Trasa z dzisiejszego dnia (w końcu) doprowadziła mnie do wsi Zagórcze, której do tej pory nigdy nie miałem okazji odwiedzić a wielka szkoda bo bardzo fajna trasa - w przepięknym krajobrazie wsi znajdująca się :) Przejeżdżałem drogą przez Jasiel na Gryfice najczęściej, zawsze widywałem oznakowanie: Zagórcze 2 km. Ale nigdy dotąd tam nie pojechałem. Nigdy dotąd aż do dzisiaj! Dzisiaj nastąpił ten dzień, że zdecydowałem się na taką trasę i nie żałuję decyzji. Jak to najczęściej bywa w robieniu trasy pierwszy raz, były problemy ze znalezieniem odpowiedniej drogi, nie ma jednak tego złego - co by na dobry trening nie wyszło. Dzisiejszy dzień mieści się w ramach niezbyt długiego, ale za to wymagającego treningu pod kilkoma względami - pierwsze dotyczą rzecz jasna typowych problemów z rowerem, które dzisiaj nie odpuszczały, a druga terenów po jakich się poruszałem. Dzisiaj zdecydowałem się na bardziej wiejską przejażdżkę, wybrałem boczne trasy, i drogi w fatalnym stanie - kocie łby, żwirowe i gruntowe. Rekomendowały mi one jednak przepięknym wiejskim klimatem jaki mogłem podziwiać. Z trasy jestem zadowolony - nie jest to co prawda duży dystans, ale myślę, że wystarczy. W najbliższych dniach postaram się o zamówienie i wymianę zużytych elementów napędu roweru (łańcuch, kolba, suport, kasetę też trzeba wymienić niestety - mimo, że nie jest zużyta), oraz nie wiem czy nie trzeba będzie wymienić łożysk dla tylnej piasty (te łożyska podobnie jak napęd) zbliżają się do przebiegu 7k km. Więc najwyższy czas. Tylko suport zbliża się do przebiegu 14k. A te problemy, do tego inne życiowe problemy, niezbyt fajna pogoda - dzisiaj taka z przejaśnieniami - ale głównie pochmurno, chłodniejszy wiatr zwiastujący zmianę pogody w następnych dniach, utrudniają mi jeżdżenie i cieszenie się z wakacji. Okres przed wakacyjny w tym roku był wprost świetny! Ale okres wakacji, nie wydaje się zbyt dobry. Co prawda Lipiec dopiero trwa, mijają jego pierwsze dni. Ale raczej nic nie wskazuje na to, że się polepszy i będzie mi się jeździło lepiej. Oczywiście mimo wielu przeciwności losu się nie poddam i będę nadal regularnie jeździł. Moim planem jest raz w tygodniu zaliczać trasę ok. 100 km lub powyżej 100 km. I z tego planu nie zrezygnuję. Pogoda mnie nie powstrzyma, inne życiowe okoliczności również nie - chodź te stają się coraz dobitniejsze.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 257
Trasa nr [łączna]: 341
Trasa nr [na blogu]: 255
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 70
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 337 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 251 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 6337.96 km
Stan Licznika Końcowy: 6383.04 km
Stan Licznika Końcowy2*: 6327.74 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6086 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6131 km
Maksymalna prędkość: 33.4 km/h
Przejechałem: 45.08 km
Przejechałem [msc]: 231.8 km
Przebieg roweru [rok]: 2829.89 km
Przebieg roweru [suma]: 13700.7 km
Przejechalem w 2018: 2829.89 km
Podroż dookoła świata (2018) 7.0747 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 34.2517 [%] km
Czas jazdy: 03:02:55 h
Czas Jazdy Suma (blog): 648:12:56 h
Czas Jazdy Suma (2018): 181:08:35 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 15:10:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 871:39:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:31:44 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:16 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:20 h
Średnia: 14.86 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocząłem szlakami moich ulubionych terenów, ulubionych dróg. Wyruszyłem drogą DW108 do wsi Unibórz, z której mijać zacząłem prawdziwie malownicze tereny wiejskie, wiodące przez Ościęcin po Jasiel. Wkrótce za Jaślem zatrzymałem się na dłużej, na pierwszą w dniu dzisiejszy przerwę, po zrobieniu 22 km. To była połowa mojej dzisiejszej trasy chodź dzisiaj nie zdawałem sobie z tego sprawy. Plany miałem nieco inne, a nieco inne się zrealizowały. Aby było jasne moim głównym celem było pojechanie do Zagórcza a co dalej, to już taki cel poboczny. Zależało mi na przejechaniu drogą z Zagórcza do Wytoku. Podobno takowa istnieje :) Z pewnością jest i już nawet wiem gdzie jest, ale jak to bywa, i jak to bywało na trasie The Lost. Jechałem dobrze ale obrałem złą ścieżkę! To jednak nic złego! Naprawdę ;] Nie dzieje się nic tragicznego, dzięki temu wyjechałem w przepięknie malowniczym krajobrazie żółciutkich kwitnących zbóż, zamieszkiwanych przez różno-kolorowych mieszkańców, poczynając od czerwonych przez zielone i niebieskie robaczki, które swój dom wśród źdźbłu zbóż znajdują. Trafić na Zagórcze żaden problem. Przejechałem całą wieś, zawróciłem na jej końcu, i wyjechałem w polną drogę wśród źdźbła zbóż, przemierzając dalej w stronę wsi Wytok. Z pewnością na wieś bym trafił. W końcu te pola na nią prowadzą. Ale w pewnym momencie drogę przecięło elektryczne ogrodzenie i nie było wyjścia jak nie powrócić. Więc wróciłem, wróciłem z Zagórcza do Jaśla. I obmyślałem plany na dalszą podróż. Dojechałem po sam koniec wsi Jasiel, i pojechałem znaną mi drogą do wsi Wytok. Z Wytoku udałem się do Gardomina, z którego pojechałem polną drogą, która stanowi część trasy "20-stki" do Wanierowa. Po drodze, w wielu miejscach mijam wyraźne oznaki jesieni! Dopiero Lipiec, niegdyś radosny miesiąc wakacji, a w ostatnich latach taki szary, deszczowy, nie dość, że chłodny to i smutny :( A nade wszystko, prócz oczywistego szerzącego się zła w postaci niszczenia natury, karczowania lasów (co dzisiaj też widziałem. Przed Uniborzem, w lesie pracował ciągnik z kosiarką do drzewa) - rujnując do gołej ziemi - pozostałość natury, doszły jeszcze anomalie pogodowe! Kto to widział aby z końcem Czerwca czy początkiem Lipca kwitły kasztanowce, opadały z nich zżółknięte liście? A taki obraz ukazuje się od trasy Finał tras "50-tek". To dość smutne i przybijające :( Jesień zawsze była smutna. Ale Jesień nadchodząca w środku lata?! Ludzie aż tak zniszczyli środowisko, że teraz wszystko jest możliwe. Wkrótce nastąpił ostatni etap trasy, który pogrzebał świetną prędkość z jaką się dzisiaj poruszałem. Etap z Wanierowa przez Krężel po rodzime strony. Miałem jednak powód jechać tą drogą :) Chciałem mieć na nagraniu aktualne postępy w budowaniu obwodnicy Płotów jako część trasy S6. Takie poświęcenie, ale też okazja aby pojechać tymi drogami które wiodą trasą składającą się z kocich łbów, gdzie przyspieszyć się nie bardzo dało i dało się na niej jechać w przedziale (prędkości) 10-13km/h. Czasem wychodziłem do 14 km/h ale to rzadko. Im byłem bliższy rodzinnych stron tym częściej zmieniała się aura pogodowa - jak przyświeciło słońce to przygrzewało, gdy się chowało - wiało mocniej, było chłodniej. I od, taka pogoda. Zwiastuje ona zmiany pogodowe, pewnie kolejne dni będą chłodniejsze i deszczowe. Ucierpi na tym oczywiście rower i moje treningi. Które i tak w te wakacje idą słabo. Pogoda w wakacje 2017 r., do najlepszych nie należała, ale wtedy o dziwo radziłem sobie znacznie lepiej niż w tym roku.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)