Dzisiejsza trasa jest ziszczeniem się tego o co obawiałem się już w ostatnim wpisie: Trasa "20-stka". Zbyt szybko zapadający zmrok. O ile jeszcze dzisiaj być może trasę 20-stkę skończyłbym wraz z nachodzącym zmrokiem o tyle w kolejne dni, w tym kończącym się 2021 r., takiej szansy już nie będzie. Gdy wyjeżdżałem w trasę ok. 15:30, szybciej się niestety nie udało, nadchodził zmrok, pojawiał się zachód słońca, które ostatnie oblicza - najpiękniejsze zresztą, obserwowałem pod Uniborzem. I właśnie już za Uniborzem jakieś 10-15 min później, było już całkowicie ciemno. Mijała godzina 16:30 a wraz z nią zmrok otulał całą widoczną rzeczywistość. Tak wiele się zmieniło odkąd nagle, z początkiem października - przerwano mi moje regularne jeżdżenie. Tak wiele się zmieniło... Kto to widział aby tak szybko pojawiał się zachód słońca. Jeszcze godziny 16 nie było a to już. Nie wiem jak ja wytrwam w tym moim założeniu, które każe mi jeździć te trasy 50-tki. Założenie było proste. Robienie raz w tygodniu trasy 50-tki począwszy od 01.09.2021 r. skończywszy na ostatnim tygodniu Grudnia. I tak faktycznie było. Jeździłem niestrudzenie, aż do czasów mojego zachorowania. Wtedy się trochę te założenia rozeszły, kilka takich 50-tek mi przepadło. W tym tygodniu się jednak nie poddaję. I mimo tego, że jestem osłabiony po braku regularnego jeżdżenia a po moim drugim - mam nadzieję, że już skutecznym powrocie - zrobiłem dopiero dwie trasy po nie całe 20 km, dzisiaj postanowiłem zmierzyć się z tą 50-tką. Pogoda dopisywała, ale to było za dnia. Było tak pięknie, słonecznie. A gdy już z pracy wyjeżdżałem, przed godziną 15 była wyraźna zmiana w pogodzie. Nie było już tak pięknie, słonecznie tylko szaro. A co za tym idzie smutno. Ostatnie słońca towarzyszyły mi dosłownie parę minut, w pierwszych chwilach trasy. Potem wraz z ustępującym zachodem słońca przeradzały się w nieprzenikniony zmrok...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 938
Trasa nr [łączna]: 1019
Trasa nr [na blogu]: 933
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 193
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1009 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 923 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 3754.84 km
Stan Licznika Końcowy: 3804.32 km
Stan Licznika Końcowy2*: 3804.69 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 16378 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 16427 km
Maksymalna prędkość: 34.7 km/h
Przejechałem: 49.48 km
Przejechałem [msc]: 97.75 km
Przebieg roweru [rok]: 8485.5 km
Przebieg roweru [suma]: 40496.86 km
Przejechalem w 2021: 8485.5 km
Podroż dookoła świata (2021) 21.2138 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 101.2422 [%] km
Czas jazdy: 02:51:14 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2325:01:24 h
Czas Jazdy Suma (2021): 524:27:44 h
Czas Jazdy Suma (listopad): 05:46:07 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2548:27:32 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:26:32 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:03 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:43 h
Średnia: 17.36 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w swojej większej części (ok. 35 km z 49), przypadła na noc. Obawiam się i to słusznie, że w kolejnych tygodniach tendencje będą rosnące. Ostatecznie mrok będzie mnie łapał w okolicach Mechowa. Obecnie stało się to za Uniborzem. Oczywiście zakładając podobną godzinę wyjazdu. A więc założenie, że jadę w tygodniu pracy. Czyli praktycznie do przerwy świątecznej w Grudniu. Wcześniejszej żadne wolne się nie szykuje. A to jeszcze trochę czasu, jeszcze trochę jeżdżenia. Chcę wytrwać w tym założeniu tras 50-tek. Mogę sobie przecież usprawiedliwić te tygodnie, gdzie nie miałem wyjazdu - po prostu tym, że byłem chory. I nie bylem wstanie. A teraz wróciłem. Teraz może mnie jedynie niechęć do jeżdżenia po zmroku zatrzymywać. Mam jednakże nadzieję, że nie będzie tak źle. I przełamię się. Nie mam tego łagodnego wejścia, w ten okres jeżdżenia po nocy. A na taki liczyłem. Wszystko się jednak zepsuło. Muszę się więc szybko dostosować do obecnej sytuacji, która przynosi zachód słońca już o godzinie 16:09. Dla porównania, na ostatniej 50-tce przed epizodem zwanym zachorowaniem: Trasa 50-tka: "nieprzerwana przerwą" - zachód słońca następował o godzinie: 18:21. To różnica aż: 2h 12min. To sporo. Ostatecznie ta różnica zbliży się do 3h. Więc najgorsze dopiero przede mną. Ta nieprzyjemność wiąże się również z inną. Problemem związanym z drzewami. Dzisiaj jak szaleni, jebani mordercy jeździli na drodze Płoty - Golczewo. W jedną, w drugą stronę wywożąc zamordowane drzewa (w stronę Płotów) i wracając po kolejne. Naliczyłem w sumie z 5 ciężarówek wywożących drzewo. Jadąc na trasę mijałem się z gnojami. Niedługo później jechali po kolejną dostawę. Wracali z nią gdy już byłem dosłownie w Płotach, blisko miejsca hańby jakim jest tartak przy drodze DW108. Skąd ci mordercy tyle tego drzewa wzięli, to nie wiem. Nie podoba mi się jednak to, że ten niechlubny temat nadal trwa. I pewnie będzie mnie jeszcze długo prześladować. Nie tylko w tym kończącym się kalendarzowym roku ale także w przyszłych...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)