05.05.2017
Jazda nr: 95

Tagi: AS, narnia, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza krótka trasa przybliża mnie do realizacji moich celów, marzeń i mimo paskudnej pogody (szaro, chłodno, wietrznie) - przybliża mnie do realizacji marzeń i utrzymuje mnie w przekonaniu, że konsekwentne działania mimo wszystkich przeciwności są tymi właściwymi i tak należałoby czynić. I związku z tym tak czynię. Mimo mieszanych uczuć co do tego czy jechać - pojechałem dziś na małą przejażdżkę wybierając się na nią dość późno - byłem pełny ambicji po ostatnim triumfie (trasa z 03.05.2017 - Podążyć za marzeniami), ale jednak się przeliczyłem. Sił brakło by mi na zrobienie 30 km (a w mych myślach nawet 35 km) się pojawiało. W trasę nie wybierałem się sam - jechała też moja matka i jej koleżanka, gdzie obydwie zjawiły się pod blokiem po godzinie 16. Ja już zdążyłem się ubrać i w drogę. Przejechałem 2 kółka obok bloku nim ruszyliśmy dalej w stronę Sowna drogą 108 - ale nie jechaliśmy teraz główną drogą tylko pojechaliśmy kocimi łbami na Krężel i tą paskudną drogą do wsi Sowno. To ciężki kawałek drogi. Dzisiaj sporo padało z rana, ziemia mokra, dziury pełne wody. A gdy już kocie łby się kończyły i była sama piaszczysta droga w wielu miejscach musiałem przeprowadzić rower, nie dałem rady tak przejechać po tym - błoto, błoto, i błoto. Byłem przeciwny aby tu skręcać to nie pogoda aby jechać takimi trasami. I już zdecydowanie lepiej było na drodze 108 którą wróciło się przez Sowno do rodzinnej mieściny i pojechaliśmy działkami przez całe miasto na cmentarz, i tam koło cmentarza się przejechałem po mieście kawałek, i wracało się już normalnie przez miasto i nigdzie nie jechało. Chodź miałem w zamyśle aby jechać do Makowic jeszcze - ale w tym sensie aby pojechać na wioskę i wrócić. No ale może dobrze, że się tak nie stało, nie wiadomo czy starczyłoby mi na to sił. Więc dzisiejsza przejażdżka skończyła się głównie jeżdżeniem po mieście.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 96

  • Trasa nr [łączna]: 181
  • Trasa nr [na blogu]: 95
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 31

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 178 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 92 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 800.44 km
  • Stan Licznika Końcowy: 819.2 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 34.2 km/h

  • Przejechałem: 18.76 km
  • Przejechałem [msc]: 110 km
  • Przebieg roweru [rok]: 680.66 km
  • Przebieg roweru [suma]: 6547.28 km

  • Przejechalem w 2017: 680.66 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 1.7016 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 16.3682 [%] km

  • Czas jazdy: 01:44:35 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 190:52:57 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 55:14:01 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 09:29:45 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 414:19:05 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:09:55 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:54 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 01:59:18 h

  • Średnia: 10.82 km/h
Dzisiejsze konsekwentne działania do których się tak odnoszę, mogą uczyć jeszcze małej pokory. Porywałem się przed wyjściem, że pojadę i zrobię nie wiadomo ile. Nie stopowałem się ani późną porą (jak na te wczesne majowe dni, to jednak po godzinie 16 to już nieco późno jest, mimo tego, że ciemno się robi po 21, ale całkiem zimno o wiele szybciej), ani pogodą - nie była zachwycająca. Bardzo pochmurnie, ciemno i wiał zimny wiatr ochładzający odczuwalną temperaturę. W zamysłach miałem zrobić nawet 36 km. Tyle, że połowa tego była jednak męcząca - zrobiłem 18 km dziś nie sądzę, że ponad 20 km byłbym wstanie. Jasna sprawa - nie jestem jeszcze na to gotowy a za właściwe regularne treningi wziąłem się dopiero z początkiem Maja.. To jednak jeszcze za mało aby być w pełnej formie - jeszcze wiele przede mną, jedne jest jednak pewne i nie podważalne - konsekwencja liczy się zawsze i będzie się liczyła. Nie ważne bowiem, że dziś zrobiłem 18 km a innym razem 40 km. Nie muszę z każdą kolejną trasą robić więcej niż ostatnio a odpowiednie przygotowanie się (mięśniowe) przyjdzie samo. Co innego przygotowanie psychiczne na które jestem jak najbardziej gotów, bowiem to ono wyznacza nam te maksymalne cele i to jakie możemy ponieść tego ofiary. Ci którzy zawodowo się tym sportem nie zajmują, albo bardziej hobbystycznie nie wiedzą co jest na rzeczy, ale wspomnę tak, z czasem do wszystkiego idzie przywyknąć.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05maja2017zdj1.jpgtrasa05maja2017zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)