po południem tuż przed wieczorem nieco popadało... Nie było to jednak nic groźnego. Większe problemy były jednak widoczne, podejrzanie ciemne chmury napływały w okolicę mojej rodzimej mieściny. W nas jednak nie uderzyło. Dookoła owszem. Jeden z większych problemów uderzył w Szczecin: Szczecin zalany - 20.05.2024 r. wszczecinie.pl. Mocniej padało również w Gryficach. A jak wspominam: u nas nie. Było przynajmniej na termometrach dość ciepło bo ponad 20℃... Jednak odczuwalna mocno w dół. Wiał porywisty silny wiatr, który sprawiał odczucie takiego chłodu. A jechałem jak na lato. Krótkie spodenki i koszulka a tu momentami taki chłód... Miałem w zasadzie robić klasycznie kółko: MAKOWICE-SŁUDWIA ale tak szczerze? To te chmury trochę mnie zniechęcały. W zasadzie nie powinny bo wiatr wiał w taką stronę, że odganiał te chmury. No ale miałem w planach podziałać trochę przy komputerze, zrobić bieżące sprawy nim narobią się duże zaległości. Nic z tego nie wyszło... No ale z chwilą gdy byłem na rowerze nie mogłem wiedzieć, że się nie uda! Ostatecznie nieco skróciłem sobie trasę - takie skrócenie to żadne skrócenie - mówimy o odległości ok. 3 km, co mogło by się przełożyć do tych 15 min trasy... Dzisiaj jednak nie zależało mi na kilometrach. Liczyło się samo to, aby się przejechać ze względu na to, że cały weekend nie jeździłem. A moja ostatnia trasa to była: Wichry i wiatry na Trasie 50-tce. Oczywiście nie było to planowane a stanowiło jedynie zdarzenie losowe w wyniku czego z weekendu wypadł rower. A tak byłyby trzy fajne wpisy i trzy fajnie spędzone dni w województwie pomorskim. Oczywiście takie fajne przygody i tak miały miejsce no ale bez roweru to nie to samo. Ze względu na pewne ograniczenia "prawne" i ograniczenia w możliwościach... No bo ile się przejdzie na pieszo? Jednego dnia z JS zrobiliśmy ponad 18 km... Bardzo dużo... Jednak jak ma się to do choćby 50 km rowerem dziennie? No trochę się autem nadrabiało no ale i tak szkoda, że ostatecznie na wycieczkę rowery nie pojechały. Ja się tak szczerze szykowałem na to, że w weekend pomimo ładnej pogody jaka była (okolice +25℃) codziennie.. Nie będę robił nie wiadomo jakich dystansów tym rowerem. No więc aby się "przejechać" i chociaż zrobić raz w tygodniu coś dłuższego pojechałem na tą trasę 50-tkę przed planowanym w piątek 17.05 wyjazdem: Wichry i wiatry na Trasie 50-tce. A pech? Pewnie pech... bo co innego... Sprawiło, że na początku trasy - wyjazdu na Kaszuby była awaria platformy rowerowej. Z dwóch stron popękało mocowanie "ramy" na rowery, które trzymało rowery. To się po prostu złamało, i na całe szczęście jedynie położyło na platformie. Bo równie dobrze to rowery mogły polecieć za samochodem na ruchliwej trasie S6... W ciężkich warunkach... Przyszło wracać do domu. Nie było daleko a więc było to rozsądne. Wróciliśmy... Zrzuciło się rowery i pojechaliśmy bez rowerów na tą wyprawę. Sama wyprawa bardzo fajna! Fajnie spędzony czas... Trzeba będzie powtórzyć tą wyprawę i koniecznie pojechać z rowerami. Tym razem może na dłużej? Teraz w zasadzie byliśmy "2 dni". Wyjazd z dojazdem w piątek. I w niedzielę powrót. Jedynie cała sobota na miejscu... A na pieszo to wiadomo. Ile to się zrobi? No te 18 km to i tak ładnie... No ale na rowerze np. zrobiłoby się 70 km. I jest różnica prawda?... No ale co było to się nie zmieni... Tak się zdarzyło. A więc aby nie wydłużać okresu "bez roweru"... Pomimo niepogody pojechałem dzisiaj... Zgodnie z moimi planami długoterminowymi miałem dzisiaj (20.05) - poniedziałek - mieć wolne od roweru. A ten planowałem na wtorek (21.05) - i nadal planuję. We wtorek szykuje się ładna pogoda (ok. 25℃). A ja się szykuję na jedną z najtrudniejszych cyklicznych tras: Dobre Trasy... Już się męczę tylko samą myślą o drogach, którymi przyjdzie mi jechać...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1427

  • Trasa nr [łączna]: 1505
  • Trasa nr [na blogu]: 1419
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 71

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1492 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1406 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 21283.5 km
  • Stan Licznika Końcowy: 21300.24 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 21162.94 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33765 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 33782 km

  • Maksymalna prędkość: 38 km/h

  • Przejechałem: 16.74 km
  • Przejechałem [msc]: 395.24 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2141.46 km
  • Przebieg roweru [suma]: 58000.04 km

  • Przejechalem w 2024: 2141.46 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 5.3536 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 145.0001 [%] km

  • Czas jazdy: 00:52:52 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3477:16:10 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 136:46:15 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 25:22:54 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3700:42:18 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:18:27 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:55:35 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:12 h

  • Średnia: 19.32 km/h
Dzisiejsza trasa stanowi jedynie przejażdżkę. I to niestety mało przyjemną. Po prostu za późno jadę :D Z rana czy przed godziną 13 było jeszcze bardzo fajnie. Gorąco wręcz duszno. Dopiero bliżej godz. 16 się popsuła ta pogoda. Mocniej wieje i to takim zimnym wiatrem. Chmurzy się. Blisko mnie przechodziły burze i deszcze - te mocno punktowo. W moją mieścinę nie walnęło choć po trasie dostałem alert RCB, który dotarł dokładnie o godzinie 16:26. A co najlepsze - dokładnie 8 minut po alercie wyszło słońce... I jedynie co to dalej wiało... No ale dobra... Wróciłem z nadzieją, że podziałam przy komputerze a nie podziałałem. Jakoś nie miałem ani weny ani sił do działania dzisiaj. Także wolne... Zbierałem siły i nastawiam się na jutrzejszy wyjazd. Alerty RCB się nie sprawdziły. I może dobrze? Mało szkód ta pogoda robi. I tak dzisiejszy wyjazd minął - krótko - pojechałem jedynie przez Makowice i lotnisko na skrzyżowanie Czarne - Resko. I z wiatrem w plecy wracałem wzdłuż drogi DW152 do domu. Jakoś nie miałem ochoty na Słudwia choć mogłem gdybym wiedział, że pogoda się nie popsuje... To mogłem - to jedynie 3 km więcej i tak maksymalnie 15 min dłużej. Miałbym sprzyjające warunki nadal boczny a później wiatr w plecy... No ale dobra. Dzisiejszy wyjazd nie jest w sumie taki ważny. Ważniejszy jest ten, który planuję jutro zrobić. Tylko czy się uda? No tego nie wiem, tak samo jak nie wiedziałem, że nie uda mi się zrobić dzisiaj nic konkretnego... No ale próbować czy planować zawsze można... A gdyby ktoś pytał skąd tytuł wpisu... To odnosi się on głównie do sytuacji z weekendu. Nie fajnej sytuacji. Awaria platformy, brak rowerów i drona na wyjeździe... Ta sytuacja mnie złamała. Po większych przemyśleniach postanowiłem ruszyć moje rezerwy finansowe. I zrobić zakupy w tym tygodniu... Kupić nowego drona, próbować spłacić poprzedniego i kupić oczywiście platformę na rower. Temat jest dość świeży i dość ważny. Pewnie się jeszcze do niego w kolejnych wpisach odniosę.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)