Dzisiejsza trasa po zmianach planów na dzisiejsze po południe, przerodziła się w rowerowanie! :) Po południe nie spodziewanie robiło się bardzo ładne, to aż nie wytrzymywałem w domu i choć nie zrobiłem jakiś zawrotnych kilometrów to myślę, że i tak było warto się przejechać choćby dla zachodu słońca o którym myślałem z końcem kwietnia 2024 r. Gdyby tego było mało to dzisiejsza trasa łączyła w sobie prócz zachodu, który jest już bardzo późno (okolica 20:40) - finałowo jednak w okolicy 20:33 - 20:34 wszystko się dzieje. Nie mniej to już są te późne godziny... Był jeszcze powrót do starego zamysłu na trasy... "sprawdzenia się" czy zjechania na naprawdę dziwnych pomysłach czyli "kręcenie wałów" w domyśle bo tego oczywiście wprost nigdy nie powiedziałem chodziło o pomęczenie MM ;) I jego podejścia... Tylko nadmienię, że projekt dość stary z przed dosłownie 3 lat.: Makowice-Lotnisko:
"Kręcąc wały - 1 próba". Teraz, w sumie dzisiaj przeszło mi przez myśl... Czy nie wrócić do tego zamysłu i nie zrobić dajmy na to tych 500 okrążeń na początek? A potem można próbować sił na tych 1000 okrążeń co by było naprawdę czymś! Po 3 latach wracam do tych szalonych pomysłów. I w sumie to ostatni czas jeśli chcę je naprawdę zrealizować ze względu na to, że nie wiadomo czy w przyszłości będzie w ogóle dostęp do Lotniska Makowice, czy będzie dostęp do samych wojskowych obiektów w tym tych dawnych magazynów. Obecnie jest dostęp do jednego, drugi jest zamknięty. Prawdopodobnie dalej - nie sprawdzałem tego w tym roku... - trzymają tam ziemniaki i maszynę w postaci "koparki" czy czegoś podobnego. Więc nawet na jednym magazynie można by było się kręcić do woli... To jeden z argumentów a kolejny bo ten sam cel przyświecał mi również w 2021 r. gdy ten projekt się zrodził - to nie zrobię tego na obecnym ogumieniu. Szczególnie przedniej oponie - tam a za sobą spore przejścia - traumatyczne i dramatyczne również :) I przebieg ponad 40k km. Zdaję sobie sprawę, że ta opona może skończyć swój żywot w każdej chwili... I, że żadna inna opona nie zapewni mi takich przebiegów... Czy to będą opony rowerowe Continental czy inne... Taki nie spotykany przebieg a już o nim myślałem "abstrakcyjnie" 3 lata temu - zdarza się raz w życiu i niezwykle rzadko... A teraz wyobrażacie sobie robić kolejne lata przebiegów...? Aby znów dojść do liczb tak dużych... Ja sam sobie tego nie wyobrażam więc postaram się jak najszybciej podjąć próby projektu #Kręcenia Wałów. A tym czasem - poza kręceniem wałów - zrobiłem mały objazd lotniska, i patrząc na wydarzenia chronologicznie po kręceniu wałów wyruszyłem na zachód słońca który już następował. Więc nie musiałem długo na niego czekać będąc ok. godziny 20:20 w punkcie widokowym tuż za wsią Makowice... Zresztą dzisiejsza krótka trasa to znacznie więcej wydarzeń niż wstęp, który tutaj przedstawiam... :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1420
Trasa nr [łączna]: 1498
Trasa nr [na blogu]: 1412
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 64
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1485 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1399 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 13 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 20986.9 km
Stan Licznika Końcowy: 21014.46 km
Stan Licznika Końcowy2*: 20877.16 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 33468 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 33496 km
Maksymalna prędkość: 33.4 km/h
Przejechałem: 27.56 km
Przejechałem [msc]: 109.54 km
Przebieg roweru [rok]: 1855.76 km
Przebieg roweru [suma]: 57714.34 km
Przejechalem w 2024: 1855.76 km
Podroż dookoła świata (2024) 4.6394 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 144.2859 [%] km
Czas jazdy: 01:45:45 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3459:19:33 h
Czas Jazdy Suma (2024): 118:49:38 h
Czas Jazdy Suma (maj): 07:26:17 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3682:45:41 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:51:34 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:24 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:10 h
Średnia: 15.75 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczynała się nie pozornie w godzinach po południowych. Dzień szczególnie z rana był często szary i wietrzny. Przelotnie padał deszcz. A na godziny po południowe zrobiło się jakby lepiej... Tak ładnie. Słonecznie. Może nie ciepło bo to nie jest tak ciepło jak na majówkę. Dzisiaj jechałem w długich ale cienkich spodniach, koszulce termo i bluzie. I wziąłem jednak zimowe rękawiczki choć z powodzeniem jeszcze za dnia mogłem wziąć krótkie a dopiero potem przełożyć na długie jak robiło się chłodniej. Temperatura po południu gdy jechałem (po godz. 18) wahała się w okolicy +15℃. Nie najgorzej ale niestety szybko spada, ostatecznie noce dość chłodne z wiatrem... Nieco się ta pogoda popsuła choć nie jest najgorzej. Gdy wyjeżdżałem miałem dwa incydenty na tej samej zresztą ulicy - na ul. Matejki. No ale jestem niby za nerwowy... To dzisiaj pełna oaza spokoju: a wyjebane mam na to. Nawet nie przejmuję się. Jednak co jeden to gorszy z tych incydentów. No bo pierwszy to tylko rozmawiali znajomi jeden z chodnika, przy swoim domu drugi autem, blokując ulicę. Jak się zbliżyłem to jednak odjechał - nie ma problemu. A drugi incydent - no gorszy. No ale smęcę pewnie :( To nie będę. Dzieciaki jeździli rowerami. Jeden z nie wiadomych przyczyn rzucił rower przed zakrętem na ul. Matejki w Płotach i szedł w kierunku przeciwnym do roweru - oddalając się od niego. No zabawę mieli. Tylko faktycznie może pojawić się auto z większą prędkością i może mieć to różne skutki. Pamiętajmy jednak: a mam wyjebane..., więc minąłem ten incydent i udałem się dalej. Po raz kolejny do znudzenia jechałem przez Słudwia na Makowice podobnie jak w dniach: Trasa Makowice-Słudwia z 26.04 i Trasa Makowice-Słudwia z 29.04. Wtedy jednak zachodu się nie doczekałem... Doczekałem się go dopiero dziś... :) I było pięknie... Zrobiłem fajne foty - właśnie z początku trasy zrobiłem zdjęcia takiemu ptakowi - był cały żółty, nie wiem co to za przystojniak wyglądał ciekawie... :) Dzisiaj w odróżnieniu od wielu tras na szlakach: Makowice-Słudwia, co można już bez problemu sprawdzić (w sensie ile takich tras było) wystarczy wejść na: Kategorie (tagi). Właśnie dzisiaj robiłem tą funkcjonalność (06.05) jest dość świeża - możecie przeczytać o niej w changelogu: CHANGELOG ver 2.0. Teraz jest łatwiej... Wcześniej też można było. Po prostu wybierało się tag, i przy lewej stronie pisało przy roku ile mamy wpisów z dawnego "tagu" czyli kategorii... W danym roku i trzeba było to sobie dodawać samemu ;) A teraz jest łatwiej. Skorzystajmy z tej informacji. W stanie na dzisiejszą trasę ale bez niej cykliczną trasę MAKOWICE_SŁUDWIA robiłem: 81 razy. Do znudzenia jeżdżę... Tylko w tym roku a to jeszcze połowy roku nie ma, robię tą trasę 11 raz... (z dzisiaj) bez dzisiejszej 10 takich tras. A nadmienię, że w roku gdy robiłem ich najwięcej (2023 r.) było ich 17. Wiele wskazuje na to, że w bieżącym roku zrobię tych tras jeszcze więcej... No ale do czego zmierzam... Tak wiele razy jeździłem tutaj, w ostatnich dniach to do znudzenia. A nigdy nie zajeżdżałem w pewne mniej znane, boczne dróżki! Właśnie przed jedną z takich robiłem pierwsze zdjęcia dzisiaj - między innymi temu żółtemu ptakowi... Za wsią Dobiesław taki skręt w pole. Dookoła różnokolorowe zboża.. Pięknie tu jest.. Szkoda, że droga kończy się przy polach. Po cichu liczyłem, że doprowadzi do Gościejewa inna nie znaną dotąd drogą... A i tak było tu warto wjechać. A ponadto miałem czas! Do zachodu słońca miałem jeszcze z 1,5h. Co miałem robić? Tak się przejechałem. Potem pojechałem na same Makowice-Lotnisko, tam się zakręciłem i zrobiłem jeszcze kilka fajnych zdjęć używając naturalnego światła i tworzonych przez nich cieni, polowałem na zwierzaki (z aparatem oczywiście) ale tutaj akurat nic ciekawego nie zrobiłem - jedynie zdjęcie pospolitej sarny. Do zachodu wciąż daleko jeszcze z godzina? Może trochę mniej było. Postanowiłem pojechać w stronę Wieży Kontroli Lotów, mijając Domki Oficerskie jako jeden z ważniejszych punktów tego dawnego Radzieckiego a potem Niemieckiego lotniska. Gdy tu zajechałem wróciły nie dawne wspomnienia jak testowałem drona. Od tragicznych wydarzeń (jutro będzie tydzień) - mija właśnie prawie tydzień... A wciąż mnie to męczy...: Smutna Majówka. Niby intensywnie spędzam dni, coś się dzieje. A mimo to, wciąż za mało wydarzeń aby przykryć to co było. Nie spodziewanie wracają sceny z tamtego późnego po południa. I jest mi tak smutno. Może aby nie myśleć, czymś się zająć wjechałem tak niewinnie w jeden z budynków wojskowych. To dawny magazyn. Zostały tu resztki zgniłych kartofli. Zacząłem robić sobie objazdy, kręcić kółka. Jedno, drugie, może i piąte. Nie liczyłem. Po kilku może właśnie 5 może 10 raczej nie więcej pomyślałem... A... zrobię jeszcze z 20 okrążeń i jadę oglądać zachód słońca. I gdy tak nabijałem okrążenia czyli "kręciłem wały" pomyślałem o tym projekcie w którym już tak robiłem... Pomyślałem o tym życiu, gdzie więcej smutku niż radości. I wszystkim co mijało do tej pory. I zamiast lepiej to było mi smutniej. Nie mniej... Do projektu Kręcenia Wałów wrócę. Myślę, że z powodzeniem zrobię >250 okrążeń. Planuję nawet zaszaleć i spróbować zrobić 500 okrążeń: Makowice-Lotnisko:
"250 okrążeń". Nawet mogę po południu. I dni są dłuższe.. I jest cieplej... Ja pamiętam te moje próby z przed 3 lat. Utrudniało je zimno... Nie przeszkadza mi tak gorąco jak zimno. Uczucie chłodu mnie tak paraliżuje... Masakra jakaś... Teraz warunki są jednak dobre. Wciąż jestem JA, wciąż jest Aurelia. Wciąż jest ta sama przednia opona.. Ciekawe jak długo pociągnie prawda? I co najważniejsze: wciąż są chęci, zapał... To szalone jednak myślę, że wykonalne. Trzeba spróbować - co gorszego może się stać prócz tego, że się nie uda?... :) No cóż, ukończyłem te 20 okrążeń w sumie zrobiłem dzisiaj myślę, że w granicy 25-30 okrążeń. I pojechałem na zachód słońca który właśnie powoli się zaczynał. Było pięknie i warto było przyjechać! Wyjazd z Makowic, patrząc wprost na rzekę Regę to bardzo sympatyczny punkt widokowy. Za którymś razem pewnie robi się "nudny" no ale od biedy można przyjechać.. Zawsze to jakaś piękna, miła i romantyczna chwila.. Po której od razu robi się chłodniej.. Nie lubię tego wieczornego chłodu.. Jednak do domu miałem nie daleko to nie wiele myśląc jedynie wracałem po tej dzisiejszej ciekawej przygodzie... :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)