Dzisiejsza trasa jest udanym projektem który miał mieć miejsce jeszcze w maju. No ale pogoda w ostatni weekend maja nie rozpieszczała. Miał być to dokładnie 28 maja. Wtedy miałem jechać w tą dzisiejszą trasę. Na wtedy umawiałem się na nią z kolegą GŻ. Wtedy się nie udało. A potem długo, długo było ciężko się na coś umówić. Zważywszy może na to, że w tym roku dość rzadko odwiedzam te niezbyt lubiane miasto Szczecin. W końcu jednak, po paru przygodach i trasach jakie miałem w ubiegłym miesiącu (Czerwiec 2022 r.) w końcu ruszyliśmy na tą wyprawę! No i naprawdę było warto. Pomimo tego, że początek lipca był dość lichy (bardzo deszczowy, spore burze) - które spowodowały wiele strat w ujęciu całego kraju - w dniu 01.07.2022 r. straż pożarna interweniowała prawie 4 tyś razy związku z wystąpieniem silnych burz a przy tym także silnych opadów deszczu. Te przynajmniej w moim rejonie były bardzo intensywne ale niestety również bardzo krótkie. Gdyby trwało to wiele godzin jak miało to miejsce pamiętnego 1 lipca 2021 r.... Efekty mogłyby być dobitniejsze. A tak? No coś tam pokropiło i tyle. W zasadzie poza Goleniowiem nie widzieliśmy nawet skutków tej burzy w naszych stronach. To tylko w Goleniowie spotkać można było pojedyncze złamane drzewa lub spore gałęzie. Można rzec, bo nie wierzę, że od wczoraj uprzątnięto wszystko, że burza była dla nas łaskawa i nie spowodowała większych problemów. A tego nie można powiedzieć o pozostałej części kraju, gdzie bywało również. Zresztą... To wszystko i tak wina ludzi. Są bezczelni. Nie uczą się na błędach i nadal niszczą planetę przez dalsze wycinki drzew. A to przecież będzie prowadzić do dalszych problemów z pogodą. Wspominałem o tym wiele razy przy okazji różnych sytuacji opisywanych na tym blogu. I wspominać będę pewnie dalej bo te zjawiska tylko będą nadal nabierały na sile. A wtedy nie wiadomo jakie będą ich dalsze skutki. Gdyby np. dziś wróciły takie wichury z jakimi rozpoczęliśmy 2022 r.? Przecież ich ofiarami stałyby się jeszcze nie zniszczone, nie wycięte drzewa... A więc kolejne nie przewidziane w tej sytuacji ofiary. A to w konsekwencji jeszcze mocniej wzmocni groźne zjawiska z którymi się spotykamy. I z całą pewnością nie zatrzyma to rabunkowej wycinki drzew w Polskich lasach. Ale co tam będę klawiaturę niszczył na takie wnioski. Zakończę tę część wpisu paroma istotnymi artykułami z serwisu TwojaPogoda.pl odnośnie ostatnich zjawisk pogodowych jakie przeżyliśmy: Nawałnice z 01.07.2022 r., Rekordowe temp. odczuwalne - TwojaPogoda.pl.. Z tego nie może wyniknąć nic dobrego. Tylko problem w tym, że od lat toczę taką głuchą batalię, sprzeciwiam się niszczeniu planety. A mocodawcy i ludzie przy władzy mają to... Zaślepieni zyskami. Tylko jak przyjdzie co do czego to oni nie poniosą odpowiedzialności. Tę poniosą niewinni ludzie. Tacy jak ja, czy Wy, którzy czytacie tego bloga.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1057
Trasa nr [łączna]: 1137
Trasa nr [na blogu]: 1051
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 95
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1125 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1039 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 7956.97 km
Stan Licznika Końcowy: 8059.8 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8060.17 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20570 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 20673 km
Maksymalna prędkość: 33.3 km/h
Przejechałem: 102.83 km
Przejechałem [msc]: 102.83 km
Przebieg roweru [rok]: 3505.08 km
Przebieg roweru [suma]: 44759.39 km
Przejechalem w 2022: 3505.08 km
Podroż dookoła świata (2022) 8.7627 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 111.8985 [%] km
Czas jazdy: 06:19:15 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2607:55:59 h
Czas Jazdy Suma (2022): 237:01:48 h
Czas Jazdy Suma (lipiec): 06:19:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2831:22:07 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 06:19:15 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:29:42 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:02 h
Średnia: 16.28 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpoczynałem w rozbudowanym do granic przyzwoitości mieście, które na dobrą sprawę ciągnie się i ciągnie wiele kilometrów w różnych stronach. Dla swojej wygody i z obawy, że z trasą nieco więcej niż 100 km mógłbym sobie jednak nie poradzić... Rozpocząłem dzisiejsze zmagania z os. Słonecznego. Takie stałe miejsce, już parę razy stąd ruszałem. jest tu KFC, fajna lokalizacja. Trasę rozpocząłem od małego zdenerwowania. Chciałem sobie zakupić prowiant na trasę właśnie w KFC. A ten nie został mi sprzedany. To jakiś głębszy problem bo kilka godzin później miałem taki sam w Stargardzie. A poszło o to, że nie miałem drobnej gotówki tylko rzuciłem im 200 zł banknotem. Tylko problem w tym, że w banku w którym odbieram wypłatę, nie chcą wydawać mi jej w mniejszych nominałach tylko walą właśnie takie. A potem trzeba gdzieś to zmienić. I jest problem. Koniec końców w Stargardzie mi sprzedali ale i tak kręcili nosem. Do czego to doszło, że nawet jak masz kasę to i tak nie możesz jej użyć... No dobra wracając jednak do samej trasy, była dla mnie ona częściowo czymś nowym. Pozwalała odkrywać nowe, dotąd nie znane mi drogi. Jaką jest droga z Płoni do Stargardu. Tu od razu miałem mały zawód. Ta zapowiadała się tak dobrze. A nie była w pełni utwardzoną ani asfaltową drogą. W części tak ale ta część to dopiero Kobylanka. Odcinek przez fragment Puszczy Bukowej jest piaszczystą drogą. Na całe szczęście nie była ona taka tragiczna, poza dosłownie sporadycznymi miejscami gdzie było nieco gorzej, dało się jechać. A co gorsza nie ma tu większej alternatywy. Droga asfaltowa z boku, która przecina tą niegdyś jednolitą puszczę jest drogą klasy ekspresowej (dokładnie droga S10). A przy niej nie ma jak to zwykle przy drogach S (ekspresowe) bywa - szutrowej drogi alternatywnej dla pozostałych pojazdów, które nie mogą tu wjechać. Może dlatego nie ma bo jest teoretycznie inna droga, ta właśnie leśna? Ale taką to niech sobie. No może nie jest to jakiś duży odcinek do tego Motańca (6-7 km) ale jednak czasowo wypada to różnie. Przy gorszych warunkach pogodowych również byłby to problem. A także zimą. Tego problemu nie ma np. jadąc na Stare Czarnowo, gdzie jest droga rowerowa asfaltowa. A tu przez puszczę takiej nie ma. To choćby szutrówka ale też nie. Jakoś się jednak dojechało, po drodze mijając jezioro Miedwie. Ciekawa miejscówka. Nie miałem do tej pory okazji tu być. Ale się pewnie wybiorę bo fajnie tu! :) I tak nasza trasa trwała dalej, aż pod rozrastający się z każdej strony Stargard. Do tej pory miasta nie ogarniałem. Aż do trasy, gdy trochę tutaj pojeździłem rowerem: Stargard: Wojskowa Pralnia. Wtedy już co nieco ogarnąłem te nieogarnięte miasto. A dalsza część trasy mimo, że trochę wzniesień i się trochę dłużyła ale była już znacznie szybsza i ciekawsza. Byle szybko minąć Stargard, i znaleźć się w Maszewie! Tam zajechaliśmy na dawną Octownię. Ta jednak nadal zamknięta. I dostępu do niej nie ma :( Z Maszewa nico trudniejszy ale za to szybko pokonany fragment trasy do Goleniowa. Tu zaszliśmy na dobre kebaby, które dały nam sił na dalszą drogę, na której częściowo w naszych rozmowach z kolegą, a częściowo w moich rozważaniach pojawiały się tematy np. aut elektrycznych. A tych ostatnio coraz więcej widuję. Prawie, że na każdej dłuższej trasie rowerowej mijam jakieś zielone tablice. Czyżby jakaś zielona rewolucja się nam szykowała? Obok tych pozytywnych zmian są te gorsze. Przez jakiś czas zapomniany temat. Drogi przez Łoźnicę na Kliniska Wielkie a potem Pucice czy Załom. Już dawno tu nie jeździłem. I dlatego chciałem zrobić taką trasę aby tu wrócić i zobaczyć jak to się zmieniło. A zmieniło bardzo mocno. I to na gorsze. Coraz więcej zabudowań. Ale także strasznie duża wycinka lasów między Łoźnicą a Rurzycą. Tam było tyle bioróżnorodności. A teraz straszą jedynie łyse pola. A do tego dalej ciągnie się niepojęta głupota władz tych miast. Tak duże, tak rozbudowane wsie jak Rurzyca, Kliniska czy potem Pucice. Pozbawione chodników. A za to coraz więcej sprzedanych działek, coraz więcej zaczętych budowli. A nawet bezpiecznej przestrzeni do życia nie ma. A na koniec - strasznie rozbudowująca się przemysłowa przestrzeń Załomia. Powstają tu nowe ogromne hale, magazyny. A to wszystko przy braku odpowiednich dróg. Czy naprawdę nikt tu nad niczym nie panuje? Mały odcinek trasy od początku Szczecina od Załomia po Dąbie. Raptem z 4-5 km? A doszło tu do kilku niebezpiecznych zdarzeń z winy kierowców samochodów. Brak tu chodników, ścieżek rowerowych. Jedyna tu droga, do niczego się nie na daje. A już na pewno nie do ruchu, który będzie się tu pojawiać w wyniku dalszego uprzemysławiania tego terenu. Widać nikt w tym cholernym mieście nad niczym nie panuje... I dzieją się tu takie rzeczy jakie dzieją. No cóż... Wkrótce zjeżdżałem przez Dąbie, wracając ul. Gryfińską na Słoneczne. Tak się okazało, że tyle razy co ja byłem w Szczecinie, co ja się tu najeździłem... Nie przejechałem (rowerem oczywiście) ani razu ul. Gryfińskiej! To jak nadarzyła się okazja aby nadrobić ten stan rzeczy to musiałem z tej okazji skorzystać. :) I tak w pełni zadowolony, przekraczając zrobione 100 km dzisiaj - zjechałem z tej pełnej przygód fajnej trasy, spędzonej w fajnym towarzystwie! :) Pozdrowienia dla GŻ i do zobaczenia na kolejnych trasach!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)