23.12.2022
Jazda nr: 1156

Tagi: trPracy, makowice, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa - mój ostatni dzień w szkole w tym roku. No chyba, że w przyszłym tygodniu jeszcze do nich podjadę. A tak to ostatni dzień! I święta, dłuższe wolne. Te jednak nie cieszy tak jak powinno. Mam sporo do zrobienia, z pewnością wszystko się nie uda. Nie mam już tych "obrotów" co kiedyś. Jestem mniej wydajny. Bardziej obciążony chujowym życiem. No ale co tam. Przynajmniej nie będę tam przyjeżdżał na te ostatnie dni w roku. To zawsze coś tam sobie porobię i może się uda jakoś zamknąć ten rok. Mimo trudności. A tym czasem dzisiejsza trasa. Ona mi trudności nie oszczędzała. Nie trzeba było długo czekać aby zwątpić czy termin do 20.01.2023 r. na serwis Aurelii to jednak nie zbyt odległy: Noc, Deszcz & Pizza. Od czasu tego małego serwisu nie minęło nawet 100 km. A problemy powróciły - szczególnie z tylnym kołem. A wg. serwisanta z HobbyBike to przednie koło bardziej dostało. I zalecał hamowanie szczególnie tyłem niż przodem Oo. Ale to kurwa znowu te tylne koło blokuje się w szczękach hamulca i jedzie się ciężko. Za chwile będą zdarte te nowe klocki co kupiłem. Już pal licho, ze jakieś gorsze byle były. Jakie tu by nie były i tak skończyłyby tak samo. Już mnie to od rana wkurwiało. Tak mi się nieciekawie do szkoły jechało. I tak sobie myślałem o tych kołach. No ryzyko jest jednak. Po co ryzykować. W końcu do serwisu nie potrzebuję robić wszystkiego na już - koła mogę szybciej wymienić, hamulec z tyłu również. A niech napęd dogorywa. Chociaż docierają do mnie wątpliwości czy chociaż do tego 20.01.2023 r. ten napęd przeżyje. Bo to wszystko pójść lawinowo z trasy na trasę. Jak coś pierdzielenie to poleci. No ale to jeszcze się zobaczy. Bo tak naprawdę winę za tą sytuację ponosi serwis Spectrum Bike, niekompetentni i debilni pracownicy serwisu. Kiedyś ten serwis był coś wart. A teraz jak wszystko, nie jest nic warte, i nic nie znaczy w globalizmie i braku odpowiedniej konkurencji. Cała sytuacja odnosi się jeszcze do wakacji do trasy: "Płotowskie wojaże - dzień 2/2". Wtedy zaczęły się problemy z tylnym kołem. A te błazny w Nowogardzie trzymali je prawie miesiąc. Zamiast powiedzieć mi od razu, zadzwonić i powiedzieć, że obręcz jest mocno zużyta, że ewentualna naprawa nie ma sensu bo i tak to długo nie wytrzyma. Nawet sami powinni zaproponować, że oni proponują wymianę ale decyzja należy do klienta. A zamiast tego niedostatecznie dobrze złożyli te koło, bo po 2 msc po ich robocie się rozwaliło na nowo. Ja tylko niepotrzebnie ponoszę kurwa koszty tego błazeniarstwa, a te koszty to również kolejne klocki hamulcowe, które niszczą się jedne za drugimi na tym kole. Podliczając to wszystko to bym z powodzeniem kupił nowe koło a nie inwestował w coś co i tak nie podziała. Bo aby działało trzeba co chwilę w to inwestować. A to nie jedyny problem. Kolejnym jest raport Części & Kosztów. Przez błazeniarstwo od wpisu: Trasa 50-tka: "mimo wszystko i <2,5h!". do Dziadowskimi bezkresami . Jeździłem na zastępczym kole... Które miałem popsute w 2020 r. Naprawiłem je w 2021 r. Obręcz jest tam prawie nówka - tylko piasta ma przebieg ponad 26 tyś km. Ale działa :) Więc nie będę już mieszał... Bo mogłem zostać na tamtym kole, nie mieszać znowu... I może nie miałbym teraz problemów. Ale to i tak wina tych skurwysynów bezmózgowych błaznów z Nowogardu. Popsuli się, popsuli markę Jana Zugaja. Zatrudnia błaznów. To wszystko jest ich wina, te pojawiające się niepotrzebne koszty też. Kolejne inwestycje w te koła nie mają sensu. Więc postanowiłem kupić nowe dla przodu. A z tyłu po prostu wsadzę te jeżdżone w wakacje. Opiszę to sobie znowu w raporcie. I dobra. Oczywiście obecną piastę zachowam (Novatec F428SB). Trafi w nowe koło, które założę gdy te tylne zdechnie lub założona w nim piasta (Novatec 802SB). Plan trzeba wykonać bo to nie wiadomo. Dzisiaj jakoś to działało chociaż mnie wkurwiało. Tylne koło znowu ma bicia. Z przodu tego nie czuję. Chociaż nie wiem w jakim jest stanie. Ciężko mi to określić. Więc postanowiłem w dniu 07.01.2023 r. pojechać do Szczecina na kolejną trasę z kolegami. A przy okazji przed trasą oczywiście - dokonać małego serwisu roweru, - z wymianą kół i tylnego hamulca. Może do tego 07.01.2023 r. mi to przeżyje. A co z napędem? Do którego w sumie dalej nie kupiłem korby... Na razie nie wiem. Zobaczymy jak to się ułoży - na razie chcę dobijać go na spokojnie do kresu jego dni. Kres kół będzie jednak szybszy... To nie wiarygodne jak to szybko poleciało. A wiadomo w tej sytuacji kolejne inwestycje w koła nie miałyby żadnego sensu i ekonomicznego uzasadnienia. Żadnej gwarancji, że do tych 50 000 km Aurelii dotrwają: nie mam. Mogą się rozlecieć po każdej trasie. Także dzisiaj się przemęczyłem, przemyślałem to wszystko, ustaliłem to z WG. I jest za. Więc pozostaje czekać z nadzieją, że przez te 15 dni, a wciągu tych 15 dni kilka tras na pewno będzie - nic się więcej nie rozleci. I założone obecnie klocki wytrzymają. Bo jak nie, to będę hamował bez klocków po prostu blachą o obręcze. Bo te koła i tak idą na złom to co mi szkodzi... Najwyżej padnie przed 07.01.2023 r. Będę musiał wtedy jakoś do tego dnia bez jeżdżenia wytrzymać.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1162

  • Trasa nr [łączna]: 1242
  • Trasa nr [na blogu]: 1156
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 200

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1230 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1144 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 12151.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 12187.77 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 12112.77 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24692 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24729 km

  • Maksymalna prędkość: 28.2 km/h

  • Przejechałem: 36.47 km
  • Przejechałem [msc]: 458.92 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7632.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48887.2 km

  • Przejechalem w 2022: 7632.89 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 19.0822 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 122.218 [%] km

  • Czas jazdy: 02:07:56 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2875:11:08 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 504:16:57 h
  • Czas Jazdy Suma (grudzień): 30:57:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3098:37:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:03:50 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:31:17 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:28 h

  • Średnia: 17.23 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była taka dwuczęściowa. Podobnie szła dzisiejsza pogoda i wszystko inne tak się dzieliło dwu częściowo. Tak, że jest lepiej. I nie jest. Z rana było ciężko. Chociaż jedynym pocieszeniem było to, że im bliżej godz. 8 tym jaśniej. Więc nie jest najgorzej. Wkrótce nie będę po nocach - przynajmniej z rana jeździł. A to, że trochę ciężko idzie. Te koło z tyłu się sypie. A więc cała moja inwestycja idzie na marne. Spodziewałem się, że podziała to trochę dłużej ale nie... Gdyby nie pieprznięcie szprychy na trasie: Serca lasu 2. To nie miałbym powodów do podrzeń i narzekań. A tak, ten czas między kolejnymi awariami (ilość tras / dni rowerowych) oraz pokonany dystans - będzie tylko malał. A to oznacza, że jest źle. I nic się na to nie poradzi. Kolejne inwestycje są zresztą nie opłacalne i bez sensowne. I tak wiem, że ten pamiętny dzień 50k km z Aurelią się zbliża. Tak czekam na niego! :) I już nie długo. Tylko szanse, nadzieje na to, że koła do tego dnia przeżyją są praktycznie żadne. Jeszcze się łudziłem, ale dzisiaj z rana już w drodze do Trzygłowa zdałem sobie sprawę, że to bez sensu. I ryzyko jest spore. W razie awarii koła może dojść do zniszczenia opon. A trochę szkoda. Póki działają, mają się świetnie. Stąd taka decyzja, że za kilka dni, za te kilka tras dokonam tych koniecznych wymian. Może do tego czasu nic się nie stanie. Zresztą będą obserwować. A jeśli chodzi o koło - to jeszcze dzisiaj zamówiłem na przód nowe: Koło 28 przód XMX z prądnicą Shimano 3W 6V srebrne . Prądnica o parametrach jakie miałem w pierwszej piasto-prądnicy 3W i 6V. Obecna ma 2,4W i 6V. I też działa więc spoko. Ceny poszły mocno w górę. Więc teraz te koło 220 zł + przesyłka. No ale zamówiłem. I niedługo zmienię. A jeśli chodzi o dzień w szkole. Szybko minął, mieliśmy być do godz. 13 a byliśmy do godz. 12... I się z ostatnim zadaniem na ten rok nie wyrobiłem. Nie zdążyłem. No cóż. I wracałem jak planowałem nieco dłuższą trasą przez Mechowo. I tak niespodziewanie pomyślałem o wczorajszej trasie. I tych domkach na Makowicach. A to w końcu już nie długo tam zajadę - mogę już dni odliczać - 365 dni, jak tam zajadę z MM: Makowice-Lotnisko z 23.12.2019 r.. Więc z racji na tą okazję, mimo zmęczenia i zniechęcenia. A także pogarszającej się pogody a na koniec rozładowanej baterii (tuż przed domkami mi padła) - bateria, na której jeździłem od wczoraj i cały dzisiejszy dzień. Zamiast to zmienić jeszcze w szkole - to nie. Myślałem, da radę. A nie dało. A przez ten deszcz nie zmieniałem na te kilka metrów. Specjalnie myśląc o wczorajszej trasie: Trasa Makowice-Słudwia: "we mgle". Gdy tak tylko przejechałem po nocy koło domków - a to się nie liczy -, że dzisiaj tam zajadę. I zajechałem. Wszedłem nawet na chwilę aby zobaczyć co tam się po zmieniało. Jak postępuje niszczenie. W sumie nie długo minie 5 lat... Od słów MM, że tych domków już pewnie nie będzie. A więc zobaczymy ile w tym prawdy! Będę przy każdej okazji gdy będę na Makowicach, odliczał ile jeszcze dni zostało do 23.12.2023 r. Na razie licząc od dzisiaj pozostało 365 dni. To i tak krócej niż te 1827 dni (dla 5 lat). To spory okres czasu w którym sporo mogło i sporo się wydarzyło. I tak już zmęczony, zniszczony tygodniem w którym sporo jeździłem - dobity i bez sił, wróciłem do domu. Takie zmęczenie, spadek sił do 0%, dopadł mnie na szczęście już pod domem. A nie gdzieś w dalszej jej części. Dokładnie pod technikum było mi ciężko ale to ostatnie kilometry. Jakoś przetrwałem. I dotrwałem do kolejnego okresu kolejnych świąt.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23grudnia2022zdj1.jpgtrasa23grudnia2022zdj2.jpgtrasa23grudnia2022zdj3.jpgtrasa23grudnia2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)