Dzisiejsza krótka trasa była taka w zasadzie dla zasady. Po w miarę ciepłym i fajnym weekendzie ta pogoda się tak zmienia, chmurzy, dziwnie tak wygląda. Nie widać tej stabilności jakiej by się oczekiwało. Do tego dochodzi zmęczenie i zniechęcenie. Jakoś nie palę się do tego aby jechać. Ostatnie dni jakoś mijają mi tak ciężko, w większości bezproduktywnie. I może to jest przyczyną takiego zniechęcenia rowerowego? No sam nie wiem czy mogłoby być to spowodowane. Mimo tego, że nie miałem ochoty w ogóle gdzieś jechać a co dopiero gdzieś dalej - zebrałem się w sobie i pojechałem na krótką trasę. Rozważałem kilka możliwości. jednak z braku jakiś realnych możliwości wybrałem trasę przez lotnisko w Makowicach. To jest taki kompromis między tym, że nie chce mi się w ogóle jechać, nie chce mi się gdzieś dalej jechać jak np. trasa na Brodniki. To w sumie tylko kilka km różnicy. Jednak z jakiegoś powodu miało to znaczenie. Więc wybrałem tą krótszą trasę. Aby omijać pierdoloną, niepotrzebną, wręcz zbędną ochronę na lotnisku Makowice, która jest tam ze względu na składowisko tego śmietniska, tych cholernych rur na gazociąg Baltic-Pipe.. Pojechałem wariantem trasy przez Słudwia do Makowic. Więc odwrotnie niż sugeruje stały tytuł trasy ;) Ważne jest jednak dla mnie to, że nie ważne gdzie i ile. Ważne, że w ogóle się zebrałem w sobie i pojechałem. To jest ważne.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 844
Trasa nr [łączna]: 925
Trasa nr [na blogu]: 839
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 99
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 916 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 830 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11673 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11692 km
Maksymalna prędkość: 28.6 km/h
Przejechałem: 18.75 km
Przejechałem [msc]: 18.75 km
Przebieg roweru [rok]: 3695.31 km
Przebieg roweru [suma]: 35706.67 km
Przejechalem w 2021: 3695.31 km
Podroż dookoła świata (2021) 9.2383 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 89.2667 [%] km
Czas jazdy: 01:05:31 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2035:40:35 h
Czas Jazdy Suma (2021): 235:06:55 h
Czas Jazdy Suma (czerwiec): 01:05:31 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2259:06:43 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:05:31 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:22:30 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:43 h
Średnia: 17.31 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego wiodła mnie w chmurnej dziwnej aurze pogodowej. Tak jakby chciało padać, jakby chciała być burza a z nie wiadomego powodu się nie pojawiała.. Trochę wiało. Było tak dziwnie. A ja pojechałem taki zniechęcony. Taki smutny przybijający był dookoła świat. A przecież takie ładne dni się zaczynają. Skończyłem dziś szybciej pracę. Mam długi weekend. Co najmniej do poniedziałku. Najbliższy piątek (04.06) jest za free wolny. Po prostu mamy wolne, i nie wlicza się to w wolne z urlopu ;) No pracownikom administracji też się należy, nie tylko nauczycielom. No i jak się uda, jak pojadę, czy nie będę wstanie od razu wrócić do pracy to wziąłem sobie dzień urlopu na poniedziałek (07.06). Ale to właśnie zależy od tego jak będę się czuł po weekendzie, gdzie czeka mnie spore wyzwanie w nie łatwej, długiej i na domiar złego nocnej trasie - w dużej części przechodzącej polnymi drogami, leśnymi też. Liczę, że będą szutry albo utwardzone drogi, niż wyjeżdżone takie piaszczyste, gdzie nie będę wstanie w ogóle przejechać. Nie twierdzę, że to ograniczenie roweru Aurelii. A raczej moje :( Nawet ten antyrowerowiec z Reska by sobie z tym lepiej poradził aniżeli ja.. No ale co zrobić.. Zapisałem się i raczej jadę bo to dla mnie sprawa honorowa. Choć mam spore wątpliwości. W ostatnich dniach jakoś ciężko mi się jeździ. Wpadłem z tego rowerowego rytmu. Pogoda też do rowerowania nie zachęcała.. Także będzie to pod wieloma względami spore wyzwanie, które prześladuje mnie w ostatnich dniach. Tym mocniej im bliżej tego czasu wyjazdu.. Tego dnia 05.06.. Gdy przyjdzie zmierzyć się z trudami tej trasy. Dzisiaj natomiast mierzyłem się z trudami dzisiejszej trasy. I politycznie wątpliwymi sprawunkami. Przez chwilę nawet miałem obawy, że siatkami ogrodzono dostęp do domków oficerskich na lotnsiku. Ale niee.. To tylko ogrodzone nasadzenia cholernych słoneczników, które kazał tu zasadzić owsiak. Oczywiście nie zniży się gnój do poziomu gdzie sam zakasałby rękawy i zasiał te cholerne słoneczniki.. I to tylko taki incydent na trasie.. Potem droga powrotna do szarej rzeczywistości w domu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)