Trasa z dnia dzisiejszego jest finałem moich zmagań z odnalezieniem tajemniczego miejsca na mapie: "Kuba" położonego między wioskami Olchowo a Kościuszki w gminie Nowogard. Pierwszy raz w te strony wybrałem się skoro początek kalendarzowych wakacji, z początkiem lipca na trasie: The Lost. Wówczas żadnego Kuby nie znalazłem, tak mi się wydawało, że wiem, która to droga - myliłem się o czym przyszło mi się przekonać w drugim podejściu w odnalezieniu Kuby na trasie: The Lost: Kuba. Ale znów racji nie miałem! Jakby to nie było to jednak miałem dwie fajne przygody i była motywacja aby przyjechać tu po raz trzeci. Ta możliwość pojawia się dość późno, już się powoli Wrzesień zaczyna - kalendarzowe wakacje dobiegły końca. A moje studenckie wakacje w sumie też się już kończą :( Więc to takie dobitki, ostatnich planów wakacyjnych - pojechać do tej Kuby! Co będę sobie zostawiał ten cel na przyszły rok nie? ;) Pojadę. A będąc szczerym, to zawsze wycieczka na Kubę, miała i inne korzyści. Mogłem być na bieżąco z tym jak postępują prace przy budowie drogi S6. W poprzednich wpisach, wspominałem iż w ubiegły weekend (01-02.09) miałem wybrać się do Szczecina samochodem - co miało mi pozwolić sprawdzić jak tam przebiegają prace nad budową S6. W końcu na szlakach jej budowy od kilku dni nie jeździłem. Co prawda po 15.08 byłem dwukrotnie w Szczecinie - w dniu 20.08 i 25.08. Więc od 25.08 kilka dni mija, od tego czasu nie wiem co się zmienia. A, że szykuję się mentalnie i fizycznie na projekt S6: Goleniów, to chciałbym wiedzieć czy ma on sens. Gdyby to zależało ode mnie, to bym najchętniej na ten Goleniów pojechał w Listopadzie. I być może tak zrobię, ale nie wiem jaka będzie pogoda, jaki będzie stan roweru i jaki będzie mój stan. A zrobienie 90 km, nie prostej trasy w dniu 11.11, może okazać się nie możliwe i co wtedy? ;) Także, mój dzisiejszy wyjazd na Kubę, czy poprzednie wyjazdy z wakacji dostarczają mi dodatkowo informacji jak idą dodatkowo postępy prac przy budowie S6 na odcinku Płoty->Nowogard. I z tego co widziałem dzisiaj idą obiecująco, chodź wciąż mocno odstają od tego co bym oczekiwał - i tym bardziej dziwi mnie fakt jak w przeciągu zaledwie 6-7 msc (bo nie które odcinki mają być gotowe w Marcu, inne w Kwietniu 2019) - ta droga miałaby być gotowa tak szybko. Może tak będzie - nie wiem. Póki co, postęp prac jest, tym większy jeżeli wezmę pod uwagę stan budowy z 15.08 gdy ostatni raz jechałem na Goleniów (Na szlakach S6 - Goleniów). Ostatni raz - ale jak będę miał bardzo dużo szczęścia to w tym roku pojechałbym jeszcze dwa razy na tą trasę, chodź jak mówię, nie jestem zbytnio przekonany do tego pomysłu - aby robić go we Wrześniu a w Październiku wydaje mi się to jeszcze mniej realne. No niestety - jeszcze trochę trzeba będzie się pomęczyć z budową tej drogi, i wynikających z tego powodu wielu utrudnień, których dzisiaj uświadczyłem.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 287
Trasa nr [łączna]: 371
Trasa nr [na blogu]: 285
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 100
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 367 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 281 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8142.23 km
Stan Licznika Końcowy: 8202.51 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8111.48 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7894 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7954 km
Maksymalna prędkość: 52.6 km/h
Przejechałem: 60.28 km
Przejechałem [msc]: 259.4 km
Przebieg roweru [rok]: 4649.36 km
Przebieg roweru [suma]: 15520.17 km
Przejechalem w 2018: 4649.36 km
Podroż dookoła świata (2018) 11.6234 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 38.8004 [%] km
Czas jazdy: 03:24:45 h
Czas Jazdy Suma (blog): 755:58:03 h
Czas Jazdy Suma (2018): 288:53:42 h
Czas Jazdy Suma (wrzesień): 15:23:44 h
Czas Jazdy Suma (ever): 979:24:11 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:50:56 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:20 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:38:03 h
Średnia: 17.73 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie w porannych godzinach, po godzinie 9 ruszyłem. Miałem cel ruszać szybciej - prognozy pogody na dzisiejsze po południe nie są zbyt obiecujące, może być deszczowo i nieprzyjemnie. A w takich warunkach robić fajną trasę, gdzie zależy mi na jakości nagrań - no to jest trochę bez sensu. Także ruszyłem wcześniej aby szybciej być, dojechać. I tam się ewentualnie na miejscu zakręcić :) Ruszyłem sobie w miarę spokojnie, w planach miałem dystans do 70 km. Ale tu nie o kilometry chodzi. Dzisiaj nie liczyły się dla mnie kilometry a odnalezienie Kuby. No ich samych kilometrów wyszło trochę mniej (60 km), ale to nic ;) Bo mówię, dzisiaj nie zależało mi na dystansie, nie zależało mi na czasie i innych osiągach a mimo tego, jakieś ładne osiągi udało się osiągnąć :) Ruszyłem wzdłuż drogi DK6, w szlakach budowy S6. Jeszcze przed Wilczyncem, tuż przy końcu Płotów obserwowałem jak wygląda budowa obwodnicy miasta, i widzę spore postępy. Jeszcze 15.08 był tam tylko piach, i syf, a teraz jest już asfalt. Jest lepiej :) Są postępy. Może coś z tego za kilka miesięcy będzie. I tak w dalszych miejscach też obserwowałem co się zmienia jakie są postępy. W kilku miejscach porobiłem zdjęcia i jechałem dalej - mijając Żabowo, i tą pseudo obwodnicę Żabowa do obwodnicy Nowogardu. Od kilku miesięcy tak jest, dokładnie od jednej z tras związanych z Kubą: The Lost: Kuba, gdzie wprowadzono taką pseudo organizację ruchu. Wówczas, w dniu 07.08 po raz ostatni jechałem starą DK6 między Żabowem a obwodnicą Nowogardu. Od tamtego dnia, po dziś dzień (a mija kalendarzowo miesiąc czasu), te miejsce się zmienia nie do poznania, i trwa tutaj bardzo dużo różnych prac i zadań budowlanych. Chodź na oko, nie widać tych postępów. I tak wkrótce dojechałem do samej obwodnicy Nowogardu - i obwodnicą, istniejącym fragmentem S6 pojechałem do Olchowa, skąd odbiłem na wieś Kościuszki. Im późniejsza była godzina, im bliżej tych po południowych godzin tym ruch na drodze coraz bardziej się zmagał. Największy przypadł na mój powrót z Olchowa, gdy już minąłem Żabowo czy nawet na drodze do Żabowa. Po prostu i dosłownie wszyscy się powściekali od zajebania tych różnorodnych ciężarowych pojazdów i wszelkiej maści innych maszyn na drogach. Bardzo patologiczna sytuacja, skoro jest coraz większy ruch na drogach i to aż do takiego stopnia to jest coś nie tak :| To jednak szerszy wątek, zostawię go na inną okazję. Teraz zabawiłem się w detektywa, szukając Kubę ;) Pojechałem przez wieś Kościuszki jak za pierwszym razem czyniłem, i skręciłem w drogę, która od początku wydawała mi się jako nie ta - a to była ta. Kamienne płyty, prowadzące prosto pod gospodarstwo rolne Chwiałek. Widać bogate skurwysyny zrobili sobie prywatną drogę na dojazd na swoją wielką posesję, która obłożona jest znakami "teren prywatny - brak wstępu". Zrobiłem tam kilka zdjęć, i ruszyłem dalej, dalej już polną drogą, ciężką do przejazdu. Tuż za gospodarstwem Chwiałek nie było w zasadzie przejazdu, trochę musiałem prowadzić rower. I wtedy wybiegł mi na przywitanie mały chojrak ;) Piesek tak bardzo chciał mnie oszczekać, tak się spieszył, że narobił za sobą tyle kurzu, że się zakrztusił tym kurzem - i nie było szczekania a tylko kasłania ;) Po czym zrezygnowany wrócił do siebie :( No i po co mu to było :P A ja sobie ruszyłem dalej, a jeszcze wcześniej zajechałem na te słynne jeziorko, które ma dwie nazwy jezioro Kościuszkowskie i Olchowskie. Pewnie właściwa nazwa będzie wynikała od tego, z którym z mieszkańców wsi rozmawiam ;) Nie mniej - nie ładne te jezioro, przynajmniej od strony Kościuszek. Bo nieco dalej od strony Olchowa nieco lepiej. Nawet ładny zajazd tam jest, domek drewniany, ławki, parking, można ognisko rozpalić. I gdy już stamtąd wyjeżdżałem (będąc już w Olchowie) natknąłem się na dwie młode kobiety ;) Prowadziły dorodne piękne konie <3 Jak bym mógł za chwilę nie zakręcić aby między nimi nie przejechać, no jakbym mógł! ;) Więc zakręciłem się koło nich, i skierowałem się już na wyjazd ze wsi Olchowo. Wracałem tą samą trasą, którą przyjechałem - po S6 do placu budowy w stronę Żabowa, i potem DK6 wciągu budowy S6. I właśnie w tej powrotnej drodze jak przyspieszyłem to to szło ;) W ogóle, dopóki nie dojechałem na te wioski starałem się jechać te ok. 20 km/h. Po tych wioskach, wiejskich drogach jechałem znacznie wolniej. Aleee. W powrotnej drodze to się działo! Na objeździe z Nowogardu do Żabowa to się nawet tak działo, że na prostej drodze udało mi się na chwilę przekroczyć barierę 50 km/h! A im byłem bliższy domu tym częściej jechałem z prędkościami nawet zbliżonymi do 40 km/h a nawet większymi niż 40 km/h! :O I tak np. w Lisowie jechałem ok. 37 km/h za samochodami, które tam mocno zwolniły. A za Lisowem do domu i po Płotowskich drogach?! Też dawałem równo... :) Więc krótki dystans nadrobiłem szybszą prędkością. Tym samym ustanowiłem nowy rekord prędkości - na prostej czy w ogóle nowy rekord maksymalnej prędkości na dokładnie 52,6 km/h! Wcześniejszy rekord wynosił prawie prawie 50 (bo ponad 49 km/h). I był to głównie rekord ze stromej górki ustanowiony na trasie Próba charakteru i siły z 2017 oraz tegorocznej trasie: Bałtycki wojaż. Ale nigdy dotąd nie udało mi się pokonać tej magicznej bariery 50 km/h. Aż do dzisiaj :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)