Dzisiejsza trasa rozpoczynała się o wiele ładniej niż ostatecznie się skończyła. Kto by pomyślał, że z pięknego wschodu słońca, i wcześnie rozpoczynającego się poranka (szybko było jasno) zrobi się tak szaro, nieprzyjemnie i deszczowo. A ostatecznie tak było - dzień skończył się na ulewnych deszczach i wszechobecnej szarości. Nie byłem za tym mówiąc szczerze aby robić dzisiejszą wyprawę "dziś". Miałem umówiony plan z WG, który chciał zobaczyć Trzygłów, i zaproponowałem, że zabiorę go na ruiny pałacu w Mechowie i Wicimicach. A może i starczy czasu na Starą Dobrzycę? Tylko, że umawialiśmy się na najbliższą niedzielę (28.01). A dziś mamy piątek, ten następuje po nie ciekawym w pogodzie tygodniu - wiało, wiało i często padało. Zresztą miałem tydzień zajęty na różnych sprawach, że nawet na rowerze nie byłem :( Mniejsza o tą pogodę ale aby w ogóle nie być tyle dni na rowerze - no kto to widział. Dzisiaj z rana czy mnie się chciało czy nie to trzeba było jechać. Szybki poranek zachęcał bo to zaraz po 7 było już jasno. Nie trzeba było używać lampki... Nie było wiatru i w miarę ciepło! Same zachęcające warunki. Spakowałem wszystko co się dało - aparaty, drona. I w drogę do szkoły. Jednak do szkoły tak szybko nie dojechałem bo zaraz po godzinie 8 robiłem nagrania wschodu słońca, które wciąż jest późno jak na nasze potrzeby - było dzisiaj o godzinie: 7:56. Kilka minut później właśnie w okolicy 8:02 miałem już drona w powietrzu i działałem. Gdyby wschód słońca był parę minut szybciej... Prędko do szkoły nie dotarłem - jednak dzisiejszy dzień i plany na niego psuła dyrekcja, która nie spodziewanie sobie przyjechała w najmniej spodziewanym a przy tym najmniej odpowiednim czasie. Mieliśmy robić pieczenie skrzydełek dzisiaj - na pożegnanie ferii, które swoją drogą nic dobrego nie przyniosły. To słaby czas na ferie - lepiej byłoby je mieć w lutym. Więcej korzyści: lepsza pogoda, dłuższe dni. I może sensownie by się coś w tej szkole porobiło. A tak to stracony czas. I niczego nie udało się w tym czasie osiągnąć. Zresztą dzisiaj na pożegnanie ferii była słaba pogoda - poranek tego nie wskazywał. Było ciepło, bez wiatru, fajnie. Zaczynał się dzień z ładnym wschodem słońca - z fajnym nagraniem i kilkoma zdjęciami, które udało mi się zrobić. Jednak wciągu dnia pogoda się popsuła - zrobiło się szaro i wietrznie. I w taką wietrzną pogodę wyruszyłem z Trzygłowa z WG na Mechowo, gdzie już jego okolica okazała się dla WG bardzo ciekawa. Z Mechowa mając już na to nie wiele czasu - ruszyliśmy do Wicimic - w ciężką drogę, zmagając się z wiatrem a wkrótce także z deszczem, który złapał nas zaraz za Płotami i już nie odpuścił. Mokrzy dojechaliśmy do Wicimic na tereny dawnego PGR-u. Tutaj odkryłem dość szybko, że jest otworzona gorzelnia a ta przecież była zamknięta, gdy byłem w tych stronach na kilku trasach (Wicimice: Pałac von Osten, Paprotne opowieści i Nieudanie udana trasa.). A teraz pootwierane, rozpierdolone. I nie wiadomo po co ale pilnowane. Natknęliśmy się na starszego mieszkańca Wicimic, który pilnował tego terenu. Miałyby być tu rzekomo kamery i właśnie ta ochrona. No ale nie wiem czego pilnuje - ruin pałacu, z którego pozostały jedynie ściany czy niszczejącej gorzelni z której co dało się wykraść to wykradziono? Nim jednak "ochrona" się zjawiła to zdążyłem obejść większość obiektu. Ciężko było dzisiaj działać ze względu na to , że było właśnie tak szaro, ciemno. A ja oczywiście nie mam żadnej lampki. Muszę sobie w końcu kupić jakąś na USB aby zawsze mieć ją w sakwie. A na USB po to, że w razie czego będzie można bez problemu i szybko ją naładować czy podładować. I wtedy można działać. Nie pierwszy raz na urbeksach mam ten problem, że brakuje mi światła. A światło w telefonie mam tak słabe, że nic mi to nie da. No nie mniej co się dało to zobaczyłem. Przez pogodę nie udało się puścić drona. A szkoda. Miałem na to nadzieję - drona puszczałem w Mechowie, filmując tamtejszy pałac: Pałac w Mechowie. Tutaj warto zwrócić uwagę na zdjęcie z przed wielu lat: Zdjęcie Pałacu w Mechowie. Ukazywało ono jeszcze jako taki wygląd tego miejsca. Obecnie to kompletna ruina na której ledwo ściany się trzymają. A środek zawalony, i zarośnięty. Smutno patrzeć jak czas wszystko niszczy - wg. informacji, zdjęcie pochodzi z 2011 r. Ja tym obiektem zainteresowałem się dopiero pod koniec 2020 r. a odwiedzałem go na poważnie na początku 2021 r.: Trasa "20-stka": historia... Czyli wciągu 10 lat od wspomnianej fotografii, tak wiele się zadziało, że tak nie wiele z tego obiektu pozostało... Wielka szkoda. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że teraz przez kolejne 3 lata nie wiele się tu zmieniło. To co pozostało to nadal jest. Mury nie popękały do tego stopnia aby się pozwalać i nikt nie postanowił tego obiektu wyburzyć do końca... Więc stoi taki opustoszały i zapomniany. Nie lepszy los spotyka obiekt pałacowy i pozostałości po dawnym PGR w Wicimicach. To wszystko jest tylko ruiną... Nie mniej towarzyszowi się podobały te strony - WG! :) Wiedziałem, że mu się to spodoba. Szkoda tylko, że ta pogoda taka byle jaka... Może lepiej by było jakbyśmy faktycznie ten wyjazd robili w niedzielę 28.01... Jak było to planowane... A nie takie spontaniczne bo WG już nie mógł wytrzymać i koniecznie musiał przyjechać. Jakoś te zimowe miesiące nam nie sprzyjają na poważne rowerowanie...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1368
Trasa nr [łączna]: 1446
Trasa nr [na blogu]: 1360
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 12
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1433 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1347 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 19409.1 km
Stan Licznika Końcowy: 19463.87 km
Stan Licznika Końcowy2*: 19344.47 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 31889 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 31944 km
Maksymalna prędkość: 31.6 km/h
Przejechałem: 54.77 km
Przejechałem [msc]: 304.98 km
Przebieg roweru [rok]: 304.98 km
Przebieg roweru [suma]: 56163.56 km
Przejechalem w 2024: 304.98 km
Podroż dookoła świata (2024) 0.7625 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 140.4089 [%] km
Czas jazdy: 03:13:57 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3585:58:49 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3362:32:41 h
Czas Jazdy Suma (2024): 22:02:46 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:02:46 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:14 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:50:14 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:29 h
Średnia: 17.03 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego łączyła takie "stare" z nowymi historiami. Nie bez powodu piszę o takim tytule dzisiejszej trasy. Odwiedzane miejsca znam, bywałem tu (Wicimice) czy częściej bywam (Mechowo). Jednak nie często zajeżdżam na ten obiekt pałacowy w Mechowie a raczej na to co z niego pozostało - czyli w sumie nie wiele... Nie mniej każdy wyjazd to nowa, a co za tym idzie: nie powtarzalna historia. Dzisiejsza akurat pisała taki zmienny scenariusz - od pięknego wschodu słońca, rozpoczynającego dzisiejszy dzień - po deszczowy jego koniec. A pisząc również, że to nowa historia - mam na myśli to, że mogłem dzisiaj odwiedzić wcześniej nie dostępny obiekt z dawnego PGRu w Wicimicach - czyli właśnie tą gorzelnię. W której nie wiele się zachowało z tej całej aparatury i rur. Złomiarze co się tu włamali zdążyli już wszystko rozkraść i rozjebać. Sam obiekt zresztą w idealnym stanie nie jest, nie mniej nie jest z nim jeszcze tragicznie. Co prawda przecieka miejscami dach czy podłogi. Da się jednak spokojnie po obiekcie poruszać. A to duży plus, który nie zawsze występuje przy takich zaniedbanych obiektach. Dla mnie to największa korzyść, że mogłem zwiedzić tą gorzelnię. W tym czasie WG zainteresował się pałacem. Padły oczywiście deklaracje, że musimy tu wrócić. I to najlepiej przed wiosną, nim drzewa się zazielenieją i nie będzie już takiego widoku dla drona. Wstępnie myślę o tym, że gdzieś w lutym będzie odpowiedni czas aby wybrać się na te Wicimice jeszcze raz. A ja może przejadę szybciej? Mam już takie wstępne plany, że może w niedzielę rano przyjadę... No dobra - dzisiaj taka ta trasa nie łatwa w sumie była. Zaczynała się jak już wspominałem ładnie - no ale to był też przedłużający się dzień w szkole, i w tym roku ostatni dzień ferii. Nie zbyt fajny czas na ferie. W innych okolicznościach pewnie by trasy dzisiaj nie było co w sumie nie byłoby takie złe. No bo to nie jest pogoda na robienie sensownych i fajnych tras. Zresztą pora roku też słaba bo te dni wciąż są za krótkie - jest już lepiej ale jeszcze chociaż z tej godziny brakuje - aby tak chociaż do 18 było widno... Najgorzej jednak, że w tej szkole się przedłużało. Miałem jeszcze przed 11 się zwijać a to na dobrą sprawę dopiero tuż przed 12 wychodziłem... Po 12 byliśmy już w trasie. Na Mechowo pojechaliśmy polami - aby było ciekawiej, niekoniecznie wygodniej. Grząski teren, utrudniał szybsze dotarcie do Mechowa - wiatr też swoje robił. W Mechowie zdjęcia, i ujęcia z drona nad pałacem. Wyjeżdżając z Mechowa jeszcze zajechaliśmy na dawną stację PKP w Mechowie. I dopiero - ponad 20 km drogi do Wicimic. Walka z czasem, wiatrem i pogodą. Czas był kluczowy w końcu o 17:05 był pociąg, którym wracał WG. I trzeba było się wyrobić. Jeszcze w Mechowie miałem takie odczucia, że może lepiej zrezygnować z Wicimic. Pogoda średnia. No ja też się średnio czułem na szybszą jazdę. Wolałbym na spokojnie, i mieć zapas czasu... No ale skoro już się dojechało w tych warunkach do tych Wicimic to i jakoś się wróciło. Szczerze? To mimo deszczu i wiatru lepiej się wracało niż jechało. A wydało mi się, że powrót będzie trudny a to przecież dobre 15 km... Dało się jednak radę. Bardziej martwi mnie jednak to, że będę pewnie chory... Przemoknięty już jechałem do Wicimic, tam gdzieś z godzina minęła jak się było - chwilę się pokręciłem po otwartej gorzelni. I potem powrót. Wróciłem do domu, przebrałem się i jeszcze odprowadziłem WG na pociąg... I tak się kończy dzisiejszy ciężki dzień z ciężką trasą z której myślę, że są pewne korzyści. Jakby nie patrzeć na pogodę to fajna trasa i przygoda. Można było dzięki tej trasie odkryć coś nowego. No i na trasie zrobiło się ponad 50 km... Ładne wyniki. Takie trasy to już są trasy! :) Oby tylko nie być po tym wszystkim znowu chorym... To będzie dobrze... Przy lepszej pogodzie jaka się szykuje od weekendu i przez przyszły tydzień będzie można w końcu podziałać i pojechać na dłuższe trasy...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)