07.05.2018
Jazda nr: 226

Tagi: busz_zboz, wiejskie_przygody |

Trasa z dzisiejszego dnia to kontynuacja planów zrobienia Trasy Buszującego w Zbożu, które chciałem zrealizować w sobotę (06.05), ostatecznie tego dnia nie udało mi się tego wyzwania osiągnąć, za to zrobiłem i tak fajną trasę, po koloniach wsi Świeszewo, można o tym przeczytać we wpisie: Kolonie Świeszewa. Dzisiejsza trasa jest jednak dla mnie wyjątkowa, w końcu się udało. Trasa Buszującego w zbożu, to hołd pięknej trasie, którą próbowałem realizować 28.05.2017 (Buszujący w zbożu), lecz nie udało mi się odnaleźć drogi między Łopianowem a Bądkowem. Drogę tę odnalazłem w specjalnej jeździe: W poszukiwaniu zaginionej drogi. I dopiero ten komplet informacji pozwolił mi zrobić pierwszą Trasę Buszującego w Zbożu dnia 26.08.2017 Trasa buszującego w zbożu z 26.08.2017. Wyjątkowa droga, wyjątkowe miejsca, składające się z wielu wyzwań, i wspomnień trasy. Trasa Buszującego w zbożu to - próba sił i determinacji w jeżdżeniu po dziurawych drogach (DW108, gminna między Golczewem a Stuchowem oraz gminna Gryfice -> Łopianów), próba wyżyn - sił i determinacji (droga DW105, ciężki kawałek trasy, oraz stroma górka za Łopianowem w stronę Bądkowa), i ostateczna próba przeżycia i przetrwania na DK6, wciągu budowy S6 ;) Masakra, dzisiaj była masakra z tym przeżyciem! W sobotę (05.05.2018) nie udało mi się trasy pokonać. Zabrakło mi sił i determinacji. Jeżeli chodzi o dzisiaj to gdy wstałem rano po godzinie 5 to nie byłem przekonany czy to dobry pomysł, czy sobie poradzę. Jednak nie poddałem się tym myślą. Skusiłem się przepiękną pogodą i sporym upałem, których jest tak mało. I rzeczywiście, dzisiaj po godzinie 12 zaczęło grzać nieźle. Męczące przez całą trasę były robale, muchy, komary, i inne cholerstwo, które żyć nie dawało. Coś za coś niestety. W trasę wyruszyłem przed godziną 10 rano. Ruszyłem wzdłuż drogi DW108 do Golczewa. Po drodze mijałem efekt "łatania dziur". Nie przypuszczałem, że natrafię na tych idiotów, którzy łatają dziury przez te kamyczki. Zrobiono to jeszcze w Kwietniu, pewnie przed Majówką. A to już zaczyna pękać. Tak minąłem całą drogę na Golczewo. Będąc przed skrzyżowaniem z drogą DW106, nie pojechałem jak zawsze przed rondo, skręciłem w las i nim przeciąłem drogę na DW106. Chciałem tak zrobić już od dawna, myślałem o tym na ostatniej trasie "Kolonie Świeszewa", ale wtedy przejechałem zjazd do tego lasu. Jest tu pełno dróg leśnych, warto by było kiedyś je odwiedzić. Wkrótce znalazłem się na DW106. Która została w zeszłym roku "wyremontowana", zerwano z niej wierzchnią warstwę. Była "czarna", źle się po tym jechało. Narzekałem na to między innymi we wpisie z tego roku: Golczewo i dalej :). Dzisiaj się jedzie po tym czymś znacznie lepiej, asfalt nie jest już taki czarny, robi się szary. Chyba się "wyjeżdża", albo "ściera". Może to wpływ wysokiej temp. powietrza. W końcu nie jest tajemnicą, że asfalt jest cieplejszy 2-3x niż temp. powietrza.. przez to, w upalne dni, asfalt potrafi się "topić", szybko się niszczy przez ruch aut. Dzisiaj raczej drogi nie były na to narażone, bo ruch był o dziwo bardzo mały.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 228

  • Trasa nr [łączna]: 312
  • Trasa nr [na blogu]: 226
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 41

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 308 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 222 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4785.32 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4855.64 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4800.34 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4528 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4599 km

  • Maksymalna prędkość: 33.6 km/h

  • Przejechałem: 70.32 km
  • Przejechałem [msc]: 251.51 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1302.49 km
  • Przebieg roweru [suma]: 12173.3 km

  • Przejechalem w 2018: 1302.49 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 3.2562 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 30.4332 [%] km

  • Czas jazdy: 04:44:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 553:34:36 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 86:30:15 h
  • Czas Jazdy Suma (maj): 16:44:03 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 777:00:44 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:20:49 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:35 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:41 h

  • Średnia: 14.86 km/h
Wkrótce dojechałem do Golczewa, gdzie pojechałem skrótem koło Polo market, i osiedle bloków, wyjechałem przy OSP Golczewo, i pojechałem na Stuchowo. Nigdzie się nie spieszyłem bo i po co? Cieszyłem się dniem, spokojnie sobie jechałem. Pierwszą niespodziankę w tych pięknych rejonach zaliczyłem przed Wołowcem. Zdążyłem minąć wieś Upadły, i przed Wołowcem stała podejrzana ekipa roboli. Coś tam kombinują -.- Zbierali śmieci z pobocza drogi. Ok, można przeczyścić pobocza, ale czemu w środku drogi, a nie gdzie od początku?! Wszystko jest robione tak od dupy strony. Potem się skapnąłem, gdy mijałem Mechowo, że może to ma związek z dalszym etapem naprawy drogi. Łaty jakie zrobiono, znowu pękają.. i znowu łatają.. i co?! Będą się tak co kilka dni, tygodni bawili?! Ciągle będą łatali te dziury, jak ich żałosne łaty się szybko rozsypują i będą rozsypywały?! Najwidoczniej tak, takie pseudo łatanie miało miejsce za Mechowem. A nowe dziury ciągnęły się za Mechowa przez Ciesław po same Stuchowo. Łaty, dziury, łaty i dziury. Nie będę ciągnął tego wątku, opowiem o czymś milszym. Podziwiałem piękne klony przed Mechowem. Wiem jak bardzo chciwi ludzie chcieliby je wyciąć -.- A one tak pięknie kwietną. Niektóre z tych klonów mieli czerwone listki, gdy pozostałe mają zielone :) Pięknie to wygląda, i ktoś mi powie, że natura nie jest wspaniała? Chodź mnie osobiście najbardziej urzekały żółte pola, pełne pachnącego rzepaku mmmm :)) Wszędzie pola rzepaku, dosłownie wszędzie, całą drogę towarzyszył mi taki widok. Wkrótce przyszło mi się zmierzyć z kolejnym elementem wyzwania - jazda drogą DW105 do Gryfic od Stuchowa. Ciągnęła mi się ta droga i ciągnęła. Żar z nieba się lał, a ja niezłomnie jechałem dalej. Męcząca była to droga, która niemiłosiernie się dłużyła, a każdy postój przerywały ataki much, i innego robactwa, które w spokoju zostawić mnie nie chciało, i zmuszało do dalszej jazdy, nie dawało odpocząć i tak jechałem dalej i dalej i dalej. Wkrótce wymarzone Zaleszyce a za nimi Borzyszewo, które prawie pod Gryfice podchodzi. W Borzyszewie, w stronę Gryfic buduje się chodnik :) Idea dobra, szkoda, że jest to pretekst do wycinania drzew -.- Minąłem ten smutniejszy obrazek, który przewija się z pożytecznym, minąłem same Gryfice, nadal sobie spokojnie jadąc obrałem kierunek Rzesznikowo, potem Modlimowo aż ostatecznie pojechałem na Łopianów. Droga na Łopianów, masakra. Dziury, łaty i jeszcze więcej dziur. Tak się źle po tym jedzie. Trzeba było się przemęczyć bo wkrótce czekała mnie nagroda, minąłem Łopianów i całe pola, aż po horyzont w żółtym rzepaku, jak tu pięknie :))) Zmierzyłem się z ostatnimi wyzwaniami, dojechałem do pola uprawnego, które pokonałem by wyjechać koło Bądkowa. Jazda po polu, tyle jazd pod górki, było to męczące nie powiem, że nie, zjechałem z pola cały mokry. Aż żałowałem, że nie mam koszulki na zmianę. Wkrótce mijałem Bądkowo, do którego zmierzał szkolny autobus. Jeden z kilku wariatów jakich spotkałem w drodze powrotnej do domu przed DK6 (wzdłuż budowy S6). Zapiernicza ten autobus, aż nim rzuca po tych dziurach. Z tym cholernym autobusem minąłem się kilka razy dzisiaj, wyprzedzał mnie kilka razy. Kręcił się jak gówno w przerębli ;)) A ja niewzruszony pojechałem dalej, do DK6. Mijałem wielki plac budowy S6, i przestałem jechać grzecznie, wolno tylko już znacznie szybciej, znacznie ponad 20-30 km/h i tak do samych rodzimych stron. Za Słudwiami wyprzedzała mnie jedna ciężarówka. Pchała się z wyprzedzaniem na nadjeżdżające z przeciwka auto, i za szybko kierowca ciężarówki ściął drogę. Aż musiałem wyhamować bo mógł mnie zgarnąć... Nosz kurna. Dzisiejsza krótka jazda po DK6 to masakra. Sporo wariatów, głównie te ciężarówki dzisiaj zachowywały się bardzo nieodpowiednio. Pewnie słońce im przygrzało. I wkrótce dojechałem. Udało się! W ogóle taka ciekawostka, od soboty (05.05.2018) do dzisiaj codziennie byłem na rowerze, (sobota, niedziela (06.05) i dzisiaj (07.05). Zrobiłem w sumie ponad 137 km... Nieźle. Dla przypomnienia moje ostatnie weekendowe wyjazdy (Na szlakach budowy S6 - Nowogard), zakończyły się na 103 km. Wnioski? Rozwijam się, staję się silniejszy i wytrzymalszy, i wkrótce będzie tylko lepiej :) Dobrze, że się udało, dzisiaj zależało mi na czasie, bo niestety muszę wracać na uczelnię. Ale ważne, że dojechałem :) I fajnie spędziłem czas.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa07maja2018zdj1.jpgtrasa07maja2018zdj2.jpgtrasa07maja2018zdj3.jpgtrasa07maja2018zdj4.jpgtrasa07maja2018zdj5.jpgtrasa07maja2018zdj6.jpgtrasa07maja2018zdj7.jpgtrasa07maja2018zdj8.jpgtrasa07maja2018zdj9.jpgtrasa07maja2018zdj10.jpgtrasa07maja2018zdj11.jpgtrasa07maja2018zdj12.jpg


Mapa przebiegu trasy :)