03.04.2020
Jazda nr: 580

Tagi: zs_trPracy, zs |

Trasa z dnia dzisiejszego miała być zupełnie inna to miał być również mój powrót do normalności, który wstępnie trwać ma do środy (08.04), a potem nie wiadomo czy tylko 2 dni czy 3 dni (bo nie wiadomo co z piątkiem przed świętami) czyli 10.04. Kto zostaje, kto będzie miał dyżur, czy może dadzą sobie spokój z pracą w tym trudnym czasie i zrobią nam wolne. W końcu zasługuje aby być z rodziną w tych niespokojnych i trudnych dniach, gdzie nieustannie we wszystkich mediach straszy się ludzi odnośnie sytuacji w Polsce i na świecie, straszy się ludzi mandatami za wyjścia z domu.. Za wyjście do sklepu również mandatami.. Wprowadza dziwne ograniczenia, których jest coraz więcej. Obecnie do tej całej szopki doszedł zakaz wstępu do lasu, który ma obowiązywać 7 dni, licząc od dzisiaj czyli do 11.04. Nie wiem co te kilka dni ma zmienić, dla mnie to jest jedna wielka szopka i daleko idące nie porozumienie. Kolejnym nie porozumieniem jest moja praca, choć nie ukrywam, że z obecnej sytuacji ciągnę wiele korzyści, mam lepszy model pracy i przede wszystkim krótszy - praca po 6h lepiej do mnie przemawia niż po 8h. I nie oglądanie tych durniów w pracy również mi pomaga, ta tzw. praca "zdalna" to już w ogóle wybawienie. Jest w porządku i obawiam się czasów stabilizacji, gdy wrócimy do "normalności", która dla mnie nie jest normalną normalnością, tylko czymś przed czym chcę uciec tak samo jak chcę uciec przed życiem w tym mieście.. I to miało się stać dzisiaj. Dzisiaj miałem mieć tylko trasę do pracy od 7:30 do 13:30 miałem poudawać, że coś robię i się zwijać. Ale nie.. Wczoraj mi kierownik zmienił dyżur, że mam przyjść na 14, bo oni tam potrzebują kierowcę na rano. Jest kurwa pandemia, wszyscy się srają, a tu będą robić jakieś niepotrzebne i nieistotne zadania typu montowanie telefonów VOIP?! Co do zasady nic z tego nie wyszło i kolega, który przyszedł za mnie na rano właśnie robił telefony. Żadnego wyjazdu nie było! Podłączał telefony VOIP dla CBŚP. I tak kurwa Policja dba o bezpieczeństwo. A się będą czepiać szarego obywatela, że wyszedł sobie na spacer.. Związku z sytuacja musiałem zmienić nieco moje plany na dzisiejszy dzień. I zamiast odebrać papiery z kupionego samochodu - podjeżdżając tam właśnie obecnym samochodem, podjechałem rowerem do salonu citroena. W końcu jest ;) Nieco się opóźniło ale nie tak mocno jak się spodziewałem bo auto miałem mieć zgodnie z umową do 25.03 maksymalnie, a jest one w tym tygodniu. Tam ten tydzień, dwa tygodnie spóźnienia to żadna tragedia. Czas wykorzystałem aby się przy okazji przejechać i znowu, jak to miało miejsce na wczorajszej trasie: ZS: Odwrócona Smutna Trasa, źle oceniłem czas potrzebny do jazdy. Tak zresztą nie było tylko wczoraj. Ale na pierwszej trasie w tym tygodniu również: ZS: Odwrócony sklep Dino. Nie potrafię się na razie dopasować do tej rzeczywistości zaczynania pracy o 14 i tego, że sobie jeżdżę do 14. W spokoju jednak pojeździć nie mogę, bo zawsze może mnie jakiś upierdliwy patrol milicji zatrzymać.. A są już różne historie na ten temat.. Co do zasady jednak nie ma zakazu jeżdżenia rowerem! Dzisiaj miałem powód, czy aż tak ważny? No dla mnie tak, to zawsze powód.. Odebranie papierów z salonu Citroena - papierów i karty pojazdu. Po załatwieniu spraw przyjechałem pod komendę do pracy. Problem w tym, że byłem przed godziną 13 tam.. A dzisiaj jakoś pogoda nie zachęcała aby jeździć.. I duża ilość policji na drogach też nie.. Wiało jak skurwysyn i to był duży problem, że wiało bo co do zasady było ciepło, ale ten wiatr.. Taki silny.. W porywach jeszcze gorszy..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 584

  • Trasa nr [łączna]: 666
  • Trasa nr [na blogu]: 580
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 60

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 657 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 571 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4339.59 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4388.39 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4383.54 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 528 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 578 km

  • Maksymalna prędkość: 39 km/h

  • Przejechałem: 48.8 km
  • Przejechałem [msc]: 74.47 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1964.33 km
  • Przebieg roweru [suma]: 24530.06 km

  • Przejechalem w 2020: 1964.33 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 4.9108 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 61.3251 [%] km

  • Czas jazdy: 02:58:19 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1325:07:30 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 126:44:10 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 04:32:47 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1548:33:38 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:16:24 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:44 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:09 h

  • Średnia: 16.45 km/h
Dzisiejsza trasa długimi, zwodniczymi a nadto niepewnymi i wietrznymi szlakami prowadziła mnie do pracy w komendzie wojewódzkiej, a po drodze do załatwienia swoich spraw również poprowadziła. Niepewne i zwodnicze ze względu na obecną niepewną i dość powiedzieć nienormalną sytuację, jaka ma miejsce w kraju. Ograniczania w poruszaniu się, kontrolowanie ludzi na drogach i cel ich podróży i niewymowna forma "mandatu", którego nie można nie przyjąć i od którego nie można się odwołać.. Jest się zdanym tylko i wyłączenie na interpretację funkcjonariusza na posłudze władzy i jego widzimisię. Dzieje się więc w kraju źle.. A ja nie zważając na to, w trasę dzisiaj ruszyłem, choć miałem co do niej inny plan. Zawiodła jednak jedna ważna okoliczność - wyliczenie czasu dojazdu, powrotu i na załatwienie spraw. Wydawało mi się, że 3-3,5h będzie dość dużo, może nawet za mało. Wmawiałem sobie, że może nie zdążę wobec czego wyruszyłem z internatu przed godziną 10, w wietrzną pogodę. Największym przeciwnikiem trasy był właśnie hulając wiatr, kręcąca się policja i inne służby aparatu komunistycznego państwa nie pomagały. Mnie prowadziło jednak poczucie misji, jaką jest jeżdżenie z Aurelią na przeciw wszystkiemu, na przeciw wszystkim. I tak jechałem przez centrum miasta, do ul. Gdańskiej, na której ruch zdaje się, że odbywał się normalnie.. Sporo policji.. Nie było jednak problemów. Mnie jednak ciekawi to skąd u mnie tyle sił aby w większości trasy tak jakby nigdy nic jechać sobie 20+km/h. Czasem szybciej?! I czemu do cholery wmawiam sobie, że do tej pierdolonej pracy nie zdążę. Jakbym się spóźnił to trudno i tak się nic nie robi.. I tak.. A tak gnałem w tej zmiennej pogodzie - raz pochmurnie a raz słonecznie, gnałem pod wiatr, z wiatrem i walczyłem z bocznymi podmuchami.. I tak dojechałem do salonu Citroena na ul. Citroena xD Swoje sprawy załatwiłem szybko, liczyłem, że potrwają dłużej. I pognałem dalej. Wywiało mnie na Podjuchy, skąd chciałem jechać przebudowywaną trasą zamkową. Tam jednak ochrona placu budowy mnie nie wpuściła. Wyłączone z zakazu ruchu są jednostki policji (a ja też jestem jak policja!) a także komunikacja miejska. I skoro miejskie autobusy mogą jeździć to rower czemu miałby nie móc?! No nic, wkurwił mnie pajac to pojechałem dalej przed Podjuchy do Żydowców a dalej do Klucza. Tu się jednak okazało, że w tej pierdolonej Szczecińskiej metropolii, jebane błazny zamontowali jedynie 2 drogi wjazdowe. Z czego jedna jest w przebudowie. I aby wjechać do centrum musiałbym jechać do Gryfina ale z Gryfina już przez Polską Granicę nie wrócę inaczej niż tą samą drogą, którą omijam. Musiałbym jechać na Niemcy przez Mescherin. A to raczej odpada bo są granice zamknięte. A tak jakby się dało to bym pojechał przez Mescherin do Kołbaskowa. Zrobiłbym kółko bo nie ma innej możliwości. Miasto na 400 000 tyś mieszkańców, strategicznie tak ważne ma tylko dwie drogi dojazdowe. I jak można uważać to za normalne?! Już nawet myślałem aby wjechać na autostradę A6, ewentualnie na drogę S10/DK10.. Ale dobra.. Teraz tyle konfidentów jeździ a milicja nie ma co robić.. Odpuściłem i wróciłem do ul. Gdańskiej przez całe Żydowce i Podjuchy, mniej więcej tak jak tu przyjechałem. Ścieżką rowerową, unikając policji dojechałem do centrum miasta przez Trasę Zamkową. Byłem właśnie blisko komendy przed godziną 13. Aby się nie nudzić zrobiłem sobie jeszcze małe kółko w mieście, gdzie spotkałem się z obrazem nieudacznictwa naszej wspaniałej policji, która kontrolowała autobus miejski na przystanku "Pl. Rodła - Lotnisko" gdzie stają między innymi pośpieszne linie: A, B a także autobus linii nr 86, którym dojeżdżałem do pracy.. Najpierw policjant miał coś do kierowcy, potem do ludzi, którzy stali tam gromadą.. Ponadto na przystanku stał już jeden radiowóz na sygnałach, podjechał kolejny. Żałosne, coś mieli, jakieś ALE, jakieś żale do ludzi. A Ci sobie milicję olali i dalej stali a ja już dojechałem do pracy gdzie opierdalałem się prawie do godziny 20. Dzisiaj udało się wyjść parę minut szybciej, nim nastał całkowity zmrok! Wyjątkowo długo było jasno.. Choć gonił mnie mrok od strony centrum miasta to zdążyłem mu uciec i dojechać do internatu za widna.. Taka dziwna ta pogoda, dziwna aura na niebie.. Dla mnie wszystko jest związane z nadzieją, która każe mi przetrwać do jutra! Bo jutro już z samego rana wyjeżdżam! ;) W przyszłym tyg. mam w planach oddać Aurelię do serwisu w okresie 08.04 - 11.04 - maksymalnie. Przy czym do serwisu przyjadę Aurelią i odbierając ją z serwisu - wrócę nią. Mam akurat takie 2 może 3 dni w robocie (zależy co będzie z piątkiem 10.04).. Do odbębnienia to jest idealna okazja.. Tylko, że będę musiał wziąć samochód z domu bo nie będę miał czym dojeżdżać do pracy - a raczej czym wracać o godzinie 20.. To i tak nie jest duże poświęcenie, a to czas najwyższy się za ten sypiący napęd wziąć, który niebezpiecznie zbliża się do granicy 11k km.. I jest naprawdę zużyty do granic możliwości. To cud, że da się na nim wciąż jeździć. W ostatnich dniach staram się go ratować poprzez jazdę z dużą jak na mnie kadencją. To jednak nic mi nie da, rolki są wyrobione, pokrzywione, i martwię się o zęby na korbie, jak mi one pierdolną to już koniec, tragedia.. Nie wiem czy będę wstanie nawet do pracy dojeżdżać na przełożeniach 30-11 -> 38. Gdzie 38 to przednia, średnia tarcza. Do tego ta tarcza nie była używana a łańcuch jest zużyty, nie wiadomo jak to będzie działać i czy w ogóle będzie działać.. Nie mam się jednak co martwić na zapas, jeszcze kilka dni wytrzymam, na ten krótki epizod do Szczecina mogę zabrać auto. W końcu mam gdzie je trzymać. Zbliża się czas wyjątkowego dla mnie wydarzenia, czas 25 000 km wspólnych tras i przygód z Aurelią. Na tą okazję planuję specjalną trasę, mam nadzieję, że ten "koronawirus" mi nie przeszkodzi w planach, które prawdopodobnie wypadną na koniec Kwietnia, ew. przełom Kwietnia / Maja. Można się wtedy spodziewać długich dni, dobrej pogody, i prawdziwej wiosny! :) Co najważniejsze próbę wykonam już na nowym napędzie. Nie będę ryzykował uszkodzenia się starego.. Bo on jest w takim stanie, że naprawdę może w każdej chwili pierdolnąć..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa03kwietnia2020zdj1.jpgtrasa03kwietnia2020zdj2.jpgtrasa03kwietnia2020zdj3.jpgtrasa03kwietnia2020zdj4.jpgtrasa03kwietnia2020zdj5.jpgtrasa03kwietnia2020zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)