28.04.2024
Jazda nr: 1406

Tagi: urbex, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest taka w sumie nie spodziewana. Ostatnie dni, ostatni tydzień mam taki ciężki pełny smutku i spadku fizycznie formy. Podejrzewam, że coś mnie dopadało jednak kilka dni pojechałem na większej dawce wit. C i neosiny. I przeszło tak jakby... Tzn. dzisiaj czuję się na siłach jechać. A wczoraj na rower nieee... Tzn. myślałem, chodziłem wokół niego, myślałem ale nieee. Odpuściłem sobie temat roweru. Zamiast niego pojechałem z matką do Schwedt pozwiedzać miasto. Sam zrobiłem sobie tam krótkie ujęcia z drona - dawnego centrum handlowego. Swego czasu zwiedzałem ten obiekt z kolegą GŻ: Schwedt. W zeszłym roku nie miałem drona. W tym mam to mogę sobie uzupełniająco zrobić fajny materiał. Nawet jedna bateria na to nie poszła. Krótkie loty, kilka zdjęć i jest ok. Dzisiaj było ciekawiej i nie spodziewanie. I również zrobiłem piękne ujęcia dronem przy zachodzie słońca nad jeziorem Drawskim w Czaplinku. Tak sobie pomyślałem, że taka fajna pogoda i nie korzystam. Jest powyżej 25℃. Taka pogoda się nie zdarza... Korzystać! Jechać... I korzystać! Pięknie jest. Wybór padł własnie na Czaplinek. Chciałem zrobić taki objazd między Czaplinkiem na Borne Sulinowo i wrócić na Czaplinek tak bokiem i ew. zajechać na te kamienne kręgi pod Czaplinkiem. Nie spodziewałem się, że będzie to moja najdłuższa w tym roku trasa! A nie dość, że taka długa to jeszcze owocująca w wiele wyjątkowych zdjęć i ujęć nie tylko drona ale także aparatem, którym najlepiej mi się robi foty i najwięcej ich robię. Po pewnych sporach w szkole, które sięgają swoich początków w grudniu 2023 r., nie biorę na wycieczki Nikona Z FC z fajnym na wycieczki obiektywem 28 mm. W szkolnych realiach ten obiektyw się nie sprawdza i lepiej by było wziąć 16-50 mm.. No ale kto to mógł wiedzieć. Jak to pod presją czasu było robione. Nie mniej na wycieczkach się sprawdzał i fajne foty robiłem. A od paru miesięcy w ogóle go nie zabieram na wycieczki. Teraz na moje wyjazdy jeździ dron czy mój Sony DSC HX350. Dzisiejszy wyjazd jest jednak wyjątkowy! No bo pomimo tego, że jestem w takim fatalnym stanie psychicznym... I fizycznie nie lepiej to pojechałem na taką długą podróż i zrobiłem jeszcze tyle kilometrów - prawie 90! Nie spodziewałem się, że tyle dam radę zrobić! Myślałem, że jak zrobię takie 40-50 km to będzie ok! A to jednak... Zrobiłem znacznie więcej. I bez większego trudu. Myślę, że jakbym miał więcej czasu to z powodzeniem zrobiłbym i 100 km... No ale już po zachodzie mnie się nie chciało. Zmęczenie swoje robi a do tego kawał drogi powrotu do domu. A to jeszcze jutro do szkoły. Nie ma wolnego... I tak się ciągnie ta chujnia zwana życiem. Choć wyczerpujący dzień to naprawdę wartościowy!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1414

  • Trasa nr [łączna]: 1492
  • Trasa nr [na blogu]: 1406
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 17
  • W tym roku: 58

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1479 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1393 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 20780.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 20867.65 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 20730.35 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33262 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 33349 km

  • Maksymalna prędkość: 36.2 km/h

  • Przejechałem: 87.05 km
  • Przejechałem [msc]: 580.2 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1708.97 km
  • Przebieg roweru [suma]: 57567.55 km

  • Przejechalem w 2024: 1708.97 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 4.2724 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 143.9189 [%] km

  • Czas jazdy: 05:48:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3449:41:15 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 109:11:20 h
  • Czas Jazdy Suma (kwiecień): 36:00:02 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3673:07:23 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:04 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:23 h

  • Średnia: 15.01 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego rozpoczynałem i kończyłem w Czaplinku - jadąc od jeziora Drawskiego wzdłuż drogi DK20 i czaplińskiego lasu do wsi Łubowo. Tutaj skręcałem na Borne Sulinowo. Krótki objazd niegdyś mocno wojskowych regionów - gdzie zrobiłem mały urbex mając kompletnie na wszystko wyjebane. Jeszcze tak nigdy wyjebane nie miałem. Nie patrzyłem na co staję, po czym chodzę. To są prawdopodobnie jakieś wojskowe obiekty - administracyjne i jakaś część przemysłowa. Może jakieś warsztaty? Cholera wie co to było. Łatwy dostęp. W środku pozostawiłem Aurelię, pochodziłem, pozwiedzałem obiekt przy ul. Wyszyńskiego w Bornym Sulinowie. I pojechałem dalej. W zamyśle w kierunku Czaplinka. Dojazd był jednak bardzo trudny, w bardzo zmiennych drogach. Cały czas wiał bardzo silny wiatr. Pod wiatr jechałem do Łubowa. To była masakra. Potem do Bornego wcale nie lepiej... Z Borne Sulinowo kierowałem się lokalnymi drogami przy rzece Piława na Brzeźno. Po drodze skręciłem do tamy przy rzece Piława. Zrobiłem tam loty dronem. Wzdłuż rzeki i samej tamy. I potem pojechałem dalej jeszcze normalnymi drogami. Asfalty ukryte wśród lasów i terenów wojskowych. Pod Brzeźnem skręcałem na wieś Czochryń. Tam za bardzo nie wiedziałem jak jechać dalej i zakręciłem się po tamtejszych drogach po tej nie wielkiej ale za to urokliwej wsi. Ostatecznie pojechałem przez Jeziorna. A równie dobrze mogłem wybrać drogę w Czochryniu na Liszkowo i odbić na Nobliny. Koniec końców jednak dojechałem co najwyżej dłuższą drogą. No bo teraz jechałem przez szutry w lasach, i po takich polnych drogach. Mijałem ciekawe krajobrazy. Tak naprawdę jednak tak mocno mnie te widoki nie cieszyły, gdy w sercu tak smutno to i wzrok radości nie ujrzy :( Szkoda... Bo strony są naprawdę urokliwe. I z pewnością chciałbym tu powrócić aby lepiej poznać te rejony. Może zrobić jakieś fajne ujęcia dronem... A tym czasem mijałem kolejne ukryte w tych lasach miejscowości: Ostroróg i tutejsze piękne jezioro "Niewlino" częściowo skryte w lesie. A dalej Łysinin, gdzie już trudniejsze drogi się pokończyły. I zaczęły łatwiejsze. Tak dojechałem do wsi Czarne Małe a później dalej... Przez Łazice do Czaplinka. Gdzie zajechałem na obiad. Nie znalazłem "normalnych" obiadów. To pojechałem na fasfooda na fryto kebaba - bardzo dobry. I spora porcja, której nie byłem wstanie przejeść w całości - w restauracji "Moni Bar" przy ul. Wąskiej w Czaplinku. Dobry kebab polecam :) Nie droga porcja ale naprawdę z dwie osoby się najedzą! I spoko. Po posiłku na którym trochę czasu zleciało, wybrałem się na te cholerne kamienne kręgi. Po tonie jakim piszę pewnie wyczuwacie, że nie. Nie dojechałem do nich :( Wybrałem się tam jak mnie się wydawało łatwiejszą drogą - drogą w stronę Mirosławca - DW177 do wsi Pławno. Gdzie odbiłem w las, w którym pokręciłem drogi. Wyjechałem źle, za daleko, znacznie dalej od domniemanej lokalizacji tych kręgów. No ale to wkurwia, setki ludzi tam jeździło i trafiło. Koledzy WG i KW tam byli i bez problemu dojechali. Ja podejmuję drugą próbę i bez powodzenia...: Czaplinek: "to co nie było i się nie wydarzyło". W sumie nie wiem. Zjechałem w las, jechałem i jechałem dobre parę kilometrów szutrową drogą. W końcu zaglądam w telefon, jadę źle. Odbiłem na jakąś drogę PŻ1... w tych lasach i chuj. Tu jest tyle dróg. Jak tu się połapać?! Nie trafię tam. Była już 18:30. Zachód słońca jest zaraz po godzinie 20. A zależy mi na nim. Piękny zachód nie dość, że na tle jeziora to i na tle jachtów które tu stoją... Nie udało się jednak tym razem. Będzie jeszcze okazja tu przyjechać, jeszcze raz poszukać tych kamiennych kręgów: Kamienne kręgi pod Czaplinkiem - koszalin.wyborcza.pl i zajechać na wieś Psie Głowy. Tam również dzisiaj nie jechałem. Było już za późno... Dzień zleciał w sumie przyjemnie to myśli takie mniej przyjemne no ale na nie się nie wiele poradzi... Mimo wszystko fajnie spędziłem czas. Odkryłem nowe drogi. Zrobiłem ujęć dronem przy tym zachodzie słońca. I wróciłem do domu, po prawie 90 km trasie. Nie odczuwam tych kilometrów. Dałbym jeszcze radę. Jest fajna pogoda to i lepiej się jeździ. Gorzej, że głowa nie pracuje jak powinna... Smutek mną rządzi, niepewność i złe myśli... To te czynniki determinują moje możliwości... A dokładnie ujmując: ograniczają zarówno mnie jak i moje możliwości... Szkoda pogody, pięknych dni, z których można by było naprawdę skorzystać i spędzić mile czas...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)



Mapa przebiegu trasy :)