23.07.2023
Jazda nr: 1266

Tagi: JS, morze, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego podobnie jak piątkowy wyjazd -> Wyspa Chrząszczewo. Poprowadził mnie do Kamienia Pomorskiego, dzisiaj w taki w sumie szary, smutny dzień. Nie było tak fajnie jak się spodziewałem. No może z rana jeszcze fajnie. No ale później? Głównie szaro, chwilowo były większe opady deszczu, które przeczekaliśmy przed trasą. Jednak dzisiejszy dzień musiał się udzielić każdemu... Może pewne nie porozumienia, może inne wydarzenia jakoś wpłynęły na to, że nie była to tak fajna trasa (mimo niepogody) jaka mogłaby być. Jednak pewne zaplanowane na nią atrakcje i tak były - gofry w Kamieniu Pomorskim. Choć takie dobre to nie były - przez bitą śmietanę, która nie tylko w moim odczuciu ale także JS była przesłodzona... Jeśli robią sami i ostatnio było ok... To może dzisiaj się nie poszczęściło. Bez spróbowania ponownie, i dania sobie drugiej szansy na ocenę tego miejsca - nie będzie można wydać obiektywnego osądu. Także poprzestańmy na tym, że pewne zaplanowane na dzisiaj atrakcje były. Pewne nie planowane i w sumie nie potrzebne wydarzenia - niestety były. No ale tak bywa. I nic się teraz nie poradzi na to co było a co mogło jakoś wpłynąć na dalszą część dzisiejszej trasy, która nie spodziewanie od początku szła jakoś topornie. Z początku jechaliśmy do Trzebieszewa. A dopiero później na gofry, przejazd po Kamieniu, w tym pięknym parku miejskim w Kamieniu i dopiero na koniec przejazd po Wyspie Chrząszczewo. Kto wie czy gdybyśmy nie zastosowali innej kolejności dzisiejsza trasa nie wyglądałaby inaczej a tytuł dzisiejszego wpisu nie mógłby być inny? Choć był to taki smutny dzień. Nie od razu, ale gdy zrobiło się tak deszczowo, pochmurnie. Przez większość czasu dokuczał taki lekki deszczyk, silniejsze podmuchy wiatru. Ogólnie było jakoś zimno tak... I mało przyjemnie. A od morza to już w ogóle. No tylko technicznie ujmując przy samym morzu nie byliśmy... Co najwyżej przy Zalewie Kamieńskim.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1273

  • Trasa nr [łączna]: 1352
  • Trasa nr [na blogu]: 1266
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 106

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1340 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1254 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 16404 km
  • Stan Licznika Końcowy: 16440.19 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 16320.79 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 28879 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 28915 km

  • Maksymalna prędkość: 37 km/h

  • Przejechałem: 36.19 km
  • Przejechałem [msc]: 598.03 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4085.62 km
  • Przebieg roweru [suma]: 53139.87 km

  • Przejechalem w 2023: 4085.62 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 10.214 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 132.8497 [%] km

  • Czas jazdy: 03:20:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3164:07:26 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 279:25:38 h
  • Czas Jazdy Suma (lipiec): 41:39:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3387:33:34 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:58:30 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:10 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:08 h

  • Średnia: 10.86 km/h
Dzisiejszy wyjazd można uznać za taki dwuczęściowy. Z początku trasy pojechaliśmy przez ważniejszą część Kamienia Pomorskiego, po drodze DW107 aby odbić z niej na drogę DW103 do Trzebiatowa. W tych godzinach panował jeszcze zmożony ruch aut, który uspokoił się na wieczór - i spadł nawet do akceptowalnych poziomów... Ja mam cały czas w pamięci sytuację z piątku: "Chodnik to TWOJE MIEJSCE" - CHAM z rejestracją HAM. Zachęcam do przeczytania opisu bo na nagraniu słabo słychać o co chodzi. Mimo, że sytuacja z piątku to z tyłu głowy gdzieś to miałem i tak byłem gotowy na jakąś konfrontację gdyby komuś nie podobało się to, że zgodnie z przepisami (a nie można zabronić legalnej czynności), jadę po ulicy a nie po chodniku. Ta droga szczególnie w sezonie może być kontrowersyjna... No ale nie ma innej możliwości. A to obowiązkiem miasta byłoby zabezpieczenie funduszy i przedłużenie już istniejącej (co najważniejsze) - asfaltowej - drogi rowerowej do pewnego momentu na ul. Dziwnoskiej już za rondem im. Kardynała Wyszyńskiego, w której to z lewej strony (nie ma możliwości legalnie tam wjechać... trzeba przeciąć podwójną linię ciągłą) - jest już droga rowerowa. Gdyby było jakiekolwiek połączenie do niej nawet po jednej stronie drogi - rozwiązałoby to raz na zawsze te konflikty. A tak... Z jednych konfliktów były kolejne. Pierwsze już na drodze DW103 z której skręcaliśmy na Trzebieszewo. Nie wiem chyba dzisiaj jakiś przemęczony jestem bo trochę za szybko odbiłem do środka drogi, i co nie którzy samochodziarze się trochę denerwowali... No zdarza się. Pojechałem jak oni: bezmyślnie... ;) Niedługo później był kolejny powód do niepotrzebnych akcji - cmentarz w Trzebieszewie. Pewne babska nie dość, że źle zaparkowały to jeszcze nie zamykały bramki za sobą. Gdy my wjeżdżaliśmy to już na terenie cmentarza opierałem rower o murek i zamknąłem za sobą. A one nie, wyłaziły i dalej tego nie robiły z rzeczonego powodu: "bo zaraz wracają"... No ale już raz było, że zaraz wracają. Byli dosłownie chwilę po nas. Wychodzili za nami po to aby wrócić drugi raz... No dobra. Mniejsza o to, odświeżyłem sobie pamięć. I gdy ostatni raz tu byłem: "Dziwnowska developerka". Na bramie wejściowej była kartka - "proszę zamykać bramkę". A dziś jej nie było. Można domniemywać: porwał wiatr, albo ktoś zniszczył celowo. Zostawię ten temat... Tylko niepotrzebne konflikty się przez to pojawiają. I pod znakiem zapytania mogła stać dalsza trasa... Pod tym samym znakiem stała dalsza stabilność pogody. Mimo, że miałem na to cały czas nadzieję - to poprawy nie było. Tak szarawo i z przelotnym deszczem trwał ten dzień. Ostatecznie będąc na ul. Lipowej w Kamieniu udało się wyjaśnić te nie porozumienia i pojechać na te gofry... A potem na zwiedzanie Kamienia Pomorskiego - między innymi park, który mnie bardzo interesował, czy piękną wieżę ciśnień, na której obecnie stoi maszt telefonii komórkowej. Nie mniej z samego dachu wieży ciśnień mógłby wyłaniać się przepiękny widok na panoramę miasta i Zalew Kamieński... Tego jednak (chyba), nie uda się sprawdzić. A tym czasem pojechaliśmy na tą Wyspę. Pojechaliśmy trasą, którą pokonywałem samotnie w piątek. Przy coraz gorszej i ciemnej pogodzie.. Przy takiej w sumie wróciliśmy do Kamienia. Mieliśmy jednak szczęście - zdążyliśmy wrócić nim zaatakowały kolejne chmury pełne deszczu.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)